II Niedziela Adwentu, 04.12.2022 r.

Pierwsze czytanie: Iz 11, 1-10

Kraj się napełni znajomością Pana… Taką obietnicę złożył Bóg przez proroka Izajasza. Nikt i nic nie będzie czynić zła, bo kraj napełni się znajomością Pana. O jakiej znajomości Boga mówisz, proroku Izajaszu? Czyż naprawdę od tej znajomości zależy jakość życia już tu na ziemi, sprawiedliwe rządy i wzajemna miłość? Czy rzeczywiście wilk z barankiem mogą żyć obok siebie; stronnictwa polityczne zgodnie działać na rzecz dobra wspólnego i narody współpracować w duchu braterstwa? Co faktycznie oznacza znajomość Pana, która jest gwarancją tak upragnionego, zwłaszcza dziś, daru pokoju? W Biblii Hebrajskiej słowo: deah oznacza nie tyle wiedzę, co raczej mądrość życia, zgodnego z wolą Bożą. Deah to umiłowanie Boga i jego nakazów. Deah to postępowanie zgodne z Bożym zamysłem.

O, jak bardzo potrzeba nam dziś deah, tj. życia według zasad Dekalogu. Dlatego, zwłaszcza teraz, kiedy z niepokojem spoglądamy na poczynania naszych braci w Rosji, wołamy: Przyjdź! Przyjdź Panie Jezu z mocą Twego Ducha. Napełnij nas wszystkich darem bojaźni Pańskiej, to jest poszanowaniem Bożego Prawa, aby cała nasza Ojczyzna i świat został napełniony znajomością Ciebie. Niech zatryumfuje Prawda i Pokój. Marana Tha!

Psalm responsoryjny: Ps 72, 1b-2. 7-8. 12-13. 17

Jezus Chrystus pewnego dnia powiedział o sobie w następujący sposób: musi się spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w prawie Mojżesza i u proroków, i w Psalmach (Łk. 24:44), a do tych należą m.in. psalmy mesjańskie: 2, 22, 40, 41, 45, 69, 72, 110, 118 i czytany dziś w Liturgii Słowa Psalm 72.

Ten ostatni to jeden z bardziej cenionych utworów w tradycji judaistycznej i chrześcijańskiej. Podobnie jak odczytywany dzisiaj fragment prorockiej Księgi Izajasza maluje postać Mesjasza mającego wkrótce nadejść z darem pokoju i sprawiedliwości, tak Psalm 72 mówi o władcy, którego rządy będą pełne poszanowania Bożego prawa.

Utwór najprawdopodobniej został skomponowany przez króla Dawida, modlącego się za przejmującego po nim władzę Salomona. Autor prosi Boga o błogosławieństwo dla obejmującego tron. Wymienia szereg wypowiedzianych w formie modlitewnej życzeń dla króla: szacunku i pomyślności (wersety 5-7); dominacji na całym świecie (w. 8-11); ładu społecznego w kraju (w. 12-14); błogosławieństwa (15-17). Nowy władca zapowiada się bardzo obiecująco. Za jego rządów zatryumfuje sprawiedliwość i pokój (w. 7), gdyż weźmie w obronę potrzebujących i najbardziej bezbronnych (w. 4). Okaże miłosierdzie tym, którzy stanowią margines społeczeństwa (w. 12). Panowanie nowego władcy będzie miało wpływ także na inne narody. Nawet wrogowie będą się mu kłaniać (w. 9). Wszystkie te łaski spłyną na królestwo, ponieważ decyzje i czyny monarchy będą zgodne z Bożym zamysłem. W królewskim posłuszeństwie woli Najwyższego będzie gwarancja pokoju i pomyślności jego władzy. Dobrobytem i bogactwem Bóg obdarzy swego pomazańca i cały kraj.

Zapowiedzi Psalmisty doskonale zostaną wypełnione w wyczekiwanym Mesjaszu – Królu pełnym miłosierdzia i sprawiedliwości. To właśnie Jezus Chrystus przyniesie pokój całemu ludowi, bronić będzie pokornych, przyjdzie z pomocą dzieciom ubogich, ujarzmi krzywdziciela (wers 4; tł. za R. Brandstaetterem, Psałterz, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1970, s. 186).

Psalm ten może być wspaniałą lekcją dla wszystkich przywódców państw i dla tych, którzy zajmują ważne, kierownicze stanowiska. Najlepszy władca, przełożony, dyrektor to taki, który ma na oku zawsze to, co bardziej podoba się Bogu, co jest zgodne z Bożą wolą. Jak mówi pewna maksyma pustelników: „Gdzie Bogu okazuje się posłuszeństwo, tam zakwita błogosławieństwo”.

Niech ten psalm dzisiaj wypełnia nasze serca. Niech zakwitnie Sprawiedliwość i wielki Pokój, zanim księżyc zgaśnie. Niech Imię Boga trwa na wieki. Niech na nowo imieniem Jezus błogosławią siebie ludy całej ziemi (por. werset 17).

Drugie czytanie: Rz 15, 4-9

W pierwszym czytaniu zobaczyliśmy, jak niezwykle ważny jest deah – postępowanie zgodne z Bożą wolą. Psalm 72 ukazał owoce życia w posłuszeństwie Bogu. Fragment 15 rozdziału Listu do Rzymian wyraźnie skonkluduje wartość uczenia się życia z biblijnych ksiąg: to, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało także dla naszego pouczenia (Rz 15, 4). Dlatego dobrze jest wziąć do rąk Pismo Święte i poświęcić czas na osobistą medytację dzisiejszych tekstów niedzielnej Liturgii Słowa, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję (w. 4).

O jakiej nadziei mówi św. Paweł? Nadziei na co? Greckie słowo ’elpida jest jednym z kluczowych pojęć w Liście do Rzymian (4, 18;5, 4 – 5;8, 19 – 21; 12, 12). Źródłem nadziei tak dla judeochrześcijan, jak i ochrzczonych pogan jest Sam Bóg – Jezus Chrystus. Tych pierwszych obdarzył wszelką radością oraz pokojem z powodu daru zbawienia (w. 10 – 12). Dla tych drugich stał się wypełnieniem obietnic mesjańskich (w. 8).

Przykład różnych bohaterów biblijnych, np. Abrahama (4, 18), dobitnie pokazuje, że nadzieja rodzi wytrwałość, nie zawodzi, chroni przed rezygnacją. Nigdy nie wolno tracić nadziei, gdyż Bóg jest wierny i jak pokazuje historia narodu wybranego, dotrzymuje obietnic (w. 8). Nadzieję podtrzymują Pisma. Z nich można się uczyć, jak żyć na co dzień postawą nadziei, w jaki sposób nadzieję uczynić swoim stylem życia. Nadzieja ma wszystkich pobudzać do stałej postawy uwielbiania Boga w jedności z całą wspólnotą Kościoła: judeochrześcijanie z chrześcijanami wywodzącymi się z pogańskich religii. Takie pełne zgody postępowanie spełnia oczekiwania nadejścia pokoju. Podejmowanie czynów płynących z nadziei, z wiary, że Bóg jest i że Jego słowo ma moc, jest naśladowaniem samego Chrystusa.

Toteż dziś nie wolno nam tracić nadziei na przyjście Boga z darem pokoju, z łaską pojednania zwaśnionych narodów. Potrzeba jednak z naszej strony troski o deah, o życie zgodne z wolą Bożą każdego dnia, o zgodne jednymi ustami (w. 6) uwielbianie Boga i obdarowywanie siebie nawzajem taką miłością, jaką nas umiłował Chrystus (por. w. 5).

Ewangelia: Mt 3, 1-12

Żyć jednak zgodnie z wolą Bożą oznacza potrzebę nawrócenia, konieczność metanoi (gr. metanoia – zmiana myślenia). Jest ono warunkiem przyjścia królestwa niebieskiego, czyli Boga i Jego praw, Jego zasad życia gwarantujących ład, zgodę i pokój. Dlatego dziś w Ewangelii z całą mocą brzmią słowa Jana Chrzciciela: Nawracajcie się…! (Mt 3, 2: metanoei/te, czyt.: metanoejte), przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki! (w. 3). Widzialnym znakiem przyjęcia słów proroka Jana był chrzest z wody (w. 6), podczas którego ludzie wyznawali swoje grzechy i doświadczali łaski oczyszczenia z tego, co stare, brudne, dalekie od świętości.

I my postarajmy się nie odwlekać spowiedzi świętej do ostatniego tygodnia przed Świętami, lecz czym prędzej wyznajmy naszą nędzę w Sakramencie Pokuty i Pojednania, bo każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień (w. 10). Nie bądźmy jak faryzeusze i saduceusze – plemię żmijowe (w. 7), które zadufane we własnej pysze zamknęło się na autentyczny głos Boga.

Bóg nie żąda od nas, abyśmy jak św. Jan Chrzciciel nosili odzienie z sierści wielbłądziej i żywili się szarańczą (w. 3, greckie słowo akris oznaczać może i owada, i roślinę strączkową, chleb świętojański, ceratonię), ale oczekuje serc gotowych na Jego przyjście. Może zdarzyć się tak, że, i my, jak syn Zachariasza, będziemy głosem wołającym na pustyni (w. 4). Jeśli jednak tak jak on, własnym przykładem życia będziemy mówić o Bogu, wówczas całe tłumy słuchaczy (Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem, w. 5) pociągną w naszym kierunku i wydadzą godny owoc nawrócenia (w. 8). Godny (gr. aksios: warty, dojrzały), czyli taki, którym inni będą mogli się karmić.

Jeden głos wołającego na pustyni i liczne tłumy nawracających się… Jeden Jonasz, pięć słów i przemiana moralna wszystkich mieszkańców Niniwy. Jeden prorok… Jeden „ja”, ale wierny w głoszeniu Boga. To wystarczy, by działy się cuda Bożego miłosierdzia, by przybliżyło się do nas królestwo niebieskie. Marana Tha!

 

Poniedziałek, 05.12.2022 r.

Pierwsze czytanie: Iz 35, 1-10

Dzisiejsze słowa z Księgi Izajasza odsłaniają rąbek tajemnicy nowego stworzenia. W tym krótkim fragmencie jest aż ponad dziesięć określeń radości i tyleż samo wyrażeń opisujących przedziwną, dokonującą się przemianę tego, co martwe, w życiodajną siłę. Odnieść można wrażenie, że oto na bezkresnym stepie, w przestrzeniach spalonej od słońca ziemi, która przestała wydawać owoce, nagle cały świat pachnie wiosną. Wśród tych, którzy są bliscy śmierci, ktoś nagle wesoło wykrzykuje ze wszystkich sił: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg… przychodzi… On sam przychodzi, by was zbawić! (Iz 35, 4).

To prorockie wezwanie zawiera w sobie przewodnią myśl. Zdania, które występują przed i po nim, stanowią już tylko rozwinięcie tematu. Autor ukazał niezwykle istotną dla nas treść wiary. Oto dzięki przyjściu Boga na świat w Jego własnej Osobie to, co martwe, przykre, a czego obrazami są: pustynia, spieczona ziemia, osłabłe ręce, omdlałe kolana, ślepota itd. – wszystko na nowo tryśnie życiem i zdrowiem. Izajasz bardzo wyraźnie podkreśla to osobiste przybycie Boga, używając hebrajskiego zaimka dzierżawczego: hu, które oznacza samego siebie (w. 4).

Tam gdzie jest Bóg, tam jest po prostu życie, radość i szczęście. Dlatego przyjdź Panie Jezu! Marana Tha!

Psalm responsoryjny: Ps 85, 9ab i 10. 11-12. 13-14

Psalm 85 zawiera kilka wątków. Wśród nich są zmagania autora o zaufanie Bożemu miłosierdziu. Z jednej strony jest on świadkiem działania Bożej łaski i przebaczenia, ponieważ wyznaje z wiarą: wyświadczyłeś łaskę, odmieniłeś los Jakuba (w. 2), zasłonę zapuściłeś na wszystkie ich grzechy (w. 3), powściągnąłeś całą swoją zapalczywość, odwróciłeś się od płomieni swojego gniewu (w. 4). Z drugiej jednak, jakby boi się, że Bóg już zawsze będzie trwał w gniewie i dlatego stawia pytania o Boże zmiłowanie: Czy wiecznie będziesz się na nas oburzał? (w. 6). Z początku można odnieść wrażenie, jakby psalm został napisany „na kolanie”, prędko, pod wpływem uczuć. Tymczasem między jego początkiem a dalszymi słowami wiele się wydarzyło: znowu niewierność, grzech, zdrada… Psalmista przeżywa poczucie winy i choć jednocześnie błaga o Boże przebaczenie, to znów miota się z pokusami nieufności. Ostatecznie przezwycięża próbę stanowczym postanowieniem, płynącym z pragnienia jego serca: Słuchać będę, co powie Bóg, Pan (w. 9).

Odtąd Psalmista już nie ufa sobie, ani nie idzie za szeptem ojca kłamstwa, lecz nadzieję pokłada w Bogu. Podkreśla: ’aḵ – zaprawdę, faktycznie, Jego zbawienna pomoc bliska jest dla bojaźliwych (hebr. liškōn – mających respekt przed Bogiem, w. 10). Potwierdza, że to właśnie miłosierdzie Boże jest źródłem dobrobytu, pokoju i szczęścia na ziemi. Z całą mocą wyznaje, że dobroć Boga nigdy się nie kończy. Łaska i wierność się złączą (w. 11). W Biblii Hebrajskiej ponad dwadzieścia razy ḥeseḏ występuje w połączeniu z ’emet, jako: ḥeseḏ we ’emet, czyli łaska i wierność; miłość i wierność (np.: Rdz 47, 29; Wj 34, 6; Ps 25, 10 i wiele innych). Bóg nie ma bowiem miary w przebaczaniu grzechów, ilekroć grzesznik zwraca się ku Niemu ze skruchą. Dlatego Psalmista kończy swoją pieśń słowami: po śladach Jego kroków zbawienie (w. 14). Pragnie tym samym jeszcze dobitniej powtórzyć, że nie kierując się myśleniem czysto ludzkim, nie podążając za uczuciami, lecz idąc po Bożych drogach, osiągamy szczęście wieczne i pokój serca.

Ewangelia: Łk 5, 17-26

Dzisiejsza Ewangelia jest wielowątkowa. Nicią łączącą wszystkie kwestie jest Osoba Jezusa Chrystusa, ukazana jako Lekarz, w którym, idąc wiernie za greckim tekstem: była… moc Pańska, aby mógł go uzdrawiać (w. 17).

W centralnym miejscu znajduje się Chrystus. Naucza. Przy Nim siedzą słuchacze: faryzeusze i uczeni w Prawie. Przybyli licznie z Galilei, Judei i z Jerozolimy. Nie są oni jedynymi słuchaczami Nauczyciela z Nazaretu. Przy okazji wydarzenia z paralitykiem odsłania się jeszcze spory tłum ludzi, na tyle gęsto stojących obok siebie, że niosący paralityka w żaden konwencjonalny sposób nie mogli przedostać się do Jezusa.

Zdumiewa wiara mężczyzn, którzy niemało włożyli trudu, aby przynieść pacjenta. Najpierw nieśli go na łożu. Nie wiemy, jak długi odcinek drogi. Nie znamy wagi ciała chorego. Mogło być ich dwóch lub czterech. Z pewnością z ich strony podróż wymagała szczególnej uwagi, skupienia i dobrej współpracy. Greckie słowo kline (w. 18), czy też jego zdrobnienie klinidion, oznacza słomianą lub trzcinową matę (w. 19 i 24). To tłumaczy możliwość wzięcia ze sobą łóżka przez uzdrowionego.

Następnie niosący niepełnosprawnego napotkali na poważną przeszkodę. Z powodu ogromnej ilości ludzi otaczających Jezusa w żaden sposób nie mogli wnieść paralityka do wnętrza budynku. Postanowili więc rozebrać dach i przez powałę spuścić chorego na sam środek, centralnie przed Jezusa. Z pewnością musieli pokonać w sobie skrępowanie i pragnienie zrobienia wszystkiego po cichu tak, by nie przeszkadzać w nauczaniu tłumów. Siłą rzeczy narobili hałasu i cała uwaga skupiła się na nich. Możliwe, że przy okazji usłyszeli pod swym adresem niechlubne komentarze. Jednak nie przestraszyli się. Dzięki ich determinacji i miłości do sparaliżowanego człowieka oraz wiary wyrażonej tak konkretnymi, odważnymi czynami, chory został przedstawiony Chrystusowi.

Jak dobrze mieć takich ludzi, którzy poniosą, zaprowadzą do Jezusa, najlepszego Lekarza, gdy u człowieka słabnie siła woli i płomień wiary ledwie się tli…

Jezus jednak, swoim zwyczajem i w tym wydarzeniu potrafi zaskoczyć. Najpierw odpuszcza grzechy choremu i to na widok nie jego, ale wiary tych, którzy przynieśli paralityka. W jak ciężkim fizycznym i duchowym położeniu był ten człowiek, że nie wypowiada ani jednego słowa, nie tylko werbalnie, ale i jakby milczy sercem. On już nie potrafi o siebie zawalczyć, błagać. Ratunku w Jezusie szukają dla niego inni. Dlatego najpierw Chrystus pragnie uleczyć duszę, a dopiero potem ciało tego człowieka. Wypowiada słowa uwolnienia i uzdrowienia: Człowieku, zostały odpuszczone ci twoje grzechy (Łk 5, 20). Greckie słowo hamartija oznacza chybić, nie trafić w cel. Paralityk nie chodził, nie siedział, był jak roślinka, gdyż jego dusza straciła z pola widzenia najwyższy Cel i była sparaliżowana grzechem. A wtedy człowiek jakby nie żyje. Nie rozwija się. Wegetuje.

Z tak opłakanego stanu może wyrwać chorego jedynie Jezus, gdyż tylko On ma władzę odpuszczania grzechów. Passivum theologicum – strona bierna czasownika: zostały odpuszczone, wskazuje na działanie samego Boga. Grzechy same się nie odpuściły, co może błędnie sugerować tłumaczenie: odpuszczają ci się. Sprawcą uwolnienia paralityka od jarzma grzechu jest Bóg. Grzechy zostały odpuszczone przez Niego.

Zapewne mężczyźni niosący chorego do Jezusa nie przewidywali takiego obrotu sprawy. Jak wielkie dobrodziejstwo i jak ogromne miłosierdzie wyświadczyli temu człowiekowi, zaprowadzając go do Chrystusa, nie bacząc na wszelkie przeszkody i ludzką opinię. Jakaż i dla nas płynie lekcja z dzisiejszej Ewangelii. Czasami szukamy psychologów, wybitnych psychiatrów, a już nie daj Boże bioenergoterapeutów, czy im podobnych, zamiast nakłonić pacjenta do odprawienia porządnej, może nawet generalnej spowiedzi, do pojednania z Bogiem i bliskimi, aby mogły się dziać cuda Bożego miłosierdzia także w ciele chorego. Wiele bowiem chorób ma podłoże somatyczne. Dusza wyraża się przez ciało. Często o tym zapominamy. Dzisiejsza Ewangelia uwrażliwia nas na te problemy i daje kierunek postępowania. Czyż będziemy jak uczeni w Piśmie i faryzeusze buntować się na tę naukę? Czy raczej postąpimy jak tłum, który wielbił Boga…? Pierwszym krokiem do uzdrowienia fizycznego jest uporządkowanie spraw duchowych. Zechciejmy w tym świętym czasie Adwentu dobrze przygotować się do sakramentu spowiedzi świętej, aby kiedy Chrystus przez kapłana będzie mówić do nas formułę rozgrzeszenia, ciało również mogło doznać łaski uzdrowienia.

 

Wtorek, 06.12.2022 r.

Pierwsze czytanie: Iz 40, 1-11

Do mieszkańców Nieba a niewykluczone, że i do proroków, wśród których jest Deutero – Izajasz kierowane jest majestatyczne to oto wezwanie: pocieszajcie, pocieszajcie mój lud: naḥămū naḥămū ʿammî (w. 1). (czyt: nahamu, nahamu (akcent na mu) ammi). I dopiero po tym nakazie Mówca ujawnia siebie słowami: mówi wasz Bóg.

Mój lud – wasz Bóg to nierzadko występująca konstrukcja w Piśmie Świętym, jak choćby np. w Liście do Hebrajczyków: będę im Bogiem, a oni będą mi ludem (8, 10). Taka wymiana zaimków dzierżawczych wskazuje na zażyłą relację i silne więzi międzyosobowe. Zatem, w tym wołaniu Boga kryje się wyznanie miłości do swojego ludu. On jest Jego, a Bóg ich. On nie zapomniał o swym wybranym narodzie. Jego miłości nie może zniszczyć nawet ludzki grzech. Miłosierdzie Boga nie ma miary. Owszem, sprawiedliwość domagała się odpokutowania nieprawości przez ludzi. Czas pokuty jednak nie trwa wiecznie. Już dosyć (w. 2). Teraz nadchodzą nowe dni. Oto bowiem jak pasterz z ogromną troską dba o swoją trzodę i nawet jagnięta nosi jak własne dzieci na rękach (Iz 40, 11), tak Bóg przyjdzie z mocą swego miłosierdzia i osobiście zadba o każdego członka swego ludu. Bo wszystko może przeminąć jak polny kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki (w. 8). A to słowo jest pełne przebaczenia i pociechy.

Psalm responsoryjny: Ps 96, 1-2. 3 i 10ac 11-12. 13

Psalm 96 to jeden z bardziej radosnych utworów starotestamentalnych. Odnosi się wrażenie, jakby cała ziemia i niebo miały za chwilę złączyć swe głosy we wspólnym uwielbianiu Boga – Króla królów. Morze i pola, całe stworzenie zostają wezwane do radości. Wszystkie drzewa w lasach otrzymują zaproszenie, by wykrzykiwały z euforią na cześć Pana. Ta personifikacja świata flory sprawia, że nie sposób przejść obojętnie wobec apelu Psalmisty. Aż się chce dołączyć do wspólnego, o kosmicznych wymiarach, uwielbiania Boga.

Skąd ta radość? Czy tylko z tego, że wszyscy inni bogowie to ułuda (w. 5), a tylko Jahwe jest jedynym prawdziwym Bogiem i tylko On sprawuje autentyczną władzę? Owszem. Psalmy 47, 93, 97 – 99 i nasz dzisiaj proklamowany w Liturgii Słowa Psalm 96 należą do tzw. „Psalmów królowania Jahwe”. Wiele z nich zawiera formułę: Jahwe mālāk (Jahwe króluje, Jahwe królem). Dlatego wezwanie: głoście wśród ludów, że Pan jest królem (w. 10), stanowi główne przesłanie hymnu.

Jest jeszcze inny, ważniejszy powód, dla którego Psalmista angażuje cały wszechświat do wychwalania Boga i oddawania Mu czci. W wersecie 13 czytamy o tym, że ów Król się zbliża, jest już coraz bliżej. Osobiście przychodzi, by osądzić ziemię. Ten sąd jednak (i to może zaskakiwać) nie napawa lękiem Psalmisty. Dlaczego? On poznał już dobroć Boga. Wie, że gdy Jahwe przyjdzie, wprowadzi sprawiedliwe rządy i sprawi, że ludy będą żyły według emunah, czyli zgodnie z Bożymi zasadami, w prawdzie i w wierności. Dlatego tym bardziej zachęca do głoszenia Bożej kāḇôḏ (chwały Bożej) każdego dnia (w. 2), tj. wyśpiewywania o wielkich cudach Bożego miłosierdzia względem każdego z nas.

Adwent jest radosnym okresem liturgicznym, pełnym nadziei na przemianę tego, co niedoskonałe, nie święte, co oddalone od Boga, na to, co zgodne z Jego wolą, co przynosi prawdziwą radość i szczęście. Oby i nasze przeżywanie liturgii eucharystycznej, zwłaszcza w tym czasie oczekiwania na nadejście Króla, było pełne wdzięczności i adoracji. Głośmy, że to Pan jest królem. On już się zbliża. Blisko jest nasze wybawienie. 

Ewangelia: Mt 18, 12-14

Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? (Mt 18, 12).

Powiedzmy sobie szczerze: nikt. Nikt tak nie robi. Kto z nas zostawiłby prawie sto owiec na pastwę losu, by szukać tej jednej zagubionej, która w dodatku, skoro odeszła ze stada, może ponownie to zrobić i jeszcze inne owce pociągnąć za sobą. Wówczas strata finansowa byłaby bardziej dotkliwa niż dotychczasowa.

Jakże odmienna jest logika Boga. Jak zupełnie inaczej Bóg postępuje. Jak bardzo zależy Mu na każdym z nas. Ileż starań dokłada, by żadnej ludzkiej duszy nie stracić. Jak wielkie i nieobliczalne jest Boże miłosierdzie… Przejmuje się każdą osobą, nawet tą najmniej zasługującą na uwagę, bo nie jest Jego wolą, żeby zginęło nawet jedno z tych małych (w. 14).  Taki jest nasz Bóg.

Marana Tha! Przyjdź i to czym prędzej, abyśmy postępowali jak Ty, nasz dobry, miłosierny Boże. Amen.

 

Środa, 07.12.2022 r. – wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła

Pierwsze czytanie: Iz 40, 25-31

Ci, co zaufali Panu, są zwycięzcami. Mkną do przodu, do wyznaczonego celu. Otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą (w. 31). Są jakby wiecznie młodzi. Pełni zapału i świeżości. Ciągle im się chce. Zdobywają, pomnażają, potrafią się cieszyć, pomimo łez, pokonują pokusy. Sekret ich wyjątkowości kryje się w całkowitym zaufaniu Bogu. Ci, którzy pokładają w Nim nadzieję, nie przegrają życia. Czerpią siły od samego Boga, bo jak powie prorok Izajasz: On się nie męczy ani nie nuży (w. 28). Wiedzą, że Jemu warto powierzyć wszystkie swoje sprawy, gdyż Jego mądrość jest niezgłębiona (w. 28). Poznali, że nic i nikt nad Boga. Ci natomiast, którzy liczą na własne siły, w rzeczywistości prędzej czy później, choćby byli młodzi i zdrowi, tracą moc i chwieją się słabnąc (w. 30).

Dlatego na nowo, w tym świętym czasie Adwentu, Tobie Boże oddajemy wszystko. Skoro każdą gwiazdę znasz po imieniu, to tym bardziej i my jesteśmy cenni w Twoich oczach. Dlatego wierząc, że Ty dajesz siłę zmęczonemu i pomnożysz moc bezsilnego (zob. 29), wołamy: Jezu, ufam Tobie! Marana Tha!

Psalm responsoryjny: Ps 103, 1b-2. 3-4. 8 i 10

Psalm 103 jest pięknym, zaledwie dwudziestodwuwersowym hymnem na cześć Bożego miłosierdzia. Jego inkluzją są słowa: bārăḵî nap̄šî ’eṯ Yahweh – błogosław duszo moja Pana, występujące zaraz na początku i na końcu utworu (w. 1. 22). Zapewne napisał go człowiek, który już w swoim życiu doświadczył, czym jest grzech, słabość, widmo śmierci i jednocześnie poznał potęgę Bożego przebaczenia, bycia podniesionym na duchu, po prostu uzdrowienia. Najprawdopodobniej był to król Dawid. Pierwsze słowa rozpoczynające pieśń zaczynają się od słowa: le Dawid, co może oznaczać: „z cyklu Dawida”, ale też „dotyczący Dawida”. Śmiało w miejsce jego imienia możemy wstawić swoje własne i słowa Psalmu uczynić swoją modlitwą.

Serce wykonującego pieśń rwie się, by uwielbiać ten największy przymiot Boga, jakim jest Jego miłosierna miłość. Orator sam siebie pobudza słowami: błogosław duszo moja Pana i wszystko, co we mnie… i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach (w. 2). Uwielbia Boga całym sobą, ze wszystkich swoich sił. Woła: baraki, co po hebrajsku znaczy: błogosław!). Używa słowa, które rozpoczyna się od bara – stwarzać (np. Rdz. 1,1). Błogosławiąc Boga, już daje Mu możliwość czynienia w jego duszy nowych rzeczy, jakby stwarzania go na nowo. Człowiek bowiem, który uwierzył Bożemu miłosierdziu, jakby powtórnie się rodzi. Zaczyna naprawdę żyć.  Odnawia się jego młodość jak orła (zob. w. 5).

Psalmista następnie uzasadnia, dlaczego przeżywa tak wielką radość. Bóg bowiem jest hojny w przebaczaniu ludzkich win i grzechów. Leczy wszystkie choroby (w. 3). Życie ratuje od zguby i obdarza łaską (w. 4). Nie jest mściwy, bo nie postępuje z nami według naszych grzechów i nie odpłaca złem za nadobne (w. 10). On „na własnej skórze” przekonał się, jak miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy (w. 8). Całym sercem zespala swoje credo z wyznaniem Boga, który już w ten sposób powiedział o sobie do Mojżesza (por. Wj 34, 6).

W tym jednym psalmie jest aż kilka różnych terminów hebrajskich, wskazujących na Boże miłosierdzie. Aż prawie dziesięciokrotnie autor natchniony ich użył i to na wiele sposobów. Wśród nich występują słowa zawierające rdzeń: -hsd (ḥeseḏ – łaska, w. 4. 17; ăse – łagodny, w. 8; asdŏw – łaskawość, w. 11), -rhm (raămîm – wnętrzności miłosierdzia, w. 4; keraḥêm – lituje się, okazuje zrozumienie dla słabości, w. 13; riam – poruszony jest dla, w. 13), -hn (ḥanŭn, w. 8), a nawet zestawienia:  ḥeseḏ weraămîm (łaską i zmiłowaniem, w. 4), raūm weḥanŭn (miłosierny i litościwy, w. 8). Wśród tak nagromadzonej ilości słów mówiących o Bożej dobroci i przebaczeniu terminy wskazujące na: grzech, winę, zgubę, tracą swą intensywność. Dokładnie tak, jak w życiu. Ăwŏn – wina (w. 3. 10), miššaaṭ – zguba, zdrada, destrukcja (w. 4), ăṭṭaṭ – grzech (w. 10) nikną wszystkie ogarnięte potęgą i wszechmocą Miłosierdzia. Potrzeba tylko tego jednego, o czym Psalmista wspomniał parokrotnie (w. 11. 13.18.20.21): bojaźni Pańskiej, pragnienia pełnienia Jego woli, słuchania Bożego głosu. Nie ma grzechu, którego Bóg nie mógłby wybaczyć. Wie dobrze i pamięta, że jesteśmy tylko prochem (w. 14) i jednocześnie Jego dziećmi (w. 17). Dlatego dobrze jest zaufać łaskawości Pana.

Ewangelia: Mt 11, 28-30

Pewnego dnia, w klasztornym ogrodzie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach, ktoś na barkach Jezusa upadającego pod ciężarem krzyża, położył prześliczną różę. I wtedy zrozumiały stał się dzisiejszy fragment Ewangelii. Sam Chrystus zachęca, aby Mu w pełni zaufano i powierzono wszystkie swoje troski. Dobrowolnie pragnie wziąć na siebie nasze ciężary dnia. Czyni to z miłości do nas. Wówczas brzemię, jakie my nakładamy na Jezusa, nie jest dla Niego przykre. I podobnie my, jeśli weźmiemy na siebie jarzmo przestrzegania Dekalogu, troski o wypełnianie woli Bożej każdego dnia, wówczas stanie się ono słodkie i lekkie, gdyż to właśnie miłość zmniejsza wagę wszelkich ciężarów.

 

Czwartek, 08.12.2022 r. – Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

Pierwsze czytanie: Rdz 3, 9-15. 20

Grzech pierworodny nie polegał na zerwaniu zakazanego owocu rajskiego z drzewa poznania dobra i zła. Pierwszą, czyli tą pierworodną przyczyną, tą rysą położoną na relacji między Bogiem i ludźmi, był brak zaufania Jego słowu, a w konsekwencji miłości Boga.

Kiedy nie ma tego zaufania, pojawia się lęk i dlatego Adam z Ewą przestraszyli się Boga. Przerazili się także siebie. Zaczęli się przed Nim ukrywać i jednocześnie zaczęli odczuwać wstyd wobec siebie. Zobaczyli swoją nagość, która od chwili grzechu utraciła niewinność, gdyż odarli samych siebie z piękna zaufania. Obydwoje na własnej skórze boleśnie doświadczyli podłości szatana.

Odpowiedzią Boga na grzech człowieka jest jednak miłosierdzie. Dobry Bóg ogłasza Dobrą Nowinę, gwarantując zwycięstwo Odkupiciela w walce z szatanem. Wypowiada orędzie przebaczenia, zapowiadając zmiażdżenie łba węża przez Niewiastę. (Rdz 3, 15). Uczynił to wówczas i czyni dzisiaj, ilekroć spotyka się z ludzkim grzechem. On pierwszy poszukuje każdego z nas, wołając: Gdzie jesteś? (Rdz 3, 9) i wobec każdego w sakramencie spowiedzi świętej czyni dzieło odkupienia.

Psalm responsoryjny: Ps 98, 1bcde. 2-3b. 3c-4

Cały Psalm 98 jest przepojony atmosferą radości. Wzmacniają ją zwłaszcza słowa z wersetu 8: Niech rzeki klaszczą w dłonie, niech góry razem wołają radośnie, które stanowią personifikację, celowo użytą, by w ten sposób podkreślić nastrój panujący w sercu Psalmisty i zarazem ogromny wpływ cudów dokonanych przez Boga na cały świat stworzony. Orator jest człowiekiem, który doświadczył Bożego miłosierdzia. Jest jednym z członków narodu wybranego, który potrafi dostrzec wielkie działa zbawcze w historii Izraela. Dlatego pragnie, aby wraz z nim cała ziemia (w. 4), morze i to, co je napełnia, świat i jego mieszkańcy (w. 7) śpiewali i wychwalali Boga. Przyczyną tej radości jest fakt, że Bóg uczynił cuda (w. 1). Oryginalny tekst hebrajski zawiera konstrukcję, której nie da się wiernie przetłumaczyć: cudowne uczynił Pan zbawił….. Niemniej dość pokrewnym fragmentem biblijnym jest wers z 1 Krn 11, 14, kiedy autor natchniony opowiada, jak to Bóg był z Dawidem i pokonał Filistynów, sprawiając w ten sposób wielkie zwycięstwo – zbawienie. Niewykluczone, że czytany dzisiaj psalm jest pieśnią króla Dawida po odniesionym zwycięstwie w walce z Filistynami.

Psalmista nie zawdzięcza sobie zwycięstwa, lecz całą chwałę oddaje Bogu. Zwycięstwo (zbawienie) dokonało się dzięki mocy Boga, co zostało wyrażone za pomocą słów: prawica i ramię (w. 1). Werset 1 jest kluczowy w tym utworze. To właśnie dzięki zbawczym czynom Boga, dokonanym dzięki Jego miłosierdziu (org. hebr.: dobroci i wierności), wszyscy ludzie, cały wszechświat może cieszyć się pełnią życia. Dlatego Psalmista zachęca, aby śpiewać na cześć Pana, aby tę pieśń wykonywać przy wtórze cytry, na harfie, przy trąbach i dźwięku rogu (w. 5.6), tym bardziej, że ów Zbawiciel osobiście przyjdzie na ziemię i to już wkrótce (w. 9).

Drugie czytanie: Ef 1, 3-6. 11-12

Podobnie jak pierwsze czytanie z dzisiejszej Liturgii Słowa, tak i drugie wskazuje na Maryję. Gdyby ktoś prosił o wyjaśnienie, co to znaczy, że Maryja została poczęta bez grzechu pierworodnego, to warto przeczytać ten hymn z Listu do Efezjan. Mówi on o pierwotnym, rajskim stanie duchowym człowieka, jeszcze przed tragedią dokonanego grzechu. Jednocześnie wskazuje na wielkość Bożego miłosierdzia objawioną w Osobie Jezusa Chrystusa, w której wszyscy grzesznicy znajdują odkupienie, czyli powrót do tego, co było na początku, co było w zamyśle i pragnieniach Boga Ojca.

Pierwszy rozdział Listu do ochrzczonych, zamieszkujących Efez dokładnie wyjaśnia, jaki był i jest cel powołania każdego z nas do istnienia. Opisuje niesamowitą godność każdej ludzkiej osoby, jej piękno i wartość w oczach Bożych. Autor błogosławi, czyli wychwala Ojca Jezusa Chrystusa. W Nim bowiem napełnił każdego człowieka wszelkim błogosławieństwem duchowym (w. 1). Zapragnął nas takimi, jakim jest Jego Syn, czyli świętymi, nieskalanymi (w. 4). Wybrał nas jeszcze przed założeniem świata (w. 4). Zatem „jestem” znaczy tyle samo, co „istnieję, gdyż Ktoś mnie zapragnął”. Parafrazując Kartezjusza, można by rzec, że wcale nie dlatego „Myślę, więc jestem”, lecz: „Jestem, bo ukochał Mnie Bóg”; „Jestem, bo zapragnęło mnie Miłosierdzie”; „Jestem umiłowany i dlatego istnieję”. To wszystko uczynił Bóg z miłości do mnie (w. 5). W tym objawił się majestat Jego łaski (w. 6), Jego miłosierdzia.

Tak wielką godnością obdarował Bóg każdego z nas. Takim pięknem duchowym Bóg obdarzył także Maryję ze względu na Syna Bożego Jezusa Chrystusa, który miał się począć jako Człowiek w Jej łonie. Do takiego piękna i my jesteśmy powołani.

Ewangelia: Łk 1, 26-38

Na różne sposoby interpretowana jest scena Zwiastowania Maryi. Skupimy się dzisiaj na słowach Anioła Gabriela: znalazłaś bowiem łaskę u Boga (w. 30). Te słowa stanowią nić łączącą wszystkie dzisiejsze czytania w Liturgii Słowa. W tym wyraża się wielkość Bożego miłosierdzia. Aby dokonać dzieła odkupienia, aby przyjść na świat w ludzkiej postaci, odwieczny Bóg wybrał na swoją Matkę prostą, wiejską dziewczynę z krainy nie cieszącej się sławą (por. J 1, 46). O Maryi Bóg myślał jeszcze przed założeniem świata (zob Ef. 1, 4). Zapragnął, aby zdeptała głowę szatana (zob. Rdz 3, 15). Napełnił Ją wszelkim swym błogosławieństwem na wyżynach niebieskich (zob. Ef 1, 3), aby objawić postanowienie swej woli (Ef 1, 5), tj. posłania swego jedynego Syna na świat celem dokonania dzieła odkupienia. Nazaretańską dziewczynę – córkę Anny i Joachima, obdarował miłosierdziem, otulił łaską (gr. kecharitomene, Łk 1, 28), aby wolna od skazy grzechu pierworodnego mogła począć w swoim łonie Syna Bożego. Obdarował życzliwością (gr. euren charin), a Ona tak wzmocniona łaską (gr. charis) poprzez swoje fiat Mu dane, stała się nową Ewą, nową Matką wszystkich żyjących ludzi na całym świecie i zdeptała głowę węża (zob. Rdz 3). Wyrażenie: euren charin spotkać można w Septuagincie (greckim tłumaczeniu Biblii Hebrajskiej) m.in. wobec Noego (Rdz 6, 8), Abrahama (Rdz 18, 3), Józefa egipskiego (Rdz 39, 4), Rut (Rt 2, 10), Estery (Est 2, 17) etc. Przez nich Bóg dokonywał wielkie dzieła swego miłosierdzia. Przez Maryję Bóg przyszedł na świat, abyśmy jak Ona byli święci i nieskalani przed Jego obliczem (Ef 1, 4).

 

Piątek, 09.12.2022 r.

Pierwsze czytanie: Iz 48, 17-19

Już wyraźniej chyba się nie da. Pan Bóg wprost mówi, co gwarantuje pokój na świecie i w ludzkim sercu. O, gdybyś zważał na me przykazania…(w. 18). Tu kryje się tajemnica szczęścia na ziemi. Hebrajskie słowa: qashab mitsvah można przetłumaczyć jeszcze w następujący sposób: wsłuchiwać się z uwagą w to, co sprawiedliwe, co zgodne z zamysłem Boga. Gdybyśmy bardziej nadstawiali słuch naszych serc na to, co Boże, zgodne z wolą Tego, który jest naszym Odkupicielem, naszym Bogiem (w. 17), wówczas dar pokoju rozlałby się jak rzeka i sprawiedliwość jak morskie fale (w. 18). Na świecie panowałaby zgoda między narodami i wzajemny szacunek. Te słowa z Księgi proroka Izajasza trzeba sobie dobrze wziąć do serca. Od naszego zjednoczenia z wolą Bożą zależą losy świata. Każdy z nas ma wpływ na to, co się dzieje. Możemy wygrać wojnę o pokój, starając się o osobistą świętość i życie zgodne z Dekalogiem. Ja jestem Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.

Czy jednak jest w nas wola słuchania bardziej Boga niż ludzi?

Psalm responsoryjny: Ps 1, 1-2. 3-4 i 6

Teksty dzisiejszej Liturgii Słowa bardzo mocno zwracają naszą uwagę na wartość życia Bożym Prawem, Dekalogiem. Zwycięstwo i szczęście należy zawsze do tych, którzy żyją zgodnie z wolą Boga. Tę prawdę podkreśla utwór inaugurujący Psałterz. Autor natchniony Psalmu 1 porównuje człowieka miłującego Boże prawa i zasady postępowania do drzewa zasadzonego nad płynącą wodą, stale świeżą, wartką. Liście jego nie więdną (w. 3). Wszystko, co czyni, jest udane (w. 3). Jego czyny mają sens i co więcej, są naznaczone wartością wieczną.

Zupełnie inaczej z tymi, którzy trwają w grzechach. Są jak plewa, czyli jak odpadki powstające przy młóceniu i oczyszczaniu dojrzałych roślin, zbóż. Bezużyteczni, niestali. Byle jaki podmuch wiatru ich rozmiata.

Konkluzją tych rozważań są słowa w wersecie szóstym: droga sprawiedliwych jest Panu znana, a droga występnych zaginie (w. 6), co oznacza, że Bóg miłuje tych, którzy postępują zgodnie z Jego przykazaniami, natomiast trwających z uporem w swych grzechach czeka marny los – wieczna zguba.

Utwór składa się z jednej, szesnastowersowej strofy o nieregularnej ilości sylab i nierównomiernym rozkładzie akcentów dokładnie tak, jak w ludzkim życiu. Nic nie jest idealnie, a mimo to kierunek postępowania jest jasno wyznaczony. Liczne środki poetyckie, metafory, porównania sprawiają, że tekst jest prosty w swym przekazie. Zbudowany na zasadzie kontrastu: dobra i zła droga; sprawiedliwy i grzesznik; rozwój i śmierć, stanowi nieskomplikowaną wykładnię moralnego prawa wypisanego w sercu każdego człowieka: „dobro czyń, zła unikaj”, bo szczęśliwy człowiek, który… w Prawie Pańskim upodobał sobie (w. 1).

Ewangelia: Mt 11, 16-19

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, czym naprawdę jest mądrość i sztuka życia. Nie polega na wiedzy, ani nawet na wiernym wypełnianiu przepisów danego prawa. Jan Chrzciciel był ascetą. Pościł, umartwiał się i tym sposobem okazywał Bogu swoją miłość i pragnienie przygotowania siebie oraz ludzi na przyjście obiecanego Mesjasza. Chrystus natomiast zasiadał przy wspólnym stole z celnikami uznawanymi za kolaborantów okupanta i z tymi, którzy prowadzili rozwiązły styl życia. Swoją obecnością i miłosierdziem zdobywał ich dla Boga. Jeden i Drugi, jak uważali to za zgodne z wolą Ojca Niebieskiego, w taki sposób pozyskiwali dusze dla królestwa niebieskiego. W ten sposób mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny (w. 19) i nie kieruje się kategoriami ludzkiej opinii.

Niestety wśród wielu są tacy, którzy nie potrafią dostrzec w różnorodności metod ewangelizacji Bożej logiki i najchętniej zajmują się krytykanctwem, sami niewiele wkładając trudu w głoszenie kerygmatu. No cóż. Zachowują się jak dzieci. Po prostu niedojrzale.

My bierzmy przykład z Pana Jezusa, z Jana Chrzciciela. Odkrywajmy, co jest wolą Bożą, gdzie zostaliśmy posłani i jakimi godziwymi sposobami jednać ludzi z Bogiem.

 

Sobota, 10.12.2022 r.

Pierwsze czytanie: Syr 48, 1-4. 9-11

Odczytywany dzisiaj w Liturgii Słowa fragment z Księgi Syracha jest inwokacją na cześć Eliasza – jednego z największych proroków Starego Testamentu. Żył w IX wieku przed Chrystusem. Jego imię mówi równocześnie o działalności. Eliyahu (czyt. Elijahu) oznacza Jahwe jest moim Bogiem. W to faktycznie wierzył Eliasz i swoim postępowaniem potwierdzał, że Bóg jest jego jedynym Panem życia. Eliasza pożerała gorliwość o chwałę Boga. Stąd czytamy, że był to prorok jak ogień (w. 1). Swoim słowem, wypełnionym Bożą mocą, potrafił zamknąć niebo i sprowadzić suszę na ziemię (w. 3). Dokonywał niesamowitych cudów, nawet takich jak wskrzeszenie (1 Krl 17, 20 – 22). Swoją nieugiętą wiarą pokonał czterystu pięćdziesięciu kapłanów bożka Baala (1 Krl 18, 27). Od jego czasów w dziejach Izraela rozpoczyna się czysty monoteizm.

Dlaczego jednak w okresie Adwentu czytamy o Eliaszu? Otóż, w duchu i mocy Eliasza przyszedł Jan Chrzciciel, zgodnie z proroctwem wypowiedzianym przez Archanioła Gabriela do Zachariasza (1, 17). To właśnie o nim pośrednio mówi również Księga Syracha. W ten sposób Kościół dziś kieruje naszą uwagę w stronę św. Jana Chrzciciela, jako osoby godnej naśladowania. On całym sobą zaangażował się w przygotowanie i siebie, i innych na nadejście Mesjasza. Od niego możemy uczyć się, jak przeżyć Adwent, by go nie zmarnować i dobrze przygotować swoje serce na przyjście Boga.

Psalm responsoryjny: Ps 80, 2ac i 3b. 15-16. 18-19

Psalm 80, inaczej nazywany „Pieśnią o pasterzu i winnicy” (G. Ravasi), wykonywany był na melodię: „Lilie świadectwa” (w. 1), czy też instrumentem muzycznym o tego typu nazwie. Szkoda, że utwór nie przetrwał do naszych czasów w formie dźwiękowej. Jednak jego treść i historyczny kontekst pozwala snuć domysły, iż wykonywano go rzewnie, w nieco nostalgiczny sposób. Izrael był wówczas podzielony na dwa królestwa: Północne, zwane Izraelem i Południowe, określane jako Juda. Psalmista błaga Boga o wybawienie Izraela (w tym miejscu raczej chodzi o wszystkich Żydów) z jego niemocy. Już pierwsza strofa nawiązuje do wyjścia narodu wybranego z niewoli egipskiej, który jak trzoda był prowadzony przez swego dobrego Pasterza. Autor wprost modli się, by Bóg wzbudził swą potęgę, odnowił ród Józefa i dokonał dzieł zbawczych (domyślnie: tak, jak wtedy, kiedy Izraelici wyszli spod władzy faraona). Trzykrotnie woła: O, Boże (Panie, Boże Zastępów), odnów nas i okaż Twe pogodne oblicze, abyśmy doznali zbawienia (w. 4.por. 8. 20). Przyznaje, że naród izraelski zawinił przeciw Bogu i teraz ponosi bolesne konsekwencje swych grzechów niewierności Prawu Bożemu (w. 6.7). Lecz też jakby przypomina Bogu o Jego własnych dziełach zbawczych dokonanych względem Izraelitów. Przecież to On wyrwał Hebrajczyków z kraju faraonów jak winorośl. Przygotował dla niej (dla swego narodu) ziemię i tak obficie pobłogosławił, że swe latorośle rozpostarła aż do Morza, a swoje pędy aż do Rzeki (w. 12), czyli od Morza Śródziemnego aż po Eufrat i Tygrys. Tymczasem teraz winnica Pana niszczeje. Mury zburzone, grona zrywane przez kogokolwiek, niszczy ją dzik leśny i polne zwierzęta obgryzają (w. 14). Jakby nikt jej nie broni. Jakby winnicę sam Gospodarz zostawił na pastwę losu, a przecież wcześniej tyle włożył pracy, aby była piękna i rozrosła się na całą ziemię.

Psalmista w imieniu całej społeczności izraelskiej obiecuje Bogu przemianę życia, nawrócenie i wierność. Złorzeczy (zgodnie z duchem wschodniej mentalności tamtych czasów) tym, którzy ograbili, spalili ogniem i wycięli (w. 17) winnicę. Potraktowali ją jak śmieci (hebrajskie słowo kǝsūḥāh oznacza jak żużel, jak śmieci). Nie sposób, by Bóg na to milczał i pozostawał obojętny.  Dlatego ze wszystkich sił Psalmista woła, aby na nowo Jahwe okazał swoją moc i obdarzył zbawieniem, łaską uwolnienia spod jarzma tych, którzy krzywdzą Jego lud (w. 20).

Dlaczego taki psalm, pełen lamentacji, Kościół wybrał na czas Adwentu?

Każdy z nas wszystko, co dobre, zawdzięcza nie sobie, lecz Bogu i tylko On jest dawcą autentycznej wolności człowieka. Sam Bóg ma moc odnowić nasze serca i oblicze tej ziemi. Tym bardziej więc teraz, kiedy czas Adwentu jest tak bardzo niszczony przez już grane kolędy w hipermarketach; kiedy brakuje ciszy i atmosfery modlitwy, a przeważa bieganie za prezentami pod choinkę, warto wołać wraz z Psalmistą: O, Boże (Panie, Boże Zastępów), odnów nas i okaż Twe pogodne oblicze, abyśmy doznali zbawienia.

Ewangelia: Mt 17, 10-13

Nicią przewodnią, łączącą dzisiejsze czytanie i Ewangelię, jest osoba Eliasza. Jego ponowne przyjście, zgodnie z Księgą Malachiasza oznacza nadejście czasów mesjańskich (3, 1. 23). Pojawienie się tegoż proroka nie jest jednak równoznaczne z jego zmartwychwstaniem. Takim Eliaszem, który miał się pojawić, aby przygotować ludzi na przyjście Pomazańca Bożego, był Jan Chrzciciel. Niestety, nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli (w. 12). Przez wzgląd na obietnicę daną córce Herodiady, że otrzyma wszystko, o co poprosi, Herod kazał ściąć (w twierdzy Macheront) głowę świętego Proroka (Mt 14, 8 – 11). Los męczeńskiej misji Jana podzieli również Syn Człowieczy – Mesjasz. O ile treść wyjaśnień Jezusa dotyczących Eliasza Apostołowie bezbłędnie zrozumieli, o tyle zapowiedź męki Chrystusa zupełnie do nich nie dotarła. Oczarowani doświadczeniem „Taboru” nie potrafią jeszcze połączyć tajemnicy obecności Boga z Jego dziełem odkupienia. Misterium Adwentu, Żłóbka i Krzyża zgłębią dopiero po zstąpieniu na nich Ducha Świętego.

A my? Czy potrafimy spojrzeć na dar narodzin Boga z perspektywy Jego kenozy (uniżenia się dla człowieka)?

Komentarze do czytań – I TYDZIEŃ ADWENTU | od 27 listopada do 3 grudnia 2022r. - ks. Mateusz Oborzyński
Komentarze do czytań – III TYDZIEŃ ADWENTU | od 11 do 17 grudnia 2022r. - s. dr Karmela Katarzyna Sługocka OP