Niedziela, 16.04.2017 r. Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

Pierwsze czytanie: Dz 10, 34b.37-43

Dzień Zmartwychwstania Pańskiego. Na usta cisną się słowa świętego Piotra, które skierował  do domu Korneliusza, poganina: „Wiecie, co się działo w całej Judei. […] Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu”. Znam, i co z tego wynika? Korneliusz znał je z plotek. Jednak wpływ na jego życie miały dopiero od momentu, kiedy uwierzył.  Jakie znaczenie dla mnie mają te słowa? Przy takim wydarzeniu jest to pytanie podstawowe. Odpowiedź na nie pozwala ustalić mi, w którym ja jestem miejscu na drodze do Chrystusa, na drodze do mojego zmartwychwstania. Jest to rzecz fundamentalna. Bez poczucia, że celem mojego życia na ziemi jest zbawienie, zapewne się pogubię. Bo brak takiego celu pozbawia nadziei, a brak nadziei zamyka na Boga.

Odpowiedzią na to powinny być i mogą stać się słowa dzisiejszego czytania. Jeśli przyglądnąć się im bliżej, to są one swoistym wyznaniem wiary. Wyznaniem, które zawiera prawdy podstawowe. Piotr opowiada o Jezusie, który będąc na ziemi, działał cuda; następnie został zabity na drzewie krzyża; potem zmartwychwstał i rozkazał głosić Ewangelię na całej ziemi. Czy to wszystko jest w moim sercu? Czy ja w to wierzę? W tak ważnym dniu jak Zmartwychwstanie Pańskie, przymnóż mi Boże wiary!

 

Psalm responsoryjny: Ps 118, 1-2.16-17.22-23

Kontynuacja opisu sedna naszej wiary z pierwszego czytania. Pan zwyciężył: „Prawica Pana wzniesiona wysoko”. Zwyciężył raz, ale zwycięża codziennie. Zwycięża, kiedy ja się nie poddaję w walce z grzechem i słabościami. Każde moje zwycięstwo jest Jego zwycięstwem – jest NASZYM zwycięstwem.

 

Drugie czytanie: 1 Kor 5,6b-8

Odrzucenie starego kwasu, czyli odrzucenie wszystkiego tego, co oddziela mnie od Boga; tego, co nie pozwala mi na swobodną z Nim relację; w końcu, co mnie po ludzku ogranicza. I choć z niektórymi z tych ograniczeń będzie trzeba walczyć całe życie, to najważniejsze, żeby powiedzieć jasno: NIE; i być mu wiernym, nie dawać złu miejsca w sercu. Na taką decyzję nie ma lepszego dnia niż Dzień, w którym Pan wyprowadza z grobów.

 

Ewangelia: J 20,1-9

„Ujrzał i uwierzył”. Wydaje się, że ważną sprawą życia duchowego jest spotkanie Zmartwychwstałego, spotkanie Jezusa Chrystusa. To te spotkania sprawiają, że wierzymy. To one umacniają wiarę, to one na nowo ja rozpalają, to one powodują zafascynowanie się Chrystusem po raz pierwszy, na nowo, raz jeszcze. O którym wydarzeniu mogę powiedzieć: „Panie, to Ty, dziś Cię spotkałem”? Warto wracać do takich wydarzeń. I niech one stają się okazją, żeby za świętym Tomaszem powtarzać nieustannie: „Pan mój i Bóg mój”!

 

Poniedziałek Wielkanocny, 17.04. 2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 2, 14.22-33

Piękne są te słowa Świętego Piotra. Z jednej strony są one po prostu opisem pewnych wydarzeń. Z drugiej strony uderza ich głębia. Dzieje się tak dlatego, że słowa te pochodzą z samego serca Świętego Piotra – są jego wyznaniem wiary: „W to właśnie wierzę!” Jednocześnie są one katechezą dla tych, którzy w Jezusa jeszcze nie uwierzyli.

Pierwszy z Apostołów w swojej homilii opisał podstawowe prawdy wiary. Zakończył to słowami: „[…] a my wszyscy jesteśmy tego świadkami”. Czasami słowa Piotra mogą nas przerazić. Być świadkiem, to znaczy najpierw zobaczyć, możemy nawet śmiało powiedzieć, że oznacza to tyle, co doświadczyć, aby później móc opowiedzieć. A kiedy ja zobaczyłem Chrystusa, aby móc o nim świadczyć? Warto wracać do momentów spotkań z Nim, zwłaszcza wtedy, kiedy jest nam trudno, bądź nie dostrzegamy Jego działania. Doświadczenie Jezusa ma znaczenie fundamentalne, bo ono zapewnia nas, że to, w co wierzymy, nie jest mrzonką. Dzięki doświadczeniu będziemy mogli powiedzieć: „Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 16, 1-2a.5.7-8.9-10.11

Psalmista użył obrazu dziedzictwa, aby wskazać, że Bóg jest przyszłością człowieka wierzącego: „Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem”. Czasami zawężamy dziedzictwo tylko do tego, co materialne. Tymczasem o wiele trwalszym dziedzictwem jest to, co duchowe – trwa wiecznie. Raz zdobyte, nigdy nie przestaje być naszym.

 

Ewangelia: Mt 28,8-15

Jedno wydarzenie. Dwie interpretacje. Jedna prawdziwa, bo podjęta w duchu wiary i oddania Jezusowi Chrystusowi. Druga kłamliwa, bo jej źródłem jest zacietrzewienie i nieumiejętność przyznania się do błędu. Osoba Jezusa Chrystusa staje się przyczyną sporu między dobrem a złem. Dzieje się tak ze względu na dzieło dokonane przez Syna Bożego. Tak zawsze było, jest i będzie, bo Chrystus to znak sprzeciwu. Najważniejsze jednak, po której stronie ja się opowiem.

 

Wtorek, 18.04.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 2,36-41

Ten fragment, to kontynuacja pierwszego publicznego nauczania Piotra. Dzieje Apostolskie to historia rozchodzącego się po świecie Słowa Bożego. W dzisiejszym czytaniu widzimy tego początki. Biorą się one z chrztu i otwarcia się przez nowo ochrzczonych na dary Ducha Świętego. Tym rytmem żyje Kościół. Niemożliwym jest, aby Kościół istniał bez chrztu, bo to on warunkuje naszą przynależność do niego. Tak samo niemożliwością jest nasze bycie katolikami, nie będąc ochrzczonymi. To w tym sakramencie rozpoczyna się nasze zbawienie, tak jak rozpoczęło się rozchodzenie Słowa Bożego w Cesarstwie Rzymskim.

W okresie wielkanocnym uświadomienie sobie znaczenia chrztu jest szczególnie ważne. Jest on bowiem nierozerwalnie związany z tajemnicą odkupienia człowieka przez Jezusa Chrystusa. Chrzest zaszczepia w nas życie Boże i powoduje, że stajemy się dziećmi Boga. Dziećmi, które nieustannie potrzebują nawrócenia i Bożego przebaczenia. Tego drugiego, Pan nigdy nie szczędzi nikomu.

 

Psalm responsoryjny: Ps 33, 4-5.18-19.20.22

„Dusza nasza oczekuje Pana”. Oczekiwanie na przyjście Pana jest fundamentem naszej wiary. Nadzieja na zbawienie motywuje i jednocześnie zmienia nasze spojrzenie na wiele sytuacji przytrafiających się nam w życiu.

Ewangelia: J 20,11-18

W wielu trudnych momentach naszego życia zadajemy pytania, gdzie jest Bóg? Identyczna jest sytuacja Marii Magdaleny. Odszedł ktoś, kto był jej bardzo bliski. Okazuje się, że w tych momentach Jezus jest tuż obok. Jednak strach, lęk potrafią paraliżować nas na tyle, że nie dostrzegamy Chrystusa stojącego tuż przy nas. Nie dajmy się zniewolić lękom.

 

Środa, 19.04.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 3,1-10

Wielu, kiedy znalazłoby się w sytuacji Piotra i Jana z dzisiejszego czytania, powiedziałoby, że nie ma żadnych możliwości, aby pomóc. Mówiąc „żadnych” miałoby zapewne na myśli kwestie materialne. Jakże inna to postawa od tej zaprezentowanej przez Apostołów. Jest to wynikiem dwóch spraw. Pierwsza, często sami nie dostrzegamy bogactwa, które posiadamy i którym możemy obdarzać innych. I nie chodzi tutaj o sprawy materialne. Najpierw więc musimy sobie uświadomić, co posiadamy, aby móc za Piotrem powtórzyć: „Co mam, to ci daję”. Drugim problem jest nasza niewiara, że środkami niematerialnymi możemy pomóc bliźniemu nawet bardziej niż pieniędzmi. Za tym podąża właśnie myśl Kościoła. Najważniejsze, to dać drugiemu Chrystusa. Z tym związane jest również pytanie o moją wiarę w siłę i moc działania tego, co duchowe. Czy uważam, że równie potrzebna, co pomoc materialna, jest pomoc duchowa? Za tak wydawałoby się prozaiczną sceną z Dziejów Apostolskich, stoją ważne pytania o moją wiarę.

 

Psalm responsoryjny: Ps 105, 1-2.3-4.8-9

Słowa Psalmu nakierowują nas na źródło szczęścia. Bo co innego powoduje radość w sercu, jeśli nie Pan, wiara w Niego? Szczęście człowieka wypływa z relacji z Bogiem. „Relacja z Bogiem powoduje szczęście” – wydaje się to być takie banalne. Ale czy łatwe w realizacji?

 

Ewangelia: Łk 24,13-35

Ewangelia, podobnie jak czytanie, podejmuje kwestię naszego niedostrzegania. Uczniowie szli z Jezusem spory odcinek drogi, a nie poznali, że to ich Nauczyciel. Czy my zawsze zdajemy sobie sprawę z obecności Boga przy nas? Ewangelia daje jednak rozwiązanie, aby otworzyły nam się oczy i żebyśmy Go poznali – łamanie chleba. Miejscem, gdzie uświadamiamy sobie nieustanną obecność Pana, jest Msza Święta. Dlatego też Kościół tak mocno podkreśla, że Msza jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego.

 

Czwartek, 20.04.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 3,11-26

Dzisiejsze czytanie jest kontynuacją wczorajszego, w którym zostało opisane uzdrowienie chromego. Dziś czytamy o niezrozumieniu tego cudu przez świadków. Wszyscy pomyśleli, że to Apostołowie są cudotwórcami. Zaślepiony wzrok Żydów nie pozwolił im dostrzec działającego Boga. W Piotrze i Janie zwycięża jednak pokora i świadomość tego, Kto dokonał cudu. Ich postawa jest wzorcowa – zawsze wskazywać na Pana; zdziaławszy jakieś dobro, nigdy nie stawiać w centrum siebie, a powtarzać zawsze: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”. Nasza postawa zawsze powinna kierować myśli innych na Boga. Każdy, kto na nas patrzy, powinien widzieć Boga. Trudna to sztuka.

Nie mniej ważne jest to, jak ja podchodzę do tego tematu. Czy na Mszy Świętej szukam Pana? Czy w wysłuchanej konferencji najważniejsze jest to, co prowadzi do Boga? A może jednak zatrzymuję się na osobie, która Mszę Świętą sprawuje albo na tej, która głosi kazanie? Obyśmy nigdy nie mówili: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa…”; a powtarzali nieustannie: „Jestem Chrystusa”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 8, 2.5.6-7.8-9

Można powiedzieć, że psalmista podkreśla wielkość człowieka. Ale czyni to w perspektywie Boga. Bo człowiek nabiera swej szczególnej wartości przy Bogu.

 

Ewangelia: Łk 24,35-48

Dlaczego wiele wydarzeń z naszego życia przypisujemy tylko własnym zasługom (gdy jest to sukces), albo jakiemuś ślepemu losowi (gdy spotyka nas coś nieprzyjemnego, bo nie koniecznie złego)? Dlaczego „cudowne” wydarzenia w naszym życiu nie kierują naszych myśli w stronę Pana? Może być tak, że źródłem naszego strachu przed dopuszczeniem myśli o działaniu Jezusa w naszym życiu, jest brak zaufania i wiary; a może lęk, że jak Bóg zacznie działać w moim życiu, to nie będzie po mojemu.

 

Piątek, 21.04.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 4,1-12

Nie sposób w obrazie z Dziejów, mówiącym o aresztowaniu Apostołów za głoszenie nauki o zmartwychwstaniu Chrystusa, nie dostrzec sytuacji dzisiejszych chrześcijan; katolików XXI wieku. Każdy doskonale zna sytuację wspólnot chrześcijańskich w wielu krajach, zwłaszcza Bliskiego Wschodu. Wielu naszych współbraci ginie za wiarę w zmartwychwstanie jedynego ich Pana i Zbawiciela – Jezusa Chrystusa. Nie chowają się oni przed prześladowaniami. Wielka to szkoła pokory dla nas, sprawa poruszająca serca i sumienia. Nam zdarza się zrezygnować z mówienia wprost o Chrystusie albo nie głosić wprost Jego nauki, aby kogoś przypadkiem nie urazić. Ale dlaczego? Czy nauka Jezusa jest zła? Wręcz przeciwnie! Nie możemy się bać tego, że należymy do naszego Pana. Tylko dzięki byciu świadomymi własnej tożsamości będziemy owocnie i prawdziwie uczestniczyć w dziele zbawienia Jezusa Chrystusa. Nie lękajmy się odrzucenia, bo „kamień odrzucony przez budujących, stał się głowicą węgła”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 118, 1.4.22-23.24-25

Słowo „łaska” pojawia się w tym Psalmie jak refren: „Jego łaska na wieki”. Na czym polega ta wielka łaska Boga, że psalmista wzywa wszystkich do głoszenia tego orędzia? Chodzi o dzieło zbawienia dokonane przez Jezusa Chrystusa. Jest łaską, bo odbyło się nie ze względu na nasze zasługi, ale dzięki darmowej, miłosiernej inicjatywie Boga.

 

Ewangelia: J 21,1-14

W dzisiejszej perykopie są opisane dwa połowy ryb: jeden bez Chrystusa, a drugi na rozkaz Chrystusa, albo lepiej: z Jego inicjatywy i z Jego udziałem. Pierwszy jest nieskuteczny, a uczniowie mogą czuć niemoc. Drugi jest obfitujący ponad ludzką miarę i ponad potrzeby. Metaforycznie jest to obraz życia każdego z nas i działalności Kościoła jako wspólnoty ochrzczonych. Bez Chrystusa, opierając się wyłącznie na własnych pomysłach i siłach, nikt z nas samodzielnie, ani Kościół jako całość, nie ma szans na powodzenie.

 

Sobota, 22.04.2017 r.

Pierwsze czytanie: Dz 4,13-21

Rada była w trudnej sytuacji. Zgodnie z jej zasadami powinna była skazać Piotra i Jana. Tylko jak mogła tego dokonać? Prawdziwość nauczania o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa potwierdzała obecność na sali rozpraw chromego człowieka, który został uzdrowiony. Dodatkowo sami członkowie rady byli pod wielkim wrażeniem nauczania Apostołów. Zasadne wydaje się pytanie, dlaczego wobec tego wszystkiego, co się wydarzyło, nie uwierzyli słowom Piotra i Jana o Jezusie? Wydaje się, że zwyciężyła w nich dość przyziemna pokusa władzy. Uznanie Chrystusa za Mesjasza, jak o Nim głosili Apostołowie, oznaczałoby odejście od judaizmu i wejście na nową drogę. Drogę, która była im obca, której się bali. Woleli to, co swojskie. Do pójścia za Chrystusem konieczne jest wyjście z takich małostkowych ograniczeń. Wolno się bać, czuć niepewność, ale nie wolno zagłuszać głosu sumienia. A wtedy na pewno, dzięki nam, Pan będzie wielbiony za cuda, jakie działa w życiu ludzi mu oddanych.

 

Psalm responsoryjny: Ps 118, 1bc14.15b.16-18.19-21

Wierność Boga jest stała i niezachwiana. O wypełnianie obietnic danych przez Pana nie musimy się w ogóle martwić. Jego słowo na pewno „stanie się ciałem”. Pytanie tylko, jak na tym tle wypada każdy z nas?

 

Ewangelia: Mk 16,9-15

Żadne cuda i żadne świadectwa nie są wystarczające, aby uwierzyć w Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Niezbędne jest do tego spotkanie Zmartwychwstałego osobiście. Tak jak stało się to w wypadku Apostołów. Niemal wszystkie teksty liturgii słowa tego tygodnia z wielką mocą podkreślały fundamentalne znaczenie osobistego spotkania Jezusa na drodze swego życia. Na tym właśnie polega Wielkanoc – na spotkaniu Zmartwychwstałego i dostrzeżeniu dzieła, którego dla nas On dokonał i wielbieniu Boga za to.

Komentarze do czytań Wielki Tydzień | od 9 do 15 kwietnia 2017 r. - o. dr hab. Waldemar Linke CP
Komentarze do czytań II Tydzień Wielkanocny | od 23 do 29 kwietnia 2017 r. - Michał Kęska