Niedziela, 1.01.2017 r., Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki

Pierwsze czytanie: Lb 6, 22-27

Od momentu, w którym Mojżesz usłyszał słowo Pana, minęło przeszło 3200 lat. Ogarniając wyobraźnią, od tamtych dni aż do dzisiaj, wszystkie pokolenia, wpierw żydowskie, a następnie chrześcijańskie, karmiące się tekstem błogosławieństwa Aaronowego, cieszymy się i uśmiechamy. To takie proste, wszystko potrzeba  zaczynać  od błogosławieństwa w imię Boże. Już poczęcie dziecka i jego przebywanie w łonie matki nazywa się stanem błogosławionym, bo każda zdrowa duchowo matka błogosławi swoje dziecko. Rolnik błogosławi ziemię, duchowni lud. W Boże Narodzenie papież z Rzymu pobłogosławił świat w ramach formuły zwanej urbi et orbi. A kapłani w świątyniach całego świat pobłogosławią uczestników liturgii. Co znaczy błogosławić? Wpierw dobrze życzyć i dobrze mówić. Nawet nauki zwane lingwistyką to potwierdzą. A jakie skutki pociąga za sobą błogosławieństwo? Małżeństwo z Polski udało się do Izraela na pielgrzymkę. Nie mogli od lat przekazać życia, doczekać się potomstwa. Przy ścianie płaczu zagadnął ich przedstawiciel wyznania mojżeszowego i zaproponował błogosławieństwo.  Polak wyraził wątpliwość: czy powinien  się na to zgodzić, gdyż jest katolikiem.   Odpowiedź Hebrajczyka, że  Żydzi   są  naszymi braćmi, mają starszą tradycję, sprawiła, że małżeństwo dało się namówić. Po kilku miesiącach od tego wydarzenia małżonkowie przekazali sobie dobre wiadomości: mąż powiedział o wysokiej premii, jaką dostał w pracy, a  żona, że spodziewa się dziecka.

Łatwo w okresie Bożego Narodzenia i Nowego Roku błogosławić członków rodziny i życzliwych nam przyjaciół czy kolegów. Ewangelia  podprowadza nas dalej: błogosławcie nawet tych, którzy was prześladują, błogosławcie, a nie złorzeczcie.

Od błogosławieństwa wszystko się zaczyna …

Małżeństwo sakramentalne, poczęcie dziecka, Nowy Rok, ale i posłanie misjonarzy na krańce świata… A kogo stać i to jest heroizm ewangeliczny, nie wymuszony, lecz wypływający z wiary, niech pobłogosławi tych, którzy go skrzywdzili.

 

Psalm responsoryjny: Ps 67, 2-3. 5 i 8.

Kilka krótkich zdań Psalmu 67 śpiewanych podczas dzisiejszej liturgii  spinają klamrą dwa wersety błogosławieństwa od Boga. O błogosławieństwo prosi Boga autor natchniony. Człowiek ten, zwracając się do Stwórcy, wie, ma nadzieję, że Pan jest życzliwy względem człowieka i narodów. Skoro Pan wzywa przez Mojżesza członków Narodu Wybranego   do wzajemnego błogosławieństwa, to oznacza, że Pan pierwszy jest źródłem błogosławieństwa. On sam pierwszy nas błogosławi i nigdy nie nakłada na człowieka tego, czego sam by nie realizował.

 

Drugie czytanie: Ga 4,4-7

Gdy nadeszła pełnia czasu … Św. Paweł pisze te słowa z perspektywy kilkudziesięciu lat po narodzeniu Pana Jezusa. Może ów  czas nazwać pełnią dlatego, że właśnie przyjście historyczne Jezusa uczyniło dni na ziemi pełnymi aż do paruzji. Jego narodzenie to pełnia błogosławieństwa dla wszystkich stworzeń pod słońcem. Z tej pełni błogosławieństwa na nowo rozpoznajemy Boga jako Ojca, który nie czyni nas niewolnikami, lecz dziedzicami. Dziedzicami zwyczajowo stają się synowie – dzieci. Jezus przyszedł tak zwyczajnie na świat, prawie niezauważalnie, wszedł w łańcuch istnień ludzkich. Pozwólmy u początku Nowego Roku 2017, zwyczajnie wejść Jezusowi w nasze osobiste życie, a wtedy stanie się ono pełne, błogosławione i ożywiające nadzieję w świecie.

 

Ewangelia: Łk 2, 16-21

Od błogosławieństwa wszystko się zaczyna – także misja człowieka na ziemi.  Po stworzeniu człowieka Bóg pobłogosławił mężczyznę i kobietę (zob. Rdz 1,27-28).  Obdarzył błogosławieństwem Maryję, Matkę Jezusa. Błogosławieństwo otrzymują także pasterze, którzy idą do Betlejem, aby ujrzeć błogosławiony owoc czyli Jezusa. W Jezusie, który przyszedł na ziemię, Bóg pobłogosławił ziemi. Błogosławieństwo nie zawsze jest wypowiedziane, błogosławieństwo często wiążę się  z miejscem, czasem, osobami, z którymi się spotykamy. Kto otrzyma błogosławieństwo, zaniesie je dalej. Kto odkryje cel, do którego należy dotrzeć, kierunkiem życia wskaże metę spotkanym w drodze. Pasterze dotarli do centrum świata i historii, do Jezusa, a potem w drodze powrotnej przekazali błogosławieństwo innym. Nie dawali sami z siebie, lecz z bogactwa Bożego, które darmo otrzymali. I tutaj odkrywamy prawa ewangelizacji, które podpowiadają, że nikt nie może dać czegoś, czego sam nie ma, z pustego nawet Salomon nie naleje. Spotkanie z Panem nie przyniesie owoców w naszym życiu i nie podzielimy się tym doświadczeniem z innymi, jeśli nie odwiedzimy  Betlejem, to znaczy  nie uwierzymy w Tajemnicę wcielenia się Syna Bożego. Bez uprzedniego trwania przed Panem, możemy co najwyżej przekazywać własne wyobrażenia i idee, które z Panem i Jego sprawami nie wiele muszą mieć wspólnego. Kiedy nasz Zbawiciel przyszedł na świat, pobłogosławił Bóg swojej ziemi (Orygenes). On, Jezus, jest osobą, miejscem, czasem, w Którym i przez Którego otrzymujemy błogosławieństwo.

 

Poniedziałek, 2.01.2017 r.

Pierwsze czytanie: 1J 2,22-28

Jan, autor Pierwszego Listu, który w liturgii dnia w okresie Bożego Narodzenia czytamy sukcesywnie, konsekwentnie wprowadza adresatów sprzed prawie 2000 lat – Efezjan, a dzisiaj nas, w misterium życia Bożego, w relację z Ojcem, z Synem i z Duchem. To zaś tworzy   więź   z Kościołem i komunię członków Kościoła pomiędzy sobą. Święty Jan musiał się zmierzyć z sytuacją, w której  fundamentalną prawdę wiary – pewność, że Jezus Chrystus stał się człowiekiem, niektórzy członkowie Kościoła zaczęli odrzucać , a ich wiara przesuwała  się w kierunku gnozy i bliżej nieokreślonego mitu. Porzucali fakt historyczny, poświadczający,  że Pan Jezus przyjął człowieczeństwo. Jan, tych, którzy odmawiali Jezusowi posiadania ludzkiego ciała,  nazwie antychrystami. Jest w skarbcu Kościoła mądrość, która w praktyce zaleca w okresie Bożego Narodzenia czytać powyższy list, niejako sycić się Słowem, które stało się Ciałem.

 Chrześcijaninie XXI  wieku, nie trać z oczu Jezusa, który stał się twoim bratem, przyglądaj Mu się uważnie każdego dnia, słuchaj słów Pisma Świętego opisującego Chrystusa, przyjmuj Jego Ciało Eucharystyczne. Strzeż się chrześcijaństwa bez ciała, bez wyrazu, porzuć zbawiciela bez wyraźnych i autentycznych cech ludzkich. Podstawą zbawienia jest ciało ludzkie. Przez swoje ciało, które Pan nasz przyjmuje, wprowadza nas w Komunię z Ojcem, co poświadcza Jan z całą stanowczością.

Przez ostatnie tygodnie większość piosenek  w kulturze masowej powoływała się na święta, cudowny czas, radość, lecz prawie wcale nie pojawiało się w nich słowo Jezus Chrystus, Betlejem, chyba zabrakło w nich istotnego korpusu, ciała …

 

Psalm responsoryjny: Ps 98, 1.2-3ab.3cd-4.

Skoro przez Chrystusa, w Chrystusie i z Chrystusem wszystko zostało stworzone i całość ma sens, tak więc Chrystusa  rozpoznajemy  także w psalmach, które w Nim odnajdują najgłębsze znaczenie.

Zwycięstwo Bogu zgotowała Jego prawica. Prawicą jest Jezus, On zasiada po prawicy Boga. Owa Prawica jednak nie podejmuje walki zbrojnej, nie wyposaża się w miecze, oszczepy i inne zdobycze militarne. Siłę owej prawicy, jej jądro stanowi miłość pokornego Boga względem każdego człowieka.

Christian Bobin, francuski pisarz, tak rozumie „potęgę i siłę” Jezusa: Nie można zaufać Jego słowu na podstawie potęgi, jaka zrodziła się z niego historycznie. Jego słowo jest prawdziwe tylko wtedy, kiedy jest bezbronne. Jego siłą jest to, że jest pozbawiony potęgi: nagi, słaby, ubogi. Obnażony przez swą miłość, osłabiony przez swą miłość, uczyniony biednym przez swą miłość[1].

Prawica Boga tak uboga w ludzkie środki   staje się siłą rozruchową dla działalności ewangelizacyjnej wierzących.

[1] Cyt. za S. Fausti. Dzieje Apostolskie. Komentarz duchowy. T. 1. Kraków 2015. S. 164.

 

Ewangelia: J 1, 19-28.

O Janie Chrzcicielu możemy powiedzieć, że był człowiekiem znającym swoje miejsce. Kto zna swoje miejsce przed Bogiem oraz pomiędzy ludźmi, potrafi zazwyczaj wskazać właściwe miejsce i powołanie innym. Starożytne szkoły mędrców przekazywały wychowankom zasadę: poznaj siebie, abyś mógł dokonywać właściwych wyborów na miarę otrzymanych zdolności. Jan przez surowe życie w odosobnieniu poznał siebie, własne miejsce, a także potrafił odczytać miejsce Jezusa na ziemi i podpowiadać osobom, które go odwiedzały, co jest właściwe. Zanim zaczniemy mechanicznie i bez zastanowienia dokonywać wyborów, które nam świat proponuje, posługując się marketingiem nastawionym  na maksymalny zysk,  zainwestujmy w cierpliwe i pokorne poznawanie siebie, a wtedy łatwiej oddzielimy plewy od ziarna albo  spam egzystencjalny od treściwych i wartych uwagi dobrych wiadomości w życiu codziennym.

 

Wtorek, 3.01.2017 r.

Pierwsze czytanie: 1J 2,29-3,6

Zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. Zatem nie o samą nazwę chodzi, lecz o coś więcej, o rzeczywistość. Jesteśmy dziećmi Bożymi. Kto najlepiej reprezentuje mężczyznę i kobietę na forum zewnętrznym, poza domem? Kto jest ich wiarygodnym ambasadorem w świecie zewnętrznym? Oczywiście, że ich dzieci. Święty Jan, autor kilku pism w Nowym Testamencie, posługuje się terminem „trwać w Bogu”. Dzisiaj w liturgii otrzymujemy jedną z najpiękniejszych wiadomości. Jako ochrzczeni trwamy w Bogu jako dzieci.

Jeżeli poznamy w Chrystusie, że rzeczywiście jesteśmy dziećmi Boga, to wtedy stajemy się autentycznymi Jego ambasadorami w świecie. Z postury, rysów charakterystycznych, pewnych postaw dzieci obserwatorzy rozpoznają ich rodziców. Po stylu życia chrześcijan świat może poznawać Boga jako Ojca.

Idźcie i głoście światu Ewangelię jako dzieci. Dwa tysiące lat głoszenia Dobrej Nowiny przez Kościół, to dość długie i różnorodne doświadczenia. Jezus posyłał  na misje po dwóch uczniów. Z Dziejów Apostolskich dowiadujemy się, np. o misji Pawła i Barnaby czy  Filipa diakona, którego Duch Święty poprowadził w pojedynkę do Etiopa. W Dziejach Apostolskich  też zostanie przywołany  Akwila z żoną Pryską,  małżeństwo zaangażowane w głoszenie Ewangelii w Koryncie. A potem przez kolejne stulecia, odpowiedzialni za  Kościół pasterze, zaczęli posyłać na misje zakony. W naszych czasach, niektóre wspólnoty katolickie posyłają  całe rodziny, rodziców z dziećmi na misje  ad gentes. Rodzice tych dzieci nierzadko podkreślają, że najlepszymi misjonarzami są dzieci. To one szybko uczą się języka, wchodzą w miejscową kulturę i dialog z dziećmi autochtonów, którzy stawiają fundamentalne pytanie: co spowodowało, że opuściliście bezpieczne i wygodne życie, aby tutaj przyjechać? Odpowiedź może być tylko jedna, jesteśmy dziećmi Bożymi, a w Chrystusie także braćmi.

 

Psalm responsoryjny: Ps 98, 1.3cd-4.5-6.

Ziemia ujrzała swego Zbawiciela. Za każdym razem, kiedy w liturgii śpiewamy ten werset z Psalmu 98,  to odczytujemy w tych słowach  spełnienie, ale też nadzieję, ciągle aktualną do zrealizowania. Chrześcijanie żyją pomiędzy ziemią i niebem. Ujrzeliśmy Zbawiciela, gdyż trwa pełnia czasów. On, Jezus, stał się człowiekiem, możemy Go okiem ludzkim kontemplować, lecz totalne spełnienie tych słów odbędzie się w wieczności po przekroczeniu granicy śmierci, w niebie. Tak nas Bóg stworzył, że mamy podwójne oczy a pojedyncze usta. Syćmy oczy oglądaniem Jezusa Zbawiciela – wtedy usta nasze napełnią się treścią, którą potrafimy wyśpiewać i przekazać światu.

 

Ewangelia: J 1, 29-34.

Osoby ascetyczne, które rezygnują z szerokiej gamy gadżetów proponowanych przez mentalność światową, stają się uważniejsze. Ich wzrok i poznanie wyostrza się. Przez warstwę powierzchowności docierają – pod warunkiem – że nie są egocentryczno-narcystyczne – do istoty spraw.

Jan Chrzciciel, powołany już od łona matki na proroka Najwyższego Boga, wybiera inne życie , które stało się znakiem nie samo w sobie, lecz znakiem wskazującym na istotę wszystkiego, na Jezusa. Jego wzrok wyostrzył się i poznanie okazało się właściwe. Jan wpierw wypatrywał i ujrzał Jezusa, a potem dał o Nim świadectwo, świadectwo tak autentyczne, że zaprowadziło  innych do Jezusa. Idźcie i głoście, lecz tak, by wszystko ukierunkowywać na Pana Jezusa, który jest centrum wszystkiego.

 

Środa, 4.01.2017 r.

Pierwsze czytanie: 1 J 3, 7-10

W nauczaniu Jana dominuje wyraźny przekaz, że człowiek ma do wyboru jeden z dwóch sposobów życia , trzeciego nie ma. Albo człowiek przyjmuje wolitywnie propozycję łaski Bożej i staje się dzieckiem Boga, albo oddaje się pod fałszywą kuratelę szatana i staje się dzieckiem diabła. O ile społeczeństwa światowe, porewolucyjne i postmodernistyczne próbują wypracować formułę tzw. neutralności określoną zdaniem: człowiek sam sobie ustanawia prawa i ma prawo do wszystkiego, wedle własnych wizji,  to w porządku objawienia jest się albo dzieckiem Bożym, albo dzieckiem diabła. Co o tym decyduje? Święty Jan wyróżniający się wzniosłym i duchowym myśleniem pozostaje jednocześnie bliski życiu. Podaje mądre reguły rozeznawania, kiedy człowiek  jest  dzieckiem Boga, a kiedy dzieckiem diabła. Każdy, kto postępuje sprawiedliwie i nie grzeszy, jest dzieckiem Boga, a kto postępuje niesprawiedliwie i nie miłuje bliźniego, jest dzieckiem diabła. Porzucenie prawdy objawionej, dotyczącej wcielenia Jezusa Chrystusa kieruje nas ku ojcu kłamstwa. Tekst Janowego listu prowadzi adresatów do dokonywania  wyboru  radykalnego życia  w przyjaźni z Bogiem i zachowywania przykazania miłości bliźniego. Innej drogi w chrześcijaństwie nie ma, inne opcje to bezdroża.

Tak Bóg umiłował człowieka, że sam stał się człowiekiem, aby przywrócić mu godność dziecka Bożego. Dokonuje się to w Chrystusie, który żyjąc na ziemi , postępował sprawiedliwie i miłował braci.

 

Psalm responsoryjny: Ps 98, 1,7-8.9.

Autor natchniony, pobudzony Duchem Bożym,  nawołuje stworzenie, morze i wszystko, co w nim żyje, oraz  krąg ziemi i jego mieszkańców do śpiewania Panu nowej pieśni. Czasami  wydaje się, że stworzenie nierozumne bardziej szanuje Stwórcę niż rozumny człowiek. Boże Narodzenie zachęca nas do odkrywania naszych źródeł i korzeni w Bogu. Rozpoznając Stwórcę, przywracamy w sobie harmonię i pokój, jesteśmy zdolni do śpiewania Panu ciągle nowej pieśni. Benedykt XVI w wywiadzie udzielonym Peterowi Seewaldowi, podzielił się spostrzeżeniem dotyczącym Boga: Bóg ciągle jest nowy. Skoro tak, to i człowiek otrzymuję ową świeżość i jest zdolny do śpiewania Stwórcy nowej pieśni.

 

Ewangelia: J 1,35-42

Wiarygodne świadectwo jednych przyciąga  drugich i wszyscy spotykają się w Centrum – Jezusie Chrystusie. Jan Chrzciciel, człowiek o wyostrzonym wzroku i poznaniu, rozpoznaje Mesjasza, Jezusa, Baranka Bożego, Centrum, ku któremu był od swego poczęcia ukierunkowany. Głos Jana Chrzciciela na tyle był jasny, autentyczny i przekonywający, że jego dotychczasowi uczniowie przewartościowują  swoją wizję uczniostwa i opuszczają pokornego Jana, który nie kreował się na mistrza. Kierują się do  jedynego właściwego centrum życia – Jezusa. Owo centrum, nie wchłaniając, przyciąga bliżej siebie niczym magnes. Chrystus zaprasza ich do siebie, włącza w styl życia, który choć zwyczajny, nie jest z tego świata. Nowość życia Jezusa przemienia Andrzeja, który dzieli się ze swoim bratem Szymonem szczęściem z powodu spotkania z Mesjaszem.

Jezus jest centrum, które jest zdolne połączyć wszystkie członki ciała zwanego ludzkością. Idźcie i głoście, to m.in dzielenie się z innymi zażyłością z Jezusem. Sługa Boży Carlo Acutis (ur. 1991-2006), po dłuższym czasie koleżeńskiej zażyłości z Hindusem, powiedział głosem jasnym, autentycznym i przekonywającym: Gdybyś zaprzyjaźnił się z Jezusem, twoje życie stałoby się radośniejsze. Hindus poruszony słowem i przykładem życia młodego Carla przyjął wraz ze swoją rodziną chrzest.

 

Czwartek, 5.01.2017 r.

Pierwsze czytanie: 1J 3, 11-21.

Papierek lakmusowy w chrześcijaństwie. Z dziedziny chemii wiemy, że do oznaczenia pH wykorzystuje się papierki lakmusowe. Po ich zabarwieniu poznajemy,  jakie środowisko panuje w organizmie człowieka: obojętne, zakwaszone czy zasadowe. Specjaliści zajmujący się kondycją zdrowotną człowieka podkreślają, że najlepszym środowiskiem wewnątrz organizmu jest pH zasadowe.

Święty Jan, umiłowany uczeń Jezusa, sam doświadczył  i stara się to przekazać światu, że najlepszym środowiskiem, w którym rozwija się w ludziach życie wieczne, królestwo Boże, jest zasada miłowania Boga i człowieka. Ani kwas nienawiści, ani obojętność względem Boga i bliźniego nie służy synom światłości. To jest wolą Bożą, abyśmy się wzajemnie miłowali. Szczera miłość pomiędzy członkami Kościoła, jest zarazem najwiarygodniejszym świadectwem względem świata, do którego jesteśmy posłani. Kto nie miłuje, ani nie podejmuje wysiłku miłowania, niech  raczej poczeka z misją ewangelizacyjną  i prosi Pana, aby go uzdolnił do miłości ewangelicznej.

Jeżeli ktoś zachowuje zasadę miłowania, trwa w Bogu, dosięga „arche”  –  początków motywu stworzenia świata przez Boga i wcielenia Jezusa, o których tak często mówi Święty Jan.

 

Psalm responsoryjny: Ps 100, 1-2.3.4.

Służcie Panu z weselem oraz stawajcie przed obliczem Pana z okrzykami radości. Tymi słowami modlił się przeciętny Hebrajczyk kroczący do Jerozolimy i przekraczający próg świątyni. Izraelczycy mieli świadomość, że idąc do miejsca świętego, spotykają Boga. Droga ku Bogu rozwesela życie człowieka i wyzwala radość. Jesteśmy stworzeni do uczestnictwa w radości Boga. W każdym czasie warto zabiegać o kształtowanie w sobie świadomości, że żyjemy w obecności  Boga, a nasze ciała są Jego świątynią. Idąc zaś do Kościoła, stajemy w wybranym miejscu i czasie  przed obliczem Boga. Jako chrześcijanie w naszych czasach porzucamy praktykę adoracji Jezusa w Eucharystii, świadomość realnej obecności Jezusa pod postacią chleba odchodzi w niebyt, stąd pewnie brak nam prawdziwej radości.  Bóg przypomina jednak o sobie,  chociażby w cudach eucharystycznych w naszym kraju: w Sokółce, w Legnicy, i w tylu jeszcze miejscach za ziemi…

 

Ewangelia: J 1, 43-51

Kiedy w rodzinie przychodzi na świat  dziecko,  zazwyczaj krewni, przyjaciele i znajomi przychodzą ujrzeć  noworodka.. Jest w tym pewne poruszenie serca i radość z samego faktu zaistnienia nowego życia. Aktualny czas liturgiczny sprzyja przychodzeniu do Jezusa i przyglądaniu się Mu . W Nim jest coś więcej niż człowieczeństwo, jest w Nim bóstwo. Zauważa to i wyznaje Natanael w rozmowie z Jezusem. Ty jesteś Synem Bożym. Ty jesteś królem Izraela.

A jakie to ma dla nas znaczenie? Jezus jest Synem Bożym. I co z tego, powie wielu ludzi. Wyznanie Natanaela nie zamknęło się we wzniosłych słowach. Wpłynęło to na jego życiowe decyzje, stał się uczniem Pana.

Opowieść Filipa o Jezusie nie wzbudziła w Natanaelu zachwytu i entuzjazmu. Dopiero osobiste spotkanie z Chrystusem wyzwala w nim wiarę. Patrzeć na  Jezusa, przebywać z Nim, to zadanie dla nas na całe życie. Uważne obserwowanie Jezusa, obcowanie z Jego człowieczeństwem przez wytrwałe wnikanie w słowa Pisma Świętego  i życie sakramentalne, budzi w ludziach wiarę w Jezusa jako prawdziwego Syna Bożego.

 

Piątek, 6.01.2017 r., Uroczystość Objawienia Pańskiego

Pierwsze czytanie: Iz 60, 1-6

Chrześcijanie w doczesności żyją pomiędzy pierwszym i drugim przyjściem Chrystusa na świat. Okres Bożego Narodzenia zachęca  naszą jaźń, aby rozmyślać i zadziwiać się nad tym pierwszym. Jego przyjście sprzed dwóch tysięcy lat, było ciche i miało postać „nano”, to znaczy, było maleńkie w skali historii wszechświata i sumy miliardów urodzeń ludzkich. Pytanie zasadnicze, jak to się stało, że do tej „Nano Postaci”, dziecięcia położonego w żłobie bydlęcym, zaczynają przychodzić wszystkie ludy, narody i mędrcy?

Księga Izajasza, która opisuje niektóre wydarzenia z historii Izraela na przestrzeni czterech stuleci, od VIII do V wieku p. n. Chr.,  powoli dojrzewała w narracji, aby całą ludzką nadzieję złożyć w Bogu, który jest definitywnie ostatecznym zbawicielem w osobie Jezusa. Izrael, który żyje w tamtym czasie pomiędzy potęgami od północy: Asyrią, Babilonią, Persją, a  od południa: Egiptem oraz Państwem Kuszyckim, dochodzi do wniosku, że nie zbawca ziemski daje odkupienie, tylko Boży Mesjasz. Sąsiadujące potęgi wkraczały na terytorium Izraela zbrojnie, na rydwanach, z oszczepami i mieczami. Inaczej Jezus, pozbawiony jakiejkolwiek siły militarnej, obnażony Bóg dotyka ziemi w konkretnym miejscu i czasie. Blaskiem prawdy i bezsiłą miłości, z poszanowaniem wolności każdej ludzkiej jednostki pociąga ku sobie mędrców, przedstawicieli narodów pogańskich.

Chrześcijaninie, nie daj się złapać na wabik władzy i przemocy, ale odkryj siłę bezsilnej miłości w Jezusie. Dołącz do mędrców i wytrwale idź ku Jezusowi.

 

Psalm responsoryjny: Ps 72, 1-2.7-8.10-11.12-13.

Ujawnia się w tych słowach  tęsknota przedstawicieli najdalszych i najbogatszych zakątków ówczesnej ziemi za  spełnieniem, pełnią, której im  brakuje. Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę. Do Tarszisz płynął Jonasz, który nie chciał iść do Niniwy z misją  zleconą mu przez  Boga. Miasto Tarszisz słynęło z bogactwa, a jednak nie miało pełni, dlatego królowie tego miejsca kierują się ku Panu z darami, które są niczym w porównaniu ze Skarbem leżącym w bydlęcym żłobie. A jednak wyrażają szacunek względem Boga i są rodzajem adoracji Stwórcy.

Każdy z nas jest królem, przynajmniej własnego wewnętrznego terytorium, mamy tam skarby, których bronimy za wszelką cenę. Czy stać nas, by w końcu udać się duchowo do Betlejem, tego małego centrum świata, aby Panu złożyć dary?

 

Drugie czytanie: Ef 3,2-3a.5-6

Poganie już są współdziedzicami i współdomownikami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie.

Uroczystość Objawienia Pańskiego, podczas której czytamy fragment Listu do Efezjan, to święto pogan czyli nas i wszystkich, którzy nie są z urodzenia członkami Narodu Wybranego. Narody pogańskie mają powód do radości. Otóż przyjście Jezusa i dar zbawienia nie jest zarezerwowany wyłącznie dla członków  ludu Starego Przymierza. Jezus zbawieniem obejmuje wszystkich, także pogan. U początków Kościoła, który był związany z synagogą, nie do pomyślenia było, aby ktoś bez uprzedniego obrzezania przekroczył próg Kościoła składającego się z judeochrześcijan. Święty Piotr jako pierwszy podjął się, pod natchnieniem Bożym,  przecięcia  węzła gordyjskiego. Wpierw Duch Pański nakazał mu uznać wszystkie potrawy za czyste, a potem wywołał go, aby udał się do poganina Korneliusza, do Cezarei Nadmorskiej. Tam  rozeznał, że Duch Święty zstępuje na pogan i można ich dopuścić do chrztu. To Duch Pański nawoływał go, żeby udał się z misją do pogan. Podobnie i Ananiasz w Damaszku, po nawróceniu Pawła słyszy od Boga, że Szaweł został wybrany za narzędzie Pana  i uda się do pogan. Jak Piotr i Paweł nasłuchiwali wołania Bożego i usłyszeli, że Bóg wzywa ich do pogan z misją ewangelizacyjną, tak  i my radujmy się łaską wiary i nasłuchujmy w naszych wspólnotach, gdzie woła nas Bóg i posyła z misją głoszenia Dobrej Nowiny. Jan Paweł II, w encyklice  Redemptoris Missio przypomniał, że protagonistą misji w świecie jest Duch Święty.

 

Ewangelia: Mt 2,1-12

Wielkie centrum w Jerozolimie z twierdzą króla Heroda zewnętrznie uzbrojoną , dwór, po którym i wokół którego kręcą się żołnierze, arcykapłani i pewnie wszelkiej maści dostojnicy, trzęsie się wewnętrznie – przeraził się Herod, a z nim cała Jerozolima.

Kilkanaście kilometrów dalej w Betlejem, peryferie bez straży, legionów, arcykapłanów, warownych murów, Matka i Dziecię, pokój wewnętrzny, święta cisza, tętniące życie, ubogie, nieskrępowane strachem.

Herod przywołuje mędrców potajemnie – wielcy tego świata tak postępują , lubią mieć wszystko pod kontrolą, nie wypuszczają łańcuchów władzy, którymi są skrępowani sami i innych chcą zakuć w żelazne kajdany. Inaczej rozpoczyna się królowanie  Dziecięcia  z  Betlejem,. Bez sznurów, narzędzi władzy, nikogo nie przywołuje potajemnie, ale pociąga subtelnym blaskiem prawdy, ciepłem miłości, zwyczajnością, normalnością i sensem.

 

Sobota 7.01.2017 r.

Pierwsze czytanie: 1J 3,22-4,6.

Autor tego listu wprowadza nas w relację z Bogiem. Słowa powyższe nabierają jaśniejszego znaczenia dla tego, kto stoi wewnątrz Kościoła, jest ochrzczony, a pociągnięty łaską pragnie poznawać  Boga. Stoi wewnątrz Kościoła ten człowiek, który słucha Słowa Bożego w liturgii. Temu, kto jest na zewnątrz, poza życiem sakramentalnym, kto nie praktykuje, teksty biblijne mogą wydawać  się bajką, niedorzecznością. Może on,  co najwyżej poznać sprawy duchowe jakby przez mgłę, niezbyt klarownie. Teksty ze środowiska Janowego, do których zlicza się Pierwszy List, prowadzą nas w głębię poznawania Stwórcy, wyróżniają się rysem introdukcyjno-inicjacyjnym. Choć z jednej strony proste słowa i zdania zdają się być mistyczne, wielce uduchowione, to z drugiej są nadzwyczaj konkretne, podlegające weryfikacji. Przyjrzyjmy się trzem  przykładom:

Który człowiek trwa w Bogu, a Bóg w nim? Ten kto zachowuje Jego przykazania.

Kto z nas ma Ducha Bożego? Ten kto uznaje, że Jezus przyszedł w ciele, tj. stał się człowiekiem.

Kto jest z Boga? Ten, kto bardziej słucha Boga niż mentalności świata.

W dzisiejszych czasach mocno naznaczonych relatywizmem i laksyzmem w każdym obszarze życia ludzkiego warto pamiętać o solidnych fundamentach, a najpewniejszym oparciem dla ochrzczonych jest budowanie na skale Słowa Bożego. Jeśli mamy iść i głosić światu Ewangelię, to potrzeba nam wiedzieć, dokąd sami zmierzamy i co stanowi rdzeń chrześcijaństwa. Dla nas celem jest Bóg, rdzeniem wiary Chrystus, który przyszedł na świat w ciele.

 

Psalm responsoryjny: Ps 2,7-8. 10-11.

Okres Bożego Narodzenia charakteryzuje się między innymi tym, że w liturgii słowa wybrzmiewają teksty odwołujące się do prawdy wiary dotyczącej wcielenia Jezusa Chrystusa. W tym czasie z różnych punktów patrzymy na Jego człowieczeństwo. On zaistniał w czasie historycznym jako człowiek. Deus homo factus est. W Psalmie 2 odnajdujemy ślady swego rodzaju dialogu pomiędzy Ojcem i Synem. Jezus, Syn Boży, już jako człowiek dzieli się z ludźmi słowem usłyszanym od Ojca: Jesteś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem. Słowo „dziś” w tym kontekście rozumiemy jako konkretny historyczny moment zaistnienia Jezusa na ziemi jako człowieka.

W naszych czasach, kiedy to antropologia ugrzęzła na mieliźnie określanej przez wielu jako egocentryzm, w epoce, która już nie potrafi zdefiniować, co to jest natura ludzka i dokąd ostatecznie zmierza człowiek, trzeba nam powracać do wzoru, który spośród nas najbliżej i najbardziej jest podobny do Boga, do Jezusa Chrystusa. Sługa Boży Carlo Acutis (1991-2011), rozmiłowany za dni swego życia ziemskiego w Bogu, zwykł powtarzać, że smutek rodzi się z wpatrywania się w siebie, a radość powstaje, podczas kontemplowania Boga. Więcej niech w nas będzie patrzenia w człowieczeństwo Jezusa Chrystusa, Syna Bożego.

 

Ewangelia: Mt 4,12-17.23-25.

Jezus narodził się i został położony w żłobie. Wszedł w życie ludzkie i we wszystko to, co nazywamy istnieniem. Teraz widzimy już dorosłego Jezusa, który realizując misję głoszenia królestwa Bożego, wchodzi w sprawy egzystencji ludzkiej, różnorodnej, wieloaspektowej i często dramatycznie złożonej. Najczęściej  zwyczajny człowiek chce się wzbić w górę, osiągnąć przysłowiowy sukces. Jezus postępuje inaczej, podobny jest do obfitego deszczu, który z wysokich chmur pada na góry, a ze szczytów, stokami górskimi spływa na niziny, aby dotrzeć do najniżej położonych pokładów życia. Trafnie to zauważa papież Franciszek, kiedy podejmuje temat peryferii egzystencji człowieka i wzywa Kościół, aby „wychodził z siebie” i szedł na obszary dotknięte cierpieniem oraz różnego rodzaju trudnościami. Kościół należy do Jezusa, a On pierwszy idzie tam, gdzie jest najtrudniej, dając światło życia. Donośny głos z katedr uniwersyteckich, środki masowego przekazu multiplikujące się i wzmacniające przekazywane słowo w radiu czy Internecie już nie wystarczą, potrzebujemy świadectwa życia, wiarygodności, gdzie słowo potwierdzi się czynem.

Idźcie i głoście, ale niech podwójne szyny: słowo i czyn, nie rozejdą się zbyt szeroko, gdyż w przeciwnym razie pociąg życia się wykolei.

Komentarze do czytań  I Tydzień Narodzenia Pańskiego | od 25 do 31 grudnia 2016 r. - s. Joanna Koszałka FMA
Komentarze do czytań II Tydzień po Narodzeniu Pańskim | od 8 do 14 stycznia 2017 r. - Ks. Andrzej Pawlak