Pon
Wt
Śr
Czw
Pt
Sb

Niedziela, 1.03.2020 r.

Pierwsze czytanie: Rdz 2, 7-9; 3, 1-7

Od wieków zastanawiano się, na czym polega grzech pierworodny. Zwykle wskazuje się na pychę i nieposłuszeństwo Bogu. Pierwsi rodzice nie mieli skłonności do grzechu, ale mieli wolną wolę i pragnienie poznania prawdy. Pokusa grzechu przyszła do nich z zewnątrz pod pozorem poszukiwania prawdy. Szatan zasiał wątpliwość co do dobrej woli Boga, zapytaniem: „czy rzeczywiście Bóg wam zakazał”, przedstawiając Boga tak, jakoby zabraniał im dostępu do prawdy. Drzewo poznania dobra i zła było jedynym sprawdzianem ludzkiego posłuszeństwa Bogu a nie ograniczeniem ich możliwości poznawczych. Tymczasem ludzie do dzisiaj nie słuchają i nie rozumieją słów Boga, próbując samodzielnie dojść do prawdy i dobra. Stwarzają przy tym tysiące „racjonalnych” reguł prawnych, zamiast stosować jedyną zasadę – miłość. W momencie spożywania owoc grzechu jest „dobry do jedzenia i rozkoszny dla oczu”. Dopiero później widzimy, że jesteśmy nadzy intelektualnie i duchowo. Nie powtarzajmy grzechu Adama i Ewy, którzy chcieli prawdy, ale nie słuchali Boga. Poświęćmy więcej uwagi rozumieniu słowa Bożego, poprzez które poznajemy wolę Boga. W nich jest zawarte dobro, prawda i życie, które ostatecznie znalazły swoją realizację w Jezusie Chrystusie.

Psalm responsoryjny: Ps 51, 3-4.5-6a.12-13.14.17

Grzechem przeciwko Duchowi Świętemu jest źle pojęta ufność w miłosierdzie Boże, prowadząca do zaniechania wysiłków w walce ze złem. O miłosierdzie Boże trzeba się modlić nieustannie. Miłosierdzie jest łaską, o którą trzeba prosić Boga przez całe życie, a nie odkładać na starość, kiedy wiele grzechów już nas nie pociąga. Lekceważenie potrzeby modlitwy jest większym grzechem niż grzech, który popełniamy z głupoty czy pożądania. Miłosierdziem Bóg obdarza pokornych, a nie zuchwale grzeszących, twierdzących, że piekła nie ma, gdyż Bóg przebaczy wszystkim. Wobec takich Bóg okaże swoją sprawiedliwość, która jest też przymiotem Boga, a o której tak chętnie zapominamy. Zadowolenie z siebie, pycha, zarozumiałość nie wołają o miłosierdzie, gdyż uważają, że wszystko zawdzięczają sobie. Jakże chętnie sukcesy przypisujemy sobie, zaś o upadki obwiniamy innych a nawet Boga. Sprawiedliwość Boża polega na przebaczeniu grzechu skruszonym grzesznikom. Nie wszystkim grzesznikom, tylko tym, którzy się swego grzechu wstydzą, proszą o przebaczenie popełnionych grzechów i o łaskę ich unikania, o czyste serce, co może uczynić tylko Bóg. Człowiekowi sprawiedliwemu grzech przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Ma on dyskomfort psychiczny, dopóki nie zrzuci tego grzechu przed Bogiem. Wyznanie grzechu musi być czyste, musi wynikać z potrzeby duszy. Spowiedź i uzyskanie przebaczenia tworzą w duszy ludzkiej wewnętrzną radość. Tą radością trzeba się dzielić z innymi. Boga nie jest w stanie zastąpić żadna nauka etyki. Śladem psalmisty prośmy Boga, by otworzył nasze usta do głoszenia Jego chwały.

Drugie czytanie: Rz 5, 12-19

„Grzechu się nie poczytuje, gdy nie ma Prawa”. Co oznaczają te słowa św. Pawła? Małe dzieci często są okrutne. Rozdeptują małe zwierzątka, które spotkają na swej drodze, wyrywają odnóża muchom, dokuczają zarówno zwierzętom jak i innym dzieciom. Trzeba je dopiero uczyć, co jest dobre a co złe. Kain nie zdaje sobie sprawy ze swego grzechu, zabijając Abla, i to mimo ostrzeżenia samego Boga, że „grzech czyha na ciebie, ale ty masz nad nim panować”. Potomek Kaina, Lamek, gotów byłby zabić dziecko za najmniejszy, zrobiony niechcący siniec. Synowie Jakuba zabili całe plemię ludzi, u których gościli. Żydzi, jako drogę unikania grzechu, uznali potrzebę wypełniania 613 nakazów i zakazów wynikających z Prawa Mojżeszowego. Prawo to zostało im nadane, by uświadomić ich grzech. Dobra uczyli się na przykazaniach danych przez Boga. Ale św. Paweł twierdzi, że wypełnienie tylu szczegółowych praw jest praktycznie niemożliwe. Jesteśmy grzeszni nie tylko z uczynków, ale i z natury przekazanej nam przez Adama. U korzeni grzechu Adama i wszystkich ludzi leży odrzucenie prawdy zawartej w Słowie. Jezus Chrystus daje nam wszystkim usprawiedliwienie tj. dające nam życie oczyszczenie z grzechów, przypominając, że na początku stworzenia było jedno przykazanie – przykazanie miłości do Boga i innych stworzeń Bożych. Wszystkie inne przykazania wynikają z tego jednego.

Ewangelia: Mt 4, 1-11

Duch Boży wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. Tak więc nawet Syn Człowieczy był wystawiany na pokuszenie! Ojcowie Kościoła twierdzili, że postęp duchowy człowieka dokonuje się poprzez zwalczanie pokus. Człowiek nie może przejść przez życie bez pokus. Im bardziej zbliża się do Boga, tym większe czyhają na niego pokusy, by jego wiara została poddana próbie. Kusiciel przystąpił do Jezusa dopiero po 40 dniach, kiedy Jezus poczuł głód i pragnienie. Tak samo do nas przystępuje kusiciel, kiedy mocno poczujemy różne nasze ziemskie potrzeby: głodu, bogactwa, seksu, sławy. Często im ulegamy, gdyż nie mamy takiej siły ducha, takiej woli, jaką miał Jezus. Przed kuszeniem nie chronią nawet mury kościelne, diabeł kusił Jezusa nawet z narożnika Świątyni. Diabeł ze swoimi pokusami miał dostęp do Jezusa, ma dostęp również do nas. Jezus nie wchodzi w dialog z kusicielem, lecz wszystkie Jego odpowiedzi są cytatami z Biblii. Tak i my, gdy najdzie nas pokusa, odpowiedź na nią znajdziemy w Piśmie Świętym. Szatan tworzy iluzję zaspokojenia naszych potrzeb, ale do prawdziwego zaspokojenia prawdziwych naszych potrzeb prowadzi nas Bóg. Prowadzi również poprzez „wodzenie na pokuszenie”, dając nam jednocześnie Słowo Boże jako panaceum na jego zwalczenie.

Poniedziałek, 2.03.2020 r.

Pierwsze czytanie: Kpł 19, 1-2.11-18

Fragment z Księgi Kapłańskiej ukazuje zbiór przykazań podobnych do Dekalogu, grupując obowiązki etyczne wobec innych ludzi w cztery bloki: uczciwość, zakaz wyzysku, sprawiedliwość i miłość bliźniego. Dużo uwagi poświęcone jest pojęciu sprawiedliwości. Dla sędziów sprawiedliwość obiektywna jest normą nienaruszalną. Sędziom nie wolno kierować się stronniczością przy wydawaniu wyroków, nawet jeśli wynikałaby ona z uczucia litości wobec ubogich i pokrzywdzonych. Między wymogiem obiektywnej sprawiedliwości sędziów a nakazem, by być miłosiernym wobec bliźnich, nie ma sprzeczności. W sferze społecznej niech sądy będą sprawiedliwe a ludzie miłosierni. Zbytnie pobłażanie sędziów wobec przestępcy powoduje, że społeczeństwo w kontrze do niesprawiedliwego wyroku nadmiernie go potępia, zapominając o przebaczeniu i miłosierdziu. Bóg nakazuje nam kochać nawet tych, których kochać jest bardzo trudno. Pamiętajmy, że ostatecznym sędzią jest Bóg. Jest On sędzią sprawiedliwym, który za zło karze, a za dobro nagradza. Daje nam całe życie na to, byśmy się „zresocjalizowali”, byśmy, choćby nawet na łożu śmierci, zwrócili się do Niego. Mówienie, że piekła nie ma, bo Bóg w swoim miłosierdziu zbawi wszystkich ludzi, nawet w chwili śmierci złorzeczących Bogu, jest nadużyciem i grzechem przeciwko Duchowi Świętemu.

Psalm responsoryjny: Ps 19, 8-9.10.15

Pierwsze doświadczenie norm prawnych sięga naszego dzieciństwa, kiedy to rodzice mówili nam, co możemy robić a czego nie. Rozumieliśmy te nakazy rodziców jako ograniczenie nie pozwalające nam się dobrze bawić. Kiedy dorośliśmy, zrozumieliśmy, że te zakazy i nakazy mają swoje przyczyny, że nie stosując się do nich, sami narazilibyśmy się na krzywdę. Tak samo jest z przykazaniami Bożymi. Podejmując jakiekolwiek decyzje życiowe, powinniśmy zastanowić się, czy nasze decyzje nie są z tymi przykazaniami sprzeczne. Postępując niezgodnie z Prawem Bożym, tracimy spokój sumienia, otwartość umysłu i radość serca. Prawo Boże jest zawarte w Piśmie Świętym. Czytając po kolei księgi Pisma Świętego, widzimy, że rozumienie przez Izraelitów nauki Bożej znajdowało się w ciągłym rozwoju. Pismo Święte pokazuje nam drogę, jaką przechodził naród wybrany od pojmowania Boga jako mściwego boga jednego plemienia do miłosiernego Boga wszystkich ludzi. To, co się nam wydaje w Starym Testamencie nieetyczne i niemoralne, wskazuje, jak Izraelici błądzili w rozumieniu tego, czego właściwie żąda od nich Bóg, jak stopniowo dochodzą do Mesjasza – Chrystusa, w którym dopiero zrealizują się ich marzenia. Żydzi ciągle na Niego czekają, zaś chrześcijanie wiedzą, że to pragnienie spełniło się w Jezusie Chrystusie, który jest Prawdą – Drogą – Życiem dla wszystkich ludzi umiłowanych przez Boga, Boga, który pragnie tylko ich zbawienia.

Ewangelia: Mt 25, 31-46

Ewangelia opisuje w tym fragmencie tzw. Sąd Narodów, tj. sąd nad wszystkimi ludźmi, który odbędzie się jeszcze na ziemi, „gdy przyjdzie Syn Człowieczy w chwale”, zapoczątkowując swoje tysiącletnie panowanie. Nie jest to jeszcze Sąd Ostateczny, który odbędzie się w wieczności, indywidualnie nad każdym zmartwychwstałym człowiekiem, kiedy to po panowaniu Chrystusa na ziemi zostanie przezwyciężona śmierć. W tym sądzie jeszcze na ziemi Chrystus rozdziela ludzi na owce i kozły już na samym początku. Wyrok jest już bowiem wcześniej wydany przez nich samych na podstawie ich czynów. W opisie Sądu najważniejszy jest nie sam wyrok, ale jego motywacja: „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, mnieście uczynili”. Czyny dobre i uczynki miłosierdzia, to czyny spełnione dla Jezusa. Miłość bliźniego jest wyrazem Boskiej miłości. Dobry człowiek, miłujący innych ludzi, będzie za swoje czyny miłosierdzia dopuszczony do królestwa niebieskiego, nawet, jeśli nie słyszał o Jezusie Chrystusie, gdyż jeśli nie formalnie to de facto jest wyznawcą Chrystusa. Chrystus nie preferuje wyznawców jedynie formalnych, ani dobrych uczynków spełnionych jedynie z wyrachowania. Dobry czyn wykonany z miłości do innych ludzi jest wykonany dla Niego, a obojętność wobec potrzebujących jest w rzeczywistości obojętnością na Chrystusa. W czynach dla bliźnich miłuje się lub lekceważy samego Chrystusa. Królestwo niebieskie było przygotowane dla ludzi od założenia świata, jako dar miłości Bożej, podczas, gdy piekło było przygotowane nie dla ludzi, lecz dla diabła i jego aniołów. Z ludzi dostaną się do niego tylko ci, którzy dobrowolnie do niego zdążają.

Wtorek, 3.03.2020 r.

Pierwsze czytanie: Iz 55, 10-11

Dzisiejsze pierwsze czytanie jest kontynuacją rozważań proroka Izajasza o trwałości i skuteczności słowa danego przez Boga ludowi Bożemu. Słowo Boga ma moc sprawczą, jest działaniem zbawczej woli Boga. Obraz deszczu i dzisiaj przemawia do ludzi, szczególnie do rolników, jako przyczyna wzrostu roślin. Deszcz i wzrost roślin umożliwia ciągłość życia na ziemi. Tak samo słowo Boże jest płodne, umożliwiając zarówno życie na ziemi jak i zbawienie ludzi. Przez przyjęcie słowa Bożego ludzie doznają jego zbawczej mocy. „Słowo, które wychodzi z ust moich (…) dokona tego, co chciałem” – mówi Bóg ustami proroka. Tak jak ziemia wchłaniając deszcz, staje się płodna, tak ludzie przyjmując Boże słowo, będą żyć wiecznie. Fragment ten następuje po proroctwie ukazującym cierpiącego i wywyższonego Sługę, będącego zapowiedzią Chrystusa. Wypowiedź o skuteczności słowa, które wychodzi od Boga i nie wraca do Niego bezskutecznie, jest zapowiedzią Objawienia i działania Jezusa Chrystusa jako Wcielonego Słowa. Tekst ten wskazuje na jedność słowa Bożego: dla Izraelitów są to słowa Pisma, dla chrześcijan dopełnieniem Pisma jest Słowo Wcielone. Bez zapowiedzi Sługi – Mesjasza w Starym Testamencie, nie byłoby podłoża do przyjęcia Jezusa Chrystusa przez współczesnych Mu Izraelitów, a tym samym do rozpowszechnienia chrześcijaństwa.

Psalm responsoryjny: Ps 34, 4-5.6-7.16-17.18-19

Psalmista woła do ludzi, by w swoich potrzebach kierowali modlitwy ku Bogu. Szczęście na ziemi ma tylko człowiek sprawiedliwy. Sprawiedliwymi są ci, którzy uznają, że potrzebują Boga. Są to także grzesznicy, lecz tylko ci, którzy przyznają się do złych uczynków i proszą Boga o przebaczenie. Sprawiedliwie oceniają swoje grzechy, nie zwalają ich na innych. Bóg chce ich nawrócenia, cieszy się z każdej owieczki, która się zagubiła i odnalazła. „Pan jest blisko skruszonych w sercu”, zaś do bezbożników zaliczani są nie ci, którzy grzeszą, ale ci, którym Bóg nie jest potrzebny, którzy myślą tylko o zaspokojeniu własnych zachcianek, również ci formalni chrześcijanie, którzy traktują religię jako fasadę, a nie mają czystych serc. Potrzebujemy Boskiej pomocy, by zaliczono nas do sprawiedliwych. Gdy szukamy Pana, to Pan nas usłyszy i uwolni od wszelkiej trwogi. Niech nas nie paraliżuje obawa przed światem, czy też strach przed wyjawieniem swoich grzechów. Bóg mówi do nas, trzeba tylko Go usłyszeć. Sprawiedliwi mimo swoich grzechów i cierpień odczuwają spokój, gdyż są świadomi, że Bóg jest blisko nich także wtedy, gdy upadli. Pamiętajmy, że Bóg jest po naszej stronie a „jeśli Bóg jest z nami, któż jest przeciw nam?”.

Ewangelia: Mt 6, 7-15

Jakość modlitwy nie zależy od ilości wypowiedzianych słów, ale od tego, co dokonuje się w sercu. A co się dzieje w sercu, zależy od tego, jak słucham Bożych pouczeń. Nauczmy się bardziej słuchać Boga, starajmy się usłyszeć, co do nas mówi. A Bóg mówi do nas słowami Starego i Nowego Testamentu, a także bezpośrednio, gdy się zatopimy w modlitwie. Modlitwa powinna być napełniona treścią uwielbienia Boga. Jeśli moją modlitwą chcę coś osiągnąć w życiu doczesnym, mogą mnie spotykać rozczarowania. Modlitwy nie można oceniać w kategoriach jej przydatności dla spraw doczesnych. Głównym celem modlitwy nie jest wpłynięcie na decyzje Boga. Celem modlitwy jest nasze zbawienie. Prawdziwa modlitwa jest zanurzeniem się w Bożej miłości. Bóg wie, co jest nam najbardziej potrzebne. Dlatego pragnieniem modlitwy powinno być, by spełniła się nie nasza, lecz wola Boga. Jeśli przeżywamy trudności, by tak się modlić, to poszukajmy przyczyn tego w sposobie naszego życia, może nasz sposób życia rozmija się z celem modlitwy. Modlitwa Pańska, którą przekazuje nam Jezus, jest przede wszystkim uwielbieniem Ojca, a później prośbą o dobra doczesne. Słowa „nie wódź nas na pokuszenie” zawierają nadzieję, że Bóg nie pozostawi nas samym sobie w doświadczeniach zła, które do nas dopuszcza. Takie dopuszczenie do nas pokus to tzw. „dopust Boży” – o czym zapomina się w naszych czasach. Bóg poddaje nas próbie pokus, byśmy w ogniu walki z pokusą doznali oczyszczenia. Zakończenie Modlitwy Pańskiej: „zbaw nas ode złego”, jest prośbą byśmy uniknęli pokus, ale jeśli nawet im ulegniemy, prosimy o zbawienie nas ze zła już popełnionego.

Środa, 4.03.2020 r. – święto św. Kazimierza, królewicza

Pierwsze czytanie: Syr 51, 13-20

Księga Syracha jest opisem poszukiwania przez jej autora – Ben Syracha mądrości Bożej. Starożytni przez mądrość rozumieli nie erudycję, czy wiedzę o świecie materialnym, tylko umiejętność dobrego i pobożnego życia, a tego może nauczyć tylko Bóg. Autor w całej księdze opisuje, jak tę mądrość znalazł oraz jego starania, aby według niej żyć. Będąc jeszcze młodym, poszukiwał mądrości „u bram Świątyni”, biorąc udział w modlitwie wspólnotowej. Wystarczyło, by nakłonił „tylko trochę ucha”, a usłyszał Tego, „który mi daje mądrość”. Nie wystarczy jednak tylko wiedzieć, co jest dobre, co jest mądre. Poznawszy mądrość, będącą sposobem na życie, trzeba „wprowadzić ją w czyn”. Być mądrym, to czynić to, co się podoba Bogu. Nie jest to łatwe. „Dusza moja walczyła” o zachowanie tej mądrości przez całe życie – pisze prorok, a pomocą w tej walce była „staranność” w zachowaniu Bożych przykazań. Prorok przyznaje, że błądził, ale „błędy (…) opłakiwałem”. Tylko dzięki oczyszczeniu duszy można zachować mądrość jako łaskę Bożą. Ponieważ mądrość Boża jest nieskończona, trzeba jej szukać „aż do końca”. Bóg dał po to człowiekowi rozum – a w starożytności siedzibą rozumu było serce – by trwać w tej mądrości, a dzięki niej nie będzie opuszczony. Prorok nawołuje, by „Temu, który (…) daje mądrość (…) oddać chwałę”.

Psalm responsoryjny: Ps 16, 1-2a.5.7-8.11

Bóg jest postrzegany przez psalmistę jako jedyne dobro. Słowa o dziedzictwie – dziale są nawiązaniem do podziału ziemi obiecanej, w czasie którego kapłański ród Lewitów nie otrzymał żadnej ziemi, gdyż ich dziedzictwem był sam Bóg. W Bogu jest pełnia dobra i bezpieczeństwa. „To właśnie Ty mój lud zabezpieczasz” woła psalmista. Bóg, „który dał mi rozsądek” pokazuje drogę od pozorów szczęścia do prawdziwej wolności. Kto nie słucha pouczeń Pana i zamiast Mu służyć, kieruje się ku różnym idolom świata, staje się de facto niewolnikiem tzw. mainstreamu. Nasz świat jest pełen bożków, które czcimy: bożek konsumpcji mówi nam, że szczęśliwy jest ten, kto ma więcej dóbr i przyjemności, bożek indywidualizmu mówi nam, że szczęście, to „róbta, co chceta”, bożek relatywizmu, a więc przekonania, że nie ma prawdy obiektywnej ani obiektywnych norm moralnych, lecz liczy się tylko moje dobro, niezależnie od krzywd, które wyrządzę innym. Te i inne bożki to tzw. mamona. Bóg jest schronieniem przed tymi pokusami, daje nam obietnicę rozkoszy wiecznej, dlatego „chronię się u Ciebie”. Droga do zbawienia i rozkoszy życia wiecznego w komunii z Bogiem jest jednak drogą pewnego cierpienia, cierpienia z powodu tego, że nie robimy tego, co chcielibyśmy robić, by mieć jakąś doczesną przyjemność, że musimy się w czymś ograniczyć. Jednak jest to cierpienie chwilowe, za nim idzie radość z tego, że poszliśmy drogą Boga, drogą, którą wskazywali nam prorocy oraz Jezus Chrystus. Jest to droga trudna, ale jedyna, by osiągnąć radość bycia z Bogiem. To Bóg jest naszym dobrem i bogactwem i to tylko Jego trzeba pragnąć.

Drugie czytanie: Flp 3, 8-14

Św. Paweł, pisząc ten list, znajdował się we więzieniu, prawdopodobnie w Efezie, gdzie uzyskał informację, że do gmin przez niego założonych docierają zwolennicy powrotu do praktyk judaizmu i oparcia chrześcijaństwa na przepisach Prawa Mojżeszowego. Temu św. Paweł się sprzeciwia. Zbawienie nie wynika ze sprawiedliwości pochodzącej z Prawa, lecz jest łaską „otrzymaną dzięki wierze w Jezusa Chrystusa”. Paweł odrzuca sprawiedliwość żydowską, a wybiera sprawiedliwość Boską wynikającą z uznania Chrystusa za Zbawiciela. Sprawiedliwość, którą można uzyskać dzięki stosowaniu Prawa, ludzie zawdzięczają sami sobie, jest więc ona niewystarczająca. Prawdziwą sprawiedliwość człowiek może otrzymać jedynie od Boga. „Wszystko uznaję za stratę ze względu na poznanie Jezusa Chrystusa”. W starożytności słowo „poznać” oznaczało nie tyle zaznajomienie się z kimś lub czymś, lecz doświadczenie tego. Maryja mówiąc, że nie poznała męża, twierdzi, że nie doświadczyła jeszcze Józefa jako męża. Poznać Chrystusa, to doświadczyć Jego zbawczej mocy, to brać udział w Jego śmierci i cierpieniach. Branie udziału w cierpieniach wymaga od nas czynnego uczestnictwa, często poprzez cierpienia. Z wiary wynikają dobre uczynki. Przyjmowanie za drogę do zbawienia tylko wiary lub tylko dobrych uczynków jest nieporozumieniem.

Ewangelia: J 15, 9-17

„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i ja was umiłowałem”. Poprzez posłanie Jezusa na świat, miłość Boga do Syna stała się udziałem Jego uczniów, a poprzez uczniów udziałem – wszystkich chrześcijan. Odkrywając miłość Chrystusa, czujemy radość. Prawdziwa radość nie jest tym samym, co odczuwanie przyjemności. Jest radością duszy, radością czystego sumienia, jest darem Bożym, a nie tym, co sobie samym próbujemy zapewnić. Szczęśliwym nie jest ten, któremu wszystko się w życiu układa. Szczęście to nie jest poczucie błogostanu, lecz świadomość, że żyjemy zgodnie z wolą Bożą. Kto prawdziwie kocha, odczuwa radość. Wytrwanie w miłości jest łatwe, jeśli jest w nas radość mająca swe źródło w Bogu. Mając tę Bożą radość, nie zniechęcimy się trudnościami, bo to, co trudne, stanie się dla nas źródłem pogłębienia wiary. Przez zachowanie przykazań utrwalamy radość wynikającą z posłuszeństwa Ojcu i Synowi. Prawdziwa miłość nie zna jednak bierności. Miłość Jezusa nie może pozostać bez odpowiedzi. Trwa się w miłości Chrystusa poprzez zachowywanie Jego przykazań, lecz także, a może przede wszystkim, poprzez zasiewanie miłości Bożej wśród ludzi. Jezus sam wybrał swoich uczniów nie po to tylko, by ich nauczyć przykazań, lecz by powierzyć im misję głoszenia Ewangelii. Prawdziwymi przyjaciółmi Jezusa są ci, którzy przynoszą owoc miłości innym ludziom, poprzez ich ewangelizację i nawrócenie. Jezus wiąże wykonanie misji ewangelizacyjnej z zapewnieniem, że Bóg wysłuchuje modlitw: jeśli wypełniacie zadanie, które wam poleciłem, jako moim przyjaciołom, to możecie zwrócić się z prośbami do Ojca w imię moje, wtedy zostaniecie wysłuchani. Celem ewangelizacji jest zbawienie ludzi, ale przede wszystkim uwielbienie Boga, okazanie Mu naszej miłości. Poprzez uwielbienie Boga zamyka się krąg miłości będącej źródłem życia. Miłość Jezusa wraca poprzez Jego uczniów i poprzez nas do Boga Ojca.

Czwartek, 5.03.2020 r.

Pierwsze czytanie: Est 4, 17k.l-m.r-u

Estera daje nam przykład, że w chwilach niebezpieczeństwa trzeba się oddać całkowicie Boskiej opiece. Była ona żoną perskiego króla Kserksesa. Zgodnie z żydowską tradycją, która powstała w okresie perskiej dominacji w Palestynie, kobieta nie mogła wyjść za mąż za innowiercę, ale jeśli Bóg do tego dopuścił, to miał w tym swój cel. Cel ten „dał się rozpoznać w chwili… udręczenia” i zagrożenia bytu całego narodu. Celem tym było uratowanie narodu zagrożonego knowaniami Amalekity Hamana. Będąc królową, Estera nie miała swobodnego dostępu do króla, a jedynie wtedy, gdy sam wzywał ją do siebie. Wtargnięcie na dwór królewski bez zaproszenia, groziło karą śmierci. Estera była gotowa narazić się na śmierć, by móc wypełnić rolę, jaką wyznaczył jej Bóg w wybawieniu narodu wybranego. Estera chce wpłynąć na decyzje króla w sposób niezgodny z prawem. Jednak lojalność wobec swego ludu jest ważniejsza. Jedyny ratunek Estera widzi w modlitwie. Aby uczynić ją bardziej skuteczną, Estera łączy modlitwę z postem i umartwieniem. Post to całkowite skupienie, tak by osobie pogrążonej w modlitwie nie przeszkadzały potrzeby ciała. W modlitwie Estery przejawia się myśl, że człowiek jest bezradny i bez Boskiej pomocy nie rozwiąże żadnego problemu. Najpierw Estera modli się za ocalenie współbraci a następnie za siebie, by Bóg dał jej odwagę: „wspomóż mnie samotną, nie mającą poza Tobą żadnego wspomożyciela”.

Psalm responsoryjny: Ps 138, 1b-2a.2b-3.7e-8

Psalmista wyznaje pragnienie wychwalania Boga w obecności innych mieszkańców nieba. Są nimi aniołowie stanowiący dwór Boga, głoszący nieustannie Jego chwałę. Aniołowie ci są równocześnie uczestnikami liturgii sprawowanej w świątyni. Chwaląc w modlitwie Pana, łączymy się z niebieskimi chórami w pieśni pełnej uwielbienia. Modlitwa dziękczynna psalmisty dotyczy zarówno łaski, której mu Bóg udzielił osobiście: „Twoja prawica mnie wybawia”, jak i łaski, którą obdarzył cały lud wybrany będący „dziełem rąk Twoich”. Każda modlitwa do Boga ma bowiem charakter zarówno wspólnotowy jak i osobisty. Najczęściej modlimy się, by Bóg oddalił od nas różne trudności. Czasem nie modlimy się w ogóle, bo uważamy, że sami sobie poradzimy lub nie wierzymy, by Bóg wysłuchał grzeszników. Tymczasem Bóg nie pomaga człowiekowi, dlatego że jest on sprawiedliwy, ale dlatego, że jest grzesznikiem. Trzeba się modlić nie tylko o odpuszczenie grzechów, ale o „pomnożenie siły mej duszy”, a w sytuacjach wydawałoby się beznadziejnych – w nadziei, że „Pan za mnie wszystkiego dokona”. Te słowa psalmisty są przypomniane przez o. Dolindo Ruotolo w słowach: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Każdy z nas jest przez Boga kochany, każdy z nas jest ważny w realizacji Bożego planu. Psalmista wyznaje, że Bóg działa w naszym życiu. Niezależnie od tego, jak ciężkie czekają nas próby, nigdy nie będziemy pozostawieni samym sobie. Wyrażając nasze pokorne zawierzenie Bogu, możemy być pewni, że Łaska Boża jest skuteczna.

Ewangelia: Mt 7, 7-12

„Wszystko, co byście chcieli, aby wam ludzie czynili i wy im czyńcie”. Jest to inne sformułowanie przykazania, by kochać bliźniego swego jak siebie samego. Chrystus przypomina to przykazanie, które jest już zawarte w Starym Testamencie. „Będziesz kochał bliźniego jak siebie samego” jest cytatem z Księgi Kapłańskiej. Jezus potwierdza tę zasadę całym swoim życiem i nauczaniem, gdyż „to jest istota Prawa i Proroków”. Tę zasadę trzeba ciągle powtarzać w modlitwie gdyż, choć to z niej wynikają wszystkie przykazania Dekalogu, nie przez wszystkich jest rozpoznawana. Miłość do Boga i ludzi jest warunkiem szczerej modlitwy. W modlitwie koncentruje się szukanie miłości Boga, a „kto szuka, znajduje”. Boga można znaleźć w Piśmie Świętym. Psalmami modlił się Jezus Chrystus. Czytanie Pisma Świętego jest nie tylko uzupełnieniem modlitwy, jest samą modlitwą, szczególnie dla tych, którzy nie potrafią się modlić własnymi słowami. „Nawet, gdy nie umiemy się modlić, sam Duch Święty przyczynia się za nami w prośbach, których nie można wyrazić słowami” – mówi święty Jan Paweł II. W modlitwie poznajemy samego siebie, odkrywamy własną grzeszność. Powtarzalność proszenia, szukania i pukania w modlitwie zmierza do stałej przemiany serca i otwarcia go na Boga. Przykłady dotyczące chleba i ryby mają nam obrazować skuteczność modlitwy wynikającą z relacji miłości ojca i dziecka. Skuteczność usilnej prośby dziecka ma swe źródło w dobroci Ojca.

Piątek, 6.03.2020 r.

Pierwsze czytanie: Ez 18, 21-28

Słowa proroka są refleksją na temat sprawiedliwości Bożej. Swoją księgę Ezechiel pisze w czasie, gdy lud Izraela swoje wygnanie rozważa jako karę za grzechy ojców. Izraelici zastanawiają się, czy Bóg ich opuścił i czy są na zawsze potępieni. Bóg ustami Ezechiela odpowiada, że człowiek odpowiada indywidualnie tylko za swoje czyny. Każdy człowiek będzie osobiście sądzony przez Boga za swoje własne postępowanie. Nawet największy grzesznik, jeśli się nawróci, będzie żył i będzie zbawiony. Dla Boga liczy się to, czy człowiek się nawrócił i czy skierował swoją drogę życia ku Bogu. Ponieważ dla Boga nie ma znaczenia zarówno ilość popełnionych przez człowieka grzechów jak i dobrych uczynków, lecz fakt nawrócenia, Izraelici zarzucali Bogu, że Jego „postępowanie (…) nie jest słuszne”. Prorok przekonuje, że właśnie Boża sprawiedliwość polega na tym, że nikt nie będzie na trwałe naznaczony swoimi czynami, dobrymi, czy złymi. Zawsze jest możliwe zarówno nawrócenie, jak i odrzucenie Boga. Nawet największy grzesznik, gdy uzna swoje grzechy i zwróci się do Boga, będzie zbawiony, a człowiek dotychczas sprawiedliwy, który popadnie w grzechy i w nich pozostanie do końca, będzie ukarany. Prorok przekonuje, że w każdych warunkach, nawet w warunkach niewoli, także dzisiaj, można rozpocząć prawdziwe życie duchowe.

Psalm responsoryjny: Ps 130, 1b-2.3-4.5-7a.7b-8

Psalm rozpoczyna głos wydobywający się z otchłani zła i grzechów. Jest to stan spowodowany świadomością, że rozpacz psalmisty jest następstwem popełnionych grzechów. W sercu skruszonego psalmisty pojawia się oczekiwanie a nawet pewność, że Bóg, który jest pełen miłosierdzia i skłonny do przebaczenia, wypowie Słowo zbawienia. „W Panu pokładam nadzieję (…) moja dusza czeka na Twoje słowo” – woła psalmista. A przecież lud Izraela ma już Torę i Proroków, zna już przykazania Boże zawarte w Starym Testamencie. Dusza psalmisty czuje, że samo przestrzeganie przepisów Prawa Mojżeszowego nie wystarcza, oczekuje więc Pana głoszącego mniej przepisów a więcej łaski i miłości, oczekuje Mesjasza, który „odkupi Izraela ze wszystkich jego grzechów”. Czyż trzeba innych dowodów na to, że Nowy Testament jest kontynuacją Starego, a poprzez przyjście Chrystusa wypełniły się zapowiedzi Proroków? Sam Jezus mówi, że przyszedł na świat nie po to, by przykazania Starego Testamentu zmienić, lecz by je dopełnić. Dopełnić w sposób kompletny i ostateczny poprzez swoją Krew, Mękę i Zmartwychwstanie. Odkupienie mógł nam dać jedynie Jezus Chrystus.

Ewangelia: Mt 5, 20-26

W postępowaniu człowieka uczucia odgrywają olbrzymią rolę. Człowiek, który ma serce wypełnione gniewem na innego, nie znajdzie tam miejsca na miłość do Boga. Do zbawienia nie wystarczy, gdy chodzisz na msze święte, procesje, gdy pełnisz inne formy zewnętrznego kultu religijnego, jeśli twe serce jest zagniewane. Ofiara składana Bogu z sercem nieskorym do przebaczenia, nie podoba się Bogu, który mówi „miłosierdzia pragnę, nie ofiary”. Kult religijny jest bez znaczenia, jeśli jest sprawowany przez osoby żyjące bez miłości. Modlitwa człowieka zagniewanego jest bezowocna. Zbawiony będzie tylko ten, kto kocha swoich bliźnich. Przyjmowanie pokornym sercem niesprawiedliwości od innych ludzi jest naszym noszeniem krzyża, które nas zbliża do Chrystusa. Ludzkie poczucie sprawiedliwości, które chce pokonania przeciwnika i zemsty, jest w istocie swojej niewolą. Sprawiedliwość Chrystusa to okazywanie miłości a nie złości. Jezus zwracając się do Żydów, narodu racjonalnego, apeluje do ich rozsądku: pogódź się z bliźnim, aby nie narazić się na niebezpieczeństwo sądu. „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”, mówi Jezus. Jezus nie znosi przykazań Tory, ale je intensyfikuje i aktualizuje w duchu miłości bliźniego. Przyczyną każdego grzechu jest brak miłości, trzeba więc w miłości szukać naprawienia zła. Doznaniem prawdziwej sprawiedliwości jest spotkanie Boga jeszcze w życiu doczesnym.

Sobota, 7.03.2020 r.

Pierwsze czytanie: Pwt 26, 16-19

Przestrzeganie Boskich przykazań, stosowanie się do Bożych upomnień, to tak często zalecana w Piśmie Świętym postawa bojaźni Bożej. Bojaźń Boża to nie strach przed karą Boską, lecz obowiązek przestrzegania Jego praw. Bóg dał nam przykazania, byśmy stosowali je w swoim życiu. „Rozkazuję Ci wykonywać te prawa i nakazy” – mówi. Samo zastanawianie się nad sensem tych przykazań jest grzechem! Już Adam i Ewa zastanawiali się nad sensem zakazu jedzenia owocu z drzewa wiadomości dobrego i złego. Eutanazja jest podważaniem sensu przykazań „Nie zabijaj” i „Szanuj ojca swego i matkę swoją” w sytuacji, gdy stają się dla nas ciężarem. Dla wielu ludzi cudzołóstwo to nie żaden grzech. Dlatego Żydzi przestrzegają 613 zakazów i nakazów, nie zastanawiając się nad ich sensem. Nie zastanawiają się nad sensem zakazu jedzenia wieprzowiny, czy mieszania potraw mięsnych z mlecznymi. Wystarczy, że tak rozkazał Bóg. Chrystus ograniczył ilość tych zakazów do kilkunastu zapisanych w katechizmie, a wynikających z jednego – miłości Boga i bliźniego. Ale czy my ich przestrzegamy, czy cechuje nas bojaźń Boża? Powinniśmy przestrzegać praw Boskich bez zastanawiania się nad ich sensem, gdyż Bóg wie, co jest dla nas dobre. Nie starajmy się być od Niego mądrzejsi. Bóg dał nam przykazania po to, abyśmy ich przestrzegali.

Psalm responsoryjny: Ps 119, 1-2.4-5.7-8

„Ty na to dałeś swoje przykazania, by pilnie ich przestrzegano” – modli się psalmista. Przestrzeganie przykazań Bożych jest łaską, dlatego nie można ufać własnym siłom, lecz modlić się, „by drogi moje były niezawodne w przestrzeganiu Twoich ustaw”. Nie wystarczy, że kiedyś, będąc dzieckiem, poznaliśmy te Boskie prawa na lekcjach religii. Przykazań Bożych trzeba się uczyć przez całe życie. Trzeba się stale zaprawiać w ich przypominaniu i przestrzeganiu. Aby przestrzegać Bożych przykazań, trzeba je ciągle odnawiać poprzez czytanie Pisma Świętego i Katechizmu nawet, jeśli nauk z nich płynących jeszcze nie przyjęliśmy w pełni do stosowania w życiu. „Będę Ci dziękować szczerym sercem, gdy się zaprawię do wyroków Twojej sprawiedliwości” – mówi psalmista. Do przyjmowania nauk Boskich trzeba się więc zaprawić. Czytając systematycznie Pismo Święte i czerpiąc z niego naukę, zaczniemy odczuwać radość. Taką radość, jaką odczuwamy, zaspokajając swoje podstawowe potrzeby. Niech codzienne czytanie Pisma Świętego stanie się dla nas podstawową potrzebą. Wtedy poznamy Boga a także samych siebie takimi, jakimi stworzył nas Bóg.

Ewangelia: Mt 5, 43-48

Jesteśmy wezwani przez Chrystusa do kochania osób, które wyrządziły nam krzywdę. Jakże trudno modlić się za tych, którzy nas skrzywdzili. Szczególnie jest to trudne, gdy chcą oni wyśmiać i zniszczyć właśnie to, co jest w nas dobre. Często ich celem jest zniszczenie tego, co w ludziach dobre i wykazanie, że dobro nie popłaca. Nie umiemy się przed tym bronić. Stosujmy wtedy zasadę: „nie daj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj”. Jeśli nawet w głębi serca mamy do nich żal, to prośmy Boga o ich nawrócenie, gdyż zło, które czynią, wynika z zagubienia ich dusz. Może niektórzy z nich dzięki twojej modlitwie nawrócą się, może to ty będziesz impulsem do ich zbawienia. Nawet, gdy czujemy do nich jeszcze złość, to módlmy się o szczerość naszej modlitwy. Modlitw zanoszonych w dobrych intencjach Pan Bóg wysłuchuje. Niech przeszkodą w naszej modlitwie nie będzie zazdrość, że Bóg kocha również naszego wroga. Przecież i nam zdarza się zgrzeszyć i pragniemy Boskiego przebaczenia. Gdy okazujemy zatwardziałość naszych serc, to sami nie zostaniemy zbawieni. Odczuwając nieprzyjaźń, sami cierpimy! Pokonajmy tego naszego wewnętrznego wroga. Ujrzyjmy w bliźnim kogoś słabszego od nas, który nie może pokonać swojej grzeszności. Trzeba mu w tym pomóc, modląc się za niego. Przez miłość nieprzyjaciół sami zbliżamy się do Jezusa. W czynieniu dobra Bóg potrzebuje pośredników. Bądź jednym z nich.

Komentarze do czytań VII tydzień zwykły – Tydzień wstępny Wielkiego Postu | od 23 do 29 lutego 2020 r. - kl. Mateusz Mickiewicz
Komentarze do czytań - II tydzień Wielkiego Postu | od 8 do 14 marca 2020 r. - ks. Tadeusz Siewko