Niedziela, 18.02.2015 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 9, 8-15

Dzisiejsze czytanie z Księgi Rodzaju jest zakończeniem opowiadania o potopie, będącego metaforą autodestrukcji, jakiej może dokonać człowiek pogrążony we własnej nieprawości. Pośród ludzi dotkniętych nieprawością tylko Noe okazał się człowiekiem sprawiedliwym (Rdz7,1). Poddany próbie i upokorzeniom, jakich doświadczał od swoich współziomków, budując arkę, okazał swoje zaufanie i wierność Bogu. To właśnie z nim po zakończeniu potopu Bóg postanawia zawrzeć przymierze i obiecuje, że „nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie jakiegokolwiek jestestwa” (Rdz 9,15b). Podobne słowa odnajdujemy w Księdze Syracha: „Noe okazał się doskonałym i sprawiedliwym, a w czasie gniewu stał się okupem, dzięki niemu ocalała Reszta dla ziemi, kiedy przyszedł potop. Pan zawarł z nim przymierze, by już więcej nie zgładzać potopem wszelkiego ciała” (44,18). Przymierze – słowo, które wielokrotnie występuje w historii biblijnej: to pierwsze zwane noachickim, następne z Abrahamem, potem z rodziną Dawida i ostateczne z całą ludzkością zawarte przez Jezusa Chrystusa. Bóg jest zawsze inicjatorem przymierza. Motywem decyzji Boga jest fakt, że: „usposobienie człowieka jest złe już od młodości” (Rdz 8,21). Bóg zna człowieka, którego stworzył i obdarzył wolną wolą. Mimo jego stałej skłonności do złego Bóg go kocha, a wraz z nim otacza miłością wszystko, co żyje. Bóg zatem nie współzawodniczy z człowiekiem ani nie jest zazdrosny o swoją wolność, jak to od początków sugerował Szatan. Bóg jest sprzymierzeńcem człowieka i proponuje wspólne poszukiwanie dróg prawdziwej i pełnej wolności.

 

Psalm responsoryjny: Ps 25, 4-5.6-7bc.8-9

Psalmista kierowany pokorą, skruchą, poczuciem winy oskarża się przed Bogiem ze swojej nieprawości. Uznając z pokorą, że nigdy nie przestał pokładać w Nim nadziei (a więc w gruncie rzeczy kochać Go), kładzie przed Nim całą swoją nędzę, smutek i winę. Nadzieję pokłada w dobroci i miłosierdziu Boga i prosi o pomoc w kroczeniu drogami Bożymi.

 

Drugie czytanie: 1 P 3, 18-22

W wodzie chrztu Bóg ogłasza swój sąd o potępieniu grzechu i przywraca do życia odnowiony świat wiernej ludzkości. Chrzest realizuje całkowicie to, co zapowiadała powódź: to „powódź” sankcjonuje zobowiązanie do poddania się Bogu w każdym aspekcie istnienia. Podobnie jak Noe i Jezus, ochrzczeni są ci, z którymi Bóg zawiera przymierze wobec nowego świata i nowej historii. Ale przymierze jest darem wymagającym ciągłej wierności. Nawrócenie jest właśnie porzuceniem grzechu, który zagraża przetrwaniu człowieka i świata; to walka z każdą formą niegodziwości i niesprawiedliwości wewnątrz i na zewnątrz nas; nawrócenie jest powrotem do Boga z odnowionym sumieniem, aby uczestniczyć w zmartwychwstaniu Chrystusa. Wszczepieni w dynamizm zbawienia, ochrzczeni są odpowiedzialni za głoszenie Królestwa obecnego w Ewangelii. Nawrócenie i głoszenie Królestwa będzie znakiem płodności wiary i słuchania Słowa, które pochodzi z ust Bożych.

 

Ewangelia: Mk 1, 12-15

Znamienne jest w dzisiejszej Ewangelii pierwsze zdanie: „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię”. Jezus poszedł na specjalne zaproszenie Ducha Świętego. On – Syn Boży – potrzebował 40 dni postu i modlitwy. Dopiero potem wyszedł do ludzi i głosił Ewangelię. Święty Marek przedstawił nam bardzo lakoniczne opowiadanie o kuszeniu Jezusa. Pustynia, 40 dni, szatan i aniołowie. Opisał to z perspektywy człowieka, który już doświadczył „pustyni”. Oczyszczenia, które sprawia, że wszystko staje się proste – tu szatan, a tam anioł, to dobre, a tamto złe. Bez zbędnych upiększeń i tłumaczeń. Szukajmy pustyni. Jest dla nas miejscem lepszym, niż nam się wydaje.

 

Poniedziałek, 19.02.2018 r.

Pierwsze czytanie: Kpł  19, 1-2,11

Księga Kapłańska zawiera prawa i przepisy regulujące życie społeczne, jak i osobiste relacje między członkami Ludu Wybranego, aby żył on życiem świętym nie tylko wobec ludzi, ale przede wszystkim wobec najświętszego Boga. Przez usta swego sługi Mojżesza Bóg zwraca się do całej społeczności Ludu Bożego, przypominając mu o swej istocie – świętości, do której ich wzywa. Bóg pragnie, aby człowiek stawał się świętym, naśladował Go, wypełniając słowa: „kochaj bliźniego jak siebie samego” i „nie będziesz żywił w sercu nienawiści do swego brata”. Bóg pragnie, aby Jego świętość, to jest oddzielenie od zła i pełnienie dobra, wyłoniła się z Jego Wybranego Ludu. Nienawiść i zemsta są złe, dlatego muszą być daleko od serca Ludu Bożego. Miłość natomiast jest dobra i to ona powinna przepełniać serce człowieka. Przykazanie, które nakazuje miłość bliźniemu, ujawnia dwa zasadnicze aspekty Tory Izraela. Z jednej strony podkreśla, że żadna z jego recept nie może być pomyślana inaczej niż jako środek wyrażania lojalności wobec drugiego. W tej perspektywie nie może istnieć norma, która ma czysto rytualny cel, ale każdy religijny obowiązek musi być środkiem do realizacji braterskiej miłości. Z drugiej strony przykazanie miłości podkreśla, że przestrzeganie jakiegokolwiek przykazania prawa musi rozpoczynać się od serca, to znaczy musi być wykonywane z głębokim przekonaniem i uczestnictwem. Sama realizacja tego, co nakazuje, nie spełnia podstawowych wymagań przymierza. Dzisiejsze czytanie wskazuje konkretne sposoby, które sprawiają, że świętość nie jest jedynie utopią, że jest możliwa przez unikanie zła, nienawiści, uciskania, fałszu…itd. Świętość, do której wzywa nas Bóg, jest w zasięgu każdego z nas, wyraża się w prostych, małych gestach wobec naszych braci i sióstr, którzy są obok nas. Świętość w różnych aspektach życia pozwala na żywą komunię z Bogiem.

 

Psalm responsoryjny: Ps 19, 8-9.10.15

Tora, Prawo Boga, jest czystym, promiennym i wiecznym słowem Jahwe. Ci, którzy przyjmują ją z radością, to jakby cieszyli się miodem o nieosiągalnym smaku, to tak, jakby mieli niezrównany skarb. „Moja Biblia i natura: to są moje dwie księgi wiary”, wykrzyknął kiedyś francuski poeta Lamartine. Psalmista raduje się całym sercem, ponieważ doświadczył, jak sprawiedliwe jest Prawo Pana. Prawo i jego przykazania oświecają jego oczy, tak że jest zdolny zobaczyć piękno rzeczy i kroczyć drogami Pana. Bojaźń Pana, o której pisze psalmista, nie jest strachem przed słuszną karą za grzechy, ale jest obawą, że przez swój grzech, a więc nieposłuszeństwo Prawu miłości, zasmuci swego Boga. Psalmista jest świadomy, że nic nie ukryje się przed Bogiem, więc pokornie prosi o wysłuchanie modlitwy, która płynie z jego szczerego serca.

 

Ewangelia: Mt 25, 31-46

Dzisiejszy fragment ewangelii wg św. Mateusza jest bardzo klarowny i konkretny: będziemy sądzeni z miłości. Jezus pokazuje nam, jak tę miłość realizować w codziennym życiu i dodaje znamienite słowa: „wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich – mieście uczynili” (Mt 25,40). Słysząc to, nie usprawiedliwi nas już pełne zdziwienia pytanie: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię potrzebującym i nie usłużyliśmy Tobie?” (Por. Mt 25,37). On, Syn Boży, identyfikuje się z najmniejszymi, najbiedniejszymi, z ludźmi z marginesu. Chrześcijanin, uczeń Jezusa Chrystusa traktujący serio Ewangelię, w każdym spotkanym bliźnim widzi swego Mistrza – Jezusa Chrystusa. Zabieganym i zapatrzonym w siebie, zaślepionym siłą rozumu i wyrachowania, słowo Boże przypomina, że Ewangelia i wiara nie są tylko doktryną, lecz życiem – jego programem i treścią. Być uczniem Chrystusa, znaczy kochać i służyć jak On, znajdując radość w spełnianym powołaniu. Obumierać jak ziarno rzucone w ziemię, żyjąc życiem innych: wiosną dorastających dzieci, jesienią życia podeszłych w latach rodziców, bólem chorych i smutkiem tych, którzy się źle mają… Tak! Pod wieczór życia – jak pisze ks. Twardowski – będziemy sądzeni właśnie z miłości. Z miłości do Boga, spełnionej w miłosierdziu czynionym wszystkim spotkanym na drodze życia. W martwych dłoniach przyniesiemy i złożymy przed Panem tylko to, co ofiarowaliśmy innym. Obyśmy usłyszeli wtedy z ust Pana: „Zostaje ci wybaczone wiele, bo bardzo umiłowałeś” (por. Łk 7,47).

 

Wtorek, 20.02.2018 r.

Pierwsze czytanie: Iz 55, 10-11

Dzisiejsze pierwsze czytanie pochodzi z ostatniej stronicy autorstwa Deutero-Izajasza, anonimowego proroka z VI w. przed Chrystusem. Jego dzieła stały się częścią księgi wielkiego Izajasza. Tekst składa się tylko z jednego zdania, zawierającego porównanie tego co dzieje się w naturze, w przyrodzie, z aktualizacją Bożego słowa. Pierwszy element porównania został sformułowany: „jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak że nasienie wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego” (w.10). Prorok odwołuje się do doświadczenia rolniczego, z którego wynika, że woda, która spada w celu nawodnienia ziemi, musi przynieść efekt: ziemia wydaje nasienie zarówno dla siewcy, jak i na chleb do wyżywienia rolnika i jego rodziny. Drugi element naszego porównania brzmi: „Tak słowo, które pochodzi z ust moich, nie wraca do mnie bezowocne…” (w.11). Słowo Boże ma zatem taką samą skuteczność, jak woda na polu, posłane, głoszone nie może pozostać bezowocne, bez wykonania zawartej w nim woli Bożej. Słowo zstępuje z nieba, aby osiągnąć zbawienie. Możemy mówić o jego nieomylności i skuteczności, i tworzeniu szczęścia. W historycznym kontekście wygnania i powrotu Ludu Bożego, Słowo jest radosną proklamacją obecności Boga – stwórcy i zbawiciela człowieka. Słowo przyjęte sercem i z wiarą zaczyna realizować boski zamysł, w jakim zostało wysłane. Słowo, które napełnia człowieka, staje się siłą napędową, angażując w niezawodne wydarzenia człowieka – oczywiście nie bez jego osobistego wkładu.

 

Psalm responsoryjny: Ps 34, 4-5.6-7.16-17.18-19

Psalmista bogaty w doświadczenie Boga, dzieli się nim z biednymi i pokornymi. Woła, że zawsze będzie błogosławił Pana i zawsze będzie się nim chlubił. Opowiada swoją historię, mówiąc, że szukał pomocy u Pana i otrzymał odpowiedź – Pan uwolnił go od wszelkiego ucisku. Przepełniony szczęściem zaprasza innych, aby z ufnością spoglądali na Pana, a bez wątpienia doświadczą tej samej radości co on, ponieważ Pan pokornych wysłuchuje i okazuje im swoją łaskę. Oczywiście psalmista nie kryje, że sprawiedliwy może doznawać niesprawiedliwości, ale to właśnie Pan jest tym, który wyzwala, ocala każdego, kto do niego z ufnością się zwraca.

 

Ewangelia: Mt 6, 7-15

Często wydaje nam się, że im więcej będziemy do Boga mówić, tym lepsza będzie nasza modlitwa. Ona sama zresztą przekształca się zbyt często w dialog petenta z tym, który może zrealizować jego listę życzeń. Nie o to chodzi w modlitwie. Bóg wie, czego nam potrzeba, i nawet jeśli zanosimy do Niego nasze prośby, to czynimy to raczej ze względu na nas, abyśmy w ten sposób otworzyli oczy na prawdziwe potrzeby nas samych oraz bliźnich, i wprowadzili do naszego życia pewną harmonię. Modlitwa to nie koncert życzeń! Ona jest relacją, zjednoczeniem z Bogiem, który zawsze chce dać nam więcej, niż to, o co prosimy. On chce dać nam siebie samego. Niestety, nie zawsze umiemy to dostrzec i przyjąć ten cenny dar. Jezus daje nam przykład modlitwy. Tę modlitwę zapewne znamy od dziecka. Być może, jest tak, że spowszedniała nam ona, tak że nie zastanawiamy się nad jej treścią? Może powtarzamy ją bezmyślnie jak papuga? Czy Bóg naprawdę jest moim ojcem? Czy myślę o niebie jako celu mojej ziemskiej pielgrzymki i szczęściu przebywania w nim z Bogiem? Czy poprzez moje codzienne życie czczę Imię Boże? Warto tę modlitwę przemedytować, stawiając takie właśnie lub podobne pytania. Pomogą one dać odpowiedź, czy to jest moja modlitwa. Warto także pamiętać, aby szepcząc teksty modlitw, nie zapomnieć modlić się…

 

Środa, 21.02.2018 r.

Pierwsze czytanie: Jon 3, 1-10

Dzisiejsze czytanie zostało wzięte z drugiej części Księgi Jonasza, zaliczanej do tzw. grupy ksiąg proroków mniejszych. Księga choć prorocka to jednak różni się tym od pozostałych, że nie zawiera ona żadnych wyroczni, ale relację o doświadczeniu proroka, podobną do tych, które są w Pierwszej i Drugiej Księdze Królewskiej. W literaturze przedmiotu Księga Jonasza bywa określana jako powieść lub nowela.

Jonasz otrzymuje po raz drugi nakaz udania się do wielkiego pogańskiego miasta Niniwy i wezwania niniwitów do nawrócenia. Tym razem jest on posłuszny nakazowi Pana i udaje się do Niniwy, gdzie przez trzy dni wzywa mieszkańców do nawrócenia, porzucenia grzesznego życia. Ci, mimo że byli grzeszni, okazali się także otwartymi na słowo Boga, które kieruje On do nich przez swojego proroka, podjęli wezwanie i drogę nawrócenia, czyniąc pokutę, dzięki czemu Bóg się zlitował, okazał swoje miłosierdzie i nie zniszczył grzesznego miasta.

Musimy dopowiedzieć, że Księga ukazuje nam także proroka Jonasza – człowieka o ograniczonym umyśle i sercu, który za pierwszym razem odmówił pójścia do Niniwy, ponieważ wiedział, że Bóg jest miłosierny, przebaczy grzesznym niniwitom i odwoła zniszczenie miasta. Oczywiście w swojej religijnej gorliwości wolałby, aby Bóg srogo ukarał grzeszników, aby zniszczył ich miasto. Bóg natomiast chce zbawienia wszystkich ludzi i potwierdza swoją miłość i miłosierdzie, oszczędzając mieszkańców. Cała Księga jest wywyższeniem Bożego miłosierdzia, które rozciąga się na wszystkich ludzi bez względu na ich religię czy kulturę, a więc także jest dostępne dla niniwity – nie-Izraelity. Jest to zatem świadectwo uniwersalizmu zbawienia. Historia bowiem ukazuje Boga, który jest wrażliwy i otwarty na potrzeby wszystkich ludzi.

 

Psalm responsoryjny: Ps 51, 3-4.12-13.18-19

Psalm 51, zwany Miserere, to prawdopodobnie najbardziej znany, medytowany, interpretowany przez ogromną rzeszę skruszonych i nawróconych grzeszników psalm. Psalmista świadomy swej grzeszności, swego grzechu, którym zasmucił dobrego Boga, woła o miłosierdzie dla siebie. Poczucie grzeszności, winy jest bardzo żywe, ale intensywniejsze jest pragnienie tej nowości ducha i radości, którą Bóg obdarowuje skruszonego i pokornego grzesznika.

 

Ewangelia: Łk 11, 29-32

Jezus w dzisiejszej ewangelii w dość ostrych słowach ocenia postawę swoich słuchaczy: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, oprócz znaku Jonasza” (Łk11,19). Pośród słuchaczy nauczania Jezusa i obserwujących Jego działalność byli, niestety, i tacy, którzy sceptycznie patrzyli i nie dowierzali, oczekując niezwykłego znaku – cudu, który ich zdaniem, potwierdziłby Jego boskie pochodzenie i wówczas uwierzyliby w Jego posłannictwo.

Niewiele zmieniło się do tego czasu… Jakże bardzo jesteśmy podobni do tamtejszych słuchaczy nauczania Jezusa. To tak, jakby nudziło nas codzienne życie, jakbyśmy potrzebowali uderzających znaków, niezwykłych manifestacji i niesamowitych cudów. Jezus jest świadomy, że cud może być niejednoznaczny, że możemy uwierzyć w cud bez rozeznania, kto jest jego autorem i szukać Boga ze względu na to, co robi, a nie ze względu na to, kim jest. Cud służy Królestwu pod warunkiem, że otwiera nasze serca, prowadząc nas do Boga. Cud może być pewnym skrótem, który, gdy minie, pozostawia nas nietkniętymi, niewzruszonymi w naszej obojętności. Uważajmy zatem, abyśmy nie biegali za różnymi znakami, ale uznali jedyny, wspaniały znak, jaki zostawił nam Jezus – znak Jonasza. Prorok połknięty przez rybę na otwartym morzu, a następnie wyrzucony na ziemię, aby wypełnić misję powierzoną mu przez Boga. Jezus pozostanie trzy dni w łonie ziemi zanim powróci do życia. Zmartwychwstanie jest zatem wielkim znakiem rozpoznawczym -nowością wiary.

Możemy rozpoznać różne znaki obecności Pana. Pozostańmy więc czujni z otwartymi sercami na wiele znaków, przez które Pan będzie chciał wejść w naszą codzienność: np. telefon, drugi człowiek, promyk słońca wpadający do pokoju, słowo, którego słuchamy. Zdumienie słowem, które głosił Jonasz, sprawiło, że Niniwa się nawróciła… Ciekawość królowej Saby, która pokonała trudną drogę, aby zobaczyć króla izraelskiego, którego mądrość była niemal legendarna, została doceniona przez Jezusa. O taką postawę prośmy Pana.

 

Czwartek, 22.02.2018 r., święto Katedry św. Piotra Apostoła

Pierwsze czytanie: 1P 5, 1-4

Piotr Apostoł, w dzisiejszym czytaniu, przedstawia się prezbiterom – odpowiedzialnym za różne wspólnoty wierzących w Chrystusa, jako prezbiter odpowiedzialny za wspólnotę, która „żyje w Babilonii” (5,13). Apostoł jest zarówno świadkiem, jak i uczestnikiem cierpień Chrystusowych, z których czerpie on siły do pasterskiej troski nad powierzoną mu wspólnotą. Piotr jest pasterzem uniwersalnym, przedstawia się jako biskup wspólnoty będącej w centrum prześladowań Nerona. Apostoł jest uczestnikiem chwały, która ma się objawić, ponieważ jest odrodzony w Chrystusie jako przybrany syn Ojca i stąd spadkobierca (Ga 7,17) przyszłej chwały, którą będzie miał w Chrystusie. Kto zatem trwa w Chrystusie jest nowym stworzeniem (2 Kor 5,17) i dlatego jest przeznaczony do wiecznej chwały. Apostoł jako prezbiter i pasterz wzywa innych pasterzy wspólnot wierzących w Chrystusa, aby strzegli z własnej woli, a nie z przymusu, powierzonych sobie wiernych. Przymus sprawia, że pasterzowanie, przewodzenie staje się tylko obowiązkiem wykonywanym bez miłości. Zaprzeczeniem pasterskiej miłości zapewne będą wszelkie formy szukania własnej chwały, niegodziwych zysków, traktowanie wiernych jako swojej własności oraz przesadne okazywanie czy wręcz nadużywanie swojej władzy. Prawdziwy, dobry pasterz wzoruje się na Najwyższym Pasterzu – Jezusie pokornym i ukrzyżowanym. Prezbiterzy są prawdziwymi pasterzami, jeśli są całkowicie podporządkowani Najwyższemu Pasterzowi, który ich powołał i którym na koniec wręczy niewiędnący wieniec chwały (1 Kor 9,25).

 

Psalm responsoryjny: Ps 23, 1-2a. 2b-3.4.5.6

Psalm 23 jest prawdopodobnie najbardziej znanym i lubianym przez wszystkich psalmem. Według tradycji został skomponowany przez pasterza i króla Dawida. Psalm ten wielokrotnie wykonujemy podczas liturgii mszalnej, tej świątecznej, jak i w dni powszednie, wyrażając pogodną ufność duszy, która znajduje pokój serca w Bogu. Dawid jako pasterz przez wiele lat zajmował się owcami, nauczył się, że są to bezbronne zwierzęta, wymagające szczególnej troski i uwagi, zwłaszcza w kraju, gdzie dzikie zwierzęta swobodnie wędrowały, a owce i jagnięta stawały się ich łatwym łupem. (Nie zapominajmy, że mówimy o sytuacji sprzed kilku tysięcy lat). Doświadczony pasterz zdobytą wiedzę wykorzystał do przedstawienia relacji z Bogiem. Stąd też psalm ten bywa określany jako „psalm pasterza”, gdyż ukazuje Boga jako pasterza troszczącego się o swój lud. Bóg – pasterz w naszym psalmie – jest także ukazany jako ten, który zaprasza na obfitą ucztę. Mamy zatem dwa obrazy: pasterza i gospodarza zapraszającego na ucztę. Bóg okazuje swoją bliskość. Pozwala człowiekowi być z Nim. Cały tekst jest wyrazem wielkiego zaufania i wielkiego oddania się: Ty, Panie, jesteś ze mną.

 

Ewangelia: Mt 16, 13-19

Jezus daje władzę kluczy. Klucze służą do otwierania, a nie do zamykania. Dlatego Jezus czyni mocne wyrzuty uczonym w Piśmie i faryzeuszom: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie przed ludźmi królestwo niebieskie. Sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść innym” (por. Mt 23, 13). Niestety, także dzisiaj możemy tak postępować, jeśli religia stanie się religią represji, moralizmu, władzy i organizacji. Są to zachowania, które zdarzają się w naszych wspólnotach. Święty Paweł mówi coś pięknego: Pan jest Duchem, a gdzie jest Duch Pana, tam jest wolność (por. 2 Kor 3,17), a wolność otwiera serce. Musimy otwierać, a nie zamykać. Kościół nie może zamykać królestwa przed ludźmi – musi je otwierać. Papież Franciszek pokazuje nam, jak to czynić.

 

Piątek, 23.02.2018 r.

Pierwsze czytanie: Ez 18, 21-28

Pierwsze czytanie pochodzi z Księgi Ezechiela, która zawiera dwa zbiory wyroczni datowanych na okres pierwszego upadku Jerozolimy, a także na okres bezpośrednio po nim następujący. Pamiętajmy, że Ezechiel jest prorokiem, który wraz z Ludem Wybranym został deportowany do Babilonii. Na wygnaniu, w tym niezwykle trudnym i smutnym okresie dla Izraela, energicznie i bez zwłoki pocieszał swój lud, przypominając mu jednocześnie, że Pan nie pozostawi ich w rękach oprawców, że ich uwolni i sprowadzi z powrotem do ich ziemi. W rozdziale 18, który czytamy, Bóg przez proroka mówi o odpowiedzialności indywidualnej każdego człowieka. Po upadku Jerozolimy Lud Boży zostaje wygnany, co według powszechnej opinii było karą za winy popełnione przez przodków, a zatem nie cierpieli z powodu własnej nieodpowiedzialności. Dlatego wydawało się im, że niesprawiedliwie ponoszą karę. Przodkowie powtarzali powiedzenie: „ojcowi nasi jedli kwaśne jagody a zęby synom ścierpły” (Ez 18,2). W proroctwach Ezechiela nie brakuje protestów przeciw niewierności Ludu Wybranego. Bóg, podobnie jak ojciec wobec swojego syna, interweniuje i karci, ponieważ jest sprawiedliwy, ale jednocześnie też pociesza ich i zapewnia o swoim błogosławieństwie. W wersecie 26 Bóg wyraźnie stwierdza, że każdy, kto popełnia niegodziwość zostanie ukarany i nieuchronnie przejdzie przez Jego sprawiedliwość, która, w przeciwieństwie do ludzkiej, nie tylko niszczy, ale buduje i zbawia. W następnych wersetach widzimy, że aby Bóg mógł działać, niezbędne są pokuta i skruszone serce.

 

Psalm responsoryjny: Ps 130, 1-2.3-4.5-7a.7bc-8

Psalmista powracając do przeszłości, przeżywa nie tylko zło, którego razem z Izraelem stał się ofiarą, ale także swoją winę. Zaledwie skończył oskarżać innych, ciemiężców, nie waha się wskazać palcem także swojej winy oraz niewierności całego Izraela. Z szybkiego rachunku sumienia wykonanego na wzór ewangelicznego celnika pod bezpośrednim spojrzeniem Boga płynie strumień dobrych uczuć, dając życie jednej z najpiękniejszych kart Pisma. To na niej nie tyle psalmista, nie tyle Izrael, ale cały świat w ludzkiej nędzy podnosi wołanie do Boga z głębokości grzechu. To rozpacz Kaina i Judasza, wstrząs Zacheusza, łzy Piotra…

 

Ewangelia: Mt 5, 20-26

„…nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza” Jest to ostateczne słowo naszej „sprawiedliwości”. Jaki jest nasz stosunek do siebie? A jaki do innych? Bezwzględny rygoryzm fałszywego serca. Jesteśmy jak uczeni w Piśmie, czciciele słowa, które dusimy w naszych skonsolidowanych nawykach i naszych zeświecczonych obrzędach; jesteśmy jak faryzeusze, którzy obłudnie czynią flagę chrześcijaństwa pozbawioną istotnej treści i wyblakłą. Jezus w obliczu tego, co powtarzamy: „Ale powiadam wam…” Powtarza swoje słowo, które jest Słowem Ojca dla życia, dla naszego życia! To jest nasze słowo miary; to Jego słowo nadaje głębi, nowości i piękna życiu godnemu prawdziwego człowieka, będącego dzieckiem Bożym.

 

Sobota, 24.02.2018 r.

Pierwsze czytanie: Pwt 26, 16-19

W starożytnych czasach zawieranie przymierza miało o wiele poważniejszy wymiar niż współczesne umowy. Przymierze było aktem niezwykłej wagi. Nawet na tle umów o charakterze politycznym przymierze w sensie biblijnym ma charakter szczególny. Jego niezwykłość polegała na tym, że była to umowa między Bogiem, władcą wszechświata, a Izraelem. Przymierze wiązało dwóch partnerów. Zawartego przymierza nie można było zerwać. Było ono nieodwołalne. Zerwanie groziło poważnymi konsekwencjami ze śmiercią włącznie. Izrael zawarł przymierze z Panem. Na jego podstawie zyskiwał specjalną opiekę Boga i stał się Jego szczególną własnością, zyskując tytuł Ludu Wybranego. W zamian za to Izrael zobowiązywał się do posłuszeństwa prawu, przykazaniom i poleceniom Pana. Naród Wybrany, przymierze przyjął naturalnie jako układ, który dawał im pewne korzyści. Bóg nie wybrał Izraela ze względu na jego szczególne zalety, ponieważ powszechnie wiadome było, że jest to naród twardego karku (Wj 33,5), wyuzdany (Wj 32, 25) i lżący Boga (Lb 14,11). Zachowywanie przymierza – przestrzeganie praw, nakazów i poleceń jest warunkiem, aby Bóg był prawdziwie Bogiem Izraela. Bóg w przeciwieństwie do Izraela był zawsze niezawodny i posyłał swoje sługi, aby przypominali i zachęcali Lud Wybrany do przestrzegania Jego praw i nakazów. Izrael był zazdrosny o swoją wyłączność w relacji z Bogiem. Kiedy bowiem Izraelici dowiadywali się, że poganie także mogę mieć udział w dziedzictwie Bożym, wpadali we wściekłość.

 

Psalm responsoryjny: Ps 119, 1-2.4-5.7-8

Psalm 119 jest najdłuższym w Biblii (liczy 176 wersetów), a także należy do grupy tzw. psalmów sapiencjalnych. Nasz tekst liturgiczny zawiera osiem wersetów. Rozpoczyna się błogosławieństwem, podobnie jak Psalm 1 otwierający Księgę Psalmów: „Błogosławiony człowiek, który nie słucha rad bezbożnych (por. Ps 1,1), lecz upodobał sobie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą” (Ps 1,2). W Psalmie 119 występuje podwójne błogosławieństwo: „Błogosławieni, których droga nieskalana (w.1) Błogosławieni, którzy zachowują Jego napomnienia (w.2)” Słowo droga zawiera w sobie ideę kroczenia, postępowania. W tym kontekście oznacza pragnienie życia według Prawa Bożego, które jest lampą na drodze człowieka należącego do Boga. Droga Przykazań Bożych czyni człowieka szczęśliwym. Szczególną nagrodą za kroczenie tą drogą jest stała obecność Boga w życiu człowieka.

 

Ewangelia: Mt 5, 43-48

Jesteśmy powołani, aby przezwyciężyć sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy. W mowie na górze Jezus dzisiaj prosi nas, abyśmy miłowali naszych wrogów i modlili się za nich. To raczej niepokojąca prośba, która wynika z prowokacyjnego pytania, które stawia Jezus: co robimy nadzwyczajnego, jeśli kochamy ludzi, którzy nas kochają? Każdy to robi! Chrześcijanin jest powołany, by przezwyciężyć tę logikę dawania i otrzymywania, by przeciwstawić jej logikę spontaniczności, sensacji, aby dojść do radykalniejszej logiki Ewangelii.

Komentarze do czytań - VI tydzień zwykły | od 11 do 17 lutego 2018 r. - Patrycja Partyka
Komentarze do czytań - II tydzień Wielkiego Postu | od 25 lutego do 3 marca 2018 r. - ks. Mateusz Oborzyński