Niedziela, 15.12.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Iz 35, 1-6a.10

Bóg wzywa, by pustynia i step się rozweseliły i zakwitły, a nawet, by skakały z uciechy. Pustynia, spieczona, sucha ziemia i step. Popatrzmy w głębię naszych serc. Może w nich coś wyschło, może coś się wypaliło, zapiekło, wyjałowiło. Niech Bóg dotyka w nas dziś tego, co obumarłe, abyśmy zobaczyli chwałę Pana i wspaniałość naszego Boga.

Wszystko, co w nas nie żyje jeszcze pełnią życia, niech się wzmocni. Izajasz mówi o osłabłych rękach, omdlałych kolanach i o małoduszności. Usłyszmy więc dziś te słowa: „Odwagi, nie bójcie się, przychodzi Pan, by nas zbawić”. Gdy pozwolimy Mu dotknąć w nas tych stepów i pustyni, które niszczą nasze życie i czynią je bezpłodnym, doświadczymy znaków mesjańskich, o których dziś mówi Jezus w Ewangelii – niewidomi przejrzą, głusi usłyszą, chromi będą chodzić, niemi mówić. Jezus nas odkupił. Przyjmijmy Go do swojego życia, a On przyniesie radość, szczęście, poczucie spełnienia i wydawanie owocu, zamiast pustyni, stepu, wypalenia, oschłości, smutku i wzdychania. Przyjdź, Panie Jezu!

 

Psalm responsoryjny: Ps 146, 6c-7.8-9a.9b-10

Czytając te trzy zwrotki psalmu, które Kościół na dziś nam daje, zwróćmy uwagę na ilość czasowników określających działanie Boga. W każdej linijce jest mowa o tym, że Bóg robi coś dla nas i z nami. Często patrzymy tylko na to, co my dla Niego robimy, czasami mamy nawet pretensję, że Bóg nie działa w naszym życiu. A tu widzimy Jego wielorakie działanie: karmi nas, dźwiga, przywraca wzrok, daje wolność, kocha, strzeże, ochrania, króluje.

Przeczytajmy uważnie ten psalm jeszcze raz i powiedzmy Mu w naszych sercach, że zgadzamy się na Jego działanie zgodnie z tym, jak On chce, zgodnie z Jego scenariuszem, a nie naszym. Wtedy doświadczymy tego, o czym czytamy dziś w pierwszym czytaniu – pustynia i step naszych serc zamieni się w kwitnący ogród, w którym Bóg będzie królował.

 

Drugie czytanie: Jk 5, 7-10

Święty Jakub w swoim liście również odnosi nas do ziemi. W pierwszym czytaniu pojawiła się pustynia i step. Tu mamy ziemię uprawną, na której rolnik sieje. Święty Jakub mówi, że po zasiewie trzeba cierpliwie poczekać na plon, że on nie pojawi się natychmiast. Potrzeba wytrwałości i zaufania Bogu, że ześle na naszą rolę deszcz, który przyniesie wzrost.

Nasze serca są taką ziemią uprawną. Pozwólmy Bogu zaorać nasze serca, podlewać je, by Jego Słowa w nas kiełkowały i rosły. Oczekując tego od Pana, trwajmy w cierpliwości. On najlepiej wie, kiedy zesłać deszcz swojej łaski. Poddajmy Mu się jak ziemia, pokornie patrząc w górę w oczekiwaniu.

Święty Jakub wzywa nas też, byśmy nie oglądali się na innych – nie oceniali ich, nie oskarżali, bo Sędzią każdego z nas jest tylko Bóg. I tylko Bóg może potwierdzić lub zaprzeczyć, że dana osoba działa w Jego imię. Dlatego Jakub powołuje się na proroków, którzy byli różnie odbierani – najczęściej byli nieakceptowani i odrzucani, ale to oni, trwając w relacji z Bogiem, głosili Jego Słowo i działali w Jego imię. Bądźmy też cierpliwi wobec osądów, które na nas spadają – Bóg sam okaże sprawiedliwość.

 

Ewangelia: Mt 11, 2-11

Zwróćmy uwagę na kontekst sytuacji. Jan Chrzciciel spotkał Jezusa, będąc jeszcze w łonie matki, potem ochrzcił Go w Jordanie, nawołując wszystkich, by przygotowali drogi na przyjście Mesjasza. Dwaj uczniowie Jana poszli za Jezusem i stali się Apostołami. Jezus rozpoczął nauczanie i działalność, Jan natomiast został wtrącony do więzienia. Co myślał, siedząc w lochu? Z tego fragmentu wnioskujemy, że naszły go wątpliwości, czy to Jezus jest tym oczekiwanym i zapowiadanym przez niego Mesjaszem. Wysyła więc uczniów, by Jezusa o to wprost zapytali. A On nie daje im odpowiedzi TAK lub NIE, tylko każe się rozejrzeć i posłuchać, by dostrzec znaki mesjańskie, które już mają miejsce. Dla Jana taka odpowiedź jest zrozumiała, ponieważ znając Pisma wie, co było zapowiedziane o Mesjaszu. Czytaliśmy też o tym dziś w pierwszym czytaniu – niewidomi widzą, chromi chodzą, trędowaci są oczyszczani, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim jest głoszona Dobra Nowina. Te znaki są potwierdzeniem, że Jezus jest Mesjaszem i wypełnia to, co było o Nim napisane.

Jezus dodaje na koniec zachętę, żeby w Niego nigdy nie wątpić, żeby mieć szeroko otwarte oczy i znać Pisma, bo wtedy dostrzeżemy Jego działanie.

Inaczej natomiast Jezus zwraca się do tłumu, z którym nie ma wspólnego języka tak jak z Janem. Odwołuje się też do patrzenia i oceny rzeczywistości, ale dodaje jasne stwierdzenie o osobie i posłannictwie Jana Chrzciciela – to wysłannik, który przygotował Mu drogę i który jest największym z ludzi. Czy umiemy publicznie pochwalić innych? Czy mówimy dobrze o innych, jak Jezus mówił o Janie do tłumów?

 

 

Poniedziałek, 16.12.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Lb 24, 2-7.15-17a

Balaam, ogarnięty Duchem Bożym, wygłasza proroctwo nad Izraelem. Spójrzmy na słowa, które dwukrotnie wypowiada o sobie samym i spróbujmy je odnieść do siebie. Balaam mówi, że wzrok ma przenikliwy, że słyszy słowa Boże, ma udział w wiedzy Boga, ogląda widzenia od Boga, ma otwarte oczy i trwa w pokorze.

Czy tak przeżywamy Boga? Czy mamy z Nim taką relację jak Balaam? Czy w ogóle przez modlitwę dążymy do takiej bliskości? Czy rozwijamy dary charyzmatyczne?

Wypowiedź Balaama jest bardzo pozytywna. Chwali, błogosławi, zachwyca się, a na koniec zapowiada przyjście władcy i króla. Co i jak wygłaszamy o innych? Wczoraj słyszeliśmy w Ewangelii, jak Jezus chwali Jana Chrzciciela. Czy patrzymy na innych oczami otwartymi na Boga? Czy to, co mówimy, jest udzieleniem wiedzy Boga? Czy to, co ogłaszamy, to słowa usłyszane od Boga? Jeśli nie, to może lepiej nie wypowiadać się wcale i przyjąć dziś wezwanie Pana do tak głębokiego życia modlitwy, by móc przemawiać potem w Jego imieniu.

 

Psalm responsoryjny: Ps 25, 4-5.6.7bc.8-9

Przeczytajmy te słowa w połączeniu z pierwszym czytaniem i módlmy się, by Pan dał nam poznać swe drogi, by nauczył nas chodzić Jego ścieżkami, by nas prowadził i uczył, a wtedy będziemy widzieć Jego oczami i słyszeć Jego uszami. Wtedy zaczniemy wypowiadać Jego słowa, które wskażą drogę grzesznikom i pomogą innym czynić dobrze. Niech Pan okazuje nam swoje miłosierdzie, niech pozwala nam poznawać swą odwieczną miłość, bo tylko On jest dobry i prawy.

 

Ewangelia: Mt 21, 23-27

Jesteśmy świadkami bardzo ciekawego dialogu Jezusa z arcykapłanami i starszymi. Oni musieli słyszeć Jego nauczanie, byli też pewnie świadkami Jego cudów. Pytają, więc, jakim prawem to czyni. Skąd ma tę władzę?

Wróćmy do pierwszego czytania. Jakim prawem Balaam wygłosił swoje proroctwo? Bo trwał w Bogu. Jezus powiedział o sobie: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”, czyli odpowiedzią na to pytanie jest zjednoczenie z Bogiem. Nie takie powierzchowne, oparte na przepisach jak w przypadku arcykapłanów, ale głębokie, oparte na wewnętrznym pociągnięciu serca przez Bożą miłość.

Arcykapłani i starsi kalkulują, zastanawiają się, jaka odpowiedź będzie dla nich lepsza, korzystniejsza, a Jezus wie, że nie ma z nimi wspólnego języka, że cokolwiek odpowie, oni tego nie zrozumieją, bo ich serca nie trwają w zjednoczeniu z Bogiem.

 

 

Wtorek, 17.12.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Rdz 49, 1a.2.8-10

Przed swoją śmiercią Jakub gromadzi synów i wygłasza do nich błogosławieństwa. Możemy przeczytać cały rozdział 49, w którym zobaczymy, jak dobrze Jakub znał każdego syna a to, co nad nimi wypowiedział, pochodziło z jego serca trwającego w Bogu.

W dzisiejszym czytaniu słyszymy fragment dotyczący Judy. Do niego ojciec kieruje tylko słowa pozytywne, podczas gdy do innych synów przemawiał dość ostro. Jakub wie od Boga, że to potomek Judy będzie panował, że inni krewni będą mu się kłaniać, że to on zwycięży wrogów.

To kolejny raz, kiedy w czytaniach z tego tygodnia ktoś mówi publicznie pozytywnie o innych. Myślę, że Bóg wzywa nas pod koniec tegorocznego Adwentu, byśmy zastanowili się nad naszymi wypowiedziami – czy błogosławimy innych, czy ich przeklinamy, bo słowa mają moc i wypełni się to, co mówią usta.

 

Psalm responsoryjny: Ps 72, 1b-2.3-4b.7-8.17

            Popatrzmy na słowa tego psalmu w kontekście pierwszego czytania o Judzie, z którego będzie pochodził władca. Jaki ten władca będzie? Psalmista mówi, że będzie synem królewskim, będzie rządził sprawiedliwie, przyniesie pokój, otoczy opieką potrzebujących, będzie ratunkiem dla dzieci. Jego imię będzie trwało na wieki i tym imieniem będziemy błogosławić.

To Jezus, to On przyszedł jako opisany władca. To się dokonało w historii zbawienia, ale musi się także dokonać w mojej i twojej historii życia. To ja i ty musimy każdego dnia otwierać się na przyjęcie przychodzącego Króla, aby w naszym życiu zakwitła sprawiedliwość i abyśmy trwali w pokoju serca.

 

Ewangelia: Mt 1, 1-17

Dzisiejsza Ewangelia to cała lista imion, która wielu z nas nudzi i zadajemy sobie pytanie, po co ksiądz to w kościele czyta. Część tych imion – jeśli czytaliśmy Stary Testament – kojarzy nam się z różnymi postaciami, ale część brzmi obco. Myślę, że Bóg chciałby, żebyśmy dziś zatrzymali się na postaci ojca, bo wszyscy ci wymienieni mężczyźni byli ojcami i dziadkami. Dziś świat zatraca ojcostwo, świat chce partnerstwa bez zobowiązań, a tymczasem planem Boga od początku była rodzina. Rola ojca jest najważniejszą rolą w życiu mężczyzny. On jest tym, który uczestniczy w Boskim planie przekazywania życia i musi być za to życie odpowiedzialny. Świat bez ojców, to świat bez odniesień, bez fundamentów i co za tym idzie – bez Boga. To również świat bez przyszłości, kiedy mężczyźni pozostają nieodpowiedzialnymi chłopcami.

W tym opisie wspomniane są też cztery matki – kobiety, o których dziś mielibyśmy nienajlepsze zdanie. Poczytajmy w Księdze Rodzaju o Tamar i jej podstępie – Bóg wyprowadził z tego dobro, poczytajmy o związku Dawida z Batszebą, o Rachab – prostytutce z Jerycha. Boże plany i zamysły przekraczają nasze rozumienie, dlatego niech po raz kolejny z tych czytań popłynie nauka, by nie osądzać po ludzku, bo ci wszyscy wymienieni ludzie stali się nawet przez swoje grzechy przodkami Jezusa – Syna Boga Żywego. Bóg potrafi wyprowadzić dobro nawet z rzeczy, które wydają nam się złe, haniebne, niegodziwe. O tym mówi genealogia Jezusa.

 

 

Środa, 18.12.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Jr 23, 5-8

            Prorok Jeremiasz zapowiada przyjście oczekiwanego Mesjasza, który będzie potomkiem Dawida. Pisze o nim bardzo pozytywne słowa, zapowiadając Jego panowanie jako roztropnego i sprawiedliwego króla, pod rządami którego naród będzie mieszkał bezpiecznie i dostąpi zbawienia.

Może odchodząc trochę od adwentowego tematu oczekiwania na Mesjasza, czytając te słowa, zadajmy sobie pytanie, jakimi słowami opisaliby dzisiaj nasz powrót do domu po pracy nasz mąż, żona, syn czy córka. Ktoś, z kim na co dzień mieszkamy. Jakich by użył słów, zapowiadając moje lub twoje przyjście? Czy tak pozytywnych jak Jeremiasz? Oto za parę chwil nadejdzie moja wspaniała, ukochana żona, która sprawi, że dom rozbłyśnie jej pięknem i radością. Oto zaraz powróci mój mąż, który nadaje naszej rodzinie blask mocy i sprawiedliwości. A może takie słowa nigdy by naszym najbliższym nie przyszły do głowy? Może mamy opinię pijaka, kłótnicy, awanturnika, kogoś, z kim nie da się wytrzymać?

Prośmy dziś Jezusa, który ucieleśnia w sobie te wszystkie pozytywne cechy wymienione przez Jeremiasza, aby doprowadził nas do prawdziwego nawrócenia, by przez nasze zjednoczenie z Nim nasi bliscy doświadczyli pokoju, radości, miłości i by wraz z Jeremiaszem zawołali: Pan naszą sprawiedliwością!

 

Psalm responsoryjny: Ps 72, 1b-2.12-13.18-19ab

Ten psalm pokazuje nam, że Bożym pragnieniem jest, abyśmy żyli w pokoju i sprawiedliwości, abyśmy w naszym ubóstwie i biedzie zwracali się do Niego, bo tylko On może nas wyzwolić i otoczyć opieką. Pragnieniem Boga jest, abyśmy mieli życie, abyśmy pozwalali Mu ratować się od śmierci, zwłaszcza tej duchowej śmierci w grzechu.

Nasz Bóg jest błogosławiony, czyni cuda w nas i przez nas, jest nieustannie zainteresowany naszym losem, dlatego zesłał Jezusa, swego Syna, by poprzez uniżenie się do postaci sługi, zakrólował w naszych sercach, wypełniając je pokojem swej obecności.

 

Ewangelia: Mt 1, 18-24

W pierwszym czytaniu dowiedzieliśmy się, że Mesjasz wyjdzie z domu Dawida. Teraz w Ewangelii jest mowa o Józefie, który – jak czytaliśmy wczoraj w genealogii – był potomkiem Dawida. Józef musiał przeżyć trudne chwile, kiedy zorientował się, że jego ukochana Maryja, którą już poślubił, ale jeszcze według zwyczaju żydowskiego z Nią nie zamieszkał, jest w ciąży. Wiedział, że to nie jego dziecko, a znając Maryję, jako prawą i świętą dziewczynę, nie był pewnie w stanie oskarżyć Jej o zdradę. Ewangelia mówi, że nie chciał Jej narażać, ponieważ według Prawa za cudzołóstwo mogła zostać ukamienowana. Aby Ją ocalić, zdecydował, że musi Ona wyjechać gdzieś, gdzie nikt nie będzie wiedział, że zaszła w ciążę przed zamieszkaniem z mężem.

I dopiero, gdy tak zdecydował, Bóg posłał swego anioła, aby mu objawił prawdę. Zadziwiające jest to, że Bóg czekał na jego decyzję, że dał mu ten czas niepewności, zmagania, rozczarowania, frustracji. Czy anioł nie mógł przyjść trochę wcześniej? Myślę, że jest to dla nas wskazówka, że Bóg liczy na naszą inwencję i pomysłowość, że zależy Mu, abyśmy myśleli i wymyślili dobre rozwiązanie. Przychodzi dopiero wtedy, kiedy to rozwiązanie nie jest zgodne z Jego planem. Anioł zainterweniował, bo Bóg chciał, by Jezus miał pełną rodzinę: matkę i ojca. Objawił Józefowi Jego imię – Jezus – czyli Bóg zbawia. To samo imię usłyszała Maryja w dniu Zwiastowania. Teraz już oboje wiedzieli to samo i mogli zająć się należycie małym Jezusem, który przyjmując naszą ludzką naturę, stał się bezbronnym dzieckiem potrzebującym czułych rąk matki i mocnego uścisku ojca.

 

 

Czwartek, 19.12.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Sdz 13, 2-7.24-25a

Pierwsze czytanie opowiada nam historię narodzenia Samsona – człowieka, którym posługiwał się Bóg. Chciałabym zatrzymać się na słowach anioła wypowiedzianych do matki Samsona, która w tym tekście nie ma imienia – jest nazwana żoną Manoacha i kilka razy kobietą. Oznacza to, że możemy ten tekst odnieść do każdej kobiety.

Anioł zapowiedział, że pocznie syna w swej niepłodności, ale ma się wcześniej strzec: nie pić wina, sycery, ani nie jeść nic nieczystego. Dziś problem niepłodności dotyka wielu kobiet – może, więc warto by było posłuchać anioła. Jeśli jesteś kobietą mającą problemy z płodnością, pomyśl, co jest winem i sycerą, których masz się wystrzegać? Jakiego rodzaju nieczystości masz się strzec? Organizując rekolekcje dla małżeństw z problemami z płodnością wielokrotnie spotykałam kobiety, które nie miały fizycznych, chorobowych problemów, ale właśnie duchowe.

O Samsonie Słowo Boże mówi, że miał należeć do Boga i że Duch Boży na niego oddziaływał. Postawię trudną hipotezę – może dziecko się nie pojawia, bo przez różnego rodzaju wino, sycerę i nieczystość nie należałoby do Boga i Duch Święty nie mógłby na nie oddziaływać. Spróbujmy to zrozumieć w kategoriach duchowych. Nie każda bezpłodność ma taką przyczynę, ale z dzisiejszego czytania wynika, że był to przypadek żony Manoacha.

 

Psalm responsoryjny: Ps 71, 3-4a.5-6b.16-17             

Psalmista prosi Boga, by to On był jego ochroną, warownią, opoką i twierdzą. Chwali Boga za to, że był z nim od łona matki, że był jego opiekunem, podporą, nadzieją. Wróćmy do pierwszego czytania – łono matki to miejsce, gdzie Bóg stwarza człowieka. Przez przekazywanie życia rodzice uczestniczą w Bożym planie stwórczym, więc to wielki dar i ogromna odpowiedzialność. Módlmy się dziś za rodziców, a szczególnie za małżonków, którzy pragną zostać rodzicami, aby mogli jak psalmista opowiadać o potędze Pana i głosić Jego cuda.

 

Ewangelia: Łk 1, 5-25

Dzisiejszy fragment, korespondując z pierwszym czytaniem i psalmem, mówi o darze przekazywania życia. Tym razem człowiekiem, który się dopiero pocznie, a który już istnieje w planie Bożym, jest Jan Chrzciciel. Anioł zapowiada jego cudowne poczęcie z rodziców, którzy są już posunięci w latach i ich ciała po ludzku nie są już płodne. O Elżbiecie jest powiedziane, że nigdy nie była płodna. Zdumiony zapowiedzią syna Zachariasz niedowierza, przestaje więc mówić, bo musi dojrzeć do głoszenia potęgi Pana i Jego cudów.

Czytając ten opis, prośmy Boga, by wszystkim ludziom dał zrozumienie, że każde poczęte dziecko jest już człowiekiem chcianym i zaplanowanym przez Stwórcę, że nie jest to jakiś zlepek komórek, czy płód bez znaczenia. To istota ludzka, o której św. Paweł powie, że Bóg wybrał ją przed założeniem świata (por. Ef 1, 4a). Módlmy się, by każdy człowiek przychodził na świat w miłości, pragnieniu i akceptacji swoich rodziców, bo Bóg na pewno go pragnie, kocha i akceptuje.

 

 

Piątek, 20.12.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: Iz 7, 10-14

            Słyszymy dziś kolejne, starotestamentalne proroctwo mesjańskie. Izajasz, żyjący siedem wieków przed Chrystusem, zapowiada Jego narodzenie z kobiety, która jest dziewicą. W poprzednich dniach słyszeliśmy o cudownie narodzonych dzieciach z kobiet niepłodnych, ale one przynajmniej miały mężów. Dziś słyszymy zapowiedź czegoś niemożliwego, ale to kolejny plan Boga i Jego cud – czyli coś, co dokonuje się ponad prawami natury.

Izajasz zapowiada imię Mesjasza – Emmanuel, czyli Bóg z nami. Przez Jezusa, który przyjął naszą ludzką naturę w ciele Maryi, Bóg jest z nami – z naszą ludzką naturą, z naszym ziemskim życiem, z naszymi problemami, chorobami, radościami i przeżyciami. Bóg to wszystko doskonale zna, bo najpierw nas stworzył, a potem w Jezusie Chrystusie stał się jednym z nas. Poznawajmy Go przez osobistą modlitwę każdego dnia, by stawał się naszym Emmanuelem – Bogiem bliskim, Bogiem z nami.

 

Psalm responsoryjny: Ps 24, 1b-2.3-4b.5-6

            Psalmista mówi, że wszystko należy do Pana – ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy. Do Pana więc należała też Maryja, Dziewica z pierwszego czytania. Tylko On mógł sprawić, że będąc dziewicą, dała życie Synowi Bożemu i stała się Matką Boga – Bogarodzicą. To Ona stoi w Jego świętym miejscu, to Ona jest nieskalana i czystego serca i nigdy nie skłoniła swej duszy ku marnościom. Otrzymała więc największe błogosławieństwo od Pana – ujrzała Jego oblicze w twarzy swego Dziecka.

 

Ewangelia: Łk 1, 26-38

Dziś czytamy słowa, w których wypełniają się wcześniej odczytane proroctwa mesjańskie. Anioł przychodzi do Dziewicy poślubionej Józefowi z rodu Dawida. Maryja zostaje pozdrowiona szczególnymi słowami, na które reaguje zmieszaniem. Usłyszała komplement, jakiego nie usłyszała i nigdy nie usłyszy żadna inna kobieta. Jest pełna łaski, czysta, bez jakiejkolwiek zmazy grzechu, jest wypełniona obecnością Boga. Maryja zaczęła to rozważać, próbować zrozumieć, co tak naprawdę mówi do Niej Boży posłaniec. Nie zdążyła pewnie tego zrozumieć, gdy usłyszała kolejne zadziwiające słowa: oto pocznie i porodzi Syna, który otrzyma imię BÓG ZBAWIA – Jezus. Będzie to król na tronie Dawida i będzie panował na wieki.

Możemy wyobrazić sobie zdumienie tej młodej dziewczyny. Jest po wstępnych zaślubinach z Józefem, a tu słyszy o dziecku, choć jeszcze nie zamieszkała z mężem i nie rozpoczęła życia małżeńskiego. Pyta, więc zadziwiona, jak się to stanie i w odpowiedzi słyszy jeszcze bardziej zdumiewające zdanie o zstąpieniu na Nią Ducha Świętego, który w rozumieniu Starego Testamentu nie był jeszcze objawiony jako Osoba Boska. Na potwierdzenie wszechmocy Bożej anioł opowiada Maryi o Jej krewnej, Elżbiecie – o której czytaliśmy wczoraj – że także jest w stanie błogosławionym, choć przez całe życia była bezpłodna.

Odpowiedź Maryi powinna nas zawsze zdumiewać i napełniać odwagą do zgadzania się z wolą Boga nawet, jeśli jej w większości nie jesteśmy w stanie zrozumieć umysłem. Jestem Bożą służebnicą, niech się stanie zgodnie z Jego słowem.

Zadajmy sobie dziś pytanie, jak reagujemy i jak reagowaliśmy w naszym życiu na nasze zwiastowania? Ile razy powiedzieliśmy Bogu: ja się nie nadaję, nie dam rady, znajdź kogoś innego, ja tak nie chcę, mam inne plany.

Myślę, że ważnym zdaniem jest również to ostatnie: wtedy odszedł od Niej anioł. Kilkuzdaniowy dialog – Boże objawienie i zgoda na nie, a potem Maryja została z tym sama. Nikt Jej nie organizował komitetu wsparcia, musiała całkowicie ufać Bogu i polegać na Jego słowach. Jak ja sobie radzę, gdy już odchodzi anioł?

 

 

Sobota, 21.12.2019 r.

 

Pierwsze czytanie: So 3, 14-17

Z dzisiejszych czytań przebija ogromna radość. Prorok zaprasza do radosnego śpiewu, radosnych okrzyków, radowania się z całego serca. Jaka jest przyczyna tej radości? Pośród ludu jest Pan, Król, Bóg. On jest Zbawcą oddalającym wyroki, niszczącym nieprzyjaciela. On przynosi zbawienie, odnawia miłość, daje radość.

Patrzmy na ten tekst i zadajmy sobie pytanie – czy jest we mnie Boża radość z faktu, że On we mnie mieszka? Czy mam świadomość Jego obecności w swoim sercu? Czy doświadczam tej głębokiej wewnętrznej radości, którą może mi dać tylko On? Jeśli tak, to chwała Panu.

Jeśli nie, to co blokuje we mnie tę radość? Co nie pozwala mi dostrzec obecności Pana lub dlaczego jej nie dowierzam? Może mam wyrzuty sumienia, może wiem, że trwam w grzechu, w nieprzebaczeniu, w ciągłym użalaniu się nad sobą. Jaka jest dziś kondycja mojego życia duchowego? Czy przepełnia mnie Boża radość, że przyjście Pana jest bliskie?

           

Psalm responsoryjny: Ps 33, 2-3.11-12.20-21

Palm także nas wzywa do radości. Pieśń nową Panu radośnie śpiewajmy! Sercem otwartym i wolnym od doczesnych ciężarów mamy Mu grać i śpiewać pełnym głosem z wdzięcznością. Pełnym głosem, a nie mrucząc pod nosem – oznacza, że jesteśmy przekonani do tego, o czym śpiewamy i chcemy to ogłosić wszystkim z mocą. Jak mówi psalm, mamy być przekonani, że jesteśmy błogosławionym ludem, którego Bogiem jest Pan wszechmocny i kochający. Jesteśmy Jego dziedzictwem, On jest naszą pomocą i tarczą obronną. Tylko Jemu ufamy w naszych sercach i On jest przyczyną naszej radości, bo Jego imię jest święte.

 

Ewangelia: Łk 1, 39-45

Maryja idzie do Elżbiety, by sprawdzić nowinę, którą usłyszała od anioła. Spotkanie tych dwóch świętych kobiet jest niesamowite. Dzieciątka, które są jeszcze w ich łonach, komunikują się ze sobą. Obecność Jezusa w Maryi oddziałuje na Jana w Elżbiecie, podskakuje on z radości, a Elżbietę napełnia Duch Święty. W radosnym okrzyku wita Maryję i nazywa Ją błogosławioną między niewiastami. Nazywa Ją Matką Pana, błogosławi Jej wiarę w słowa usłyszane w Zwiastowaniu. Skąd je zna? Napełnia ją przecież Duch Święty, a On przenika głębokości Boga, więc zna też serca ludzi. Objawia Elżbiecie, kogo Maryja nosi w łonie.

Ciekawym stwierdzeniem jest też, gdy Elżbieta mówi: skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach. Głos i słowa osoby niosącej Jezusa są w stanie poruszyć wnętrze drugiej osoby. Maryja staje się tu świadkiem Jezusa – ale zanim jeszcze komukolwiek o Nim powiedziała, to już przez namaszczenie, które dało się wyczuć w Jej głosie, Elżbieta rozpoznaje Bożą obecność.

Módlmy się teraz, kiedy oczekujemy z radością na Święta Narodzenia Pańskiego, by Duch Święty, przez którego dokonało się wcielenie Bożego Syna, napełniał nas i czynił sługami Bożymi, aby przez nas dotykał osób, które spotykamy, a które są spragnione Bożej obecności.

Komentarze do czytań - II tydzień Adwentu | od 8 do 14 grudnia 2019 r. - ks. dr Leszek Rasztawicki
Komentarze do czytań - IV tydzień Adwentu | od 22 do 28 grudnia 2019 r. - Maciej Szulim