Niedziela, 10.12.2017 r.

Pierwsze czytanie: Iz 40, 1-5. 9-11

Czytamy dzisiaj w Księdze proroka Izajasza: „Oto Pan Bóg przychodzi z Mocą”. Jak różnie można było wyobrażać sobie tę Moc, z którą Bóg przychodzi. Wszystkie jednak ludzkie wyobrażenia okazały się zawodne. Nikt nie spodziewał się Boga zdanego całkowicie na człowieka. Całkowicie bezbronnego, całkowicie zależnego od ludzkiej wolności. Tej wolności, którą sam mu dał. Stając się dzieckiem, zrezygnował ze wszystkich boskich przywilejów, przyjął wszystkie trudy z tym związane. Niepojęta jest ta Miłość. Niepojęty jest ten sposób okazywania Mocy. Jak możemy dziś to pojąć my, walczący ciągle o swoje prawa, o swoją pozycję, nie potrafiący zrezygnować z niczego, co (według nas czy według stanowionego przez człowieka prawa) się nam należy. Bóg nie przyszedł w postawie demonstrującej swoją wszechwiedzę, ale jako bezbronne stworzenie. Czy to nie jest wskazówka dla nas, którzy w każdym zetknięciu z drugim człowiekiem jesteśmy gotowi udzielić mu wielu „dobrych” rad, podczas gdy on oczekuje tylko bycia z nim i wysłuchania? Często postawa bezradnego towarzyszenia może przynieść więcej pożytku niż usilne trwanie w postawie doradcy. Mamy wtedy możliwość doświadczenia Boga przychodzącego z Mocą. Z Jego Mocą.

 

Psalm responsoryjny: Ps 85, 9ab-10. 11-12. 13-14

„Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg”. Zatrzymajmy się na tym wersecie. Powtórzmy go sobie wiele razy, niech powstanie w nas trwałe pragnienie słuchania. Wtedy te zapowiedzi wielkich rzeczy, o jakich czytamy dalej, staną się naszym udziałem. „Pan sam obdarzy szczęściem, a nasza ziemia wyda swój owoc”.

 

Drugie czytanie: 2 P 3, 8-14

Podczas każdej Mszy św. wyznajemy swoje oczekiwanie na powtórne przyjście Pana Jezusa. Może słowa: „i oczekujemy Twego przyjścia w chwale” tak nam spowszedniały, że nie wypowiadamy ich całkiem świadomie. Dzisiejszy fragment Drugiego Listu św. Piotra może być zachętą do zatrzymania się nad tymi słowami. Żyjemy w czasie oczekiwania zapowiedzianego powtórnego przyjścia Pana Jezusa. Ono nastąpi z pewnością, Bóg jest wierny. W czasach apostołów spodziewano się, że nastąpi to niedługo, w naszych czasach z kolei często mamy przeświadczenie, że skoro przez tyle lat to nie nastąpiło, to i za naszego życia nie nastąpi. Oba przeświadczenia nie mają uzasadnienia. Pokazują tylko, jak nasze myślenie jest inne niż „myślenie” Boga. Nie warto więc koncentrować się na tym, kiedy wypełni się zapowiedź, ale raczej na trwaniu w pewności, że to nastąpi i na pielęgnowaniu pragnienia tego spotkania z Bogiem w rzeczywistości trwałej sprawiedliwości i pokoju. Tęsknota za sprawiedliwością i pokojem niech się przekłada na nasze postępowanie, niech będzie motorem do zwracania się ku dobru i niech będzie zachętą dla innych do wchodzenia na tę drogę.

 

Ewangelia: Mk 1, 1-8

Czytamy dzisiaj w Kościele początek Ewangelii, czyli Dobrej Nowiny Jezusa Chrystusa, spisanej przez św. Marka. Ten początek składa się z tekstów i wydarzeń Starego Testamentu, tylko w ostatnim zdaniu mamy zapowiedź Nowego. Wyraźnie widzimy, jak te dwie części Pisma Świętego są nierozerwalne. Syn Boży wkroczył w dzieje ludzkości w wybranym przez siebie czasie, Jego przyjście zostało poprzedzone wypełnieniem się zapowiedzianych wcześniej proroctw. Jan Chrzciciel swoim życiem przygotowuje lud na przyjście Zbawiciela. Robi wszystko, co w jego mocy, aby lud zobaczył, że Zbawiciela potrzebuje. Na skutek jego działalności ludzie uświadamiali sobie potrzebę nawrócenia i wyznawali grzechy. Jednak Jan już nic więcej nie był w stanie zrobić i dobrze o tym wiedział. Pokornie to ogłosił, pokazując wielki dystans, jaki dzieli go od Tego, który z wielką mocą przyjdzie po nim.

Tak jak w konkretnej rzeczywistości Syn Boży wszedł w dzieje świata, tak do naszej konkretnej sytuacji pragnie wchodzić dzisiaj. Żeby jednak mogło to się stać, potrzebujemy postawić sobie pytanie: co w mojej konkretnej sytuacji będzie oznaczało przygotowanie Mu drogi? Nie muszę znać na to pytanie odpowiedzi, samo zadanie pytania jest uznaniem, że nie jestem samowystarczalny, że potrzebuję Zbawiciela. Odpowiedź na to pytanie pojawi się, gdy uwierzę, że Syn Boży, Jezus, przyszedł na świat specjalnie dla mnie, aby wejść konkretnie do mojego życia, aby uratować właśnie mnie. Ta świadomość umożliwi zrzucenie noszonych masek bycia bez zarzutu, pomoże mi zobaczyć swoją nędzę i zapragnąć komunii z Tym, który może i chce realnie mi pomóc.

 

Poniedziałek, 11.12.2017 r.

Pierwsze czytanie: Iz 35, 1-10

Widziałam kiedyś reklamę pewnej przyprawy. Najpierw był obraz czarno – biały warzywnego dania, potem „wkracza do akcji” ta przyprawa i wtedy obraz staje się wielobarwny, nad kolorowym daniem unosi się aromat i odgłosy zachwytu nad wspaniałym smakiem. Noszę w sobie ten obraz, bo on mi bardzo pasuje do opisu rzeczywistości przemiany życia z takiego, w którym nie ma miejsca dla Boga. Niby wszystko jest w porządku, życie jakoś się toczy, ale jest szare. Są nawet różne odcienie tej szarości, ale to wszystko. Nic nie daje trwałego zadowolenia. Kiedy jednak do tego szarego życia zaprosimy Boga, wszystko nabiera barw. Niby nic się nie zmieniło: te same sprawy, te same problemy, ale życie ma blask, barwę, potrafimy się nim zachwycać. Bóg oczywiście nie może pełnić w naszym życiu roli przyprawy, bo to On jest sensem całego życia. Jest Osobą pragnącą relacji z nami. Zaprasza nas do wejścia w tę relację, ale jest delikatny, nie narzuca się. Zapewnia nas słowami proroka Izajasza, że gdy zechcemy zaprosić Go do swojego szarego życia, wszystko się zmieni. „…Trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w staw, spragniony kraj w krynice wód…”, „wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie.” Nam małodusznym trudno w to uwierzyć. Bóg to wie, dlatego dzisiaj mówi do nas przez proroka Izajasza: „Odwagi! Nie bójcie się! Oto Wasz Bóg…. On sam przychodzi, aby Was zbawić”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 85, 9ab-10. 11-12. 13-14

Tym, który zbawia jest Bóg. On ogłasza to wszystkim, którzy chcą Go słuchać. W refrenie dzisiejszego psalmu zapewnia nas, że przyjdzie , ażeby nas zbawić. Naszym zadaniem jest to zbawienie przyjąć. Ono jest za darmo. Dla wszystkich. Bez wyjątku. Uwierz.

 

Ewangelia: Łk 5, 17-26

Perykopa Ewangelii wg św. Łukasza czytana dzisiaj w Kościele ukazuje scenę, w której wypełnia się proroctwo zawarte w czytanym również dzisiaj fragmencie z Księgi proroka Izajasza. Ludzie, którzy przynieśli do Jezusa paralityka, zobaczyli na własne oczy chromego, który „wyskoczył jak jeleń”. Wziął swoje łoże i poszedł do domu. Ewangelista zauważa, że w tej drodze do domu wielbił Boga. Wielbienie Boga jest naturalną reakcją człowieka na doświadczenie Bożego działania w swoim życiu, ale nie tylko w swoim. Pozostali, którzy to widzieli, również zaczęli wielbić Boga. Niech to będzie zachętą do tego, aby dzielić się z innymi tym, co Bóg uczynił w moim życiu. W ten sposób powiększa się grono ludzi wielbiących Boga, bowiem pomaga to słuchającym naszego świadectwa zobaczyć działanie Boga w ich życiu.

 

Wtorek, 12.12.2017 r.

Pierwsze czytanie: Iz 40, 1-11

Czytane dzisiaj słowa napisane zostały przez proroka nazwanego Deutero-Izajaszem w szóstym wieku przed Chrystusem w czasie, kiedy naród wybrany był w sytuacji, po ludzku patrząc, całkowicie beznadziejnej. Był to czas niewoli babilońskiej. Naród wybrany stracił wszystko, co dla niego stanowiło wartość. Świątynia zburzona, elity uprowadzone do Babilonii, konieczność zamieszkania pomiędzy poganami, narażenie na wpływy kultu pogańskich bożków. W tej sytuacji Bóg przez proroka kieruje do swego ludu słowa: „Pocieszcie, pocieszcie mój lud”. Zobaczmy dalej na czym polega to pocieszenie. Jest w nim zarówno przyjęcie pokuty za niewierności Bogu, uznanie przemijalności tego, co cielesne, jak i objawienie niepojętej dobroci Boga. W historii Izraela dobroć Boga objawiła się przez pogańskiego króla Cyrusa, który umożliwił narodowi powrót do Jerozolimy. Dla Boga nic nie stanowi przeszkody w realizacji Jego dobroci. Aby choć trochę przybliżyć tę dobroć, którą tak trudno nam pojąć, prorok porównuje Boga do pasterza, który „jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie”. Więcej o dobroci Boga, której jednak słowami nie sposób wyrazić, dowiadujemy się z Nowego Testamentu. W codziennym życiu też doświadczamy tej dobroci. Jednak pełnię poznania będziemy mieli dopiero po spotkaniu Go twarzą w twarz. Życie na ziemi jest takim adwentem, oczekiwaniem na to ostateczne spotkanie z Dobrym Bogiem. Zanim to spotkanie nastąpi, wykorzystajmy każdą daną nam chwilę na słuchanie Jego Słowa, bo Ono ma moc skutecznego pocieszenia.

 

Psalm responsoryjny: Ps 96, 1-2. 3.10ac.11-12. 13

Gdy uświadomimy sobie dobroć i moc Boga, wtedy w naturalny sposób wyrywa się z nas uwielbienie Go. Cała ziemia, wszystko, co istnieje, wielbi Boga. Rodzi się tęsknota za spotkaniem Dawcy wszystkiego. Ta tęsknota za spotkaniem jest ważnym elementem spotkania. Dobre przeżycie czasu oczekiwania wnosi wiele w samo spotkanie z Tym, który przyjdzie z wielką mocą. Psalmista zaprasza do głoszenia, że „Pan jest królem, będzie sprawiedliwie sądził wszystkie ludy”. Zaprasza również do rozgłaszania Jego cudów.

 

Ewangelia: Mt 18, 12-14

Jak dobry jest nasz Pasterz! Dla Niego nie liczą się statystyki, wydajność, efektywność. Jego dobroć jest doskonała. On nie kalkuluje, co się bardziej opłaca. Dla Niego ważny jest każdy człowiek. Ważny/ważna jestem ja, równie ważny jest człowiek, z którym przyszło mi spotkać się na drodze mojego życia, a który nie spełnia moich oczekiwań. Czasami trudno uwierzyć, że ten człowiek, który na co dzień sprawia mi tyle przykrości, który robi mi na złość, który nie liczy się zupełnie z moimi potrzebami, że ten człowiek jest kochany przez Boga. Jego naganne zachowanie oczywiście nie jest Bogu miłe, ale sam człowiek wciąż pozostaje cenny dla Stwórcy. Bóg nigdy z niego nie zrezygnuje, będzie go szukał do końca, a gdy wreszcie znajdzie, będzie cieszył się z tego wraz z całym Niebem. Czy potrafię włączać się do tej radości, czy może jest we mnie zazdrość, skąpstwo, zgorszenie, że można być tak rozrzutnym? Warto wtedy zauważyć, że to dobra nowina również dla tych pozostałych dziewięćdziesięciu dziewięciu owiec w stadzie, do których może my się zaliczamy. Jeśli wpadniemy w jakąś pułapkę, możemy liczyć na to, że nasz Dobry Pasterz udzieli nam swego wsparcia, abyśmy mogli się z niej wydostać. Pewnie już nieraz mogliśmy tego doświadczyć.

 

Środa, 13.12.2017 r.

Pierwsze czytanie: Iz 40, 25-31

Któż z nas nie doświadczył wielkiego zachwytu nad ogromem i pięknem wszechświata lub choćby bogactwem tego, co rośnie na łące, nad pięknem każdego kwiatka i owada na niej? A hojność, z jaką każde stworzenie jest obdarowane wszystkim, czego potrzebuje, czyż nas nie zachwyca? Czy zawsze przychodzi nam wtedy na myśl, jak bardzo godnym podziwu jest Stwórca tego wszystkiego? Pewnie nie zawsze, skoro Bóg przez proroka przypomina nam o tym. Mówi do nas prosto, jak się mówi do dziecka: „Pan to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi.” Bez Jego wiedzy nic nie może się wydarzyć, przed Nim nie możemy skryć żadnej nawet myśli ani zamiaru. I właśnie ten potężny Bóg-Stwórca wszystkiego zapewnia, że „ci, co zaufali Panu odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły; biegną bez zmęczenia.” Może nas dziwić, że można biec bez zmęczenia, bo w naszym życiowym zabieganiu spotykają nas wielkie przemęczenia, nieraz wprost padamy ze zmęczenia. Warto wtedy zadać sobie pytanie, czy biegnę we właściwym kierunku? A może tych orlich skrzydeł nie mogę rozwinąć, bo jestem w jakiejś klatce? Może to klatka nałogu, złego nawyku, chciwości, zazdrości, pożądliwości, lęku, czy jeszcze jakaś inna? Jeśli okaże się, że tak właśnie jest, to mamy wyjście z tej sytuacji. Jezus mówi w czytanej dzisiaj Ewangelii: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”

 

Psalm responsoryjny: Ps 103, 1-2. 3-4. 8.10

Dzisiejszy psalm jest zachętą do rzucenia się w ramiona Dobrego Boga. Dobrego, bo ratującego nas od najgorszego, czyli od zguby. Dobrego, bo leczącego wszystkie choroby, naprawdę wszystkie. Dobrego, bo choć zna wszystkie moje winy, to się nimi nie gorszy, ale je odpuszcza, nie odpłaca nam według naszych win. Dobrego, bo miłosiernego i cierpliwego. Nie nadużywajmy tej cierpliwości i uwielbiajmy Go całym naszym życiem.

 

Ewangelia: Mt 11, 28-30

W czytanym dzisiaj fragmencie Ewangelii Jezus wyraźnie zwraca się do wszystkich, więc na pewno do mnie też. Warto więc uważnie prześledzić tę treść w odniesieniu do siebie. Jezus zaprasza nas do przyjścia do Niego z każdym dźwiganym ciężarem, aby przyjąć Jego pokrzepienie. Ale już w następnym zdaniu mamy zapewnienie, że Jego jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie. I tu już może nam się wydać dziwne, że jarzmo może mieć jakieś zalety, bo raczej kojarzy się nam z ograniczeniem swobody. Miewamy nawet doświadczenia, że to, co dźwigamy, przekracza nasze siły. Jeśli tak jest, to warto przyjrzeć się, czy bierzemy na siebie jarzmo Jezusa, czy może w najlepszej wierze bierzemy na siebie ciężary, które nie są przeznaczone dla nas. Może nie jest to pełnienie woli Bożej, ale pójście za jakimiś swoimi ambicjami, za swoim wyobrażeniem Jego woli w stosunku do nas. A może nie przychodzimy do Jezusa po pokrzepienie, tylko próbujemy żyć bez Jego pomocy? Może nosimy w sobie obraz Boga przygniatającego nas niepotrzebnymi zakazami. Adwent jest dobrym czasem na podjęcie refleksji nad swoim obrazem Boga, na zobaczenie Go w świetle tego, co sam mówi o sobie. Dzisiaj zapewnia nas, że Jego jarzmo jest słodkie,
a brzemię lekkie. Przyjdźmy więc do Jezusa ze swoimi ciężarami, razem z Nim zróbmy remanent w nich i zostawmy tylko to, co jest Jego jarzmem. Wtedy będziemy mogli doświadczyć tej słodyczy, o której nas zapewnia.

 

Czwartek, 14.12.2017 r.

Pierwsze czytanie: Iz 41, 13-20

W trudnym dla Izraela czasie niewoli Bóg zapewnia go o swojej miłości słowami proroka. Mówi do swojego ludu językiem dla niego zrozumiałym. Zapewnia o swojej obecności, o tym, że trzyma go za rękę. Bardzo obrazowo opisuje przywracanie wielkości i godności Izraela, ale mamy wyraźne zapewnienie, że to wszystko stanie się po to, aby objawiła się wielkość Boga. Wszystkie te słowa możemy odnieść do siebie, gdy zobaczymy swoją nędzę, swoje zniewolenia. Wtedy usłyszymy głos Boga: „Nie lękaj się, przychodzę Ci z pomocą”. Gdy czujemy w sercu wielką pustkę, gdy wszystkie recepty na szczęście wypróbowane, a szczęścia nie widać, wtedy słowa „Bóg cię kocha” są w stanie zabrzmieć w sercu jak dzwon. Otwierają się uszy na słuchanie dalszych zapewnień i obietnic, które brzmią jak bajka: „zamienię pustynię na pojezierze, a wyschniętą ziemię na wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki.” To mówi Bóg, więc mam prawo
w to uwierzyć. Przyjdą wątpliwości, czy z pustynią mojego serca Bóg też jest w stanie coś takiego uczynić? Czy w moim sercu też może wytrysnąć wodotrysk bezinteresownej miłości? Pragnij tego. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

 

Psalm responsoryjny: Ps 145, 1. 9. 10-11. 12-13ab

Mając doświadczenie kontaktów z władcami tego świata, możemy mieć trudność w nazywaniu Boga królem. Jednak On jest innym władcą niż nawet najlepsi ziemscy zwierzchnicy. On, nie dość, że jest dobry dla wszystkich, to jest jeszcze miłosierny. Jeśli nie jesteśmy wielkimi grzesznikami i jakoś ustrzegliśmy się wielkiej ilości grzechów ciężkich, to właśnie w tym przejawia się wielkie miłosierdzie Boga. Uwielbiajmy więc Boga słowami psalmu, głośmy potęgę Boga, który jest łagodny i bardzo łaskawy, naśladujmy tę łagodność i łaskawość w kontaktach ze spotkanymi ludźmi.

 

Ewangelia: Mt 11, 11-15

Przychodzi mi na myśl porównanie z dziedziny techniki. Przed erą komputerów był zawód kreślarza, który mozolnie tuszem kreślił projektowane przez konstruktora urządzenia. Udoskonalano pisaki, deski kreślarskie, krzywiki, pewnie jeszcze by coś wymyślono, gdyby nie to, że zaczęto stosować projektowanie bez potrzeby używania tuszu. Zawód kreślarza przestał być potrzebny. Konstruktorzy zaczęli używać komputerów. Powstała całkowicie nowa jakość. Najbardziej prymitywny komputer to było dużo więcej niż najlepszy sprzęt z poprzedniej epoki. W różnych dziedzinach życia takich przemian doświadczaliśmy.

Może takie doświadczenia pomogą nam choć trochę przybliżyć sobie to, co nastąpiło w historii zbawienia. Jan Chrzciciel był największym z proroków, jednak zbawicielem nie był. To Jezus zapoczątkował nowy ład, nową jakość. Jezus w dzisiaj rozważanym fragmencie Ewangelii potwierdza nam wielkość Jana, ale tylko po to, aby pomóc nam pojąć wielkość Jego samego. „Kto ma uszy, niechaj słucha” to zachęta do słuchania słów Jezusa i w ten sposób do włączania się w Jego wielkość. Słuchając i stosując w swoim życiu Jego słowa, stajemy się więksi od największego proroka Starego Testamentu. Warto więc sprawdzić, czy mam uszy zdolne do słuchania tego, co Bóg dzisiaj mówi do mnie. On mówi na pewno, jeśli nie słyszę, to znaczy, że mam problem z uszami. To dolegliwość choć częsta, to jednak dająca się pokonać codziennym sięganiem po Słowo Boże. Rozpoczęcie tego sięgania może być trudem, bo z czegoś trzeba zrezygnować, aby znaleźć na to czas. Jezus mówi, że królestwo Boże zdobywają ludzie gwałtowni. Obietnica wielka, dla niej warto podjąć ten wysiłek.

 

Piątek, 15.12.2017 r.

Pierwsze czytanie: Iz 48, 17-19

Jak jasno i prosto mówi dzisiaj do nas Bóg przez proroka. Przede wszystkim objawia siebie, że jest Bogiem, który poucza nas, jak być szczęśliwym. Pokazuje, jak by się nam wspaniale wiodło, gdybyśmy tylko w pełni skorzystali z Jego napomnień. Gdy więc widzimy, że w naszym życiu nie wiedzie nam się najlepiej, że w moim sercu brak pokoju, a już na pewno nie jest on jak rzeka, nie wylewa się na innych, gdy naszej sprawiedliwości inni też nie potwierdzają, to wyraźny sygnał, że może nie znajdujemy się w zasięgu oddziaływania na nas Boga. Bóg oczywiście nie oddalił się od nas, ale może coś lub ktoś zajął Jego miejsce w naszym życiu. Bóg jest delikatny, szanuje naszą wolność, nie narzuca się, ale mówi: „Jam jest Pan, twój Bóg”. Pragnienie pokoju i sprawiedliwości pochodzi od Boga i nie da się go zagłuszyć żadną namiastką. Świat podpowiada nam różne sposoby łagodzenia tego pragnienia, a nawet zachęca do akceptacji niepokoju, ale tęsknota za pokojem zawsze będzie wracała. Warto więc zadbać o zdobycie tego obiecanego pokoju jak rzeka. Gdy Boży pokój zaleje nasze serca, inni też zapragną tak żyć i będą pytać, skąd my to mamy. Będziemy mieli wtedy okazję do wskazania na Dawcę i może powiększy się grono wielbiących Boga.

 

Psalm responsoryjny: Ps 1, 1-2. 3. 4.6

Recepta na szczęście, którego wciąż pragniemy, i jednocześnie roztoczona wizja, jak ono może wyglądać. Człowiek szczęśliwy jest jak drzewo, którego liście nigdy nie więdną, bo jest zasadzone nad płynącą wodą. Chcemy być takim drzewem, możemy nim być, wystarczy widzieć wartość w „traceniu” czasu dla Boga, na rozmyślanie o prawie Pańskim. Jeszcze bardziej piękno szczęścia uwypukla kontrast z obrazem życia grzesznika, porównanego do plewy, którą wiatr rozmiata. Chodzi o grzesznika, który w grzechu ma upodobanie, a dobrze nawodnione miejsca omija z daleka.

 

Ewangelia: Mt 11, 16 – 19

Wielu z nas ma pewnie takie doświadczenie, że próbowaliśmy spowodować, aby wszyscy byli z nas zadowoleni. Na ogół były to próby nieudane, zwłaszcza gdy spojrzy się na te sytuacje z perspektywy czasu. Postępowanie tak, jak środowisko tego od nas oczekuje, nie jest dobrym kryterium wyborów. Oczekiwania będą wciąż nowe, a my utracimy wiarygodność u wszystkich. Pan Jezus nie próbował postępować według oczekiwań innych. Wpatrzony w Ojca, tylko Jego wolę miał na uwadze. Tylko wpatrując się w Prawdę i podążając za światłem tej latarni, dojdziemy do celu. Nie możemy się bać braku uznania, możliwości wyśmiania, wzgardy, bo to są rzeczywistości przemijające. Ale też w świetle dzisiejszej Ewangelii może warto przyjrzeć się, czy to nie ja jestem tym przewrotnym pokoleniem, któremu nikt nie potrafi dogodzić, bo zawsze doszukam się czegoś złego w postępowaniu innych. Wprawdzie sam nie podejmuję wysiłków, aby wnosić coś do społeczności, ale błędy wszystkich, którzy próbują to robić, mogę wypunktować jednym tchem.

 

Sobota, 16.12.2017 r.

Pierwsze czytanie: Syr 48, 1-4. 9-11

Imię Eliasz tłumaczy się „Bóg jest wielki”. Prorok jest posłany, aby głosić wielkość Boga, nie własną. Eliasz dobrze spełnił swoje posłannictwo, choć nie było ono łatwe i wiązało się z wieloma niebezpieczeństwami. A wszystko po to, aby odnowić pokolenia Jakuba, które tego odnowienia bardzo potrzebowały, które pogubiły się w swoich wyborach, których wiara w Jedynego Boga była mocno zachwiana. Przez posługę Eliasza Bóg dokonał oczyszczenia wiary swojego ludu. Wierzono, że Eliasz zstąpi z nieba i poprzedzi przyjście Mesjasza. Z Ewangelii wiemy, że tym Eliaszem był Jan Chrzciciel.

Skoro przygotowujemy się do przeżywania w Kościele uobecnienia przyjścia na świat Mesjasza, to okres tego oczekiwania powinien być czasem wsłuchiwania się w nawoływanie Kościoła do nawrócenia. Można głos tego nawoływania łatwo zagłuszyć, tak jak proroka dało się zabić. Gdy jednak zechcemy wsłuchać się w ten głos i pójść za tym wezwaniem, znajdziemy się w gronie szczęśliwych. To do nas będzie można odnieść słowa: „Szczęśliwi, którzy cię widzieli i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.” Zechciejmy więc w tym czasie zwrócić swoje serca do bliźnich, zechciejmy odnowić je, by móc pełną piersią wyśpiewać: Chwała na wysokości Bogu!

 

Psalm responsoryjny: Ps 80, 2ac. 3b.15-16.18-19

Ten fragment psalmu może być modlitwą przed spowiedzią. Najpierw jest ufność w potęgę Boga i prośba o Jego pomoc. Wyrażamy też przekonanie, że jesteśmy latoroślą umacnianą przez Tego, który troszczy się o nią. Świadomi swej ułomności szukamy ratunku u Boga. Prosimy o nowe życie, postanawiamy nie odwracać się więcej od naszego Pasterza, mamy pragnienie trwania w postawie uwielbienia Go.

 

Ewangelia: Mt 17, 10-13

Scena opisana we fragmencie Ewangelii wg św. Mateusza, czytanym dzisiaj w Kościele, miała miejsce bezpośrednio po wydarzeniu na górze Tabor, gdzie Piotr, Jakub i Jan widzieli przemienionego Jezusa w towarzystwie Mojżesza i Eliasza. Usłyszeli tam też głos: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” To właśnie pod wpływem tego wydarzenia ci uczniowie zadają Panu Jezusowi pytanie o Eliasza. W odpowiedzi słyszą potwierdzenie panującego wśród Żydów przeświadczenia o tym, że przyjście Mesjasza ma być poprzedzone przyjściem Eliasza. Z tej odpowiedzi Jezusa mogą wywnioskować, że tym Eliaszem był Jan Chrzciciel, który niedawno został ścięty na rozkaz Heroda. Pan Jezus wykorzystuje tę sytuację do powiedzenia uczniom o tym, że On też będzie cierpiał. Jak wielkiego przygotowania potrzebowali uczniowie, aby usłyszeć zapowiedź cierpienia swojego Mistrza. Jak wielka przemiana musiała się w nich dokonać, od pragnienia rozbicia trzech namiotów na górze do przyjęcia prawdy o konieczności cierpienia Jezusa. Każdy z nas w rozwoju swojej wiary taką drogę przebywa. Wszystkie etapy tej drogi są nam potrzebne.

Komentarze do czytań - I tydzień Adwentu | od 3 do 9 grudnia 2017 r. - Ks. Błażej Węgrzyn
Komentarze do czytań - III tydzień Adwentu | od 17 do 23 grudnia 2017 r. - Mateusz Mickiewicz, kleryk III roku WMSD w Warszawie