Komentarze do czytań III Tydzień Wielkanocny

 

(19-25 kwietnia 2015 r.)

 

Niedziela, 19.04.2015 r.

 

          Pierwsze czytanie: Dz 3, 13-15.17-19

          Kilka zdań, oskarżeń skierowanych przez św. Piotra do Żydów i wezwanie ich do nawrócenia. Prostota i szczerość wyznania apostoła, po uzdrowieniu przez niego i Jana w imię Jezusa chromego mężczyzny, niepokoi słuchaczy. Może nawet i nas przerazić,  kiedy pozwolimy jej zaistnieć w naszej codzienności, skażonej niepewnością w dokonywaniu wyborów. W słowach apostoła kryje się również zdumienie, że nie rozpoznali w Jezusie Sługi Pana, o którym już tyle napisano w Starym Testamencie. Zdziwienie św. Piotra i w nas po raz kolejny rodzi pytanie: dlaczego byli tak nierozumni, że zabili Dawcę życia- Jezusa ?  Czy św. Piotr od samego  początku wiedział z Kim przebywa , czy rozumiał zapowiadane zwycięstwo Jezusa na krzyżu przed Jego zmartwychwstaniem? Apostoł usprawiedliwia czyn Żydów, swoje wyparcie się Jezusa w godzinie próby i zapewne nasze zdrady,  niewiedzą. Jak wiele ludzkich postaw kryje w sobie to słowo. Może być przyznaniem się do lęku, ale częściej jest zwykłym zaślepieniem, przywiązaniem do własnych wyobrażeń, które różnią się od tego,  z czym przychodzi Bóg do człowieka.

          Mimo naszej niewiedzy Bóg nie wstrzymał planu zbawienia i  zaprasza do niego tych, którzy i dziś zabijają  Jego Syna w swoich sumieniach.

          W pewnym sensie każdy z nas jest św. Piotrem, który poszedł za Jezusem i w drodze wiary, w drodze z Galilei do Jerozolimy, przeżywa chwile wzniosłe i bolesne upadki. Najważniejsze jest jednak, żeby tak jak on, który spotkał po dwakroć  Żywego Jezusa, rozpoznać w Nim Dawcę życia i o tym z odwagą świadczyć.

 

          Psalm responsoryjny: Ps 4, 2.4.9

Człowiek w różnych doświadczeniach życiowych, najczęściej trudnych, stawia sobie i innym pytania retoryczne o sens udręki. To samo pytanie kieruje do Boga, ale od Niego oczekuje odpowiedzi i kiedy jej nie dostaje, to tak długo szuka w pamięci zdarzeń z przeszłości, które chociażby w niewielkim stopniu świadczyły o dawnej obecności Boga w życiu udręczonego, aż znajdzie. Czy rzeczywiście musimy aż tak bardzo cierpieć, żeby odkryć w sobie ogromne pragnienie Boga i odczuć Jego nieustanną opiekę nad nami? Nie wiemy, czy nasze myśli o Nim w trudnych chwilach są tylko naszym dziełem, czy może są Jego odpowiedzią na nasz ból. Na pewno przynoszą ukojenie i pozwalają powtórzyć ufnie za Psalmistą : „ bo tylko Ty jeden, Panie, pozwalasz mi żyć bezpiecznie”(Ps 4, 9).

 

          Drugie czytanie: 1 J 2, 1-5a

Rzeczywistość grzechu i ofiary przebłagalnej, jaką poniósł i jaką stał się dla nas Jezus Chrystus jest niewyobrażalna. Łagodna prośba i zwrot apostoła nazywający dorosłych dziećmi zdaje się to sugerować. Apostoł jednak nie rezygnuje z wymagań stawianych przez Jezusa Jego uczniom. Choć są jeszcze niedojrzali w wierze, muszą oni zmagać się ze swoim grzechem, a nie poddawać się. Grzechem zaś jest wszystko, co przekracza Jego przykazania. Grzechem kłamstwa jest również przyznawanie się do Jezusa, jeśli nie zachowuje się Jego przykazań. Konsekwencją takiego postępowania jest oddalanie się od prawdy o sobie i przez to odchodzenie od Boga, który zna naszą słabość, i oczekuje ufnego jej wyznania, aby zanurzyć nas niedoskonałych w swojej Miłości, której moc i piękno wzbudza pragnienie i uzdalnia do wypełniania Jego nauki. Doskonała Miłość Boga pokonuje w nas każdy grzech i wtedy my z Jego woli stajemy się Jej nosicielami.

 

Ewangelia: Łk 24, 35-48

          Czy można dziwić się apostołom pogrążonym w smutku po śmierci krzyżowej Jezusa, że widok Zmartwychwstałego Pana napełnia ich lękiem? Czym różni się zmartwychwstanie Jezusa od wskrzeszenia przez Niego córki Jaira, jedynego syna wdowy z Nain, czy wreszcie Łazarza? Każde z tych wydarzeń powoli przygotowywało uczniów do tego, co miało się stać z Jezusem po śmierci. Odsłaniało moc i plan Boga wobec Syna, ale go nie wyczerpywało, bowiem rzeczywistość zmartwychwstania jest jedyna, niepowtarzalna, dokonuje się mocą Boga bez świadków w tajemnicy i jedności Ojca z Synem. Zmartwychwstanie prowadzi do wiecznego życia w Bogu, a nie powtórnej śmierci, jak przy wskrzeszeniu. Zmartwychwstały Jezus pokonuje śmierć, powraca do skutecznej obecności w dziejach świata w nowym, zmartwychwstałym ciele, którego można dotknąć, nakarmić i które już nigdy nie umiera. Jezus chce przekonać o tym swoich uczniów czyniąc z nich świadków tego przekraczającego czas, przestrzeń i nasze możliwości poznawcze wydarzenia. Pozwala się dotykać, oglądać swoje rany na rękach i stopach, ale wie, że to nie wystarczy. Dlatego streszczając apostołom w dwóch wersach sens całego Starego Testamentu: „Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście tego świadkami.” (Łk 24, 46-47) przekazuje im Całym Sobą, czyli Słowem Pisma Świętego, Słowem Wcielonym Boga, Ciałem Zmartwychwstałym i tchnieniem Ducha Świętego, że to się właśnie w Nim wypełniło i tę Dobrą Nowinę oni mają głosić światu.

Poniedziałek, 20.04.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Dz 6, 8-15

Pierwsi chrześcijanie wywodzili się z dwóch odmiennych językowo i kulturowo grup: Hebrajczyków i hellenistów. Młoda, dopiero kształtująca się wspólnota doświadczała więc na tym tle różnego rodzaju konfliktów oraz odkrywała  nowe potrzeby jej członków i związane z tym rodzaje posług. Szczepan, należący do hellenistów, został wyznaczony  przez Dwunastu „do posługi stołów”, ale nie poprzestał na tym, tylko dynamicznie włączył się do pracy apostolskiej.  Można przewrotnie  powiedzieć, że z wielkim sukcesem, bo wydali go na śmierć, nie jak Jezusa rodowici mieszkańcy Jerozolimy, ale członkowie synagogi, która znajdowała się w Jerozolimie i w której skupiali się ludzie pochodzący spoza Palestyny, jak: Cyrenejczycy, Aleksandryjczycy, nazywani wyzwoleńcami oraz mieszkańcy krain: Cylicji i Azji. Można przypuszczać, że terenem misyjnej działalności Szczepana były liczne synagogi w Jerozolimie i że w jednej z nich zobaczył i usłyszał go Szaweł. Zarysowana przez Łukasza geografia rozchodzenia się Dobrej Nowiny wśród narodów wskazuje, że  Ewangelia  rozprzestrzenia się , a   opór ludzi w przyjmowaniu jej orędzia jest wszędzie podobny, i takim charyzmatycznym naśladowcom Jezusa jak Szczepan,  przyniesie śmierć. Nauczanie Szczepana uderzało w filary judaizmu: Prawo i świątynię. Skłoniły go do tego wnioski, jakie wyprowadził z wiary w Jezusa jako Mesjasza, Zbawiciela wszystkich ludzi. Prawdę tę głosił odważnie wśród hellenistów, a oni odrzucali ją szepcąc między sobą: „podstępem pozbądźmy się uczciwego, bo nam przeszkadza, utrudnia nam życie” (Mdr 2, 12).

 

Psalm responsoryjny: Ps 119, 23-24.26-27.29-30

Psalmista wyznaje, że Słowo Boga jest dla niego rozkoszą, poznawaniem prawdy i że każdą czynność chce wykonywać w zgodzie z ustawami Pana. Słowo tworzy więc żywą relacją Boga z człowiekiem, który otrzymując łaskę rozumienia Słowa, otwiera się na Nie i za Nim podąża. Droga z Bogiem nie zwalnia z dokonywania wyborów, cierpienia i nie jest monotonna. Krocząc za Słowem człowiek odkrywa wciąż nowe oblicze Boga, poznaje siebie, swoją kruchość i uznaje swoją całkowitą zależność od Boga. Życie opiera na prawdzie, którą odsłania przed nim Bóg, chociaż On sam do końca pozostaje dla człowieka niezgłębioną Tajemnicą.

 

Ewangelia: J 6, 22-29

Po cudownym rozmnożeniu chleba i reakcji tłumu na ten znak Jezus powraca w bliżej nieokreślony sposób w okolice Kafarnaum. Czy poniósł klęskę wśród swoich, którzy pomimo dobrze znanych  tradycji, zatrzymali się tylko na zewnętrznej stronie znaku, na zaspokojeniu swojego głodu fizycznego? Chleb w pobożności żydowskiej zawsze był darem Boga, o który trzeba było pokornie prosić, ale też na niego w pocie czoła zapracować (Rdz 3, 19). Obfitość lub niedostatek chleba stały się dla Izraelitów znakiem tego, co Bóg chce powiedzieć swemu ludowi, Jego błogosławieństwem lub karą. Chleb nie tylko podtrzymywał życie fizyczne człowieka, umacniał życie wspólnotowe, ale był darem, którym należało dzielić się z innymi, szczególnie tymi cierpiącymi głód. Dzielenie się chlebem było więc wyrazem najdoskonalszej miłości bliźniego, a wspólne jego spożywanie zaproszeniem do przyjaźni, bliskości. Co stało się ze współczesnymi Jezusa, że nie dostrzegli w znaku rozmnożenia chleba obecności miłosiernego Boga, dlaczego zredukowali swoje życie do wymiaru fizycznych potrzeb? Cudowne rozmnożenie chleba prowadzi do konfrontacji misji Jezusa z oczekiwaniami ludzi. Jezus obnaża ich prawdziwe motywy poszukiwania Go, ale też patrzy głębiej w serca ludzi, którzy zatracili w sobie tęsknotę za Bogiem, zapomnieli skąd i po co przyszli na ten świat. Tak naprawdę bardzo potrzebują właśnie Jego, aby powrócić do Boga. Spokojnie więc im to wyjaśnia przywołując kolejne słowa – symbole Syn Człowieczy, pieczęć, a na końcu prosi ich o wiarę: „ Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał”. Bez niej czynione przez Niego znaki będą tylko reminiscencją z przeszłości, a nie ich autentycznym uczestnictwem we wspólnocie Boga Miłości z ludźmi.

 

Wtorek, 21.04.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: 7, 51-59; 8,1

Proces Świętego Szczepana odbywa się w podobnej atmosferze jak proces Jezusa. Fałszywi świadkowie, rozemocjonowany tłum, pośpiech, zarzut bluźnierstwa i oskarżony z twarzą „podobną do oblicza anioła”. Co bardziej wzburzyło tłum wygląd czy słowa Świętego Szczepana o grzechach ludu wybranego? A może i jedno i drugie, ponieważ było Prawdą, o której z nieba zaświadczył i Syn i Ojciec. I chociaż są to słowa Szczepana, to jednak gwałtowna reakcja tłumu, paradoksalnie potwierdza celność jego zarzutów i wiarygodność jego wizji. Skojarzenia z procesem Jezusa są  też po stronie członków Sanhedrynu, którzy już obmyślają, jak rozprawić się z naśladowcami Jezusa. Zaślepieni, a może i przerażeni kapłani, uczeni w Piśmie, starsi ludu – zwolennicy świątyni i Prawa – nie dostrzegają, że członkowie wyłaniającego się z judaizmu chrześcijaństwa, jak Jezus nie dążą do potępienia i wykluczenia ich ze wspólnoty, ale pragną obudzić ich sumienia, przywrócić Bogu, a nade wszystko przekonać, że słowa Proroków o Mesjaszu wypełniły się w Jezusie. Niestety „twarde karki, oporne serca i uszy” doprowadziły wielu Izraelitów do całkowitego zamknięcia się na głos i wolę Boga. Narastająca z pokolenia na pokolenie obojętność na żywą obecność Boga w dziejach narodu i człowieka wydała gorzkie owoce : ukrzyżowanie Jezusa i śmierć wielu Jego wyznawców.

W opowiadaniu o działalności i śmierci Szczepana Łukasz zwraca szczególną uwagę na jego charyzmę. Nie mieli jej religijni przywódcy Izraela, którzy kolejny raz odrzuciwszy Prawdę zmarnowali swój dar wybraństwa przez Boga.

 

Psalm responsoryjny: Ps 31, 3cd-4.6.7b.8a.17.21ab

Ufność, jaką wyrażają słowa psalmisty w miłosierdzie Boga, potęguje refren: „W ręce Twe , Panie, składam ducha mego.” Cóż więcej może oddać Bogu człowiek, którego życie jest Jego tchnieniem? Może ufnie, z pełnym wdzięczności sercem za podtrzymywanie w nim wiary w najtrudniejszych chwilach, powrócić do Boga. I nawet ten powrót, i wytrwanie przy Bogu w godzinie próby są darem Jego Mądrości.

 

Ewangelia: J 6, 30-35

Jezusa wchodzi w dialog z ludźmi domagającymi się od niego kolejnych znaków-cudów. Czyżby już zapomnieli o tym, co wydarzyło się wczoraj? Ich odpowiedzią na prośbę Jezusa, aby uwierzyli w Niego jako Mesjasza, jest sprawdzanie przez nich Jego możliwości. Nasilenie oczekiwań wobec Jezusa nie jest dowodem wzrastającej w nich wiary, ale świadczy o jej pozorach, o tym, że nawet znaku Mojżesza nie umieją odczytać jako zapowiedzi przyszłości, która dzieje się teraz na ich oczach. Jezus błyskawicznie wydobywa z minionych zdarzeń teraźniejszość wyznając: „Jam jest chlebem życia. Kto do mnie przychodzi nie będzie łaknął, a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie ”( J, 6, 35) Kluczowe wyznanie Jezusa nie powinno pozostawiać w sercach słuchaczy pytań, co mają robić, aby spożywać ten chleb codziennie. Czy rzeczywiście tak się dzieje? Podobną obietnicę słyszała wcześniej Samarytanka (J, 4,14) i uwierzyła, mimo dzielących ją od Jezusa barier kulturowych, narodowych, religijnych. Słowo Boga jak miecz odcina przeszłość i jak laska pasterska wskazuje właściwy kierunek powrotu do Ojca.

 

Środa, 22.04.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Dz 8, 1b-8

Ten krótki fragment doskonale ilustruje paradoks chrześcijaństwa – najbardziej dotkliwe prześladowania, które wydają się być początkiem końca rodzącego się Kościoła, przyczyniają się do jego rozwoju , do podjęcia misji głoszenia Ewangelii poganom i to nie przez wezwanych do tego dzieła apostołów, ale przez uciekających przed prześladowaniami ludzi. Należy do nich Filip, następca Szczepana w grupie hellenistów, jeden z Siedmiu mężów wybranych do obsługiwania stołów. Filip podejmuje zapoczątkowaną przez Szczepana krytykę świątyni i Prawa, filarów judaizmu. Uciekając przed zawziętością Szawła w zabijaniu chrześcijan, przekazuje  Dobrą Nowinę o zbawieniu w taki sposób, że w czasie łez, krwi, ogromu cierpienia, dzięki jego wierze, dokonują się w imię Jezusa cuda uzdrawiania chorych, wypędzania złych duchów. Mimowolnie w działalności Filipa dostrzega się obecność Jezusa, który nie udaremnia prześladowań, ale nadaje im wymiar tego, co dokonało się już na Jego krzyżu-zwycięstwa. Sytuacja wymyka się spod kontroli prześladowców i paradoksalnie przy ich udziale realizuje się Boży plan.

W narracji Łukasza wszystko dzieje się równocześnie, a skrajne emocje i doświadczenia wyznawców Jezusa bardzo delikatnie kreślą drogę przyszłym Jego naśladowcom : od lęku do radości, od upokorzenia do chwały.  Największa po ludzku klęska  przeżywana w cieniu Jezusowego  krzyża staje się drogą człowieka do zbawienia. Wystarczy wytrwać w przeciwnościach  przy Jezusie, ale najpierw trzeba Jemu uwierzyć.

 

Psalm responsoryjny: Ps 66, 1-3a.4-5.6-7a.

Radość z ocalenia usposabia człowieka do uwielbiania Boga. Psalmista czuje się tak, jakby nagle Bóg stanął przy nim i po raz pierwszy kazał otworzyć mu oczy, żeby zobaczył stworzony przez Niego świat. Czy świat się zmienił, czy może człowiek uratowany przez Boga z najgorszych opresji w tej radości otrzymuje od Niego dodatkową łaskę i przez ułamek sekundy patrzy na świat oczami Stwórcy?

 

Ewangelia: J 6, 35-40                                                                                                                                               

Jezus powtarza swoje wyznanie, bowiem tylko nieliczni odkryli w znaku rozmnożenia chleba obecność Syna Człowieczego. Boleje nad ich niedowiarstwem i z ogromną cierpliwością krok po kroku wyjaśnia swoją misję, która jest zarazem świadectwem Jego tożsamości, jedności Syna z Ojcem oraz wręcz niewyobrażalnej Miłości ich Obu do ludzi. Po grzechu pierworodnym Bóg posyłając na ziemię Syna ponownie przez Jego Ofiarę stwarza świat i obdarowuje grzesznego człowieka wiecznością, którą utracił on w Edenie , ponieważ na swój sposób i wbrew Bogu chciał się do Niego upodobnić.  Teraz Bóg przejmuje inicjatywę i przyszłość całej ludzkości opiera na posłuszeństwie Syna wobec woli Ojca, a zbawienie każdego człowieka na wypełnianiu przykazań Jezusa. Wszystko, co stworzył Bóg było dobre i piękne, dlatego Syn w tym dziele odkupienia stworzonego świata niczego nie chce stracić. Stworzony Słowem Boga człowiek tylko karmiąc się chlebem życia, czyli Słowem Syna powraca do Boga, aby w wieczności dzielić z Nim życie. Przylgnięcie każdego człowieka całym sobą do Jezusa – źródła życia – jest pragnieniem i tęsknotą Ojca i Syna. Szkoda, że nie odwzajemniają jej wszyscy słuchacze Jezusa.

 

Czwartek, 23.04.2015 r. (Uroczystość św. Wojciecha, gł. Patrona Polski)

 

Pierwsze czytanie: Dz 1, 3-8

Spotkania apostołów ze zmartwychwstałym Jezusem są ostatnim etapem przygotowywania ich  do kontynuacji Jego dzieła. Przed wniebowstąpieniem Jezus przypomina im swoje nauczanie o królestwie Bożym i wydaje ostatnie polecenia, w których wyjaśnia cel i sposób realizacji zadania. Czy apostołowie są gotowi, aby świadczyć innym o zmartwychwstałym Jezusie? Czy zrozumieli sens i doniosłość wydarzenia, które było zapowiadane w Starym Testamencie, a rozpoczęło się w momencie Wcielenia i zakończyło na krzyżu? Wszystko wydarzyło się tak szybko i było tak niewiarygodne, że nawet liczne chrystofanie, jakże ważne w rozwoju indywidualnej wiary uczniów, nie wystarczyły do zaniechania starych pytań o wyzwolenie Izraela, a tym bardziej do podjęcia misji głoszenia Dobrej Nowiny w świecie. Dopiero zesłanie na apostołów Ducha Świętego uzdalnia ich do pracy misyjnej. Jezus poczęty w łonie Maryi z Ducha Świętego wszystkimi czynami pokazywał apostołom Jego moc, ale nie mówił o Nim wprost. W Duchu Świętym przebywał czterdzieści dni na pustyni i walczył z szatanem, w Duchu Świętym uzdrawiał, wypędzał złe duchy z opętanych, nauczał, i w Duchu Świętym zachowywał łączność z Ojcem.

Kim jest więc Duch Święty? Jest Duchem objawiającym Jezusa, który po zmartwychwstaniu wraca do Ojca i zostaje z nami, jak zapowiedział: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca świata” (Mt 28, 20). Realna obecność zmartwychwstałego Jezusa ujawnia się w Jego uczniach głoszących słowem i życiem Ewangelię, żeby dać świadectwo Prawdzie. Pamiętajmy, że jest to również nasze zadanie.

 

Psalm responsoryjny: Ps 126, 1-2ab. 2cd-3.4-5.6

Wspomnienie doznanego już kiedyś ocalenia pozwala przetrwać trudną teraźniejszość. Jest źródłem uzasadnionej i niegasnącej nadziei przekazywanej następnym pokoleniom. Cenną myślą-ziarenkiem, które kiedyś było dorodną rośliną i pozostał po niej ten niewielki ślad. Zastanawia czy z woli Boga czy z niedopatrzenia człowieka przeminął jej dawny wygląd. Czy ziarenko samo w sobie zachowało moc do odrodzenia, czy potrzebuje tchnienia Bożego Ducha, aby wyrosnąć piękniej niż poprzednio? Nie wiemy, ale trzeba żyć nadzieją, że z woli Boga ocalało oraz że tkwią w nim możliwości, i kiedyś je poznamy.

 

Drugie czytanie: Flp 1, 20c-30

Święty Paweł pisze bardzo osobisty list do zaprzyjaźnionej wspólnoty chrześcijan w Filippi. Wielokrotnie doznawał od niej wsparcia, także finansowego, w swojej działalności ewangelizacyjnej. Spontanicznie wyrażając im wdzięczność za okazane dobro i odczuwając z nimi głęboką więź duchową dzieli się swoim mistycznym doświadczaniem Jezusa w swoim ciele. To zespolenie Pawła w radości i cierpieniu z Jezusem jest pełnią chrześcijaństwa, bezwarunkowym przyjęciem Jezusa, którego życie na ziemi, jak w soczewce skupiło doświadczenia każdego człowieka i nadało im wymiar Boskiej wieczności. Mądrość i pokora Pawła oraz całkowite zawierzenie Bogu pozwalają mu ufnie pytać o przyszłość i w każdym rozwiązaniu dostrzegać dobro i wolę Boga. Dojrzałe chrześcijaństwo jest więc powierzeniem Jezusowi siebie i przyjęciem Jego życia w sobie z wszystkimi konsekwencjami: „nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć”.

 

Ewangelia: J 12, 24-26

Jezus przestrzegając uczniów przed powierzchowną wiarą, zbytnim przywiązaniem do życia doczesnego zapewne wstrząsa ich umysłami, sercami i prowokuje do pytań o koniec ludzkiej egzystencji na ziemi. Poniekąd zapowiada swoją śmierć i zmartwychwstanie. Kieruje więc ich życie i wzrok ku przyszłości, niemożliwej do wyobrażenia sobie bez wiary w Jego Słowo. Życie to zawsze rzeczywistość dwuwymiarowa: fizyczna (gr. bios) i symboliczna (gr. zoe). W Piśmie Świętym te dwa aspekty życia są ujmowane jako niezwykły dar Boga. W Starym Testamencie życie fizyczne człowieka rozpoczyna się tchnieniem Boga –ruah (Rdz 2, 7), które później poprzez tchnienie sumienia prowadzi do odkrywania duchowej natury życia. Jeśli nawet ta duchowość była zakorzeniona w mentalności Żydów, to obfity plon, jaki może wydawać życie duchowe człowieka po jego fizycznej śmierci, wydawał się kompletną mrzonką. Dlatego porównanie przez Jezusa życia człowieka na ziemi i tego, co się dzieje z nim po śmierci do obumierającego i wydającego plon ziarna jest wręcz genialne w swojej prostocie i niepodważalności tego biologicznego cyklu przyrody. To fizyczne życie staje się znakiem innego, którego źródłem jest Jezus, a celem życie wieczne w Bogu.

 

Piątek, 24.04.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Dz 9, 1-20

Zapalczywość z jaką Szaweł zwalczał szerzącą się wśród Żydów „herezję” o zmartwychwstałym Jezusie, nasycona była krwią pierwszych chrześcijan. Nie można zapomnieć, że po ukamienowaniu Szczepana „ świadkowie złożyli swoje płaszcze przed młodzieńcem o imieniu Szaweł” (Dz 7, 58). Łukasz kilkakrotnie podkreśla w Dziejach Apostolskich, że Szaweł wśród prześladowców wyróżniał się gorliwością w niszczeniu nowej religii. Czy te wszystkie tragiczne wydarzenia, jakich Szaweł był sprawcą i świadkiem, nie powinny spotkać się z potępieniem Boga? Co Jezus dostrzegł w Szawle, że stanął na jego drodze do Damaszku i zadał pytanie: „Szawle, Szawle! Dlaczego mnie prześladujesz?” (Dz 9, 4).   Czy dwukrotnie wymienione imię Szawła chcielibyśmy zastąpić słowami: Człowieku opamiętaj się! Zobacz, z Kim walczysz! Przegrasz, a Ja tego nie chcę. Każde nawrócenie wydaje się być związane z wypowiedzeniem imienia człowieka przez Boga. Nikt nie jest wtedy anonimowy i nie wyprze się swojej historii życia, a ta, choćby bezlitośnie oskarżała, nie przekreśla planów Boga wobec człowieka. Bóg nieustannie zapewnia: „ Choćby wasze grzechy były jak szkarłat-nad śnieg wybieleją. Choćby były jak purpura-staną się białe jak wełna” (Iz 1, 18).

Szaweł z prześladowcy Kościoła staje się świadkiem Jezusa, Pawłem – Apostołem Narodów, w życiu którego słowa Proroka Izajasza o odpuszczeniu grzechów wypełniły się w nieoczekiwanym spotkaniu ze zmartwychwstałym Jezusem.

Jakże często i nam przydałby się taki wstrząs, żeby w końcu coś zrozumieć i uwierzyć w Ewangelię.

 

Psalm responsoryjny: Ps 117, 1-2

Święto Paschy wiązało się ze śpiewaniem psalmów Hallelu (113-118) podczas liturgii świątynnej i uczty paschalnej spożywanej w rodzinnym gronie. Ten najkrótszy w Psałterzu psalm bardzo dobitnie wyraża charakter tego święta i sławi przymioty Boga, które są niezmienne i tak samo ważne dla wszystkich pokoleń.

 

Ewangelia: J, 6, 52-59

Wzburzenie Żydów słowami Jezusa, który każe im spożywać swoje Ciało i pić Krew, nie zna granic. Jezus nie ucisza ich emocji, tylko jeszcze wyraźniej przekazuje im znaczenie słów i robi to w sposób nad wyraz uroczysty i dobitny powtarzając dwukrotnie amen-niech się stanie. Gorszące Żydów słowa Jezusa padają na martwy grunt ich wiary i uderzają w przepisy Tory. Swoim zachowaniem przypominają reakcję przodków, którzy na pustyni kłócili się z Mojżeszem podważając słowa JAHWE o wodzie ze skały (Wj 17, 7). Postawa szemrania, buntu i niedowierzania Słowu Boga w trudach wędrówki przez pustynię była tak mocna, że stała się dla następnych pokoleń symbolem nieposłuszeństwa Izraela wobec Boga. Właśnie ta sytuacja, postawa oporu, zwątpienia w moc i potęgę Boga jest dla Jezusa punktem wyjścia do konfrontacji przeszłości z teraźniejszością, manny z chlebem życia. Słowa o spożywaniu Ciała i Krwi są kontynuacją wyprowadzania człowieka przez Boga z niewoli fizycznej, duchowej oraz śmierci do życia wiecznego. Są zaproszeniem do wejścia w nową, pogłębioną, pełną i zażyłą relację z Bogiem przez posłuszeństwo i ofiarę Syna. Słowa Jezusa prowokują Żydów do odrzucenia martwych praktyk religijnych i wywołania w nich żywej wiary w Syna Człowieczego. Dla nas każda Eucharystia jest pytaniem o naszą więź z Jezusem.

 

Sobota, 25.04.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: 1 P 5, 5b-14

Jak bardzo zmienił się charakter wypowiedzi Piotra od czasów, kiedy chodził z Jezusem po Galilei i pielęgnował w sercu swoją wizję Mesjasza. Ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Jezusa, zesłanie Ducha Świętego, prześladowanie Kościoła, konflikty w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich i zapewne jeszcze wiele innych wydarzeń, których był świadkiem, wyostrzyły jego spojrzenie na zagrożenia i nauczyły jak umacniać, jak budować żywą wspólnotę Kościoła.  U schyłku życia dzieli się swoim doświadczeniem, poucza o powinnościach starszych (prezbiterów)- odpowiedzialnych za wspólnoty i młodszych, którzy podlegają formacji. Słowa skierowane do konkretnych ludzi, do wspólnoty chrześcijan w Rzymie przenika Duch Chrystusa. Głęboka świadomość Piotra, że wszystko dzieje się z woli Boga i że każde najtrudniejsze doświadczenie Bóg może przemienić w dobro człowieka i wspólnoty  już zakorzeniła się w jego sercu i zajmuje pierwsze miejsce w  nauczaniu apostoła. Absolutnie nie zwalnia ono członków wspólnoty z pracy nad sobą, tylko nadaje jej właściwą wartość. Piotr szczególnie zaleca praktykowanie pokory  i posłuszeństwa, bowiem ich brak niszczy wspólnotę od wewnątrz.  Nie zapomina o największym przeciwniku Boga – szatanie, który: „krąży jak ryczący lew i szuka, kogo by pożreć” (1P 5, 8). Apostoł doświadczył jego przebiegłości (por. Mk 8, 33) i wie, jak bardzo trzeba być czujnym, aby nie dać się zwieść kłamstwu, i jak ważny jest osąd każdej sytuacji w świetle nauki Jezusa.

Czytając zalecenia Piotra wydaje się, że nie one są najistotniejsze w tym Liście , ale sam autor, który od swojego Mistrza nauczył się pokory i wypełniania woli Ojca.

 

Psalm responsoryjny: Ps 89, 2-3.6-7.16-17

Pierwsza część psalmu jest hymnem na cześć Boga i dyskretnym przypomnieniem obietnicy danej przez Niego królowi Dawidowi, że z jego rodu wyjdzie Zbawiciel. Przymierze Boga jest niezmienne, jak Jego dzieło stworzenia i pozwala ufnie wyznawać wspólnocie wiarę w jej spełnienie. Ta wiara jest szczególnie potrzebna, kiedy istnienie królestwa Judy jest zagrożone, a ludzie zdruzgotani porażką militarną i śmiercią króla Jozjasza w bitwie pod Megiddo (609 r przed Chr). Psalm pochodzi z okresu pomiędzy obietnicą a jej wypełnieniem , na które czekano prawie tysiąc lat.

I chociaż z wiernością Narodu Wybranego wobec Boga bywało różnie, to wytrwałość i wiara oraz umiejętność wielbienia Boga w przeciwnościach życia jest godna do naśladowania przez nas.

 

Ewangelia: Mk 16, 15-20

Przez trzy lata uczniowie towarzyszyli Jezusowi w nauczaniu i czynionych przez Niego cudach. Po zmartwychwstaniu Jezus wielokrotnie ukazywał się im umacniając ich wiarę w Syna Bożego, którym On jest.  W końcu przekazuje uczniom misję głoszenia Ewangelii światu i zapewnia ich, że będą nauczać, czynić cuda z taką mocą, jak On to robił, ilekroć z wiarą będą przywoływać Jego imię. Kluczowe słowo-wiara- otwiera człowieka na doświadczanie obecności Jezusa w swoim życiu, nawet w tych najmniejszych codziennych zdarzeniach, jeśli przylgnie się całym sercem do Niego. Nie wszyscy będziemy czynić takie cuda jak apostołowie, ale to nie znaczy, że Jezus poskąpił nam Swojej mocy. Daje tyle, ile możemy przyjąć, wkracza tam, gdzie się przed Nim otwieramy i współdziała z nami. Codziennym cudem jest nasze życie w świecie pełnym niepokoju i Jego kojąca obecność w nas, którą otrzymujemy, jeśli o nią nieustannie prosimy. Każdy dzień jest nowym wezwaniem do ufnej modlitwy, do poddania się Jego prowadzeniu i powstawania z lęku, że nie udźwignie się Jego Ewangelii i nie przekaże innym. Mimo to żyjąc wiarą przemierzamy, jak apostołowie nasze życie z Nauczycielem i być może to właśnie nasze wybory, sposób przeżywania trudnych doświadczeń są znakiem prawdy Ewangelii dla innych.

Elżbieta Stankiewicz

Komentarze do czytań II Tydzień Wielkanocny (12 - 18 kwietnia 2015 r.) - Anna Wasilewska
Komentarze do czytań IV Tydzień Wielkanocny (26.04 – 02.05 2015 r.) - ks. Wojciech Turek