Niedziela, 8.01.2017 r., święto Chrztu Pańskiego

Pierwsze czytanie: Iz 42,1-4.6-7

Pierwsza z czterech pieśni o Słudze Jahwe proroka Izajasza wskazuje na Mesjasza. Bóg mówi o Nim: „Wybrany mój.” Izajasz w swojej proroczej wizji widzi to, co zrealizuje się nad Jordanem, kiedy Chrystus przyjmie chrzest od Jana a Duch Święty spocznie na Nim. Zaskakuje zgodność wizji Izajasza z przekazem Ewangelii. Izajasz podkreśla postawę Mesjasza, Jego delikatność, wytrwałość, miłość do ludzi. Ale najważniejsze jest posłanie przez Boga, ono określa Mesjasza. Pomazaniec posłany przez Boga. Izajasz zapowiada, że przyniesie On Prawo oraz wolność. Zapowiedź ta zrealizowała się w Jezusie Chrystusie, który przyniósł ludziom prawo wolności. Św. Paweł mówi: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus.” (Ga 5,1) Dalej mówi Paweł: „Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału.” (Ga 5,13) Prawo, które przynosi Mesjasz to prawo miłości.

Bóg w wizji Izajasza mówi do Mesjasza: „ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi”. Stare przymierze opierało się na przelanej krwi baranka paschalnego. Nowe przymierze opiera się na przelanej Krwi Nowego Baranka Paschalnego, którym jest Chrystus. Przymierze we Krwi Chrystusa jest nie tylko nowe, ale i wieczne. Przyjście Mesjasza rozpoczyna więc czasy eschatologiczne.

 

Psalm responsoryjny: Ps 29, 1-2.3ac-4.3b.9b-10

Psalm dzisiejszy skierowany jest w szczególny sposób do tych, którzy wiedzą, co znaczy burza na wodzie. Jeśli ktoś przeżył burzę na jeziorze w łodzi lub kajaku, albo burzę na morzu doświadczył zapewne bezradności wobec szalejącej nawałnicy. W takiej sytuacji człowiek doświadcza, że jego los jest w rękach Boga. Słowa psalmisty: „Pan ponad wód bezmiarem”, są dobrą nowiną. Pan jest potężniejszy niż burza na wodzie. Burza na jeziorze czy morzu to tylko obraz burzy w życiu człowieka. Kto przeżył taką burzę doświadczył zapewne jeszcze większej bezradności niż podczas burzy na wodzie. „Pan ześle pokój swojemu ludowi” – to słowa nadziei. Bóg może obdarzyć pokojem serca człowieka, który dzisiaj przeżywa burzę.

 

Drugie czytanie: Dz 10, 34-38

Dziesiąty rozdział Dziejów Apostolskich to opis tego jak Bóg przekonuje Piotra, że Ewangelia Chrystusa skierowana jest do wszystkich ludzi. Piotr jako Izraelita z rezerwą odnosi się do otwarcia rodzącego się Kościoła na pogan. Przywiązany jest do przepisów Prawa Starego Testamentu. Czytając dziesiąty rozdział Dziejów Apostolskich, poznajemy pedagogię Boga. Piotr – Opoka – pierwszy papież, najpierw we śnie jest pouczony, że wszelkie pokarmy są czyste, a następnie przez spotkanie z Korneliuszem dochodzi do przekonania, które wyraża słowami: „Przekonuje się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie.”  W kontekście dzisiejszego święta Chrztu Pańskiego to wydarzenie nabiera szczególnego znaczenia. Pierwszy papież ogłasza, że bramy Chrztu Świętego otwarte są dla każdego człowieka.

W drugim czytaniu, św. Paweł daje świadectwo swojej miłości do Jezusa Chrystusa, ale też i do Kościoła. Kochał Kościół ze względu na Chrystusa i poświęcał się dla niego, czerpiąc siły z miłości, która wiązała go z Panem. Paweł zrozumiał, że w historii zawarty jest wielki, genialny plan Stwórcy, tajemnica, którą teraz Bóg odkrył swoim wybranym, swoim świętym. Tajemnica ta znalazła wypełnienie w osobie Jezusa Chrystusa. Apostoł zrozumiał tę prawdę, przeniknął ją do głębi. Paweł pisze o tym z pewnym podekscytowaniem. Jest szczęśliwy z powodu wybrania, którego dostąpił. Nie prywatyzuje jednak łaski, którą otrzymał. Jego celem jest każdego człowieka przedstawić jako doskonałego w Chrystusie. Jego miłość do Kościoła polegała na tym, że wszystkim chciał dać to, co dla niego było najcenniejszym, chciał dawać ludziom Chrystusa i w ten sposób ich uszczęśliwić. Dzielić się wiarą, świadczyć o Bogu, o Jego nieskończonej miłości miłosiernej, na zawsze pozostanie najlepszym włączeniem się we wspólnotę Kościoła, świadectwem zrozumienia jego istoty
i wyrazem miłości do niego.

 

Ewangelia: Mt 3,13-17

Jan nad Jordanem udziela chrztu nawrócenia, który oczyszcza z grzechów. Jezus przychodzi do Jana, aby przyjąć chrzest Janowy, ale jednocześnie zapowiada nowy chrzest w Duchu i ogniu. Czym jest ten nowy chrzest, chrzest, który przyjęliśmy? Greckie słowo baptisma znaczy zanurzenie. Chrzest Janowy to zanurzenie w wodzie. Chrzest nowy to zanurzenie w Duchu Świętym. Otwierają się niebiosa, zstępuje Duch Święty i przychodzi na Jezusa. To zapowiedź tego, co dzieje się podczas chrztu, który przyjęliśmy. Chrzest Janowy to działanie człowieka. Człowiek zanurza się w wodzie. Chrzest nowy to działanie Ducha Świętego. To On napełnia człowieka, zstępuje na człowieka. W człowieku napełnionym Duchem Świętym Bóg Ojciec rozpoznaje swoje dziecko. Chrzest Jezusa opisany w Ewangelii wyjaśnia nam chrzest, który przyjęliśmy.

 

Poniedziałek, 9 stycznia 2017 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 1, 1-6

List do Hebrajczyków to pismo Nowego Testamentu skierowane do chrześcijan pochodzenia żydowskiego. Nie znamy ludzkiego autora tego listu. List do Hebrajczyków wykazuje, że Jezus z Nazaretu jest zapowiadanym przez proroków i oczekiwanym przez Izraela Mesjaszem. Nie dziwi więc obfitość cytatów ze Starego Testamentu, które odnoszą się do Jezusa. Dzisiejsze czytanie to początkowe wersety tego listu, które wskazują na jego cel. „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców naszych przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.” Chrystus – Słowo Wcielone ostatecznym Słowem Ojca. Bóg objawia się człowiekowi przez Słowo, ponieważ słowo jest naturalnym sposobem objawienia się osoby. Osoba objawia siebie, objawia, kim jest przez słowo. Bóg jako Osoba, a właściwie Trójca Osób – Komunia Osób, objawia się przez Słowo. Można by przy tej okazji opowiadać o tajemnicy Trójcy Świętej i wypowiadaniu się poszczególnych osób w wewnętrznym życiu Boga. Zatrzymajmy się tylko na Słowie Wcielonym, które jest objawieniem się Boga. List do Hebrajczyków mówi, że Bóg przemówił do człowieka przez Syna. Skoro Bóg przemówił, to człowiek powinien odpowiedzieć Bogu tak jak aniołowie, którzy służą Jemu.

 

Psalm responsoryjny: Ps 97, 1-2.6-7.9.12

„Hołd Mu oddajcie, wszyscy aniołowie.” Czy tylko aniołowie? Czy do tego hołdu aniołów nie powinien dołączyć człowiek? „Wszystkie ludy widzą Jego chwałę.” Czy rzeczywiście tak jest? Kiedy patrzymy na dzisiejszy świat, to dochodzimy do wniosku, że niewielu widzi Jego chwałę. Ludzie żyją, jakby Boga nie było. Nie uznają panowania Boga nad światem. Mają swoich bożków, którym służą. Te bożki są dla nich ważniejsze. Tak jest z dzisiejszymi ludźmi. A jak jest ze mną?

 

Ewangelia: Mk 1, 14-20

„Gdy Jan został uwięziony.” To zdanie to nie tylko określenie czasu, kiedy Jezus zaczął nauczać i gromadzić uczniów. To bardzo ważne określenie okoliczności. Jan, poprzednik Jezusa zostaje uwięziony. Ten, który był posłany, aby przygotować ludzi na przyjście Mesjasza. Wypełnił on swoją misję. Jego działalność się zakończyła, został uwięziony. Nie wyjdzie już z więzienia. Odda życie za prawdę, którą głosił. W to przygotowane przez Jana miejsce przychodzi Jezus. Zaczyna głosić Ewangelię. Powołuje uczniów. Niektórzy z nich to uczniowie Jana. Spośród wymienionych w dzisiejszej perykopie są nimi Andrzej i Jan (por. J 1,40). Jezus może „zagospodarować” uczniów Jana Chrzciciela, ponieważ ten skończył już swoje przepowiadanie. Zresztą Jan Chrzciciel sam wskazał im Jezusa jako Baranka Bożego. Chrystus woła czterech. Oni odpowiadają na to wołanie. Są powołani. Proste wyjaśnienie na czym polega powołanie. Po wołaniu pójść za głosem Jezusa.

 

Wtorek, 10.01.2017 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 2, 5-12

Wprawdzie autor Listu do Hebrajczyków mówi: „Widzimy natomiast Jezusa, który mało co od aniołów był mniejszy”, ale wiemy dobrze, że Jezus jest większy od aniołów. Jest Synem Bożym, Bogiem Prawdziwym. Ta niższość Jezusa wynika z Jego wolnego wyboru. Stał się człowiekiem w pełni. Także w tym, co jest związane z ograniczonością czaso-przestrzenną bytu ludzkiego oraz ze wszystkimi innymi ograniczeniami człowieka. Ta „niższość” przyjęta przez Jezusa świadczy tylko o wielkiej miłości do człowieka. W Liście do Filipian są słowa: „On istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi.” (Flp 2,6-7) Jezus jest w pełni człowiekiem, dlatego jest naszym bratem. Jego miłość jest tak wielka, że chce umrzeć za nas. Umrzeć zaś może tylko człowiek, Bóg jest nieśmiertelny. Syn Boży staje się więc człowiekiem, aby umrzeć za każdego człowieka. Staje się mniejszym od aniołów, aby pomóc człowiekowi i uwolnić go z mocy grzechu i śmierci. Chrystus uczy nas bardzo ważnej zasady pomocy drugiemu. Trzeba się zniżyć do poziomu drugiego, aby mu pomóc. Pomoc „z góry” na niewiele się zda. Skoro On, Bóg Wszechmogący, zniżył się, aby pomóc człowiekowi, znaczy to, że konieczne jest to zniżenie się do człowieka, aby mu pomóc.

 

Psalm responsoryjny: Ps 8, 2a.5.6-7.8-9

Do tego psalmu odnosi się dzisiejszy fragment Listu do Hebrajczyków. Człowiek jest koroną stworzenia, które całe jest mu poddane. Skąd bierze się takie wyniesienie człowieka? Czym sobie człowiek na nie zasłużył? Niczym. To miłość Boga do człowieka sprawia takie wyniesienie. Kto przeniknie myśli Boga? Jedno jest pewne, Bóg wszystko składa pod stopy człowieka. Czy można jeszcze wątpić w dobroć Boga?

 

Ewangelia: Mk 1, 21-28

Człowiek opętany prze ducha nieczystego. Jak ważne jest rozróżnienie między człowiekiem a złem, które jest w człowieku. „Przyszedłeś nas zgubić.” Tak. Przyszedłem was zgubić duchy nieczyste, ale przyszedłem ocalić człowieka, którego wy chcecie zgubić. Zgubić zło, zniszczyć zło, żeby ocalić człowieka. Dzisiejsza perykopa potwierdza również to, że nie wystarczy znać Boga, wiedzieć Kim jest Jezus Chrystus. „Wiem, kto jesteś: Święty Boga.” Wiesz, ale nie przyjmujesz tego, nie poddajesz się panowaniu Jezusa. Tak jest z duchem nieczystym. A jak jest ze mną? Znam Jezusa, ale czy go przyjmuję?

 

Środa, 11.01.2017 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 2, 14-18

Dzisiejszy fragment Listu do Hebrajczyków jeszcze bardziej wyjaśnia, dlaczego Syn Boży stał się człowiekiem. „Nie aniołów przygarnia, ale potomstwo Abrahamowe.” Skoro tak, to musiał stać się człowiekiem, aby doświadczyć wszystkiego co ludzkie ze śmiercią włącznie. Największym dziełem Jezusa jest to, że pokonał diabła jako człowiek. Diabeł nie ma władzy nad Bogiem, nie może nic zrobić Bogu, ale może wyrządzić krzywdę człowiekowi. Syn Boży stał się człowiekiem i umożliwił diabłu wyrządzenie sobie szkody. Diabeł wyrządził szkodę ciału Jezusa, ale nie potrafił wyrządzić szkodę duszy Jezusa. Zawsze kresem usilnych starań diabła, aby zniszczyć człowieka, jest śmierć. Do czasu śmierci Chrystusa, każdy człowiek umierał w grzechu. Szatan miał władzę nad śmiercią. Chrystus jest pierwszym, który umarł bez grzechu. Już nie szatan dzierży władzę nad śmiercią, ale Chrystus. Jeśli człowiek umiera z Chrystusem, może być pewien, że diabeł nie ma nad nim władzy. Można więc przezwyciężyć lęk śmierci. Kto miłuje Chrystusa i jest z Nim zjednoczony w miłości, może być pewny, że Chrystus przyjdzie mu z pomocą w chwili śmierci. A Chrystus raz pokonawszy szatana, zawsze go pokona.

 

Psalm responsoryjny: Ps 105, 1-2.3-4.6-7.8-9

„Pan Bóg pamięta o swoim przymierzu.” Pamięta o przymierzu z Izraelem, ale pamięta również o przymierzu, które zawarł z każdym z nas przez Chrzest Święty. Przymierze to pewien układ opierający się na słowie, na obietnicy. Dwie strony sobie coś obiecują. Jeśli jedna strona nie dotrzyma obietnicy, to druga jest automatycznie od niej wolna. Tak jest w przymierzu między ludźmi. Inaczej sprawa wygląda w przymierzu z Bogiem. Nawet jeśli człowiek jest niewierny i nie dotrzymuje obietnicy, Bóg jest wierny zawsze. Przymierze z Bogiem jest przymierzem życia. Bóg obiecał nam życie wieczne i tego nie odwoła.

 

Ewangelia: Mk 1, 21-39

Jezus ucieka przed ludźmi, chowa się, wszyscy go szukają. Zachowanie to mogłoby wydawać się dziwne, gdyby nie motyw postępowania. Ukrywa się, aby trwać na modlitwie. Wieczorem pada ze zmęczenia. Musi odpocząć, nie daje rady, jest tylko człowiekiem. Ale rano, gdy jest jeszcze ciemno, wszyscy śpią i odpoczywają, idzie na odosobnienie, aby się modlić. Jezus zdaje sobie sprawę z konieczności modlitwy. Jest człowiekiem, potrzebuje czasu na kontakt z Ojcem. „Wszyscy Cię szukają.” Jesteś potrzebny, musisz pomóc, musisz to zrobić. Nie doświadczyłeś nigdy tego. Usłyszałem kiedyś w głębi serca takie słowa Jezusa: Nie tyle potrzebuję tego, co robisz, ile ciebie samego. To, co robię, może zrobić ktoś inny, może nawet lepiej niż ja. Kiedyś zresztą już nic nie będę mógł zrobić i świat się nie zawali, Kościół nie przestanie istnieć itp. Bóg czeka bardziej na mnie samego niż na to, co zrobię dla Niego.

 

Czwartek, 12.01.2017 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 3, 7-14

Droga przez pustynię Izraelitów to pasmo niewierności Narodu Wybranego. Jesteśmy Nowym Ludem Wybranym. Idziemy przez pustynię życia ziemskiego do Ziemi Obiecanej. W tej drodze ważne są dwa momenty, na które wzywamy pomocy Matki Bożej. „Módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej.” Dwa najważniejsze momenty naszego życia: teraz i godzina śmierci. Dlatego autor Listu do Hebrajczyków woła: „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych.” Lepiej jest wykorzystać to dziś, ponieważ jeśli się tego nie zrobi, to pozostaje tylko ostatnia szansa w momencie śmierci, a wtedy gra już jest o wszystko. Bóg daje nam dziś. Dziś jest szansą, okazją. Supermarkety zawłaszczyły sobie słowo okazja, promocja. Dziś kojarzy się ono jednoznacznie z handlem. Ale Bóg daje nam dziś okazję do nawrócenia. Już dziś możesz osiągnąć zbawienie. Warto wykorzystać to dziś, ponieważ nie wiadomo, jaka będzie śmierć. Stare polskie porzekadło mówi: Co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj? Nie odkładaj na potem. Bóg chciał Izraelitów jak najszybciej wprowadzić do Ziemi Obiecanej, ale wciąż nie wykorzystywali okazji na dziś. Minęło czterdzieści lat. Umarło całe pokolenie. Można mieć tak twarde serce, takie zatwardziałe, że dziś przechodzi i pozostaje tylko śmierć.

 

Psalm responsoryjny: Ps 95, 6-7.8-9.10-11

Nie zatwardzajcie serc waszych. Twarde serce, to nieczułe na głos Boga. To serce zbłąkane. Człowiek, który nie przyjmuje Bożego Słowa jest zagubiony. Błąka się jak Izraelici po pustyni. Można się błąkać nawet przez czterdzieści lat. Człowiek jest pogubiony, ale cały czas opiera się Bożemu Słowu. Nie chce się nawrócić. Nie chce zmienić swojego postępowania. Psalmista wzywa: „Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego.”

 

Ewangelia: Mk 1, 40-45

Piękne jest to wyznanie trędowatego: Możesz. Wierzę, że możesz. Jeśli chcesz, Bóg może wszystko. Ale pozostaje kwestia, jaka jest wola Boga. Czego Bóg chce? Jezus chciał oczyścić tego trędowatego i go oczyścił. Ale chciał jeszcze czegoś, żeby trędowaty nie rozgłaszał tego, co się stało. Niestety, nie stało się tak jak Jezus chciał. Na drodze realizacji Bożego planu, Bożej woli stoi wolność człowieka. Bóg wszystko może, ale nie może zniewolić człowieka, nie może pozbawić człowieka wolności, która jest Bożym darem. Jakże często ta historia się powtarza. Bóg czyni człowiekowi to, o co człowiek prosi, ale człowiek nie czyni tego, o co Bóg prosi. A finał jest taki, „że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta”. Bóg przez nieposłuszeństwo człowieka nie może uczynić tego, co chce. Człowiek może Bogu pokrzyżować plany, ale tylko w krótkiej perspektywie. Jezus nie mógł wejść do miasta, ale zrealizował swój plan zbawienia człowieka.

 

Piątek, 13.01.2017r.

Pierwsze czytanie: Hbr 4, 1-5.11

Dzisiejsze czytanie wyjaśnia nam, skąd wzięła się modlitwa: „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie…” Odpoczynek po trudach wędrowania przez pustynię świata. Mamy obietnicę odpoczynku. O jaki odpoczynek chodzi? Nie chodzi o nic nie robienie, ale odpoczynek z Panem. Już tu na ziemi mamy przedsmak tego odpoczynku. W Starym Testamencie dniem odpoczynku był szabat – siódmy dzień tygodnia na pamiątkę dnia, kiedy Bóg odpoczął po dziele stworzenia. Dla nas, żyjących w Nowym Przymierzu tym dniem jest niedziela – pierwszy dzień tygodnia, na pamiątkę wypełnienia dzieła zbawienia przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Przeżywamy ten dzień jako czas odpoczynku od prac niekoniecznych, ale jednocześnie jako dzień przebywania z Bogiem na Eucharystii. Odpoczynek chrześcijański nie polega przede wszystkim na nie pracowaniu, ale na przebywaniu z Bogiem na Eucharystii, ale również przez przebywanie z braćmi i siostrami. Na tym będzie polegał odpoczynek w niebie, w niekończącym się dniu ósmym. Z tego powodu często niedziela jest przez pisarzy chrześcijańskich nazywana dniem ósmym. Wejść do odpoczynku znaczy wejść na spotkanie z Bogiem, który jest odpocznieniem ludzkiego serca.

 

Psalm responsoryjny: Ps 78, 3.4bc.6-7.8

Psalm 78 opowiada dzieje Narodu Wybranego, a właściwie dzieła, które uczynił Bóg w historii Izraela. Izraelici przy różnych okazjach wspominali i wspominają do dzisiaj, co Bóg im uczynił. Rozpamiętywanie i medytowanie dzieł Bożych jest bardzo ważne, ponieważ uczy dostrzegać działanie Boże w świecie. Jezus powiedział: Ojciec mój działa, aż do tej chwili i Ja działam. Bóg działał i działa wciąż. Trzeba w sobie ćwiczyć zdolność dostrzegania działania Boga. „Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy.”

 

Ewangelia: Mk 2, 1-12

Cuda i znaki, jakie czyni Jezus, łączą się zawsze z wiarą. Mają obudzić wiarę albo jak w dzisiejszym wydarzeniu są odpowiedzią na wiarę człowieka i to niekoniecznie tego, który jest przedmiotem cudu. Jezus uzdrawia paralityka i odpuszcza mu grzechy, widząc wiarę ludzi, którzy go przynieśli. Widzimy tu wielką rolę wstawiennictwa. Wstawić się za kogoś u Jezusa, przynieść czy przyprowadzić kogoś do Jezusa. Ci czterej, którzy przynieśli paralityka, są „sprawcami cudu”. To dzięki ich wierze Jezus objawia swoją moc. Ale tak szybko jak się pojawili, tak również znikają. Akcja dzieje się dalej bez nich. Już dalej nie są wspomniani. Nie znamy ich, nic o nich nie wiemy, a jednak to oni, ich wiara jest tym, co poruszyło Chrystusa i sprawiło to, co się następnie wydarzyło. Piękna lekcja wstawiennictwa. Piękna lekcja bezinteresowności w pomocy.

 

Sobota, 14.01.2017r.

Pierwsze czytanie: Hbr 4, 12-16

Moc Bożego Słowa. Ostrzejsze niż miecz obosieczny. To dotyczy zarówno Bożego Słowa, jak i nade wszystko Wcielonego Słowa Bożego. Słowo Boże przenika wszystko. Słowo Boże dotyka człowieka, nawet jak człowiek się przed nim broni. Tak naprawdę nie można się przed nim obronić. Dlatego tak ważne jest, aby Słowo Boże docierało do każdego człowieka, tak ważne jest głoszenie Bożego Słowa, ponieważ to głoszenie pozwala działać Słowu. Wydaje się, że chrześcijanie wciąż za mało zdają sobie sprawę z zadania, jakie Chrystus im zlecił: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Słowo Boże ma moc samo w sobie. Nieraz o tym zapominamy. Zadaniem Kościoła jest postawić każdego człowieka wobec Bożego Słowa, wystawić człowieka na jego działanie.

Słowo Boże, a nade wszystko Wcielone Słowo Boże ma moc. Ta skuteczność Słowa przejawia się nie w potępieniu grzesznika, ale w miłosierdziu, które staje się udziałem człowieka po jego przyjęciu. „Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia.” Słowo Boże dotyka człowieka, nawet go rani, jak miecz, ale wszystko po to, aby człowieka uleczyć. Przeciąć wrzód, którym jest grzech zabijający człowieka.

 

Psalm responsoryjny: Ps 19, 8-9.10.15

„Słowa Twe, Panie są duchem i życiem.” Słowo Boga daje człowiekowi pełnię życia. Pokrzepia go, wskazuje drogę, wlewa nadzieję i przynosi ukojenie. Słowo Boga to słowo prawdy. A jakie są słowa człowieka? Jakie są moje słowa? Czy znajdują one uznanie przed Bogiem? Czy nie są powodem wstydu wobec Boga? To słowa. A myśli? Jakie są moje myśli? Czy podobają się Bogu? Czy jestem gotowy stanąć ze wszystkimi moimi myślami przed Bogiem? Będą Mu się podobały?

 

Ewangelia: Mk 2, 13-17

Jezus powołuje kolejnego ucznia. „Pójdź za mną!” Do kogo to mówi? Do celnika – kolaboranta, złodzieja, zdziercy… Dlaczego jego powołuje? Nie ma lepszych, porządniejszych, uczciwszych…”Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników?” Trzeba to przyjąć. Taka jest decyzja Jezusa. Być może niezrozumiała, ale Jego i dlatego dobra.

Komentarze do czytań I Tydzień po Narodzeniu Pańskim | od 1 do 7 stycznia 2017 r. - Ks. Waldemar Kluz
Komentarze do czytań II Tydzień Zwykły | od 15 do 21 stycznia 2017 r. - Wojciech Żmudziński SJ