Niedziela, 30.04.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 2, 14.22b-32

Warto sobie uświadomić, że spotykamy się z pierwszym chronologicznie nauczaniem Kościoła. Po zstąpieniu Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy Kościół zaistniał. Apostołowie formowani wcześniej przez Mistrza, teraz otrzymują moc z nieba i są gotowi iść i głosić. Tak też od tej chwili pojmują swoją rolę i miejsce w świecie. Od razu „Piotr w otoczeniu Jedenastu” z mocą występuje jako świadek. Jak autentyczne musiało być to świadectwo, jeśli jego słowa, nie tylko wstrząsnęły słuchaczami, ale również – jak podsumuje to przemówienie św. Łukasz – „przyłączyło się do nich około trzech tysięcy ludzi.” I nie trzeba doszukiwać się przesady w tym stwierdzeniu, podobnie jak nie na miejscu będzie uporczywe posądzanie Łukasza o zamierzone, pozbawione realności eksponowanie rozwoju Kościoła u jego początków. Owszem, autor Dziejów Apostolskich z optymizmem spogląda w przyszłość chrześcijaństwa, ale z pewnością nie kosztem przeinaczania faktów. Akurat fakty potwierdzają dynamiczny rozwój Kościoła na samym początku. Dynamizm ten czerpał moc od Ducha Świętego, którego działaniu całkowicie poddali się apostołowie i ci, którzy uwierzyli ich przepowiadaniu. Ten sam Duch Święty, z taką samą mocą działa ciągle w Kościele, gotowy czynić cuda jeszcze większe niż wtedy.

Psalm responsoryjny: Ps 16, 1-2a.5.7-8.9-10.11

Chociaż psalm powstał w czasach Starego Testamentu, to jednak jego treść doskonale pasuje do okresu początków Kościoła. Wyraża bowiem tę radość, która wypełniała serca pierwszych głosicieli Dobrej Nowiny. Do tego stopnia przyjęli Jezusa za swojego Pana, za swoje dziedzictwo i przeznaczenie, że ponieśli Jego Imię i naukę na krańce świata, ostatecznie oddając życie dla Jego sprawy. Potrzeba, aby pełna dynamizmu treść tego psalmu wybrzmiewała w historii Kościoła, wyrażając jego apostolskiego ducha.

Drugie czytanie: 1 P 1, 17-21

Krótki fragment świętego tekstu zawiera wiele tematów. Trzy spośród nich wydają się przemawiać najwyraźniej: bojaźń Boża, preegzystencja Jezusa Chrystusa, wiara i nadzieja skierowane do Boga. Już Księga Mądrości Syracha głosi, że: bojaźń Boża jest początkiem mądrości (por. Syr 1, 14). Mniej więcej sto lat później temat ten jest również drogi innemu autorowi natchnionemu. Następny z wydzielonych tematów podejmuje treści obecne w Ewangelii według św. Jana: [Słowo] było na początku u Boga. Wszystko zaistniało dzięki Niemu. Bez Niego zaś nic nie zaistniało. To, co zaistniało (J 1, 2-3). Mniej więcej w tym samym czasie, ale różne tradycje pielęgnują tą samą myśl teologiczną. Wreszcie wiara i nadzieja ściśle wiążą się ze zmartwychwstaniem i chwałą Chrystusa, co nieco wcześniej doskonale zostało wyrażone przez św. Pawła: Jeżeli Chrystus jest naszą nadzieją tylko w ziemskim życiu, to jesteśmy bardziej godni pożałowania niż wszyscy ludzie (1 Kor 15, 19). Trzy różne tematy, ale jedno Objawienie. Pozwala nam to smakować w kanonicznej lekturze Pisma Świętego, w jego ciągłości i harmonicznej jedności. Ciągle ten sam Bóg, w ten sam sposób nieustannie przemawiający do człowieka.

 

Ewangelia: Łk 24, 13-35

Spotkanie Jezusa z uczniami idącymi do Emaus to jeden z najlepiej znanych fragmentów Ewangelii. Opowiedziana scena stanowi niewyczerpaną inspirację dla artystów i teologów. Potrzeba, aby również przemawiała do każdego wierzącego, nie tylko od strony piękna literackiego, ale również i przede wszystkim poprzez duchową i pedagogiczną głębię. Spotkanie z Nieznajomym i rozpoznanie w Nim Mistrza dokonało się poprzez rozmowę, rozważanie Pisma i w obrzędzie „łamania chleba”. Trzy rzeczywistości, które towarzyszą także naszemu chrześcijańskiemu życiu: modlitwa, lektura Pisma Świętego, Eucharystia. Biblię należy czytać, rozważać, modlić się zawartymi w niej treściami, ale nie ma potrzeby tęsknić do obecnych w niej wzruszających scen. Historia zbawienia ciągle trwa i działa w niej ten sam Bóg. Zapisane w Biblii sceny uświadamiają nam, jak wielkich rzeczy może dokonać On również w naszym życiu.

 

Poniedziałek, 1.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 6, 8-15

Lectio continua lektury księgi Dziejów Apostolskich doprowadziła nas do spotkania ze Szczepanem. To jeden z siedmiu niedawno wybranych diakonów. Jest rzeczą ciekawą, że ci, którzy początkowo zostali wybrani z przeznaczeniem dla pełnienia dzieł miłosierdzia, do obsługiwania stołów, jak to zostało charakterystycznie ujęte, ani razu nie zostali pokazani przy pełnieniu tej posługi. Za to spotykamy ich jako oddanych sprawie głosicieli słowa Bożego. Teraz Szczepan, a następnie Filip głoszą Jezusa i Jego naukę z godną podziwu i naśladowania gorliwością. Nie oznacza to, że sprzeniewierzyli się poleconej im misji. Poustawiali jedynie sprawy we właściwej hierarchii. Głoszenie Ewangelii zawsze było podstawową, najbardziej elementarną, absolutną misją i powinnością Kościoła. Wszystkich jego członków, także tych od akcji dobroczynnych, społecznościowych i budowlanych. Wszystko inne powinno być na drugim, trzecim, dziesiątym miejscu. Taka była i taka ciągle jest wola Pana: Idźcie i głoście! Idźcie i zdobywajcie uczniów dla królestwa Bożego. Męczeńska śmierć poniesiona dla Chrystusa świadczy o tym, jak bardzo głęboko Szczepan zrozumiał swoje powołanie, swoją powinność. I nie cofnął się. Bóg nie zawsze potrzebuje ofiary z życia, zawsze jednak liczy na świadectwo.

 

Psalm responsoryjny: Ps 119, 23-24.26-27.29-30

Dzisiejsza liturgia słowa stanowi dobry przykład harmonizacji treści pierwszego czytania z responsorium. Treść psalmu charakteryzuje główną postać lekcji, św. Szczepana, ukazując finalizację jego chrześcijańskiej drogi życia. Szczepan był całkowicie oddany Bożej sprawie, do końca krocząc drogą prawdy i treść psalmu to potwierdza. Równocześnie pierwszy chrześcijański męczennik z pokorą powierza się Bogu, prosi Jego łaski i mocy. Wspólnota liturgiczna, wysłuchawszy relacji św. Łukasza na temat świętości życia diakona Szczepana, odpowiadając słowami psalmu, może jeszcze mocniej, jeszcze inaczej przeżyć i utrwalić usłyszane treści.   

 

Ewangelia: J 6, 22-29

Ludzie usilnie poszukują Jezusa, ale On od razu przejrzał ich intencje. Cud rozmnożenia chleba zachwycił ich, ale nie było to przeżycie na poziomie teologicznym, duchowym. Zwyciężyło czysto ludzkie wyrachowanie i małostkowość. Nie była to zresztą jedyna tego rodzaju sytuacja w historii. Ciągle jesteśmy świadkami wydarzeń, w których egoizm dominuje ponad wszystkim. Pełnienie woli Bożej schodzi wtedy na możliwie daleki plan… Również wspólnota Kościoła nie jest od tego wolna… Niestety. Tymczasem, wypełniać dzieła Boże, wypełnić Jego wolę, to uwierzyć w Jezusa Chrystusa. Uwierzyć nie tylko na poziomie doktryny, źródeł historycznych czy poprzez poddanie się lokalnej tradycji chodzenia w każdą niedzielę do kościoła. Chodzi o zawierzenie Jezusowi swego życia, wszystkich spraw przeszłych, bieżących i tych, które nastąpią. Opisane w czytanym dziś fragmencie Ewangelii wydarzenia stanowią anty przykład relacji człowieka do Boga. Egoizm, chęć własnych doraźnych korzyści, wyrachowanie nie podobają się Bogu, tym bardziej jeżeli z taką postawą ktoś próbuje zwracać się do Niego. Wtedy ma miejsce niejako próba oszukania Boga, zrobienie z Niego frajera… Bóg jest Miłością, jest Miłosierdziem, jest Ojcem bez miary rozdającym łaski i podobnej postawy oczekuje od swoich dzieci, tak wobec siebie, jak i w relacjach pomiędzy nimi.

 

Wtorek, 2.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 7, 51 – 8, 1

Przedstawiona scena, tak bardzo dramatyczna, uderza wielkim kontrastem i zapowiada jeden z największych paradoksów w Biblii. Pokazuje, jak bardzo nieprzewidywalny może być Bóg w swojej twórczej i pełnej miłości inwencji, zmierzającej do zbawienia człowieka. W Jego rękach i z Jego woli to, co wydaje się straszne i złe, może posłużyć jako gleba, z której wyrośnie roślina przynosząca więcej niż stokrotny plon. Gorliwy prześladowca „zwolenników tej drogi”, odpowiedzialny za śmierć pierwszego chrześcijańskiego męczennika, już za niedługo nie będzie szczędził własnej krwi i poświęcenia dla pomnażania uczniów Pana, aby po wielu trudach i cierpieniach ostatecznie oddać życie jako chrześcijański męczennik. Powstaje pytanie: czy potrzebny był taki scenariusz wydarzeń? Czy potrzeba było, aby Szczepan i Szaweł spotkali się ze sobą jako ofiara i prześladowca? Dlaczego od razu nie byli po jednej stronie? Postawione pytania pewnie nigdy nie doczekają się ostatecznej odpowiedzi. Pokornie należy zostawić miejsce dla tajemnicy. Jedno jest pewne: osoba Jezusa jest tak wielka, że jedni potrafią dla Niego oddać życie, a inni z Jego powodu są zdolni zabijać. Ale też dzięki Niemu, ci ostatni potrafią radykalnie nawrócić się i z prześladowców stać się najbardziej oddanymi zwolennikami.

 

Psalm responsoryjny: Ps 31, 3cd-4.6 i 7b.8a.17.21ab

Refren responsorium to parafraza słów Jezusa wypowiedzianych w godzinie konania na krzyżu (zob. Łk 23, 46). Z takimi słowami na ustach schodził z tego świata pierwszy chrześcijański męczennik. We wszystkim i do końca upodobnił się do swego Mistrza. Słowa te w pewny sposób autoryzowane przez Jezusa nie są jednak ściśle obwarowane prawami autorskimi Autora. Mają do nich dostęp, z możliwością korzystania i rozpowszechniania wszyscy, którzy przyjmują na własność i do końca styl życia Jezusa. Tak jak św. Szczepan i wielu jemu podobnych. Jezus pragnie, aby te słowa miały zbiorowego autora, aby jak najwięcej ludzi adoptowało je jako życiową własność.

 

Ewangelia: J 6, 30-35

Trudno zrozumieć zachowanie tych, którzy przybyli do Jezusa po cudownym rozmnożeniu chleba. Jakiego jeszcze znaku potrzebowali, będąc świadkami tak niezwykłego cudu? Najpierw z fałszywą gorliwością szukają Jezusa, ale kiedy słyszą krytyczne słowa pod swoim adresem, od razu gorliwość przemienia się w agresję. Przewrotność ludzka ze swej natury jest absurdalna i nie podlega żadnym logicznym wyjaśnieniom. Niestety, podobną sytuację obserwujemy niejednokrotnie w naszych czasach. Jezus, który mówi: Ja jestem chlebem życia i który bez przerwy jest z nami na wyciągnięcie ręki i na odległość naszej dobrej woli, ciągle bywa niezrozumiany, ciągle spotyka się z brakiem ufności, z niedowierzaniem. Dla wielu prościej jest uwierzyć w wątpliwej reputacji cudeńka, poszukiwać ich z godną zadziwienia upartością, ponieważ żywy, sakramentalny Bóg to jeszcze nie to, to jeszcze za mało… Potrzeba dodatkowych znaków…. I tak bez przerwy, i tak bez końca. Aż dziw bierze na widok tego, z jaką łatwością głupota znajduje zwolenników. Tymczasem perspektywa wiecznej przyszłości posiada tylko jedno źródło. Jest nim Chrystus, Chleb życia!    

 

Środa, 3.05.2017 r. Uroczystość NMP Królowej Polski

Pierwsze czytanie: Ap 11, 19a; 12, 1.3-6a.10ab

Jeden z najbardziej znanych fragmentów biblijnych swoją popularność zawdzięcza liturgii i ikonografii. Za przyczyną tej pierwszej jest proklamowany w najważniejsze święta maryjne, natomiast ikonografia wiąże wizję niewiasty z osobą Matki Bożej. W sztuce bowiem bardzo często spotykamy Maryję z księżycem pod nogami i w koronie z dwunastu gwiazd. Jeżeli wizja dotyczy historycznego Mesjasza, wtedy Niewiastą powinna być Maryja. Dlatego dawniejsza egzegeza odczytywała ten fragment w kluczu maryjnym. Dziś, wizja ta doczekała się również interpretacji eklezjologicznej, według której Niewiasta symbolizuje lud Boży Starego i Nowego Przymierza, z którego pochodzi historyczny Mesjasz, jak również Jego Matka. W tym nowym podejściu nie należy dopatrywać się zwalczania kultu maryjnego. Prawdziwa pobożność maryjna wypływa nie tylko z faktu Jej boskiego macierzyństwa, ale również ze ścisłej więzi Matki Najświętszej ze wspólnotą uczniów Jej Syna. Świadczy o tym bardzo wyraźnie scena pod krzyżem (J 19, 25-27) i obecność Maryi wśród uczniów Jezusa oczekujących na otrzymanie Ducha Świętego (Dz 1, 12-14). Bez Kościoła Maryja jako Bogurodzica zostaje pozbawiona czci, ale również i Kościół nieświadomy obecności Maryi w jego historii i działalności staje się wspólnotą w dużym stopniu okaleczoną.  

 

Psalm responsoryjny: Jdt 13, 18bcda.19-20

W uroczystość maryjną, Kościół jako responsorium śpiewa słowa pochwały, którymi Ozjasz wychwalał Judytę za jej bohaterski wyczyn. Słowa te jednak o wiele bardziej niż bohaterstwo Judyty, wyrażają osobę i rolę w historii zbawienia Maryi, Matki Syna Bożego. Faktem jest, że tradycja chrześcijańska od wieków uważa Judytę, bohaterkę narodu żydowskiego, za figurę Maryi. Responsorium przedstawia również ideę Królowej narodu, który Ją kocha i cześć Jej oddaje. Wychwala w końcu Boga za dar Matki, Królowej i Orędowniczki.

 

Drugie czytanie: Kol 1, 12-16

Piękny i bardzo głęboki teologicznie hymn na cześć Jezusa Chrystusa. Nie jest to jedyny taki utwór w twórczości literackiej św. Pawła. Apostoł z ogromna pasją i miłością, nie tylko niósł orędzie Ewangelii na cały świat, ale też głosił na sposób teologiczny i zarazem poetycki chwałę Tego, któremu poświęcił całe życie. Święty Paweł stawia Jezusa w centrum kosmosu: wszystko jest przez Niego i dla Niego. Często spotykamy się z twierdzeniem, że Bóg stworzył świat i człowieka z bezwarunkowej miłości. Owszem, to prawda, ale dopiero św. Paweł uświadamia nam, jaki w rzeczywistości był najgłębszy, najbardziej fundamentalny motyw dzieła stworzenia. Był, jest nim Chrystus, który, jak czytamy, jest obrazem Ojca, Ojca pełnego miłosierdzia. Dostrzegamy tutaj cudowną korelację: to, że wszystko jest przez i dla Chrystusa, wyraża przywołaną już prawdę, że dzieło stworzenia to doskonała, bezwarunkowa miłość Boga do stworzenia. Ojciec stwarzając świat i żyjące na nim istoty, już wtedy zakładał, co więcej, zapragnął odkupić człowieka. Odkupienie miało być miłością jeszcze większą niż ta, która wyraziła się w dziele stworzenia, pomimo iż sama w sobie była już miłością doskonałą, bo bezwarunkową. Ogromna tajemnica, która objawia się dla nas w Chrystusie, nigdy do końca się nie objawiając.  

 

Ewangelia: J 19, 25-27

Może nieco dziwić, że w tak radosną uroczystość maryjną czytamy fragment ukazujący Matkę Najświętszą pod krzyżem umierającego Syna. Wydaje się, że są teksty Ewangelii o wiele lepiej wyrażające ducha dzisiejszej liturgii. A jednak ten dysonans jest tylko pozorny. Słowem kluczowym w intrygującym nas fragmencie jest słowo Matka, które bardzo wiele wyraża i wyjaśnia. Maryja, bardziej niż Królową Polski, nawet bardziej niż Królową nieba i ziemi, jest dla nas Matką. To jest prawda elementarna w naszym uwielbieniu dla Niej. Status Królowej może zachwycać, może rzucać na kolana i jednocześnie oddalać, stwarzać niepotrzebny dystans. Matka zawsze przybliża, zawsze jednoczy, przede wszystkim zaś, do Matki jakoś bliżej, śmielej, prościej… Potrzebujemy obecności Matki, jako naród, jako Kościół. Potrzebuje Jej każdy osobiście.    

 

Czwartek, 4.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 8, 26-40

Jeżeli mówimy, że tekst biblijny jest bogaty treściowo i wieloaspektowy, o ogromnych możliwościach interpretacyjnych, to z pewnością dotyczy to perykopy o nawróceniu etiopskiego dworzanina. Filip, jeden z niedawno wybranych diakonów, początkowo przeznaczony do zadań innych niż przepowiadanie Ewangelii, znalazł się na wspomnianej drodze w wyniku prześladowań uczniów Pańskich, zapoczątkowanych męczeńską śmiercią Szczepana. Fakty te ujawniają mnóstwo paradoksów i niepojętą inicjatywę zbawczą ze strony Boga. Na niemniejszą uwagę zasługuje Etiop. Przyjął chrzest z rąk Filipa, ale jak wielką pracę poprzedzającą przyjęcie sakramentu inicjacji chrześcijańskiej sam wcześniej wykonał. Skąd Księga Izajasza w jego rękach? Dlaczego takie zainteresowania u poganina? Skąd tyle otwartości? I znowu chodzi o zbawienie człowieka, od wieków przygotowywane przez Boga. Częścią Bożych planów był urzędnik z dalekiej Etiopii, przedstawiciel całych pogańskich narodów, które już niedługo usłyszą Dobrą Nowinę i będą przyjmować chrzest. I jeszcze raz Filip. Wypełnił wielką misję, wprowadził człowieka na drogę zbawienia, ustanowił kolejnego głosiciela Ewangelii. Sam jednak na tym nie poprzestał. Z radością i ogromną pasją głosi Ewangelię kolejnym kandydatom do królestwa Bożego.

Psalm responsoryjny: Ps 66, 8-9.16-17.19-20

Psalm wyraża obecną w czytaniu idę ewangelizacji świata: Niech cała ziemia chwali swego Boga, błogosławcie ludy naszemu Bogu. O ile treść lekcji odnosi się do wydarzenia z przeszłości, o tyle słowa psalmu pozwalają wspólnocie Kościoła aktualizować to, co wydarzyło się niegdyś na drodze z Jerozolimy do Gazy i nie tylko. Wyśpiewując bowiem treści zawarte w psalmie, nie można odnosić się do nich w sposób neutralny, lecz należy przyjąć je jako duchową własność motywującą apostolskiego ducha.  

 

Ewangelia: J 6, 44-51

Mowa Eucharystyczna Jezusa to prawdziwy klejnot Ewangelii. Jezus rozwija i z każdym słowem pogłębia ideę bliskiej, mistycznej relacji Boga z człowiekiem. Ojciec pragnie, aby wszystkie Jego dzieci dostąpiły zbawienia, ale nie chce, by od tej chwili oddzielało Go doczesne życie ludzkie, dlatego już na ziemi pragnie zjednoczenia z nimi. Przychodzi w sakramencie ołtarza, aby nie tylko być blisko, na wyciągnięcie ręki, ale żeby być jedno z człowiekiem, być w jego sercu, być z nim w zjednoczeniu. Sakramentalne zjednoczenie z Chrystusem to już początek tego, co Bóg przygotował dla nas w wieczności. Jak bardzo szczęśliwe są te osoby, które nie wyobrażają sobie dnia bez Komunii Świętej. Dostąpiły łaski zrozumienia czegoś niezwykłego. Natomiast jak tragicznym jest los wszystkich, którzy lekceważą sobie  dar Bożej miłości, co więcej, potrafią go ośmieszyć, znieważyć, walczyć przeciw niemu. Czy pomimo wszystko zwycięży Boże miłosierdzie? Należy wierzyć, że tak, ale w pewnych sytuacjach tak trudno zachować taką ufność…  

 

Piątek, 5.05.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 9, 1-20

Jedno z największych wydarzeń w historii, choć wtedy wcale nie pozwalało przewidzieć swoich dalekosiężnych skutków. Zatrzymując się jedynie na samym spotkaniu Szawła z Jezusem na damasceńskiej drodze, bez wybiegania w przyszłość, jesteśmy świadkami cudu nawrócenia grzesznika. Niektórzy twierdzą, że to nie nawrócenie, że to objawienie. To prawda, ale jeżeli ktoś z nieprzejednanym gniewem zabija ludzi, nawet jeżeli czyni to z pobudek religijnych, potrzebuje nawrócenia. Tym bardziej go potrzebuje. Nawrócenie Szawła wydało niezwykłe owoce, ale abstrahując od jego osoby, należy zauważyć, że każde nawrócenie z drogi zła na drogę dobra, po pierwsze zawsze jest wielkim cudem, po drugie, zawsze otwarte jest na owocowanie. Ilość i jakość tych owoców zależy przede wszystkim od Boga, ale też przy udziale człowieka. Nawrócenie jest faktem, ale nie przestaje nigdy być procesem. Życie i apostolska działalność świętego Pawła wyraźnie to potwierdzają. Zapowiedział to zresztą sam Jezus: Objawię mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć z powodu mego imienia. Nawrócenie zawsze stanowi niezwykłe i absolutnie konieczne doświadczenie. Jest warte największego wysiłku i najwyższej ceny. Jego celem jest życie Boże. Jest ono najwyższym powołaniem chrześcijanina, wszystkich ludzi, każdego z nas.   

 

Psalm responsoryjny: Ps 117, 1.2

Najkrótszy psalm i pewnie najkrótszy utwór w całej Biblii, a mimo to wyraża treści nie do ogarnięcia. Responsorium, nawiązując do czytania, oddaje to, co stało się udziałem życia św. Pawła, najsławniejszego konwertyty w historii. On sam wyrazi to identycznie, choć innymi słowami: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii (1 Kor 9, 16). Podejmujący śpiew psalmu chrześcijanie powinni być gotowi do złożenia podobnej deklaracji.

 

Ewangelia: J 6, 52-59

Dotykamy sedna Jezusowego nauczania na temat Eucharystii: Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Wydaje się, że słowa te nie potrzebują żadnego komentarza. Podobnie jak możemy podziwiać ludzi, którzy odkryli piękno i bogactwo codziennej Komunii Świętej, tak również możemy się dziwić tym chrześcijanom, którzy lekceważą możliwość regularnego spotykania się ze swoim Panem w sakramencie ołtarza. Mają możliwość, a jednak nie chcą. Brak wiary? Obojętność? Bylejakość? Trudno powiedzieć. Taka postawa kryje też w sobie jakąś tajemnicę, dlatego nie wolno ich osądzać, tym bardziej potępiać. Może kiedyś dojdą do tego, od czego dzieli ich zaledwie jeden krok. Ale czas ucieka…

 

Sobota, 6.05.2017 r. Świętych Apostołów Filipa i Jakuba

Pierwsze czytanie: 1 Kor 15, 1-8

Spotykamy się z najstarszym spisanym świadectwem chrześcijańskiej wiary, tak zwanym kerygmatem: Jezus umarł, został pochowany, zmartwychwstał. Wszystko dokonało się zgodnie z Pismem. Zbawcza śmierć Jezusa, a następnie Jego zwycięstwo nad śmiercią, stanowią kontynuację historii zbawienia, są jej szczytem. Jak wielkim wydarzeniem dla pierwszych chrześcijan musiała być tajemnica paschalna Jezusa Chrystusa, jeżeli stała się fundamentem ich wiary. Jak bardzo musiała ich zachwycić i z jak wielką mocą musieli o niej świadczyć, jeżeli tę wiarę przyjmowali ludzie setkami i tysiącami. Do końca świata prawda o zmartwychwstaniu Chrystusa i naszym zmartwychwstaniu będzie stanowić serce chrześcijaństwa. Bez tej prawdy Ewangelia przestanie być Dobrą Nowiną, nasze życie utraci nadzieję, a Kościół stanie się jedną z wielu organizacji szybko zmierzającą do samolikwidacji. Aż trudno uwierzyć, że są chrześcijanie świadomie odrzucający prawdę o zmartwychwstaniu Jezusa, nie przyjmujący prawdy o życiu człowieka po jego śmierci. Ale również i ci, którzy taką wiarę posiadają, wydaje się, że zbyt mało pozwalają przemawiać jej z właściwą mocą. A tymczasem, jeżeli Chrystus jest naszą nadzieją tylko w ziemskim życiu, to jesteśmy bardziej godni pożałowania niż wszyscy ludzie (1 Kor 15, 19).

 

Psalm responsoryjny: Ps 19, 2-3.4-5

Zazwyczaj we wspomnienia świętych apostołów Kościół śpiewa ten psalm w liturgii słowa. Wyraża on ideę ewangelizacji i poświęcenie dla tej sprawy ze strony tych, których Jezus powołał do grona swoich uczniów i współpracowników. Atmosfera psalmu jest radosna i podniosła, co nawiązuje do radości i nadziei, które wnosi w życie ludzi i narodów Ewangelia – Dobra Nowina o zbawieniu. Responsorium posiada również aspekt pedagogiczny: wzywa chrześcijan do przyjęcia udziału w pokoleniowej sztafecie, dla kontynuowania dzieła tych, którzy pobiegli jako pierwsi.

 

Ewangelia: J 14, 6-14

Aż jedenaście razy w tak krótkim fragmencie tekstu występuje termin: Ojciec. Za każdym razem pochodzi on z wypowiedzi Jezusa i odnosi się do Boga. Już sama ta statystyka zwraca naszą uwagę na niezwykłość relacji między Ojcem i Synem. Pełnienie woli Ojca było pragnieniem Jezusa od początku do końca. Pierwszy raz wyraził to mając dwanaście lat: muszę być w tym, co jest mego Ojca (Łk 2, 49), a ostatecznie potwierdził na krzyżu: Wykonało się (J 19, 30). Miłość Osób Boskich czyni z Nich jedno. Jako dzieci Boże również powołani jesteśmy do jedności z naszym Ojcem. Jest to zjednoczenie inne niż to, jakie dotyczy Jezusa i Boga w niebie, ale również pełne niezgłębionej tajemnicy. Już teraz nosimy w sobie obraz i podobieństwo naszego Ojca Niebieskiego, a naszym ostatecznym powołaniem jest zjednoczenie się z Nim na wieczność.

Komentarze do czytań II Tydzień Wielkanocny | od 23 do 29 kwietnia 2017 r. - Michał Kęska
Komentarze do czytań IV Tydzień Wielkanocny | od 7 do 13 maja 2017 r. - dr hab. Marek Kita