Niedziela, 20.10.2019 r.

Pierwsze czytanie: Wj 17, 8-13

            Spotkanie ze słowem Bożym w kolejną niedzielę roku liturgicznego prowadzi nas na Pustynię Synajską, gdzie przebywają Izraelici po wyjściu z Egiptu. To ważny okres historii świętej. Najprawdopodobniej, owych czterdzieści lat posiada większe znaczenie dla historii zbawienia niż całe wieki w późniejszej historii Izraela. Pośród wielu doświadczeń życia na pustyni, naród wybrany musiał również zmagać się z wojowniczymi plemionami zamieszkującymi tamte tereny i to jest tematem dzisiejszej lectio, choć wcale nie najważniejszym. W opowiadaniu biblijnym nie chodzi przecież o eksponowanie sukcesów militarnych nieskonsolidowanych jeszcze w jeden naród plemion izraelskich, ale o ukazanie mocy modlitwy i reakcji Boga na usilne prośby kierowane do Niego. Zatem, główne przesłanie czytanego fragmentu koncentruje się na wierności w modlitwie zanoszonej do Boga. Wierność w oddawaniu czasu na przebywanie z Najwyższym jest jedyną rzeczą, którą modlący się człowiek może ofiarować Bogu. Nie skupienie i piękna postawa, nie krasomówcze sformułowania i głębia uczuć, ale właśnie wierność. Wszystko inne jest dziełem Ducha Świętego modlącego się w nas. Wierność Mojżesza równa determinacji przyniosła narodowi militarne zwycięstwo, o ile większe dary może przynieść ona w naszym życiu.  

Psalm responsoryjmy: Ps 121 (120), 1-2.3-4.5-6.7-8

            Treść responsorium doskonale harmonizuje z przesłaniem czytania. Psalmista sławi troskliwość Boga. Troszczy się On o życie tych, którzy w Niego wierzą, którzy wytrwale i z ufnością zwracają się do Niego o pomoc. Bóg jest tym, który czuwa nad Izraelem, czuwa nad życiem każdego człowieka. Pan strzeże od zła wszelkiego, tak w sferze naturalnej jak i nadprzyrodzonej i tak będzie po wszystkie czasy. Napełniony taką świadomością człowiek, może z ufnością zwracać się do swego Ojca w niebie w każdej życiowej sytuacji.

Drugie czytanie: 2 Tm 3, 14 – 4, 2

            W drugim czytaniu można dopatrzeć się pewnej kontynuacji tematu podjętego w pierwszej lekcji. O ile jednak fragment z Księgi Wyjścia akcentował wierność i wytrwałość w modlitwie, o tyle św. Paweł wzywa swojego ucznia i przyjaciela Tymoteusza do wierności słowu Bożemu, do wierności w jego poznawaniu, zgłębianiu i przepowiadaniu. Według tradycji starożytnego Kościoła, Tymoteusz był biskupem wspólnoty chrześcijan w Efezie. Sam św. Paweł ustanowił go starszym w tym dużym – wtedy – czwartym co do wielkości mieście w cesarstwie rzymskim. Drugi List św. Pawła do Tymoteusza był jednym z ostatnich pism apostoła, o ile nie ostatnim, w całej jego spuściźnie pisarskiej. Można więc potraktować to pismo apostoła jako swoisty testament przekazany uczniowi i najbliższemu współpracownikowi na końcu swego życia. Ten fakt dodatkowo podkreśla znaczenie przekazanej treści. Apostoł, biskup Kościoła, kontynuator dzieła Apostoła Narodów ma zachwycić się słowem Bożym, ma je czytać, zgłębiać, nieustannie głosić. Ma być wiernym temu zadaniu. Jeżeli te wskazania św. Pawła, kierowane początkowo do Tymoteusza, weszły do kanonu świętych pism, to w równym stopniu obowiązują wszystkich chrześcijan. Dla wszystkich stanowią testament, a więc coś wyjątkowego, coś świętego, coś, co powinno być wykonane z największą uwagą i starannością. Poznawać słowo Boże, pokochać je, dzielić się nim z radością, z entuzjazmem.    

Ewangelia: Łk 18, 1-8

            Czytając Ewangelię, po raz trzeci podejmujemy dziś temat wierności równej determinacji, zaprezentowanej przez anonimową wdowę, bohaterkę Jezusowej przypowieści. To jedna z trudniejszych przypowieści Jezusa, która, oprócz wątku zasadniczego, dotyka też innych zagadnień chrześcijańskiego życia. Ludziom, którzy traktują swoją wiarę chrześcijańską jako coś delikatnego, wysublimowanego, trudno jest zachwycić się postawą zadziornej, natarczywej wdowy, a jeszcze trudniej zrozumieć obraz Boga zawarty w postawie bezbożnego sędziego. Przypowieść pokazuje jak bardzo realnie Jezus uczestniczył w trudnej codzienności życia sobie współczesnych. Nie gorszył się zastanymi procesami socjologicznymi, nie złorzeczył, nie potępiał, ale panującą i dobrze oswojoną przez ludzi rzeczywistość wprzęgał w swoją naukę, co wcale nie oznacza, że usprawiedliwiał czy pochwalał istniejącą niesprawiedliwość. Nauczając w ten sposób, był lepiej rozumiany. Z pewnością, na pierwszym miejscu nauka Jezusa obrazuje wierność w prośbach zanoszonych do Boga, ale warto też zastanowić się, czy ta i inne przypowieści Jezusa nie nawołują do zmiany stylu przepowiadania Ewangelii współczesnemu człowiekowi?

 

Poniedziałek, 21.10.2019 r.

Pierwsze czytanie: Rz 4, 20-25

            Trwamy na spotkaniu z nauczaniem św. Pawła, zawartym w Liście do Rzymian. To trudne w swojej treści pismo prowadzi nas w głąb istotnych tematów naszej wiary. Dziś rozważamy usprawiedliwienie, najpierw w życiu Abrahama. Ten starożytny patriarcha został usprawiedliwiony, ponieważ był przekonany, że Bóg może wykonać to, co obiecał. Był człowiekiem sprawiedliwym, ponieważ uwierzył Bogu, zaufał Mu wbrew ludzkiej logice. Akt wiary ze strony Abrahama był czymś niezwykłym. Historia wiary i ufności Bogu nie kończy się jednak na jego osobie. Św. Paweł mówi też o usprawiedliwieniu chrześcijan, do którego prowadzi wiara w Jezusa Chrystusa i Jego paschalne zwycięstwo. Przyjąć Jezusa jako Pana życia, uwierzyć w moc Jego śmierci na krzyżu i fakt zmartwychwstania, jest drogą do usprawiedliwienia, drogą do życia wiecznego. Być usprawiedliwionym, to zostać przyjętym przez Boga, stać się Bożym człowiekiem, być dzieckiem Bożym. Nieco dalej, w tym samym liście apostoł powie, że sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia (Rz 10, 10). Taka więź z Jezusem jest aktem trudniejszym niż wiara Abrahama, bo nie jest czymś prostym przyjąć logikę krzyża i realność zmartwychwstania, ale też owoce naszej wiary przewyższają te, które osiągnął patriarcha.   

Psalm responsoryjny: Łk 1, 68-69.70-71.72-73.74-75

            Spotykamy się z nieczęstą sytuacją, kiedy fragment Ewangelii pełni rolę responsorium, ale modlitwa Zachariasza jak raz synchronizuje z treścią czytania i stanowi odpowiedź na usłyszane słowo. W nawiązaniu do historii Abrahama, przywołanej przez apostoła Pawła i do obietnic danych temu patriarsze, responsorium stanowi swego rodzaju résumé historii zbawienia, akcentując troskę Boga o wybrany naród i wierność obietnicom, które złożył na początku tej historii. Nie brakuje również elementów proroczych. Boża wola doprowadzi do tego, że służyć Mu będziemy (…) po wszystkie dni nasze.

Ewangelia: Łk 12, 13-21

            Jednym z głównych tematów Trzeciej Ewangelii jest ocena dóbr materialnych. Łukasz, bardziej niż pozostali ewangeliści, akcentuje ten aspekt nauczania Jezusa. Daje temu wyraz – między innymi – przytaczając dobrze znaną przypowieść o głupim bogaczu. Z jednej strony można powiedzieć, że bohater opowiadania to człowiek, któremu wiedzie się w życiu, być może, że także dzięki osobistej zaradności i pracowitości. Przy tym wszystkim jest jednak nierozumny, bo pozwolił się bezgranicznie opętać posiadanym bogactwem. Jest na tyle podekscytowany urodzajem, że przestaje racjonalnie patrzeć na życie. Daje się ponieść pazerności. Na fali tych emocji chce zburzyć to, co już posiada, aby zbudować coś większego. Jest owładnięty manią wielkości, żądzą panowania. Nikt normalnie tak nie postępuje. Jeżeli już, to należało powiększyć i usprawnić te budynki, które już istniały, ale ich nie burzyć. Tak myślą ludzie o zdrowym rozsądku. Żądza bogactwa może jednak zniszczyć zdrową logikę myślenia i codzienność bardzo często to potwierdza. Punktem zwrotnym dla bogacza i dla każdego z nas jest śmierć, która przenosi w inną rzeczywistość, gdzie człowiek zostaje ogołocony z tego, co posiadał na ziemi, co więcej, musi stanąć w prawdzie przed Bogiem i zdać rachunek z ziemskiego życia. To, co otrzyma w wieczności, stanowi dopiero prawdziwe bogactwo. Może go jednak nie otrzymać i wtedy zostaje nędzarzem na wieczność…

 

Wtorek, 22.10.2019 r.

Pierwsze czytanie: Rz 5, 12.15b.17-19.20b-21

            Spotykamy się – być może – z najbardziej doniosłym fragmentem Listu do Rzymian. Św. Paweł dokonuje śmiałego porównania pomiędzy Adamem, pierwszym człowiekiem i Jezusem Chrystusem i tym, czego te dwie postacie dokonały w historii zbawienia. Adam przyniósł na świat powszechną degradację. Jego grzech zrodził ból, cierpienie, niesprawiedliwość, śmierć. Jednak największym tego skutkiem było zerwanie przyjaźni człowieka z Bogiem na długi czas. Jeden grzech, jedno nieposłuszeństwo i tyle straszliwych skutków. Jezus Chrystus przyniósł ludziom zbawienie, pojednał ich z Bogiem, naprawił to, co zepsuł grzech Adama. Doskonałe posłuszeństwo Ojcu zniweczyło nieposłuszeństwo Adama i jego przeklęte skutki. Dlatego św. Paweł nazywa Jezusa Drugim Adamem, Nowym Adamem, tym, od którego wywodzi się nowa ludzkość. Wszyscy, którzy pochodzą od Adama, przejęli od niego dziedzictwo grzechu. Ci, którzy należą do Chrystusa, czerpią życie z Jego zbawczego dzieła. Jezus odkupił wszystkich ludzi, wszystkich czasów i pragnie, aby wszyscy byli zbawieni. Ostateczna decyzja należy jednak do człowieka, do każdego z nas. Przez całe życie towarzyszy nam konieczność wyboru między starym i Nowym Adamem, pomiędzy życiem w grzechu i życiem w łasce, pomiędzy życiem z Jezusem i życiem przeciw Niemu. 

Psalm responsoryjny: Ps 40 (40), 7-8a.8b-10.17

            W odpowiedzi na prezentację zasług Jezusa – Nowego Adama, razem z psalmistą rozważamy teologię ofiary życia Syna Bożego. Całe Jego życie zostało ofiarowane Bogu dla spełnienia Jego woli odnośnie do zbawienia świata. Kult ofiarniczy Starego Testamentu nie posiada żadnego znaczenia w porównaniu z ofiarą życia Jezusa Chrystusa. Ta ofiara, zanim dokonała się na krzyżu, już wcześniej wyraziła się w doskonałym posłuszeństwie Ojcu, w pełnieniu Jego woli zawsze i wszędzie. Psalmista raduje się, wielbi Pana, który jest wielki. O ileż bardziej człowiek Nowego Testamentu, człowiek odkupiony przez Chrystusa, może i powinien radować się owocami Jego paschalnego zwycięstwa.  

Ewangelia: Łk 12, 35-38

            Jezus wzywa do czuwania. Jego słowa należy jednak rozumieć właściwie. W przeciwnym razie Ewangelia, zamiast Dobrą Nowiną, stanie się źródłem strachu dla wierzących, a to byłoby zupełnym jej zaprzeczeniem. Niestety, historia Kościoła wielokrotnie ujawnia patologiczne przeżywanie chrześcijaństwa: chorobliwe poczucie własnej grzeszności, obraz Jezusa przychodzącego na końcu świata, aby ze straszliwą zawziętością wrzucać do piekła, paniczny strach przed śmiercią i paruzją… Jezus tymczasem nie straszy, ale przypomina i ostrzega, wzywa, aby dobrze przeżyć życie na ziemi. Czuwać, to znaczy żyć rozsądnie i odpowiedzialnie, tak, aby tego życia nie zmarnować, aby nie doprowadzać do takich sytuacji, w których złych skutków postępowania nie można już odwrócić.  

 

Środa, 23.10.2019 r.

Pierwsze czytanie: Rz 6, 12-18

            Postępujemy dalej w liturgicznej lekturze Listu do Rzymian, pozostając jednak w kręgu tego samego tematu. Dramat ziemskiej egzystencji człowieka polega na nieustannej konieczności dokonywania wyboru pomiędzy dobrem i złem, prawdą i kłamstwem, pomiędzy życiem z Bogiem i życiem w grzechu. Św. Paweł zwraca uwagę na doczesne życie człowieka, przestrzegając przed uczynkami pochodzącymi z ciała. Ten temat porusza we wszystkich swoich listach. Ciało ze swej natury jest skłonne do grzechu, ale ma być oddane Bogu jako oręż sprawiedliwości. Jest ono przeznaczone do zmartwychwstania, jest też świątynią Ducha Świętego. Ten ostatni, wzniosły temat apostoł rozwinie w innym ze swoich listów (1 Kor 6, 19), tymczasem tutaj zwraca uwagę na zniewolenie człowieka, który oddaje się grzesznemu życiu. Popełniając grzech, człowiek oddaje mu się w niewolę, czyniąc go swoim panem. Apostoł chwali postawę tych, do których bezpośrednio kieruje swój list, odwołując się do ich nawrócenia. Nie przestaje jednak ich napominać. Jego własne doświadczenia nauczyły go niezwykłej konsekwencji w prowadzeniu walki duchowej. Odnajdując siebie w przesłaniu tych słów, dziękujmy nieustannie Bogu za przejście z grzechu do życia, ale też głęboko i na trwałe przyjmujmy do siebie zawarte w nich napomnienia.

Psalm responsoryjny: Ps 124 (123), 1-2.3-5.6-8

            Modlący się psalmem, w imieniu Izraela, wyraża całkowitą zależność narodu od Boga. Przyznaje, że bez pomocy Stwórcy, naród już dawno przestałby istnieć. Wiele razy pojawiały się sytuacje, które powinny przynieść koniec historii Izraelitów, ale Bóg nigdy nie opuścił swojego narodu. Rozważając nauczanie św. Pawła, wspominamy Boże miłosierdzie dla grzeszników i dziękujemy Mu za nieustanne przywracanie nas z grzechu do życia w łasce. Jesteśmy jeszcze bardziej zależni od miłosiernej miłości naszego Ojca, niż miało to miejsce w odniesieniu do Żydów w ich starotestamentalnej historii.   

Ewangelia: Łk 12, 39-48

            W pierwszym rzędzie Jezus kieruje swoje słowa do przełożonych we wspólnocie Kościoła. W podobnym duchu naucza święty Paweł, gdy w Liście do Tymoteusza mówi, że ten, kto pragnie biskupstwa, dąży do szlachetnej służby w Kościele (por. 1 Tm 3, 1). Słowa Apostoła Narodów bardzo dobrze harmonizują z tym, co mówi Jezus. Urzędy, funkcje, godności kościelne to wezwanie do bardziej ofiarnej pracy na niwie Pańskiej, do większej odpowiedzialności za sprawy Boże na ziemi. Byłoby dobrze, gdyby ludzie Kościoła tak na to patrzyli. Niestety, zdarza się, że nie wszyscy i nie zawsze właściwie to pojmują. Wtedy Kościół cierpi zarówno od strony postrzegania go przez ludzi z zewnątrz, jak i od wewnątrz. Wtedy cierpi jeszcze bardziej. Od każdego, któremu wiele dano, wiele też będzie się wymagać….(Łk 12, 48).

 

Czwartek, 24.10.2019 r.

Pierwsze czytanie: Rz 6, 19-23

            Warto zwrócić uwagę na kontekst historyczny i społeczny korespondencji apostoła z chrześcijanami w stolicy imperium. Rzym ściągał do siebie tysiące ludzi z wielu obszarów cesarstwa. Wszyscy ci ludzie byli poganami, dziedzicami przeróżnych kultów religijnych, nierzadko zwyrodniałych i odrażających. Również w samym Rzymie kultywowano politeizm i związaną z tym rozwiązłość moralną w różnorakich przejawach. Z takiego środowiska wywodzili się – przynajmniej niektórzy – członkowie rzymskiej wspólnoty chrześcijan. W swoim liście Paweł zwraca się – zarówno – do tych, którzy przeszli na chrześcijaństwo z judaizmu, jak i do tych, którzy będąc poganami, przyjęli wiarę w Jezusa Chrystusa. Interesujący nas fragment listu dotyczy tych drugich. Apostoł przypomina grzeszną, bezbożną przeszłość swoich adresatów, ale nie zatrzymuje się nad tą kwestią. Posługując się wyrazistymi, logicznymi argumentami, wykazuje absurdalność pogańskiego, grzesznego życia, które prowadzi do śmierci. Jednocześnie raduje się ich nawróceniem i stara się ugruntować ich w nowej jakości życia. Koronną prawdą przedłożoną w tej argumentacji jest życie wieczne w Chrystusie Jezusie, naszym Panu. Kwintesencją nauki Pawła mogłoby być stwierdzenie: dla chrześcijanina nigdy nie jest za późno.

Psalm responsoryjny: Ps 1, 1-2.3.4 i 6

            Paweł zwraca uwagę na kondycję życia swoich adresatów przed i po nawróceniu. Podobny schemat znajdujemy w treści psalmu, który najpierw sławi życie człowieka sprawiedliwego, człowieka Bożego, a następnie obnaża stan ludzi bezbożnych. Treść psalmu posiada charakter formacyjny, wychowawczy. Jego słowa mogą służyć utrwaleniu nauki apostoła. Człowiek Boży jest błogosławiony, szczęśliwy, a droga występnych zaginie.

Ewangelia: Łk 12, 49-53

            Trudne są słowa Jezusa i pozornie nie współgrają z duchem Dobrej Nowiny. Zresztą, nie pierwszy raz nasz Pan wprawia w zakłopotanie czytelników Ewangelii. Życie jednak potwierdza trafność Jego proroctw. Chrześcijaństwo dokonało wielu podziałów i na jego łonie powstało wiele cierpienia. Nie dlatego, że jest ono złe, ale dlatego, że taki potrafi być człowiek. Celem Kościoła jest głosić i utrwalać w świecie Ewangelię, naukę o miłości Boga do ludzi, naukę o wzajemnej miłości między ludźmi. Niestety, człowiek w swojej skłonności do zła potrafi zepsuć nawet to, co ma służyć jego dobru, jego szczęściu. Widzimy to na co dzień, sami w tym uczestniczymy, a Jezus przewidział to już wtedy, kiedy jeszcze nikogo z nas nie było na świecie. Słowa Jezusa nie są jednak fatalistycznym skwitowaniem smutnego stanu rzeczy, słowa Jezusa to bolesna refleksja, która dla nas powinna być przestrogą i wezwaniem do opamiętania się i nawrócenia.

 

Piątek, 25.10.2019 r.

Pierwsze czytanie: Rz 7, 18-25

            Wśród pouczeń i napomnień skierowanych do wspólnoty Kościoła w Rzymie, nie brakuje również osobistego świadectwa ze strony Pawła. Odnosząc się do własnych doświadczeń duchowych, apostoł zajmuje się jedną z najbardziej aktualnych spraw życia człowieka, chrześcijanina. Chodzi o konflikt wewnętrzny pomiędzy wielkością, szlachetnością, wzniosłymi pragnieniami, czyli całą sferą, która składa się na obraz Boży wpisany w człowieka i jego skłonnościami do czynienia zła, słabością duchową, moralną, wszystkim tym, co nosi w sobie jako dziedzictwo grzechu pierworodnego. Człowiek wierzący w Chrystusa, związany z Jego osobą i nauką, przeżywa prawdziwe rozdarcie. Z jednej strony Prawo Boga, które napełnia radością, pragnienie czynienia dobra i istniejąca jednocześnie i równolegle niepohamowana skłonność czynienia zła wynikająca ze słabości ciała. Tego doświadczał Paweł, tego doświadcza każdy wierzący w Chrystusa, każdy z nas. Podsumowując swoje smutne wywody, Paweł odwołuje się do osoby Jezusa Chrystusa, dziękując Bogu. Choć nie mówi tego wprost, to jednak z pewnością dziękczynienie to obejmuje zbawcze dzieło Syna Bożego, Jego paschalne zwycięstwo przez krzyż i zmartwychwstanie. Żyjąc dla Niego, uczestniczymy w Jego zwycięstwie, pomimo popełnianych grzechów.

Psalm responsoryjny: Ps 119 (118), 66 i 68.76-77.93-94

            Człowiek doznający wewnętrznego rozdarcia zwraca się do Boga o pomoc. Prosi go o wybawienie, o litość, o dar mądrości. W sytuacji wrodzonych skłonności do grzechu, nie mamy innego wyjścia, jak tylko całkowicie zaufać Bogu, oddać się Jego miłosiernej miłości. Taka postawa prowadzi do duchowego zjednoczenia grzesznego człowieka ze świętym Bogiem. Taka postawa i taka komunia z Bogiem rodzi się w tej szlachetnej części każdego z nas, która nieustanie zmaga się o wierność. To zmaganie, to cierpienie, to pragnienie znajduje uznanie w oczach Boga, być może większe niż osiągane rezultaty.

Ewangelia: Łk 12, 54-59

            Jezus kolejny raz odwołuje się do zjawisk przyrodniczych. To jeden z uprzywilejowanych sposobów Jego komunikacji ze słuchaczami. Jego słowa potwierdzają nasze zbytnie zakotwiczenie w doczesności. Człowiek, który żyje tu i teraz, często nie potrafi podnieść oczu, aby swoim spojrzeniem wykroczyć poza horyzont. Zrobi wszystko, by zabezpieczyć swoją doczesność, żeby było mu dobrze tu i teraz, a nie chce uwierzyć, że Stwórca przygotował dla niego o wiele większe dobra i bez przerwy przesyła mu różnego rodzaju znaki, aby mu to przypomnieć, aby go o tym przekonać. Słowa Jezusa są dziś o wiele bardziej aktualne niż wtedy. Dziś bowiem, oprócz znaków przyrody, człowiek dodatkowo natworzył własnych pseudo znaków, którym wierzy z absolutną pewnością.

 

Sobota, 26.10.2019 r.

Pierwsze czytanie: Rz 8, 1-11

            Paweł nadal rozwija temat usprawiedliwiającej więzi z Chrystusem. Chrześcijanin, człowiek podążający za Jezusem, wszystkie swoje dążenia, pragnienia powinien kierować w stronę swojego Mistrza. To wyzwala go z grzesznego ciała, pomimo iż nadal to ciało zachowuje i nieustannie musi się zmagać z jego skłonnościami. Duchem jest jednak poza tym, co cielesne. Na tym poziomie należy do swojego Pana, uczestniczy w Jego paschalnym zwycięstwie i wiecznej chwale. Potrzeba jednak, aby do końca był zdecydowany tak żyć. Nie wystarczą słowne deklaracje, albo częściowa zmiana stylu życia. Nie wystarczą też same dobre uczynki. Potrzeba, aby Duch Chrystusa zamieszkał w człowieku, co oznacza upodabnianie się do Pana w myśleniu, decydowaniu, wartościowaniu. Chodzi o upodabnianie się do Niego we wszystkim i do końca, co w konsekwencji oznacza rzeczywiste nawrócenie. Tylko takie życie daje pełny udział w zwycięstwie Chrystusa. Osoba nawrócona nie powinna już nigdy więcej powracać do spraw cielesnych, bo byłoby to równoznaczne z powrotem do grzechu. Tamten stary, grzeszny świat dla niej już nie istnieje, tamta przeszłość powinna być definitywnie zamknięta. Nauka apostoła skierowana jest do wszystkich i skłania nas do naprawdę poważnego traktowania chrześcijaństwa. 

Psalm responsoryjny: Ps 24 (23), 1-2.3-4ab.5-6

            Responsorium rozpoczyna się pochwałą Stwórcy, Jego geniuszu wyrażonego w dziele stworzenia, ale bezpośrednio po tym psalmista zajmuje się kondycją duchowo-moralną człowieka. Przed Bogiem może przebywać tylko ktoś o czystym sercu i nieskalanych dłoniach. Tylko takim ludziom Bóg błogosławi. Widzimy nawiązanie do nauczania Pawła. Człowiek Boży powinien definitywnie zerwać z grzechem. Takie życie nie tylko otwiera się na Boże błogosławieństwo, ale jest zdolne do zjednoczenia się z Jezusem Chrystusem, jest zdolne czerpać owoce Jego paschalnego zwycięstwa.

Ewangelia: Łk 13, 1-9

            Dzisiejsza Ewangelia w pewnym stopniu kontynuuje temat czytanego wczoraj fragmentu, poszerzając go o element nawrócenia, który tam istniał w sposób domyślny, tutaj natomiast został nazwany wyraźnie i po imieniu. Życie człowieka obfituje w różne wydarzenia i sytuacje, zarówno te dobre, przyjemne, jak i negatywne, a także śmiertelne. Człowiek nigdy nie jest za młody, aby umrzeć. Śmierci – jak raz – nie można zaplanować. Dlatego trzeba być gotowym. Nie można zapominać, że śmierć stanowi próg do wieczności, że jest przepustką na spotkanie z Bogiem twarzą w Twarz. Dlatego należy być gotowym. Takie wnioski wypływają z pierwszej części czytanego dziś fragmentu. W drugiej części spotykamy motyw przewijający się w całej Ewangelii, jeden z najbardziej rozpoznawalnych w nauczaniu Jezusa: miłosierdzie Boga i Jego niewiarygodna cierpliwość względem grzesznika, że może zaowocuje.

Komentarze do czytań - XXVIII tydzień zwykły | od 13 do 19 października 2019 r. - Teresa Pieczyńska
Komentarze do czytań - XXX tydzień zwykły | od 27 października do 2 listopada 2019 r. - Alicja Sarnocińska