Komentarze do czytań I Tydzień po Narodzeniu Pańskim

(28 grudnia – 3 stycznia 2015 r.)

 

            Niedziela, 28.12. 2014 r.

 

Mądrość Boża widzi więcej

 

Pierwsze czytanie: Syr 3, 2-6.12-14

 

            Księga Syracydesa, z której zostało zaczerpnięte Pierwsze Czytanie dzisiejszej Liturgii Słowa, należy do ksiąg mądrościowych, przekazujących nam doświadczenie minionych pokoleń. Źródłem zaś tego doświadczenia jest – bez wątpienia – Boże Objawienie, o czym dobitnie świadczy fakt zapisania tych strof w księgach Pisma Świętego Starego Testamentu. Stykają się tu bowiem z sobą Mądrość Boża z mądrością ludzką – człowieka, który od zawsze, używając swych naturalnych zdolności, próbował nie tylko poznać prawa przyrody i tajniki otaczającego go świata, lecz także zdobyć mądrość właściwego postępowania, które zapewniłoby mu pełnię szczęścia w życiu doczesnym. To pragnienie człowieka Bóg przez wieki rozjaśniał światłem swego Objawienia i z takim też właśnie pouczeniem mądrości – pochodzącej z ludzkiego doświadczenia, wspartego jednocześnie światłem samego Boga – mamy do czynienia w dzisiejszym Pierwszym Czytaniu z Księgi Syracydesa. Dowiadujemy się z niego, że posłuszeństwo, szacunek, a – w przypadku starości rodziców – cierpliwość i wyrozumiałość względem nich, są dla człowieka gwarancją: długiego życia, wysłuchania – zanoszonych do Boga – modlitw i wreszcie przebaczenia grzechów. Wprawdzie, to niezwykłe powiązanie może być dla nas niemałym zaskoczeniem, ponieważ choć uznajemy konieczność właściwego odnoszenia się do rodziców, nie wiążemy tej sprawy na ogół z tak – wydawałoby się – niezwiązanymi z tym konsekwencjami; pamiętajmy jednak, że warto zaufać Mądrości Bożej, która widzi więcej i dalej, a dziś poucza nas ona, że posłuszeństwo rodzicom, szacunek względem nich i opieka nad nimi w starości przynoszą wiele dobrych owoców i wypraszają nam nawet Boże miłosierdzie.

 

Psalm responsoryjny: Ps 128, 1-5

 

            Odpowiedź zgromadzenia wiernych, wsłuchanych w słowa z Księgi Syracydesa, wskazuje na „chodzenie drogami Bożymi”, czyli w terminologii nieco bardziej współczesnej, „przestrzeganie Bożych przykazań”. To z przestrzegania Prawa Bożego płynie bowiem szczęście rodzinne i pomyślność całego ludu Izraela. Dlatego zachowanie przykazań Bożych jest nie tylko wyrazem postawy bojaźni wobec PANA Boga, lecz także przejawem mądrości, o której można powiedzieć, że jest to mądrość przynosząca Boże błogosławieństwo.

 

            Drugie czytanie:  Kol 3,12-21

 

            Również św. Paweł Apostoł, w Liście do Kolosan, wylicza m.in. miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, czyli zwykłe, proste i związane z codziennym życiem zachowania, które powinny charakteryzować wszystkich ludzi, a zwłaszcza chrześcijan, pragnących wypełnić przykazanie miłości. Uprzywilejowaną zaś przestrzenią dobroci i prostoty ludzkiego postępowania, czyli przestrzenią, w której człowiek wiary może wykazać się czynną miłością, jest – według Apostoła Narodów – życie rodzinne. Poucza nas o tym mądrość Boża, którą czerpiemy z „psalmów, hymnów i pieśni pełnych ducha”.

 

Ewangelia: Łk 2,22-40

 

            Opisane przez św. Łukasza ewangelistę wydarzenie w świątyni jerozolimskiej ukazuje Symeona i Annę, którzy widzą więcej niż inne osoby, przebywające w tym samym czasie w świątyni. Oni bowiem, choć podeszli już w latach (Symeon i Anna), dzięki wierności łasce Bożej, w której trwali przez całe swe życie, nabyli przenikliwości światłych oczu serca, pozwalających im w zwykłym Dziecięciu, wnoszonym do świątyni, dostrzec Mesjasza i Zbawiciela. Do takiego zaś rozeznania nie wystarczy ani ludzka inteligencja ani nawet doświadczenie najdłuższego życia. Dostrzeżenie w Dzieciątku Jezus Pana i Boga to wynik działania mądrości Bożej w ludzkich sercach, które w rzeczach codziennych i zwykłych potrafią widzieć plany Boże i Boże działanie. Niech PAN da nam światłe oczy serca, pozwalające rozpoznawać Jego wolę.

 

            Poniedziałek, 29.12.2014 r.

 

Pierwsze czytanie: 1 J 2, 3-11

 

Nowość przykazania miłości

 

            Nikt nie wątpi, że miłość jest w życiu najważniejsza. Każdy przyzna też, że to właśnie ona stanowi prawo nadrzędne, którym – we wzajemnych relacjach – ludzie powinni się kierować. Miłość jest bowiem głęboko wpisana w ludzką naturę i choć spotyka się wokół wiele form miłości źle rozumianej czy nawet wypaczonej, to jednak właśnie miłość pozostaje tym, czym człowiek chce i na ogół kieruje się w życiu. Tak było zawsze, dlatego św. Jan Apostoł w swym liście, mówi dzisiaj do nas, że wzywając nas do zachowania przykazania miłości „nie pisze o nowym przykazaniu, ale o przykazaniu istniejącym od dawna, (…) od samego początku”. „A jednak – jak dodaje – piszę wam o nowym przykazaniu” i właśnie nad ową nowością warto się dziś chwilę zastanowić. Wielu ludzi żyje bowiem w kłamstwie twierdząc, że miłują Boga i ludzi, choć nie wypełniają przykazania miłości w zwykłych codziennych sytuacjach życiowych. Dotyczy to również wielu spośród nas (chrześcijan), uważających się za przyjaciół Jezusa, ale w rzeczywistości będących daleko od Niego. Kwestią zaś podstawową w zrozumieniu nowości przykazania miłości jest nie tyle samo jego zrozumienie, ile raczej jego wypełnienie, bo w czynieniu miłości zawarte jest – jak powiada Apostoł – zjednoczenie z Chrystusem: „Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim. Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował”. W tej wypowiedzi św. Jana Apostoła zawarta jest zresztą myśl samego Pana Jezusa, który zostawiając nam przykazanie miłości powiedział: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). „Jak On – Jezus” oznacza, że mamy miłować – po pierwsze – ze względu na Niego, a – po drugie – aż po ofiarę z samych siebie.

 

Psalm responsoryjny: Ps 96, 1-2a.2b-3.5b-6

 

            Każda nowość sprawia człowiekowi radość i tak też powinno być z odkryciem nowości, zawartej w przestrzeganiu przykazania miłości na wzór Jezusa Chrystusa. Dlatego roztaczając przed nami nową perspektywę miłości – miłości ofiarnej („tak jak On nas umiłował”), dzisiejszy psalm responsoryjny wzywa nas do radości, której jednym z przejawów jest śpiew, wychwalający Boga i będący zarazem hymnem uwielbienie.

 

            Ewangelia: Łk 2,22-35

 

Miłość w wypełnieniu przepisów Prawa

 

            Obecność w świątyni Józefa i Maryi wraz z Dzieciątkiem Jezus była – jak zaznacza św. Łukasz Ewangelista – wypełnieniem przepisu Prawa: „Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego”. W tym wypełnieniu obowiązku oczyszczenia siebie i dziecka, do czego zobowiązywała Maryję litera Prawa, kryła się jednak przede wszystkim Jej wielka miłość do PANA Boga, któremu całkowicie w życiu zawierzyła. Zgodnie ze starożytną tradycją Maryja wychowywała się przy jerozolimskiej świątyni, z czego można wysnuć przypuszczenie, że miejsce to Najświętsza Panna uważała za uprzywilejowane miejsce spotkania człowieka z PANEM Bogiem. Dlatego – w kontekście obecności Świętej Rodziny w jerozolimskiej świątyni – warto dziś zastanowić się nad naszą własną obecnością w kościołach, w których tak często uczestniczymy w mszach świętych jedynie po to, by wypełnić swój religijny obowiązek. Ale czy potrafimy obowiązek ten powiązać z wyrażeniem względem Boga naszej miłości?

 

 

            Wtorek, 30.12.2014 r.

 

Pierwsze czytanie: 1 J 2, 12-17

 

Miłość ukierunkowana na Boga

 

            W miłości człowiek współczesny jest bardzo często zagubiony, bo choć uznaje jej prymat, wypełnia ją w swym życiu w sposób niemający z prawdziwą miłością wiele wspólnego, a wszystko przez to, że w ludzkim języku „miłością” można nazwać nawet przeciwstawne sobie uczucia i pragnienia. Tak też czyni zresztą w dzisiejszym czytaniu liturgicznym św. Jan Apostoł, który miłością nazywa – z jednej strony – miłość tego, co jest na świecie, a – z drugiej strony – wskazuje na miłość ukierunkowaną całkowicie na Boga. Odnośnie pierwszej z tych miłości Apostoł w swym liście dopowiada, że miłość tego, co światowe jest tak naprawdę „pożądliwością ciała, pożądliwością oczu i pychą tego żywota” oraz, że miłość taka „nie pochodzi od Ojca”. Gdy zaś idzie o tę drugą miłość, ukierunkowaną całkowicie na Boga, św. Jan Apostoł, łączy ją przede wszystkim z wypełnieniem w życiu woli Bożej. Jako argumentu zaś używa przykładu, pochodzącego z prostego doświadczenia: świat i jego pożądliwość przemijają, na wieki natomiast trwa to, co zgodne jest z wolą Bożą. Dlatego naszym nieustannym zadaniem pozostaje odczytywanie i wypełnianie woli Bożej, czyli woli „Tego -o, którym Apostoł powiada-, że jest od początku”. Bóg bowiem nie przemija, jest „Tym, Który Jest” i stąd poznanie Go, a co za tym idzie poznanie także Jego świętej woli, prowadzą do poznania prawdziwej miłości, która nie jest przelotnym uczuciem, lecz miłością prawdziwą, pozwalającą człowiekowi – w pewien sposób – dotknąć nieskończoności. Twierdzenie to jest tym bardziej zasadne, że taka właśnie autentyczna miłość, pochodząca z poznania Boga i wypełnienia Jego woli, jest również „zwycięstwem nad Złem” i nad grzechem.

 

            Psalm responsoryjny: Ps 96, 7-8a.8b-9.10

 

            Niezmienność Boga jest gwarancją stałości, stworzonego przez PANA Boga świata, który o tyle jest „utwierdzony” i „niechwiejny”, o ile oparty na odwiecznych Prawach Bożych. Prawa te w sposób szczególny dotyczą jednak kwestii moralnych, a zwłaszcza sprawiedliwości, która winna kierować życiem każdego, bo właśnie poprzez postępowanie sprawiedliwe człowiek oddaje PANU Bogu chwałę i głosi Go całemu światu.

 

            Ewangelia: Łk 2, 36-40

 

Być prorokiem znaczy być świadkiem Boga żywego

 

            Bycie prorokiem wcale nie oznacza przewidywania dalekiej przyszłości, lecz jest ono przede wszystkim „dawaniem świadectwa o Bogu”. W tym też duchu należy odczytywać określenie, znajdujące się w dzisiejszej Ewangelii, a nazywające Annę, córkę Fanuela z pokolenia Asera, „prorokinią”. Umiejętność dostrzeżenia bowiem obecności Boga i „mówienie o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy” stało się powodem nazwania jej przez ewangelistę „prorokinią”. Również my, w podobny sposób, mamy pełnić funkcję prorocką, polegającą na tym, że dostrzeżemy w naszym codziennym życiu obecność i działanie Boga oraz damy o Nim świadectwo. Wszyscy, mężczyźni i kobiety, jesteśmy powołani do bycia prorokami, czyli świadkami Boga.

 

 

            Środa, 31.12. 2014 r.)

 

Pierwsze czytanie: 1 J 2,18-21

 

Ostatnia godzina

            W tym ostatnim dniu roku kalendarzowego, Liturgia Kościoła przywołuje słowa św. Jana Apostoła, który w swoim liście aż dwukrotnie używa sformułowania „ostatnia godzina”. W ten sposób dzisiejsza Liturgia wpisuje się niejako w nastrój kończącego się 2014 r. „Ostatnia godzina”, o której mowa w Pierwszym Liście św. Jana Apostoła, nie dotyczy jednak końca roku kalendarzowego, lecz wskazuje na czasy ostateczne, które – z wypełnieniem przez Jezusa Chrystusa dzieła odkupienia człowieka – zostały już zainicjowane. W dzisiejszym fragmencie swego listu, Apostoł zwraca uwagę na to, że czasy ostateczne, czyli „ostatnia godzina”, charakteryzują się wyraźnym wzmożeniem walki zła z dobrem. To również czas, w którym „wychodzi na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha”, bo jest to czas wyraźnego opowiedzenia się przez człowieka: czy jest się po stronie dobra czy też zła. Wzmożona walka zła z dobrem jest dla Apostoła dowodem na to, że przybliża się koniec, podobnie jak podczas zawodów sportowych przed metą następuje finisz, tak właśnie czasy ostateczne, czyli „ostatnia godzina” sprawia, że wzmaga się wysiłek „zła”, które chce odwieść wierzących od czynienia dobra. Chce ich zastraszyć i pokonać. „Ostatnia godzina” powinna być zatem dla nas – ludzi wierzących – czasem mobilizacji, by wytrwać w dobrym i ukończyć bieg życia z przeświadczeniem, że „wystąpiliśmy w dobrych zawodach” (jak powiada inny wielki Apostoł). Św. Jan natomiast, podobnie zresztą jak koniec roku kalendarzowego, przypomina nam dzisiaj, że żyjąc w czasach ostatecznych mamy podwoić wysiłki na rzecz czynienia dobra po to, by wytrwać przy Chrystusie i nie ulec propagandzie zła. Mamy przecież „namaszczenie od Świętego” i wiemy, jak postępować [parafraza słów Apostoła].

 

Psalm responsoryjny: Ps 96, 1-2.11-12.13

 

            Niezależnie od upływającego czasu mamy „każdego dnia głosić zbawienie Boże”. To oznacza, że nie wolno nam zatrzymywać się na przemijalności, nie wolno nam liczyć mijających godzin, dni i lat, lecz z radością mamy dążyć ku temu zbawieniu, które przynosi On Pan, „który już się zbliża, by osądzić ziemię”.

 

Ewangelia:  J 1, 1-18

Chrystus źródłem łaski Bożej

 

            Z „pełności (Chrystusa) wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce”. To określenie św. Jana Apostoła („łaska po łasce”) oznacza dwa przymierza: przymierze, którego pośrednikiem był Mojżesz oraz to przymierze, które zostało zawarte w zbawczej ofierze Jezusa Chrystusa. W określeniu tym Apostoł oba przymierza nazywa „łaską”, bo w obu tych przymierzach było działanie Boże, mające na celu doprowadzenie ludzi do zbawienia, ale w tym niezwykłym określeniu Apostoła zawarta jest również wyraźna wzmianka o wyższości Przymierza Nowego, które swoją moc bierze ze zbawczej krwi Jezusa Chrystusa. Wyższość ta zaś jest wynikiem przede wszystkim tego, że Jezus jest Synem Bożym: „Boga nikt nigdy nie widział (także Mojżesz pomimo chęci zobaczenia Boga nie mógł Go ujrzeć). Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył”. Stąd właśnie bierze się owa pełnia/pełność Chrystusa jako źródła łaski Bożej. On jest naszym zbawieniem i jedynie w Nim mamy dostęp do tego najwyższego dobra.

 

 

Czwartek, 1.01. 2015 r.

 

Przez Maryję spływa błogosławieństwo pokoju

 

Pierwsze czytanie:  Lb 6, 22-27

 

            Pierwszy dzień Nowego Roku jest dniem szczególnej modlitwy o pokój na całym świecie, jest to także dzień poświęcony Maryi, Matce Jezusa Chrystusa – Bożej Rodzicielce. Sprawa pokoju na świecie, to – jak wiemy – nie tylko kwestia braku wojny, lecz to przede wszystkim kształtowanie postaw ludzkich, które pokój w świecie budują, bo wojna pojawia się tam, gdzie w sercach ludzkich panuje nienawiść, niesprawiedliwość, egoizm i tym podobne, negatywne uczucia. Dlatego, życząc sobie dzisiaj pokoju, musimy zabiegać o budowanie wzajemnego szacunku, zrozumienie i życzliwość. Taki wydźwięk, od samego początku, posiadały słowa dzisiejszego pierwszego czytania, zaczerpniętego z Księgi Liczb, które są kapłańskim błogosławieństwem, zamkniętym w doskonałej – pod względem formy – wypowiedzi, zmierzającej do pokreślenia słowa „pokój”: „Niech PAN zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem”. Te słowa od czasów Starego testamentu były używane jako kapłańskie błogosławieństwo i życzenie pokoju, którym obdarzali się ludzie, budujący pokój na ziemi. Tekst tej pięknej modlitwy, pochodzącej z Księgi Liczb, odnaleziono także w Jerozolimie, zapisany na małej – pochodzącej prawdopodobnie z VII w. przed Chrystusem – zwiniętej srebrnej blaszce, która była ozdobą-wisiorkiem, zawieszonym na szyi i opadającym na piersi. Piękno i siła tego tekstu, biorą się jednak przede wszystkim stąd, że pokój, o którym mowa, rozumiany jest w nim jako pochodzący od Boga, bo to przecież Bóg jest Pokojem i daje ludziom prawdziwy pokój serca. Stąd aktualność tego błogosławieństwa także w naszych czasach, w których budowniczowie pokoju opartego na Narodzonym w Betlejem „Księciu Pokoju” życzą dziś sobie: „Niech cię PAN obdarzy pokojem”.

 

            Psalm responsoryjny: Ps 67, 2-3.5.8

 

            Pokój, na co wskazują słowa psalmu responsoryjnego, jest owocem Bożego miłosierdzia i jest szczególną formą Bożego błogosławieństwa. Nie jest on przy tym zarezerwowany dla wąskiego grona uprzywilejowanych osób, lecz – przyjęty przez ludzi o otwartym i szczerym sercu (bojących się PANA) – pokój może być radością wszystkich narodów, aż po krańce ziemi.

 

            Drugie czytanie: Ga 4, 4-7

 

            Przyjście na świat „Księcia Pokoju” jest „pełnią czasu” rozumianego jako punkt zwrotny w całej historii zbawienia. Wszystko to, co działo się wcześniej, było bowiem przygotowaniem wkroczenia w historię świata Jezusa Chrystusa, Syna Bożego – Zbawiciela, to zaś, co po nim następuje, swój sens i znaczenie czerpie z Jego zbawczego dzieła, polegającego na wyzwoleniu człowieka z niewoli grzechu. Dzięki Jezusowi Chrystusowi – „Synowi, zrodzonemu z Niewiasty” i dzięki działaniu mocy Ducha Świętego, jesteśmy wolni, stając się dziećmi Bożymi. W tej zaś wolności otrzymujemy radość i pokój.

 

Ewangelia: Łk 2, 16-21

 

            Obraz pasterzy, oddających cześć Jezusowi Chrystusowi, Mesjaszowi i Zbawicielowi świata, byłby niepełny bez Maryi, Matki „Niemowlęcia, owiniętego w pieluszki i leżącego w żłobie” [ z wcześniejszych słów anioła, skierowanych do pasterzy]. Rozpoznanie bowiem przez pasterzy Zbawiciela w małym bezbronnym Dzieciątku (Zbawiciela, oczekiwanego jako wielkiego „Księcia Pokoju”) w niezwykłym świetle stawia Maryję, Jego Matkę, która w obrazie tym ukazana jest jako Pośredniczka wszelkich łask Bożych, w tym także daru pokoju dla „ludzi Bożego upodobanie” [podobnie jak uprzednio, również tym razem, określenie to zostało zaczerpnięte ze słów pieśni anielskich zastępów, które ujrzeli na polach pod Betlejem pasterze, trzymający nad swoją trzodą straż nocną]. Błagajmy zatem przez pośrednictwo Matki Księcia Pokoju o dar pokoju dla całego świata: Bogarodzico Dziewico, uproś nam pokój!

 

 

            Piątek, 2.01.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: 1 J 2, 22-28

 

Przeciwko fałszerzom prawd wiary

 

            Kontekst Świąt Bożego Narodzenia, w którym ciągle jeszcze trwamy, każe nam dziś uznać, że narodzony w Betlejem Jezus Chrystus jest prawdziwie Bogiem. Stanowi bowiem jedno z Ojcem, jest Synem Bożym, czyli jest prawdziwym Bogiem. Ta argumentacja wynika zaś stąd, że w środowisku, do którego swój list skierował św. Jana Apostoł, pojawili się ludzie negujący Bóstwo Jezusa Chrystusa. Z podjętego przez Apostoła wywodu wynika również, że ludzie ci odrzucali godność Jezusa Chrystusa, przyjmując jednocześnie naukę o PANU Bogu. W tej sytuacji Apostoł zareagował przypominając, że Jezus stanowi jedno z Ojcem, to znaczy, że jest prawdziwym Bogiem: „Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego” (według słów późniejszego wyznania wiary). Tę jedność Osób Boskich Apostołowie głosili od początku i bronili jej przed zakłamaniem czy wypaczeniem ze strony tych, którzy po swojemu próbowali wyjaśniać tajemnicę Boga Wcielonego. To wypaczenie daje nam dziś sposobność nie tylko lepszego zrozumienia tajemnicy Betlejemskiej Nocy, lecz jest dla nas także ostrzeżeniem przed tymi, którzy w podobny sposób fałszują Boże Objawienie, uznając jedynie jakąś jego część, a odrzucając to, co im nie pasuje bądź, co jest dla nich niewygodne. A taka właśnie jest postawa tych, którzy uważają się dziś za ludzi wierzących w PANA Boga i „oczywiście kochających Jezusa”, ale odrzucających np. Kościół Chrystusowy czy też naukę moralną, jaką przekazał nam Zbawiciel. Niebezpieczeństwo wybiórczego traktowania prawd wiary istnieje zatem również i dzisiaj, co oznacza, że powinniśmy się uważnie wsłuchiwać w głos Kościoła, który jest głosem Apostołów, strzegących czystości przekazu wiary.

 

Psalm responsoryjny: Ps 98, 1.2-3ab.3cd-4

 

            Zwycięski Zbawca w słowach dzisiejszego psalmu to Jezus Chrystus – Mesjasz, który obejmuje władzę nad światem i staje się jego Sędzią. W zwycięskim obrazie Chrystusa zawiera się także odpowiedź na podjęty we wcześniejszym czytaniu temat pozornego sukces tych, którzy głoszą naukę swoją, a nie Bożą. Prawda Boża w końcu zatriumfuje, bo ostateczne zwycięstwo należy do Jezusa Chrystusa.

 

Ewangelia: J 1, 19-28

 

We wszystkim realizować wolę Bożą

 

            Na pytania o swoją tożsamość Jan Chrzciciel za każdym razem udzielił, pytającym go Żydom, odpowiedzi negatywnej: „Nie jestem Mesjaszem” – „Nie jestem (Eliaszem)” – „Nie (jestem prorokiem)”. A jednak po trosze był każdym z nich, nawet Mesjaszem, którego swym życiem nie tylko poprzedzał, lecz również w narodzeniu, działalności i męczeńskiej śmierci, zapowiedział, stając się (w terminologii biblijnej) Jego typem. Dlaczego zatem na żadne z postawionych mu pytań, Jan Chrzciciel nie odpowiedział twierdząco. Wydaje się, że odpowiedzi należy szukać w jego wewnętrznej postawie, polegającej na doskonałym wypełnianiu woli Bożej. Skupiony bowiem na wypełnianiu woli Bożej, Jan Chrzciciel nie myślał o sobie i nie analizował swojego posłannictwa w tych, wymienionych powyżej kategoriach tożsamości, lecz po prostu we wszystkim szukał Boga. To jego wypełnianie woli Bożej było zaś dalekie od teologicznych rozważań, jakie – w odniesieniu do jego posłannictwa – snuli żydowscy kapłani i lewici.

 

 

            Sobota, 3.01. 2015 r.)

 

Pierwsze czytanie: 1 J 2,29-3,6

 

Właściwe rozpoznanie

 

            Wprawdzie mylić się jest rzeczą ludzką, ale w sprawach najistotniejszych, a do takich na pewno należą sprawy naszej wiary, mylić się nie wolno. Tego rodzaju pomyłki mają bowiem wpływ nie tylko na teraźniejszość człowieka, lecz rzutują także niekiedy na całą jego dalszą przyszłość. Mogą nawet decydować o jego życiu z Bogiem na wieki. Dlatego w sprawach najistotniejszych potrzebne jest wcześniejsze rozeznanie, by do takiej pomyłki nigdy nie doszło. O takim właśnie rozeznaniu w dzisiejszym czytaniu mówi św. Jan Apostoł. W swym liście, skierowanym do wspólnoty ludzi wierzących, Apostoł przypomina nam dzisiaj, że „jesteśmy dziećmi Bożymi”, a to pociąga za sobą konkretne wymagania. Godność dziecka Bożego oznacza, że zostaliśmy umiłowani przez Boga i że jesteśmy z Nim zjednoczeni, a ponieważ w Bogu nie ma nawet najmniejszej skazy grzechu, dlatego i my powinniśmy postępować w taki sposób, by grzech nie miał do nas żadnego przystępu. „Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani nie poznał”, bo Bóg jest święty i takimi również powinni być ci, którzy do Niego należą. Tymi słowami św. Jan Apostoł wzywał adresatów swego listu do postępowania i życia w świętości, która jest owocem uświadomienia sobie tego, kim – dzięki miłości Boga – tak naprawdę jesteśmy, a jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi. Ta prawda powinna być obecna w życiu wszystkich ludzi wierzących, ponieważ nie tylko pokazuje nam ona, kim naprawdę jesteśmy, lecz przygotowuje nas także na jeszcze większe dary Boże, które poznamy wówczas, gdy „ujrzymy Go takim, jakim (On) jest”. Świadomość bycia dzieckiem Bożym powinna zatem kierować całym naszym życiem doczesnym, bo ona doprowadzi nas do pełni szczęścia w niebie.

 

            Psalm responsoryjny: Ps 98, 1.3cd-4.5-6

 

            Bycie umiłowanym dzieckiem Bożym jest podstawą do radości, wyrażonej w śpiewie „Pieśni Nowej”, która w wielu miejscach Pisma Świętego oznacza radość z dzieła zbawienia („nowego stworzenia”). Wyrażając tę myśl raz jeszcze, można powiedzieć, że bycie umiłowanym dzieckiem Bożym w niezwykły sposób oznacza dar „nowego stworzenia”, w którym człowiek dostępuje zbawienia oraz doświadcza bliskość Boga (w Chrystusie zostaje wprowadzony w życie Boże, jednoczy się z Bogiem).

 

            Ewangelia: J 1, 29-34

Świadectwo Jana o Jezusie

 

            W swym świadectwie Jan Chrzciciel nazywa Jezusa Chrystusa Synem Bożym, co w języku Biblii oznacza, że Jezus jest prawdziwym Bogiem: „Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”. Jego świadectwo zaś – według słów samego Jana – pochodzi z objawienia Bożego, w którym Poprzednik Jezusa „ujrzał – jak mówi – Ducha (Świętego), który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim”. Dlatego dzięki Niemu – Jezusowi Chrystusowi, który jest prawdziwym Bogiem („Synem Bożym” stanowiącym jedno z Ojcem) i prawdziwym człowiekiem (narodzony w Betlejem z Maryi Dziewicy) – również my, jego bracia, stajemy się „umiłowanymi dziećmi Bożymi”. Dziećmi Boga stajemy się bowiem wyłącznie dzięki Jezusowi, o którym Jan Chrzciciel wydał świadectwo, że jest On prawdziwie Synem Bożym.

ks. Dariusz Dogondke

Komentarze do czytań IV Tydzień Adwentu (21 – 27 grudnia 2014 r.) - ks. dr Adam Dynak
Komentarze do czytań II Tydzień po Narodzeniu Pańskim (4-10 stycznia 2015 r.) - o. dr hab. Waldemar Linke CP