Komentarze do czytań I Tydzień Wielkiego Postu

(22 – 28 lutego 2015 r.)

 

Niedziela, 22.02.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Rdz 9, 8-15

            Pierwsze przymierze zawarte przez Boga, obejmuje wszystkie Jego stworzenia, choć w szczególności odnosi się do rodzaju ludzkiego. Znakiem tego przymierza jest tęcza, symbol łuku, oręża, który nigdy już nie zostanie zwrócony przeciwko całemu stworzeniu.

W tym przymierzu Bóg bierze spełnienie jego warunków jedynie na siebie, nie nakłada żadnych obowiązków na Noego i jego rodzinę poza powtórzeniem słów skierowanych do Adama: „rozradzajcie się i rozmnażajcie i napełniajcie ziemię”.

Akcja opowiadania o potopie ukazuje dynamikę słowa Bożego: od sądu nad ludzkością do jej odnowienia. Wskazując na tęczę Bóg wskazuje na zwycięstwo miłości nad gniewem. Tęcza jest znakiem nie tylko dla człowieka; również dla Boga jest wspomnieniem Jego wieczystego przymierza z całą ludzkością. Praktykujący Izraelita zobaczywszy tęczę błogosławi Boga „który pamięta swoje przymierze, jest godny zaufania w swoim przymierzu i dotrzymuje swego słowa”.

Ten znak przymierza jest w ostatnich czasach zawłaszczony przez ludzi o odmiennej orientacji. My jednakże powinniśmy pamiętać o jego właściwym znaczeniu, powinniśmy przywrócić jego właściwy sens, sens biblijny dany przez Boga, a nie przez współczesnego człowieka.

 

Psalm responsoryjny: Ps 25 (24), 4-5.6-7bc.8-9

            Tak jak inne swoje stworzenia Bóg stworzył ludzi dobrymi. Skaziliśmy się dopiero grzechem pierworodnym, tym samym staliśmy się skłonnymi do zła. Bóg zawierając z nami przymierze chce naszego powrotu do dobra, chce naszego zbawienia. Ale przymierze zobowiązuje obie strony. Co my powinniśmy czynić, by go wypełnić? Nie zawsze to wiemy. Dlatego prosimy Boga, by pokazał nam, co powinniśmy czynić, bo nie zawsze potrafimy odróżnić dobro od zła. Często wydaje się nam, że coś, co jest dobre dla nas, jest dobrem akceptowanym przez Boga, a w efekcie okazuje się być to złem. Sami się dla swojej wygody oszukujemy, skażając swoje sumienie. Prośmy więc Pana, by dał nam poznać drogi, którymi powinniśmy kroczyć, by zostać zbawionym. Bóg nie chce, by popełniano grzechy, przeto nieustawicznie wskazuje błądzącym grzesznikom drogi sprawiedliwego postępowania. Drogi Jahwe to znaki nie tylko Jego łaskawości, ale i znaki Jego wierności przymierzu. W Starym Przymierzu Bóg wdraża swój lud  w objawione Prawo, które jest dla niego drogą postępowania. Dla nas chrześcijan drogą tą jest prawo objawione w Jezusie Chrystusie.

 

Drugie czytanie: 1 P 3, 18-22

            Ludzie żyjący w czasach Noego czynili zło. Ale Bóg w swojej sprawiedliwości i miłosierdziu nie skazał ich na wieczne potępienie. Nie znali oni bowiem jeszcze Bożych przykazań, nie zawsze wiedzieli co dobre, a co złe, mieli skażone sumienie. Dopiero później Bóg sprecyzował warunki zbawienia. Bóg nie mógł więc skazać na wieczne potępienie ludzi, którzy tych warunków nie znali. Skazał więc ich na więzienie, z którego uwolnił ich Jezus Chrystus. Cierpienie Chrystusa jest cierpieniem sprawiedliwego, by udzielić zbawienia niesprawiedliwym. Moc Chrystusa dotyczy więc również tych, co umarli przed Jego człowieczym narodzeniem. Zbawienie przekracza czas i przestrzeń. Zmartwychwstały Chrystus przyszedł ogłosić orędzie zbawienia grzesznikom z przeszłości. Sfera podziemna była miejscem pobytu osób ze Starego Testamentu, którzy po śmierci przebywali w Szeolu w oczekiwaniu na odkupienie. List św. Piotra pokazuje związek między ostatecznym zbawieniem w Chrystusie, a pierwszym zbawczym czynem Boga w czasach Noego. W tradycji chrześcijańskiej to działanie Chrystusa było zwane „zstąpieniem do piekieł”. Zbawienie ma charakter uniwersalny, a od samego początku to Chrystus jest fundamentem zbawienia. Wody potopu są znakiem tego, co wyzwala nas teraz – wód chrztu, który jest naszą odpowiedzią na zbawcze działanie Boga.

 

Ewangelia: Mk 1, 12-15

            Kapłanom żydowskim, którzy go pytali „kim jesteś” Jan Chrzciciel odpowiadał słowami Izajasza: „jestem głosem wołającego >na pustyni prostujcie drogę Pana<”. Duch Święty zgodnie z tym proroctwem wyprowadził Jezusa na pustynię, by przygotował się do swojej drogi i męczeństwa. Czterdzieści dni – to okres przejściowy – od ustabilizowanego życia mało znanego syna cieśli do ujawnienia się Syna Bożego. Jest to także przejścia od praw Starego Testamentu do prawa miłości Nowego Testamentu. Znaczenie w tym fragmencie Ewangelii ma nie tylko sam fakt kuszenia, lecz także pobyt Jezusa na pustyni przez 40 dni. Temu odosobnieniu przyświecały inne, niż kuszenie, cele. Udając się na pustynie Jezus pragnie nawiązać do 40-letniego pobytu Izraela na pustyni przed wejściem do ziemi obiecanej. Na pustyni urzeczywistniają się zbawcze plany Boga. Przygotowanie ludzkości do królestwa Bożego wymagało, i nadal wymaga ciszy, spokoju i odosobnienia.

 

Poniedziałek, 23.02.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Kpł  19, 1-2,11-18

            Bóg jako najwyższy ideał czystości i świętości powinien być wzorem życia i postępowania Jego wyznawców. On jest źródłem Prawa, z którego wynikają wszystkie pojedyncze nakazy i zakazy dotyczące moralnego postępowania człowieka stanowiące rozwinięcie i uzupełnienie Dekalogu.

Grzech obarcza pojedynczego człowieka, ma on jednak także wymiar społeczny. Jeśli ktoś grzeszy, to jakby otwierał drzwi innym, by postępowali za jego przykładem. Rezultatem jego grzechu jest wiele podobnych grzechów innych ludzi.

Celem tych nakazów i zakazów było umożliwienie człowiekowi osiągnięcia świętości poprzez naśladowanie swego Stwórcy. Podstawa świętości zawarta została w słowach „Ja jestem święty, Bóg wasz”. Moralność człowieka znajduje swoje uzasadnienie w świętości Boga. Świętość nie zna granic. Bez względu na to, jaki stopień świętości ktoś osiągnął, może rozwijać się dalej i osiągać jej wyższe poziomy. Tak jak świętość Boga jest nieskończona, tak człowiek jest wezwany do tego, by osiągać coraz wyższy stopień świętości. Świętość nie ogranicza się do osobistej pobożności, ma ona również wymiar społeczny. Słowa z dzisiejszego czytania „będziesz miłować bliźniego jak siebie samego” są przytaczane przez samego Jezusa jako podstawowy nakaz nowego przymierza.

 

Psalm responsoryjny: Ps 19, 8-9.10.15

            Według psalmisty Prawo zawarte w Torze jest doskonałe, stanowi wyznacznik, który weryfikuje człowieka. Psalmista wie, że nie pozna własnego serca – sumienia bez łaski Boga. Człowiek ma skłonność do grzechu. Stąd aby poznać prawdę o sobie, człowiek powierzać powinien Bogu swoje słowa i myśli. Twórcą Tory – Prawa jest sam Bóg. Bóg odsłania w niej prawdę o człowieku. Przez swoje nauczanie zawarte w Torze Bóg pozwala nam poznać swoją wolę. „Tora” to nie tylko Pięcioksiąg, to wszelka nauka, jaką zawierają księgi biblijne. Księgi Proroków czy Księga Przysłów to natchnione rozważania i objaśnienia prawd zawartych w Torze przez proroków natchnionych.

Psalm poucza, że Bóg objawił się w dziele stworzenia, które uczy nas o wielkości Boga oraz poprzez objawienie Prawa Bożego – które uczy, co należy czynić, aby się Bogu podobać. My chrześcijanie wiemy, że wypełnieniem i ostatecznym objawieniem Boga jest Jezus Chrystus, który przyszedł, by swoją śmiercią nas zbawić, a swoim zmartwychwstaniem wskazać nam drogę bliskości z Bogiem.

 

Ewangelia: Mt 25, 31-46

            Ewangelia podejmuje temat sądu ostatecznego. Bóg nakazał ludziom życie w miłości i współczuciu dla bliźnich. Wyliczone przykładowo akty miłości i współczucia wobec głodnego, spragnionego, nagiego czy chorego są odpowiedzią ludzi wiary na miłość Boga do nas. Akty tej ludzkiej miłości powinny być wypełniane w sposób spontaniczny i naturalny wobec każdego, powinny obejmować jak najszerszy krąg osób, nawet tych „braci najmniejszych”. Postawa naturalności tj. zgodności z naturą danego podmiotu oraz spontaniczności w czynieniu dobra czy zła, zawarta jest w samym pytaniu zarówno sprawiedliwych, jak i grzeszników: „kiedy to czyniliśmy”. Dla sprawiedliwych te akty miłości są tak zgodne z ich naturą, że nie zdają sobie z nich sprawy. Podobnie u grzeszników ich postawa obojętności na niedolę innych jest tak u nich naturalna, że nie zdają sobie sprawy ze stanu swoich zatwardziałych serc. Poprzez akty życzliwości wobec innych udziela się odpowiedzi na miłość Boga. W bliźnich bowiem miłuje się lub lekceważy samego Boga.

 

Wtorek, 24.02.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Iz 55,10-11

            Prorok Izajasz przeciwstawia trwałość i skuteczność słowa Bożego przemijalności człowieka. Proces realizacji słowa Bożego ma wartość absolutną, przekraczającą wszelkie ramy czasowe i przestrzenne. Słowo Boga kieruje historią niezależnie od kalkulacji ludzkich.

Porównanie słowa Bożego z deszczem wynika z roli, jaką deszcz odgrywał na pustynnych obszarach. Deszcz umożliwia wzrost roślinom i zapewnia cykl życia na ziemi. Słowo Boże nie jest tylko dźwiękiem, który, utrwalony w pamięci, pozwala przestrzegać Boże przykazania. Słowo w kulturze semickiej jest także przyczyną sprawczą, jest „słowo-czynem”; nie tylko wskazuje drogę,  jest również prawdą i życiem. Wypowiedź Izajasza o skuteczności słowa, które wychodzi od Boga i nie wraca do niego bezowocnie jest zapowiedzią objawienia Zbawiciela jako Słowa Wcielonego. Wiarę w słowo Boże wykazuje również Korneliusz, co powtarzamy my, chrześcijanie przed przyjęciem Eucharystii.

Również w wymiarze ludzkim pamiętajmy, że nasze słowa nie wracają do nas puste, lecz są zasiewem dla innych ludzi. Dlatego zwracajmy uwagę, co mówimy, gdyż nasze słowa mogą stać się także „słowo-czynami” inspirującymi innych ludzi, a poprzez nich mieć moc sprawczą: do czynienia dobra lub zła.

 

Psalm responsoryjny: Ps 34, 4-5.6-7.16-17.18-19

            Psalmista wspominając doznaną od Boga pomoc, zwraca się do całej wspólnoty, zapraszając ją do wspólnego uwielbienia Boga. Bóg otoczył proszącego psalmistę swoją chroniącą, wspomagającą opieką. Psalmista woła do potrzebujących, aby i oni skosztowali Bożej dobroci zwracając swoją uwagę i serca ku Panu. Bóg czuwa nad sprawiedliwymi, a gdy proszą, przychodzi im z pomocą. Jest On blisko ludzi załamanych, wołających o pomoc, a odwraca się od czyniących zło. Świadomość kary za zło ma nam pomóc wytrwale kroczyć drogą sprawiedliwości i ponosić jej trudy. Szczęście na ziemi istnieje tylko dla bojących się Boga, tzn. dla takich, którzy się właściwie wobec Boga zachowują. Bojaźń Boża to nie strach przed Bożym gniewem, tylko posłuszeństwo wobec Jego przykazań. Ludzie pomimo cierpień powinni odczuwać pokój, będąc świadomi, że Bóg jest blisko nich, także wtedy, gdy sami upadli na duchu. Jedyną drogą spokojnego życia na ziemi jest szukanie u Boga ukojenia we wszystkich niedolach.

 

Ewangelia: Mt 6, 7-15

            O wartości modlitwy nie decyduje ilość wypowiadanych słów. Kiedy się modlimy nie czyńmy tego mechanicznie. Zwięzłość i oszczędność w słowach to cecha modlitwy, której uczy Chrystus. Powinniśmy Bogu przedstawiać swoje prośby zwyczajnie, jak dziecko ojcu. Każda modlitwa powinna się rozpoczynać od wychwalania Boga oraz od stwierdzenia, że Bóg wie, co jest najlepsze zarówno w niebie, jak i na ziemi. Uświęcając imię Boże wierni tworzą na ziemi wspólnotę łączącą się z chórem aniołów wielbiących Boga. Ten, kto się modli, ma swój udział w królestwie Bożym, rozbudzając pragnienie jego przyjścia w pełni. Jeśli prosimy Boga o darowanie grzechów, żywiąc jednocześnie urazę do bliźnich, to modlitwa nasza jest kłamstwem. Jeśli przebaczymy ludziom ich winy, to i Bóg nam przebaczy. Przebaczenie jest trudne, szczególnie wtedy, gdy winowajca nie prosi nas o wybaczenie, tylko trwa w swoim grzechu. Módlmy się więc o to, by oczyścił on swoje sumienie i pogodził się z Bogiem i z nami. Jeśli sam Bóg mu przebacza, jakże my moglibyśmy nie przebaczyć. Popełnilibyśmy tym samym grzech największy: grzech pychy, będący źródłem wszystkich grzechów. Przebaczenie stanowi istotny element życia w królestwie Bożym. Prawdziwy związek z Bogiem wynika z opartej na wierze relacji z bliźnim.

 

Środa, 25.02.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Jon 3, 1-10

            Instytucja proroka była dobrze znana w starożytności. Prorok nie musiał nawracać, miał przekazywać wiadomość, jaką otrzymał od Boga. Jonasz z niechęcią, wręcz przymuszony, przekazał mieszkańcom Niniwy groźbę jej rychłego zburzenia – groźbę, która była jednocześnie szansą dla pogan na odwrócenie ich losu. Liczba 40 dni ma w Biblii charakter symbolu – oznacza okres przejściowy.

Mimo sceptycyzmu Jonasza, co do celowości swojej misji, mieszkańcy Niniwy zrozumieli orędzie przekazane im od Boga. Słowo Jonasza dociera do króla, który kontynuując niejako rolę proroka, rozwija i przekazuje swoim poddanym proroctwo Jonasza. Odpowiedź króla i mieszkańców Niniwy jest odmienna od panujących w tym państwie zwyczajów. Nie złożono ofiar, nie wypowiadano zaklęć, nie stosowano rytuałów kultycznych przyjętych wobec innych bóstw. Mieszkańcy Niniwy zrozumieli, że Bóg Izraela pragnie sprawiedliwości i nawrócenia poprzez post i pokutę. Przyobleczenie siebie, a nawet zwierząt w wory pokutne (włosiennice) było zewnętrzną oznaką żalu za grzechy. I ulitował się Bóg nawet nad tymi ludźmi, którzy Go nie znali i nie wierzyli w Jedynego Boga. Można więc wysunąć wniosek, że miłosierdzie Boże może dotyczyć wszystkich ludzi, nawet tych, którzy Go nie znając, intuicyjnie postępują zgodnie z Jego wolą. Warunkiem jest jednak odwrócenie się od grzechu.

 

Psalm responsoryjny: Ps 51, 3-4.12-13.18-19

            Psalm zaczyna się od zwrócenia się do Boga z prośbą o łaskę zmiłowania. Psalmista prosi Boga o stworzenie w jego zepsutym wnętrzu nowego człowieka o czystym sercu. Ten psalm pokutny „Miserere” jest medytacją o winie i łasce. Jeśli człowiek wyznaje swój grzech, łaska Boża gotowa jest go oczyścić. Wyznanie winy to otwarcie się na Łaskę. Bóg nie tylko usuwa grzech, poprzez Łaskę stwarza w człowieku serce nowe i czyste, czyli odnowione sumienie.

Człowiek jest skłonny do grzechu. Popełnia grzech, ponieważ jest grzesznikiem. Wiemy co dobre, a jednak wybieramy to co złe. Brakuje nam stałości ducha. Nowe serce oznacza nowego ducha, nowe sumienie, a także moc czynienia dobra. Bez tej woli czynienia dobra człowiek jest skłonny czynić zło. Ta moc pochodząca z Boga człowieka oczyszcza i wewnętrznie usposabia do poddania się woli Boga. Radosne i ochotne posłuszeństwo jest objawem działania Łaski. Ofiarą miłą Bogu jest duch skruszony, to znaczy, że ofiarą składaną Bogu jest sam żal za grzechy. Miłosierdzie Boże mocniejsze jest niż nasza nędza. Otwórzmy drzwi swojego serca, a reszty już Bóg dopełni.

 

Ewangelia: Łk 11, 29-32

            Tłumy gromadziły się przy Jezusie z powodu Jego uzdrawiającej mocy. Żądali jednak znaku: jaką mocą, Boską czy szatańską czyni On cuda, bowiem siła nadprzyrodzona nie zawsze pochodzi od Boga. A przecież duchowy i moralny wymiar cudów Jezusa był tak oczywisty, że nie wymagał żadnych dodatkowych znaków czy dowodów. Znak Jonasza to zarówno znak przebywania Jezusa w  Szeolu przez trzy dni, lecz także głoszenie przez Niego bliskiego sądu Bożego nad ludzkością, a także rozciągnięcie Boskiego przebaczenia i zbawienia na ludy pogańskie. Bóg przebacza wszystkim i zbawia całą ludzkość bez wyjątku.

Królowa Saby przyjechała z daleka, by słuchać mądrych nauk Salomona. A przecież teraz jest ktoś o wiele mądrzejszy, którego prawie nikt nie słucha, a niewielu Go rozumie. Także poganie z Niniwy nawrócili się wskutek napomnień Jonasza, a przecież teraz ludzi napomina ktoś nieporównanie większy od Jonasza. Baczmy, byśmy i my nie byli oporni na naukę Jezusa Chrystusa, przez co staniemy się plemieniem przewrotnym, gorszym od niewierzących, a jednak ostatecznie posłusznych Bogu pogan.

 

Czwartek, 26.02.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Est (Vlg) 14, 1.3-5.12-14

            Żona władcy perskiego Kserksesa, Estera, jako Żydówka modli się w obliczu niebezpieczeństwa śmierci ludu Izraela. Wszechwładny minister perski Haman postanowił wygubić naród wybrany. Estera była wierna Bogu Abrahama mimo małżeństwa z pogańskim królem. Wierzy, że jej modlitwa poparta postem i umartwieniem przyniesie pożądany efekt. Wie, że chociaż jest królową, to bez pomocy Bożej jest bezbronna. Wspomina na przymierze Boga z Izraelem i akty Jego łaskawości. Wie, że Izraelici nie zasługują na wyróżnienie i kara niewoli jest słuszna, jednakże wrogowie chcą wykorzenić naród wybrany z oblicza ziemi. Gdyby tak się stało, nie spełniłaby się obietnica, że z resztki Izraela ma wyjść Mesjasz. Estera prosi Boga, by mogła przekonać lwa tj. swojego męża, króla Kserksesa, o słuszności swojej prośby. Modlitwa Estery zostaje wysłuchana, a Izraelici z narodu skazanego na zagładę stają się w państwie perskim narodem uprzywilejowanym.

Księga Estery wskazuje nam, że każdy wierzący ma istotną rolę do odegrania w nieustannie realizowanym planie Bożym. Także podejście chrześcijanina powinna cechować wiara. Nawet w sytuacjach z pozoru beznadziejnych kierujemy nasze modlitwy do Boga z nadzieją dostąpienia Jego miłosierdzia i pomocy.

 

Psalm responsoryjny: Ps 138, 1-2a. 2bc-3.7c-8

            Modlitwa psalmisty jest hymnem dziękczynnym. Bóg jest w niebie, ale słucha również w ziemskiej przestrzeni. Bóg wzbudza moc w duszy człowieka udręczonego. Moc ta przynosi nową energię, zwiększa ufność i posłuszeństwo Bogu. Psalmista prosi Boga o pomoc w próbach, które przyniesie życie. Pan nigdy nas nie opuści i nigdy nie porzuci dzieła rąk swoich. Bądźmy pewni, że niezależnie, jak ciężkie czekają nas próby, nigdy nie będziemy pozostawieni samym sobie. Bóg jest naszym Stwórcą i Zbawicielem wspierającym nas na drodze życia. Bóg posługuje się swoją mocą, by okazać nam miłosierdzie.

Skłaniając się przed przybytkiem świątyni jerozolimskiej psalmista sławi imię Jahwe jako znak Bożej obecności w tym miejscu. Jako uzasadnienie dziękczynienia podaje, że Bóg wiernie dotrzymuje swoich obietnic, czego przykładem jest wysłuchanie psalmisty i przywrócenie go do życia. Psalmista wyraża nadzieję, że i w przyszłości Bóg przyjdzie mu z pomocą. Łaskawość Boga jest zawsze wierna i dlatego nie zostawi On nigdy bez opieki dzieła rąk swoich, swojego stworzenia.

 

Ewangelia: Mt 7, 7-12

            Jednym z głównych warunków, by prośba mogła być spełniona, a dotyczy to modlitwy w sposób szczególny, jest jej wytrwałość. Jeśli ktoś prosi długo i cierpliwie, otrzyma to, o co prosi. Bóg może nam dać nawet o wiele więcej, niż sami prosimy. On najlepiej wie, co jest nam rzeczywiście potrzebne, więc każda modlitwa powinna się kończyć słowami „lecz nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”. Wtedy możemy otrzymać więcej niż prosimy, choć nie zawsze dokładnie to, o co prosimy. My jesteśmy ograniczeni w swoich prośbach, widzimy w sposób krótkowzroczny, nie widzimy tego dobra, jakie tylko Bóg może nam dać. Ale i my znamy przecież złotą zasadę postępowania: czynić drugim tylko to, czego pragniemy dla siebie, i nie czynić im tego, czego nie chcemy dla siebie. Zasada ta wynika już ze Starego Testamentu: „będziesz kochał bliźniego swego jak siebie samego” (Kpł 19, 18). Zasada ta jest równoznaczna z przykazaniem miłości, na którym opiera się nauczanie Jezusa Chrystusa. W modlitwach również kierujmy się tą zasadą.

Tych, których Bóg odrzuci, będą sami sobie winni: nie prosili, nie szukali Boga, nie otwierali się na Niego. Mimo to Bóg do nich nieustannie puka, przypomina: „Ja jestem”. Bóg zawsze jest gotów obdarzyć darami swego królestwa tych, którzy Go szukają.

 

Piątek, 27.02.2015 r. 

 

Pierwsze czytanie: Ez 18, 21-28

            Prorok Ezechiel odchodzi od wiary w zbiorową odpowiedzialność i przechodzenie grzechu ojców na następne pokolenia. Zamiast tego głosi zasadę indywidualnej odpowiedzialności wyłącznie za swoje własne czyny, a także głosi, że zawsze jest możliwe nawrócenie grzesznika. Bóg nie ma upodobania w śmierci, zatem „nawróćcie się, a żyć będziecie”. Główne zasady głoszone przez proroka to:

– bezbożny, który się opamięta i odwróci od grzechów, żyć będzie

– sprawiedliwy, który odwróci się od swojej sprawiedliwości i popełniać będzie bezprawie, umrze

Jest to logiczną konsekwencją Bożego miłosierdzia. Bóg nie waży grzechów na szali, jak grecka bogini Temida. Sprawiedliwość Boża jest inna, dla Niego ważne jest” stawanie się” człowieka, jego postępy w sprawiedliwości. Ojciec ocenia czy jego dobre, grzeczne dziecko staje się grzesznikiem, czy też odwrotnie – z krnąbrnego, nieposłusznego dziecka wyrasta, stając się człowiekiem sprawiedliwym. Jesteśmy Bożymi dziećmi i traktuje On nas jak Ojciec. Dla Niego ważne jest jakimi się stajemy, jak wyrastamy. Gotów jest wybaczyć nam upadki, jeśli widzi, że stajemy się lepsi. Czy dążymy do świętości, czy też sami dobrowolnie odwracamy się od Niego i zmierzamy ku zagładzie. Bóg do końca pragnie każdego z nas ocalić, dlatego do końca daje nam szansę zbawienia.

 

Psalm responsoryjny: Ps 130, 1-2.3-4.5-7a.7bc-8

            Psalm „De Profundis“ ma charakter pokutny. Opiewa Boże miłosierdzie oraz pojednanie między grzesznikiem a Bogiem przebaczającym niegodziwość i grzech. Psalmista zwraca się do Boga z otchłani zła i grzechu. Stan pogrążenia jest następstwem grzechów. Gdyby Bóg nie przebaczał, to któżby zdołał się ostać? Stwierdzenie, że wobec Boga wszyscy jesteśmy grzesznikami nie może prowadzić do beznadziejności, gdyż Bóg przebacza. Celem przebaczenia grzechów jest rozbudzenie bojaźni Bożej. Bojaźń Boża to podstawa odpuszczenia grzechów, to szacunek dla Boskich praw, połączony z miłością do Niego. Bojaźń tę budzi nie kara, lecz przebaczenie, Boża wspaniałomyślność. Bóg nie jest nieubłaganym władcą potępiającym grzesznika, lecz miłującym Ojcem, którego kochamy za Jego dobroć, a nie ze strachu. W sercu grzesznika pojawia się oczekiwanie, nadzieja i pewność, że Bóg zgładzi grzech. Ufność to postawa „bojących się” Boga. Jeśli chcemy przebaczenia, powinniśmy wyznać swój grzech, wyznanie grzechu otwiera drogę Bogu. Bóg zawsze jest gotów przebaczyć nam grzechy. Niech więc nikt nie traci ufności, niech nikt nie wątpi w Bożą nagrodę, nawet gdy sumienie wyrzuca mu grzechy.

Psalmista kieruje wezwanie do całej wspólnoty, by oczekiwała na pomoc Boga. Nasza wiara włącza nas w wiarę Kościoła. Podstawą oczekiwania całej wspólnoty na przebaczenie grzechów stanowi jej przekonanie, że Bóg jest pełen łaskawości, wywodzącej się z przymierza łączącego ją z Bogiem.

 

Ewangelia: Mt 5, 20-26

            Jezus Chrystus ukazuje nam, że Prawo przymierza należy pojmować nie tak, jak pojmowali to faryzeusze. Wzywa do innej postawy niż ścisłe przestrzeganie przepisów. Sprawiedliwość to relacja oparta na miłości i wierności Bogu oraz bliźniemu. To za sprawą tej miłości, a nie legalizmu, człowiek może zrozumieć Prawo Boże. Przykazanie „nie zabijaj” narusza się nie tylko poprzez sam czyn, ale także myślą i słowem. Przykazanie to narusza się za każdym razem, kiedy wyrządza się krzywdę bliźniemu. Mówiąc „raka – głupcze” czy „bezbożniku” daje wyraz nienawiści do tego człowieka, którego przecież powinniśmy obdarzać miłością. Powiedzenie „raka” to gniew uzewnętrzniony. Słowem można kogoś okaleczyć. A przecież „każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą” (1 J 3, 15). Składanie ofiary za grzech jest bezcelowe, jeśli nie spróbuje się najpierw pojednać z pokrzywdzonym bliźnim. Ofiara jest pusta, jeśli wyznawca nie czyni dobra i nie trwa w miłości. Trwanie w złości i gniewie jest niezgodne z wolą Bożą, czyni bezowocną modlitwę człowieka poróżnionego z bliźnim. Sztuka przebaczenia to najtrudniejsza forma miłości bliźniego. Nie wystarczy być przeświadczonym, że ja nie mam urazy do nikogo, trzeba się zastanowić, czy ktoś inny nie czuje żalu do mnie. Pokój między ludźmi jest warunkiem ich pokoju z Bogiem. Od sztuki przebaczenia zależy umiejętność współżycia z innymi ludźmi. Tego pojednania z braćmi, a poprzez to z Bogiem nie można odkładać na później. Wykorzystajmy więc dobrze każdą pozostałą chwilę naszego ziemskiego życia. Pogódź się z bliźnim i z Bogiem, jeśli jesteś jeszcze na ziemskiej drodze, napraw szkodę, zanim dosięgnie ciebie sąd Boży.

 

Sobota, 28.02.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Pwt 26, 16-19

            Przymierze Boga z ludem prowadzonym przez Mojżesza przez pustynię wiąże dwóch partnerów: Izrael zobowiązuje się, że będzie postępował Bożymi drogami i przestrzegał Jego przykazań, zaś Bóg przyrzeka, że Izrael będzie mu narodem wybranym, o ile zachowywać będzie Jego przykazania. Ponieważ lud zgodził się chodzić drogami Pana, uznał On ich za Jego własny lud. Bóg wybrał ich bynajmniej nie z powodu jakiejś ich większej wartości, był to lud „wyuzdany” (Wj 32,25), „twardego karku” (Wj 33, 5), „lżący” Boga (Lb 14, 11). Swój wybór powinni traktować jako zaszczyt, jako niezasłużony dar. Odpowiedzią miało być posłuszeństwo Bożym przykazaniom.  Bóg  jest wierny zawartemu przez siebie przymierzu. Dlatego też by go dopełnić posłał do nas swojego Syna. Izrael został wywyższony, dlatego że Bóg zstąpił do Izraela. Tak samo Jezus uniżył samego siebie przychodząc do nas, dając nam swoje ciało i Nowe Przymierze. Tak jak Izraelici odnawiają przymierze odczytując go w czasie Święta Namiotów, tak samo i my, powtarzając za Mateuszem, odnawiamy przymierze z Bogiem wg słów Starego Testamentu, stając się tym samym jego kontynuatorami. Nie sprzeniewierzajmy się temu przymierzu, gdyż jest od Boga dla nas niezasłużonym darem i Łaską.

 

Psalm responsoryjny: Ps 119, 1-2.4-5.7-8

            Człowiek w swoim życiu często idzie mrocznymi drogami, ale ciemności te rozjaśnia blask słowa Bożego. Czy potrzeba zachęty do tego, co chce sam ludzki duch? Każdy pragnie szczęścia, ale większość nie wie, w jaki sposób go osiągnąć. Psalmista uczy, że błogosławieni, którzy szukają Boga całym sercem i postępują zgodnie z Prawem Boskim. Jeśli pragniesz być szczęśliwy, naucz się sprawiedliwości Bożej i jego praw, a postępując zgodnie z nimi, staraj się być nieskalanym. Szczęścia pragniemy wszyscy, ale czy wszyscy chcemy być nieskalanymi? A przecież bez tego nie osiągnie się tego, co pragniemy. Dlatego psalmista podkreśla, że ważne jest, aby znaleźć się na drodze prowadzącej do nieskalania. Droga nasza powinna być zawsze skierowana  ku przestrzeganiu Bożego Prawa.

 

Ewangelia: Mt 5, 43-48

            Kochajmy także nieprzyjaciół, bo wszyscy jesteśmy synami tego samego Boga. Za miłość nieprzyjaciół czeka nas szczególna nagroda. Jeśli człowiek będzie się starał upodobnić w tym do Boga, to stanie się to przede wszystkim wtedy, gdy zdobędzie się na miłość względem nieprzyjaciół. Miłość jest spoiwem doskonałości. Przykazaniem nie jest to, by żywić ku swemu wrogowi ciepłe uczucia, lecz by pragnąć jego dobra, a szczególnie modlić się za tych, którzy nas prześladują. Módlmy się za swoich wrogów, by się nawrócili i służyli Bogu. Dla Boga nie ma różnicy między bliźnimi kochanymi przez nas, a naszymi nieprzyjaciółmi, bo jedni i drudzy są obdarzeni miłością Boga. Miłość Boże jest pełna, obejmuje nie tylko miłujących Boga, ale także i Jego nieprzyjaciół. On zsyła deszcz zarówno na sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych. Miłość ludzka powinna przejawiać się nieustannie w szczerym pragnieniu dobra dla każdego człowieka, pragnieniu, by wszyscy należeli do ludu Bożego. Nawet nasz wróg jest stworzeniem Bożym, jest odbiciem Boskiej chwały. Starajmy się żyć na obraz i podobieństwo Boże, odzwierciedlając miłość Boga, która nie zna różnic między ludźmi.

Waldemar Jakuboze

Komentarze do czytań VI Tydzień Zwykły (15-21 lutego 2015) - Anna i Tomasz Twardziłowscy
Komentarze do czytań I Tydzień Wielkiego Postu (22 – 28 lutego 2015 r.) - ks. dr Mariusz Szmajdziński