Pon
Wt
Śr
Czw
Pt
Sb

 

Niedziela, 10.01.2021 r. – święto Chrztu Pańskiego

Pierwsze czytanie: Iz 55, 1-11

Pierwszym pytaniem, jakie stawia nam dziś Pan Bóg, jest pytanie o pragnienie, bardzo konkretne pragnienie – pragnienie Boga. Jesteśmy spragnieni różnego rodzaju rzeczy, za różnymi pragnieniami podążamy, różne pragnienia próbujemy zrealizować, za pomocą różnych rzeczy tego świata próbujemy nadać sens naszemu życiu, a dziś słyszymy, jak Pan Bóg przez proroka Izajasza mówi nam, że to nie działa, że żadna rzecz tego świata nie jest w stanie nas zaspokoić, że gdzieś tam, w głębi serca, ukryte jest inne pragnienie, które trudniej nam zidentyfikować, ale tak naprawdę – szukając prawdy, miłości, dobra, sprawiedliwości – tak naprawdę szukamy Boga. Bóg chce nam dziś powiedzieć, że On sam to nasze pragnienie zaspokoi za darmo, że nie musimy płacić, musimy tylko zapragnąć.

Postawmy sobie dziś pytanie, dlaczego tak nie do końca pragniemy Boga, dlaczego szukamy szczęścia tam, gdzie go nie ma? Dlaczego szukamy zaspokojenia naszego wewnętrznego głodu tam, gdzie go nie znajdziemy? Pan Bóg chce zaspokoić nasz głód, chce napełnić nas swoją miłością, swoją prawdą, swoim pokojem. Bóg chce nadać sens naszemu życiu, ale to my musimy do Niego przyjść.

Psalm responsoryjny: Iz 12, 2. 3 i 4bcd. 5-6 (R.: por. 3)

Łącząc treść tego psalmu z treścią pierwszego czytania widzimy, że jeśli odkryjemy w sobie pragnienie Boga i przyjdziemy do Niego, to będziemy czerpać ze zdrojów zbawienia. W każdym, kto zaczyna czerpać ze zdrojów zbawienia, zaczyna się rodzić pragnienie uwielbiania Boga. Kiedy czerpiemy z Niego życie, prawdę, miłość, sprawiedliwość, dobro, kiedy napełniamy się Jego łaskami, kiedy czerpiemy z krzyża, kiedy czerpiemy nowe życie, zbawienie, to chcemy się tym dzielić i pomnażać te łaski. Bóg chce tak nas napełnić sobą, tak zaspokoić nasze pragnienie prawdziwej miłości, żeby zaowocowało to wielkim uwielbieniem Go w całym naszym życiu.

Drugie czytanie: 1 J 5, 1-9

Często zastanawiamy się, na czym polega miłość do Pana Boga. Wiemy, że Pan Bóg nas kocha i że my powinniśmy miłować Boga. Dzisiejsze Słowo daje nam cenną podpowiedź, że miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań. W innym miejscu Pan Jezus mówił, żeby zachowywać Jego naukę, a wtedy On i Ojciec będą w nas mieszkać. Ważne więc jest to, że wchodzimy w relację z Bogiem wtedy, gdy uwierzymy, że to, czego On nas uczy jest prawdą i jest dobre dla nas, że wiara w Boga polega na uwierzeniu Bogu. Gdy przychodzimy do Boga jak ci, którzy Mu wierzą, którzy Mu ufają, którzy Go pytają, jaki jest Jego pomysł na nasze życie, jaka jest Jego wola w naszym życiu, wtedy w nas coraz bardziej rozpala się ta świadomość doświadczania życia Bożego i świadomość, że jesteśmy dziećmi Bożymi, że Bóg chce to dziecięctwo w nas coraz bardziej kształtować, coraz bardziej ubogacać.

Ewangelia: Mk 1, 7-11

Chrzest Jezusa, to Jego symboliczne zanurzenie się w wodzie, nad którą unosił się Duch, to zanurzenie w Duchu na całe życie, to też misja chrzczenia w Duchu innych. Jezus został napełniony Duchem Świętym i zobaczył rozwierające się nad Nim niebo.

Ważne jest, abyśmy słowo, które Pan Jezus usłyszał w momencie chrztu, usłyszeli też jako słowo skierowane do nas, ponieważ niebo, które otworzyło się nad Jezusem, otworzyło się też nad każdym z nas i wciąż pozostaje nad nami otwarte. Przez posługę Jezusa, w sposób szczególny przez Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie, niebo otworzyło się dla nas i staliśmy się dziećmi Bożymi. Do każdego z nas Pan Bóg mówi tak, jak do Jezusa: jesteś Moim dzieckiem umiłowanym i mam w tobie upodobanie. Stworzyłem cię z miłości i dla miłości, mam plan wobec twojego życia. Chce się tobą posłużyć, chcę, żeby inni również mogli być Moimi dziećmi, żeby mogli doświadczyć Mojej miłości.

Tak, jak Jezus wszedł w to doświadczenie naszej zranionej grzechem ludzkiej natury, tak daje nam w tajemnicy zjednoczenia ze Sobą wejść w doświadczenie bycia dziećmi Bożymi i w tym doświadczeniu wzrastać.

Poniedziałek, 11.01.2021 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 1, 1-6

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków. Moglibyśmy narzekać, że Pan Bóg przemawiał do nas w sposób niejasny, zakamuflowany, przez symbole, przez obrazy, przez ludzi z przeszłości, ale autor Listu do Hebrajczyków mówi nam, że w tych ostatecznych dniach, w tym dniu mojego życia, w którym dzisiaj jestem, Bóg przemawia do mnie bezpośrednio przez swojego Syna. Bóg bezpośrednio do mnie mówi, Bóg bezpośrednio objawia mi swoją wolę, swój zamysł, swój plan wobec mnie. Objawia swoją miłość, swój majestat, swoje zwycięstwo, ponieważ Jezus, Syn Boży, przez którego Bóg do mnie przemówił, jest zwycięzcą nad grzechem i nad złem. Jemu ostatecznie zostanie poddane wszelkie stworzenie, wszyscy będą wychwalali Jego imię i każde kolano się przed Nim zegnie.

Chodzi o to, żebyśmy przyjmując to objawienie, które Bóg daje nam bezpośrednio przez Jezusa, przyjmując Jezusa do swojego życia, pozwolili Mu zwyciężać. Byśmy pozwolili, by to słowo, które zostało do nas wypowiedziane, przemieniło nasze życie, byśmy już dziś umieli Boga uwielbiać i chwalić Go w wolności i zjednoczeniu z Nim.

Psalm responsoryjny: Ps 97, 1-2.6-7. 9 i 12

Jesteśmy wezwani, by oddawać Panu Bogu hołd, by teraz Go uwielbiać, bo On już jest wywyższony. Dziś mogę poddać swoje życie Jezusowi jako Temu, który jest Zbawicielem, Panem, który przychodzi do mnie z miłością i mocą. Przez ten psalm możemy już teraz uczyć się uwielbiania Pana Boga za wielkie dzieła, których On dokonuje w nas i dla nas. Ten psalm, to szkoła uwielbiania Boga w naszej codzienności, w naszej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Ewangelia: Mk 1,14-20

W tym fragmencie znajdujemy bardzo ciekawe połączenie dwóch wezwań. Pierwsze to: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Zaraz dalej Pan Jezus wzywa: Pójdźcie za Mną. To jednoznacznie wskazuje nam na fakt, że nawrócenie to nie jest coś teoretycznego, to nie jest myślenie o tym, że może wreszcie kiedyś trzeba się nawrócić, ale to wezwanie do działania, do pójścia i naśladowania Mistrza. Pan Jezus chce nas nawracać po to, byśmy chodzili Jego drogami, byśmy wypełnili zadanie, które nam dał do wypełnienia, byśmy pracowali przy głoszeniu Ewangelii, byśmy dawali świadectwo.

Kiedy więc idziemy za Jezusem, nawracamy się. Rozpoznajemy w Nim Pana i Zbawiciela, poznajemy Go, rozpoznajemy Jego głos, wsłuchujemy się w to, co mówi. Kiedy widzimy, do czego On nas zaprasza, wtedy się nawracamy. Nawrócenie dokonuje się, więc w praktyce naszego życia i posługiwania. Ważne jest też to, że tę decyzję o nawróceniu mamy podjąć teraz, natychmiast, na słowo Pana.

Wtorek, 12.01.2021 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 2, 5-12

To, że nie aniołom Bóg poddał przyszły świat, to my bardzo dobrze wiemy, wystarczy popatrzeć w lustro, by dostrzec, że nikt z nas nie jest aniołem. W lustrze zobaczymy samych siebie: pogrążonych w słabościach, pogrążonych w grzechach, bez skrzydeł, ale z tego stanu mało anielskiego Bóg chce nas wyprowadzać i to wyprowadza nas przez posługę jednego Człowieka, a zarazem Syna Bożego – Jezusa Chrystusa. On, mimo, że z jednej strony jest wielki, jest ponad całym stworzeniem, to z drugiej strony stał się jednym z nas, stał się podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu. On w swoim życiu doświadczył cierpienia, którego my doświadczamy. On wziął na siebie nasze cierpienia i przez swoje cierpienie nie tylko utożsamił się z nami, ale za nas doznał śmierci po to, byśmy my mogli żyć. Dlatego w Jezusie, który przyjął naszą zranioną grzechem naturę, znajdujemy Tego, który nas wyzwala spod panowania śmierci, który daje nam nowe życie, który przywraca nam godność dzieci Bożych. Dzięki Niemu stajemy się braćmi, stajemy się dziećmi Bożymi i współdziedzicami Jego Królestwa.

Psalm responsoryjny: Ps 8, 2a i 5. 6-7. 8-9

W refrenie dostrzegamy kontynuację myśli z Listu do Hebrajczyków: dałeś Synowi władzę nad swym dziełem. To proroczy psalm, w którym opisane jest zadziwienie nad wielkością i godnością człowieka. Najpełniej oczywiście dokonało się to w Jezusie, ale w Nim my też doświadczamy takiej godności, która wynosi nas ponad wszelkie stworzenia na tym świecie. Jesteśmy wyjątkowi, jesteśmy stworzeni na obraz Pana Boga i napełnieni Jego tchnieniem, tchnieniem Jego życia.

Z samej racji, że jesteśmy stworzeni przez Pana Boga, posiadamy wielką godność, o której dziś część z nas zapomina lub nawet jej zaprzecza. Dzisiaj ta nasza ludzka godność jest bardzo często deprecjonowana, gubiona, a wręcz odrzucana.

Z jednej strony tej godności pozbawia nas grzech, a z drugiej strony Jezus, Syn Boży, nam tę godność przywraca przez to, że staje się Zbawicielem i Odkupicielem. Dzięki Jezusowi wszystko zostaje przywrócone do tego pierwotnego stanu, który Pan Bóg zamierzył co do każdego z nas. W Jezusie odzyskujemy swoją godność i dlatego bardzo ważne staje się nasze osobiste przyjęcie Go jako Pana i Zbawiciela.

Ewangelia: Mk 1,21-28

Wielką pokusą naszych czasów jest sprowadzenie Pana Jezusa do naszego poziomu. Niektórzy utrzymują, że Jego droga to jedna z możliwych do wyboru dróg życia, że Jego nauczanie, Ewangelia, Przykazania Boże, to tylko jedna z wielu możliwości, że w świecie są różne alternatywy, że człowiek może czerpać z różnych źródeł, że może się karmić, czym chce, a między innymi może się karmić nauką Pana Jezusa.

Dzisiejsze Słowo przypomina nam, że nauka Pana Jezusa jest inna, że to nie jest ludzka nauka, że to nauka samego Boga głoszona z mocą i wszyscy, którzy się wsłuchują w to Słowo i dopuszczają Je do swojego życia, doświadczają mocy tego Słowa. Doświadczają mocy, która jest w stanie wyzwalać człowieka spod panowania szatana, jest w stanie uwalniać go od piekła, przywracać mu utraconą godność dziecka Bożego.

Ważne jest to, byśmy przychodząc do Jezusa, wsłuchując się w Jego Słowo, przyjmowali je otwartym sercem, byśmy mogli doświadczyć, że jest to inna nauka, niż nauka ludzka, byśmy mogli zacząć się zdumiewać tą nauką, zdumiewać tym, czego Jezus nas uczy i jak to robi. Ale żeby się tym zdumieć, trzeba uwierzyć, że Jezus jest Kimś większym niż my, że jest Bogiem.

Środa, 13.01.2021 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 2, 14-18

To dzisiejsze Słowo pokazuje nam Pana Jezusa, który jest zdolny współczuć nam w całym zmaganiu, jakiego doświadczamy, w naszym cierpieniu, w całym zmaganiu się z tym światem, ze skutkami grzechu dlatego, że stał się do nas podobnym we wszystkim oprócz grzechu. On upodobnił się do nas pod każdym względem właśnie po to, aby móc nam współczuć, aby móc nam okazywać miłosierdzie nie z perspektywy kogoś, kto jest gdzieś wysoko ponad nami i w ogóle nie wie, o co nam chodzi i co przeżywamy, tylko z perspektywy Kogoś, Kto sam na własnej skórze doświadczył, jaką udręką jest życie na świecie po grzechu pierworodnym. Ponieważ Jezus zwyciężył ten grzech i pokonał również skutki grzechu, my możemy przez Niego zostać uwolnieni z tego wszystkiego, co nas w życiu niszczy.

Zaprośmy dziś Pana Jezusa do tych dziedzin naszego życia, które szczególnie są niszczone przez grzech i prośmy Go o łaskę powstania z Nim do nowego życia.

Psalm responsoryjny: Ps 105,1-2.3-4.6-7.8-9

Jakie to szczęście, że Pan Bóg ma dobrą pamięć! Bóg pamięta o swoim przymierzu, nie pamięta nam natomiast naszych grzechów, jeżeli tylko te grzechy Mu wyznajemy, bo grzech wyznany staje się grzechem przebaczonym i zapomnianym.

My niestety często o Bogu zapominamy, często Go pomijamy w naszym życiu, ignorujemy. W praktyce naszego funkcjonowania uważamy, że poradzimy sobie bez Boga. I doświadczamy wtedy totalnych porażek, totalnej klęski, ale Bóg się od nas nie odwraca. On się nami nie zniechęca i o nas nie zapomina. Bóg pamięta o swoim przymierzu i jest mu wierny. Zawarł to przymierze – wieczne przymierze – w Jezusie Chrystusie. My nie jesteśmy w stanie go złamać, ponieważ po jednej stronie jest wierność Boga i po drugiej stronie jest wierność Boga w Bogu-Człowieku Jezusie Chrystusie. Bóg, pamiętając o tym przymierzu, jest gotów w każdej chwili udzielać nam na nowo swojej łaski, jest w stanie na nowo nas przygarnąć do swojego Serca. Jest gotów podnieść nas z naszych upadków i dać nam nowe życie, byśmy mogli Go uwielbiać teraz i na wieki.

Ewangelia: Mk 1,29-39

Jest dziś wielu leżących, jak teściowa Szymona. Sami bardzo często leżymy i to powaleni nie gorączką, nie chorobami ciała, ale powaleni chorobami duszy. O tych chorobach duszy w tej Ewangelii również jest mowa. Do Jezusa bowiem przychodzą ludzie chorzy, ale i opętani, zniewoleni.

Pan Jezus chce każdego z nas podnieść z tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, z naszej choroby, z naszej nędzy. Nie tylko z choroby ciała, na czym najczęściej nam zależy, ale chce nas przede wszystkim podnieść z choroby duszy. Jezus chce nas wydźwignąć spod panowania szatana, z tego przygniecenia, które sprawia, że trudno jest nam podnieść głowę i wzrok ku niebu, że trudno jest nam myśleć o Bogu. Jezusowi bardzo zależy na tym, żeby każdy, kto jest udręczony, przychodził do Niego, żeby każdy mógł o Nim usłyszeć.

Pan Jezus, chodząc po ziemi, nie zatrzymywał się tylko w jednym miejscu, ale szedł ciągle dalej i dalej, żeby każdy mógł doświadczyć Jego mocy, która wyzwala, podnosi, daje nadzieję i życie.

Czwartek, 14.01.2021 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 3,7-14

Uważajcie, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego. Autor Listu do Hebrajczyków odwołuje się tu do tego tragicznego wydarzenia z historii Izraela, kiedy wychodząc z niewoli egipskiej, Izraelici mogli dość do Ziemi Obiecanej w trzy miesiące, ale nie byli w stanie tam dojść i do niej wejść, ponieważ ich serce było sercem zatwardziałym, ich mentalność była mentalnością niewolnika i dlatego całe to pokolenie zostało na pustyni. Czterdzieści lat błąkali się po to, by z nich narodził się nowy lud, nowe pokolenie ludzi, którzy – choć żyją na pustyni w trudnych warunkach – to jednak serce mają gotowe, by przyjąć Pana Boga.

Bóg chce nas wyprowadzić z każdej niewoli grzechu, Bóg chce nam dać życie w obfitości, ale dał nam wybór, dał nam wolną wolę. Jeżeli chcemy, możemy to wziąć. Duch Święty działa w nas tak, by nas otworzyć na to Boże działanie, na to Boże życie i Bożą łaskę, ale Bóg nas do niczego nie zmusza. To ja muszę chcieć przyjąć Boga, muszę chcieć odważyć się zmierzyć ze swoim grzechem, odważyć się przekroczyć swoje ograniczenia, swoje granice. Odważyć się przekroczyć swój wstyd, swoje poniżenie i pozwolić się Bogu wprowadzić do ziemi obiecanej, którą tu na ziemi jest przede wszystkim życie w łasce Bożej.

Mamy się nawzajem zachęcać do tego, by wytrwale szukać Pana Jezusa i wpuszczać Go do swojego życia, bo diabeł robi wszystko, żeby nas zamknąć w sobie samych, w naszych grzechach i nie pozwolić, byśmy przyjęli zbawienie.

Psalm responsoryjny: Ps 95,6-7.8-9.10-11

W tym psalmie widzimy kontynuację myśli z pierwszego czytania. W refrenie jesteśmy bowiem wzywani, byśmy nie zatwardzali naszych serc, kiedy Bóg do nas mówi. Widzimy też odwołanie do historii Izraelitów. Bóg przyszedł z wielką łaską i mocą, wyprowadzając ich z niewoli egipskiej wśród znaków i cudów, tak, że nie mogli się wymówić, że nie widzieli i nie słyszeli, a mimo to bardziej ufali swoim odczuciom, bardziej ufali temu, co sami byli w stanie zrozumieć i zdobyć. Byli przywiązani do niewoli, do swojego uciemiężenia na tyle mocno, że nie potrafili czy nie chcieli zaufać Panu Bogu.

Łatwo jest dać się omamić złemu duchowi i pozwolić, by on związał w nas moc Słowa Bożego. Jest to łatwe, ponieważ Pan Bóg nie zmusza nas do przyjęcia swojego Słowa. Bóg daje nam wolność, bo do miłości nie da się nikogo zmusić, więc kiedy słyszymy w swoim sercu wezwanie do nawrócenia, idźmy za tym wezwaniem natychmiast po to, byśmy mogli doświadczyć błogosławieństwa, które płynie z nawrócenia.

Ewangelia: Mk 1,40-45

Postawa tego trędowatego człowieka jest wspaniałą ilustracją tego, co to znaczy nie zatwardzać swojego serca, kiedy się słyszy głos Pana Boga, kiedy się słyszy Słowo Pana Boga wzywające, by za tym Słowem pójść. Ten trędowaty człowiek musiał naprawdę wiele przeciwności w sobie pokonać, by do Pana Jezusa przyjść. Nie wolno mu było zbliżać się do ludzi zdrowych, nie wolno mu było zbliżać się do miejsc, gdzie ludzie zdrowi mieszkali. Trąd był tak zakaźną chorobą, że za zbliżanie się do innych groziła śmierć. Ten człowiek potrzebował więc pokonać w sobie te wszystkie opory, te wszystkie przeciwności, to, co po ludzku jest niemożliwe, by przyjść do Jezusa. Pokonał to i przyszedł do Jezusa z wielkim pragnieniem, stwierdzając: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Odpowiedź Jezusa jest bardzo prosta: Chcę, bądź oczyszczony. Trąd opuścił go natychmiast. Było to dla niego takie doświadczenie mocy i miłości Boga, że następnej prośby Pana Jezusa nie był już w stanie zrealizować. Poszedł i rozgłosił wszystkim, jakie szczęście go spotkało, ponieważ, jeżeli doświadcza się mocy Pana Boga, trudno jest o tym milczeć.

Piątek, 15.01.2021 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 4,1-5.11

Jednym z grzechów przeciwko Duchowi Świętemu jest rozpacz, niewiara w Boże miłosierdzie, niewiara w to, że Bóg może zmienić nasze życie, że może przebaczyć nasze grzechy. Do tego nawiązuje autor Listu do Hebrajczyków odwołując się, jak we wczorajszym fragmencie, do historii Izraelitów. Zarzuca im brak wiary w słowo życia, które słyszeli i widzieli w znakach, które były im objawione.

Czasami słyszymy wypowiedzi, że czyjeś życie już nie może się zmienić, że nie ma sensu, że jest już tak źle, że nic się nie da zrobić. Bardzo często ten świat tak nam podpowiada. A Bóg w swoim Słowie mówi: Ja mogę wszystko, Ja mogę zmienić każdą rzeczywistość, mogę dać ci w Sobie pełnię szczęścia, chcę dać ci w Sobie odpoczynek. Chcę, żebyś we Mnie miał wytchnienie, żebyś otrzymał uspokojenie, oczyszczenie, uwolnienie.

Bóg jest źródłem pokoju, którego świat dać nie może i zaprasza nas, byśmy uwierzyli, że w Nim jest źródło wszelkich łask, zaspokojenie wszystkich naszych pragnień. Bóg chce, żebyśmy do Niego przyszli, żebyśmy nie dali się zmanipulować pokusom zachęcającym nas do niewiary i do nie dawania Mu szansy. Jeśli damy Panu Bogu szansę działania w naszym życiu, znajdziemy w Nim odpoczynek tu i w wieczności.

Psalm responsoryjny: Ps 78, 3 i 4bc. 6-7.8

Św. Ignacy de Loyola uczył, że w życiu człowieka przeplatają się nawzajem czasy pocieszenia i czasy strapienia. Nigdy nie jest tak, że całe nasze życie jest jedną wielką ciemnością, w której nie widać Pana Boga. Wiele razy w naszym życiu Pan Bóg przychodzi ze swoją łaską, w której daje nam doświadczyć tego, że jest blisko, że się troszczy, że się opiekuje, że prowadzi nawet przez ciemną dolinę. Daje nam odczuć, że wyprowadza nas z sytuacji, które po ludzku są nie do ogarnięcia.

Myślę, że każdy z nas doświadczył, że jego modlitwa została wysłuchana w sprawach dla nas ważnych. Psalmista wzywa nas dziś, byśmy o tych dziełach Boga nie zapominali zwłaszcza wtedy, kiedy przychodzą ciemności. Kiedy przychodzi jakiś trud, możemy odwołać się do tego, co wydarzyło się wcześniej, do doświadczenia żywego, działającego, mocnego Boga, które mieliśmy wcześniej. Bazując na tym własnym doświadczeniu Boga jako naszego Zbawiciela, mamy stawać się świadkami Jego mocy i miłości wobec tych, których Bóg stawia wokół nas, na naszej drodze, bo dzisiaj każdy potrzebuje nadziei, której w tym świecie tak bardzo brakuje.

Ewangelia: Mk 2,1-12

Ten paralityk jest symbolem człowieka z dzisiejszego psalmu. Człowieka, który stracił nadzieję, człowieka, który potrzebuje nadziei, który potrzebuje, by mu ktoś tę nadzieję przywrócił. On sam jest tak pozbawiony nadziei, że nie jest w stanie się ruszyć. Sam nie jest w stanie przyjść do Jezusa. Sam być może nawet nie jest w stanie do końca uwierzyć w to, że coś jeszcze w jego życiu może się zmienić. Jego największym problemem jest grzech, którego nie widać. Widać było tylko stan jego ciała, nie duszy, ale kiedy jego przyjaciele zrobili za niego to, czego on nie był w stanie sam zrobić, kiedy przynieśli go do Jezusa w sposób bardzo spektakularny, pokonując przy tym różnego rodzaju trudności, to Pan Jezus patrząc na niego, dostrzegł istotę jego problemu. Istotą jego problemu była choroba duszy, nie ciała. Choroba ciała wynikała z choroby duszy i dlatego Pan Jezus w pierwszych słowach dotknął tego, co jest najistotniejsze, a potem, żeby pokazać, że ma władzę odpuszczania grzechów, że to w Nim jest wolność od grzechów, wolność od śmierci – przywrócił do pełni zdrowia jego ciało.

Słowa tej Ewangelii są dla nas słowami wielkiej nadziei, że jakkolwiek wielkie by nasze grzechy były, jakkolwiek bylibyśmy sparaliżowani, przez jakiekolwiek doświadczenia ciemności w życiu byśmy przechodzili, Jezus poznaje to, Jezus to widzi i Jezus chce nam pomóc. Trzeba tylko zatroszczyć się o to, żeby do Niego przyjść, być może prosząc o pomoc i wstawiennictwo przyjaciół.

Sobota, 16.01.2021 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 4,12-16

Liturgia słowa przez cały ten tydzień przekonywała nas, że Jezus jest pełen mocy, miłości, współczucia, władzy. W dzisiejszym pierwszym czytaniu znów widzimy Pana Jezusa jako Tego, który jest żywy, który jest potężny, który jest jak miecz obosieczny przenikający wszystko, aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolny osądzić pragnienia i myśli serca.

Jezus, który jest Słowem Boga, jest w stanie przeniknąć całe nasze życie, wszelkie jego zakamarki. Jest w stanie wydobyć z naszego życia to, co najlepsze i usunąć to, co najgorsze. Jezus robi to z perspektywy Tego, kto nas bardzo dobrze zna i komu bardzo na nas zależy. On tak bardzo nas ukochał, że stał się jednym z nas, utożsamił się z nami, przyjął naszą ludzką naturę po to, by nas do końca rozumieć. Przez to dzisiejsze Słowo jesteśmy wezwani, by przychodzić do Niego z zaufaniem i z wiarą w to, że wszystko, co On zapowiada, ma też moc uczynić. A wszystko, co On czyni, zmierza do tego, by dawać nam nowe życie, by naszemu życiu nadać nowy sens, żebyśmy się stali ludźmi pełnymi pokoju i radości czerpanej z Niego.

Psalm responsoryjny: Ps 19, 8-9.10 i 15

Ten psalm, napisany tysiąc lat przed Listem do Hebrajczyków, jest kontynuacją myśli pierwszego czytania. Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem. To Bóg jest Tym, kto wnosi życie w naszą śmierć. Psalmista mówi nam, że prawo, które Pan Bóg daje, jest doskonałe i zdolne do tego, by pokrzepiać naszą duszę. Może nas uczyć mądrości, radować nasze serce, olśniewać nasze oczy.

Kiedy wchodzę w relację z Bogiem, kiedy zapraszam Go do swojego życia, kiedy pozwalam na to, by Jego Słowo przemieniało moje życie, oświetlało je, oczyszczało, czyniło je wolnym od tego wszystkiego, co jest słabe, grzeszne i niedoskonałe, to moje życie staje się życiem pełnym światła, pełnym pokoju, pełnym blasku.

Warto jest więc z szacunkiem i pełną miłości bojaźnią przylgnąć do Tego, który tak bardzo się do nas zbliża po to, aby móc w obfitości czerpać łaski, które On na nas nieustannie wylewa.

Ewangelia: Mk 2,13-17

Historia Lewiego, syna Alfeusza, którego lepiej znamy jako Mateusza, apostoła i ewangelistę, to historia człowieka, który w swoim życiu doświadczył mocy Słowa Jezusa. Doświadczył, co to znaczy wyjść z ciemności ku światłu i co to znaczy pozwolić temu światłu zamieszkać w swoim sercu. Na jego przykładzie Pan Jezus pokazuje nam, że każdy chory, każdy grzesznik, choć jest słaby, jest w kręgu istotnych zainteresowań Pana Jezusa. Pan Jezus dostrzega nas w miejscu, w którym jesteśmy, tak jak dostrzegł Lewiego w komorze celnej. On chce nas z tego miejsca wyprowadzić właśnie po to, żeby dać nam doświadczyć, co to znaczy żyć w świetle.

Przypatrzmy się Lewiemu, który z grzesznika – bo tak był określany przez faryzeuszów i uczonych w prawie, jak słyszymy w tej Ewangelii – staje się świętym, ale drogą do tej świętości jest kroczenie za Jezusem, stanie się Jego uczniem, później stanie się Jego apostołem, a jeszcze później stanie się Jego ewangelistą. To była droga Lewiego z komory celnej, która byłą symbolem grzechu, do życia w świętości, która dzisiaj jest jego udziałem.

Takie jest zaproszenie dla każdego z nas – pozwolić się Jezusowi wyprowadzić ze swojej komory, gdzie tkwimy w grzechach, do wolności pójścia za Nim po to, by stać się świętymi i mieć udział w królestwie razem z apostołami.

Komentarze do czytań - II tydzień po Narodzeniu Pańskim | od 3 do 9 stycznia 2021 r. - Elżbieta Marek
Komentarze do czytań - II tydzień zwykły | od 17 do 23 stycznia 2021 r. - Ks. dr Leszek Rasztawicki