Piętnasty rozdział Ewangelii Mateusza tworzy pięć perykop. Pierwsza i druga  dotyczą przepisów zwyczajowych. Spór z nauczycielami Pisma prowadzi Jezusa do wyjaśnienia tej tematyki z Jego punktu widzenia, z pozycji traktowania życia w perspektywie Królestwa Bożego na ziemi. Wspomniany spór pojawia się dosyć nieoczekiwanie w kontekście znaków i cudotwórczej działalności Jezusa, mimo to spotkanie z oponentami dobrze wpisuje się w ciąg narracji, stanowiąc jej ożywienie i ubogacenie. Po zrelacjonowaniu spornych kwestii obyczajowych, ewangelista w trzech kolejnych perykopach ponownie zajmuje się cudotwórczą działalnością Jezusa. 

Mateusz nic nie wspomina o tym, by Jezus zmieniał miejsce działalności. Najprawdopodobniej nadal przebywał w Genezaret. Do pochłoniętego spotkaniami z ludźmi Jezusa podchodzą faryzeusze i nauczyciele Pisma. Okazuje się, że przybyli z samej Jerozolimy. Ta informacja może sugerować, że występują oni z pozycji stróżów ortodoksji.  O Nauczycielu z Nazaretu było już na tyle głośno, że Jego sława dotarła do stolicy, budząc czujność duchowych liderów narodu. Nauka i zachowanie Jezusa stanowiły tak wielkie novum, że nie mogły być obojętnie traktowane przez religijnych decydentów. Od razu dostrzegamy kontrast pomiędzy życiowym, personalistycznym podejściem Jezusa, dla którego człowiek i jego problemy znajdują się w centrum uwagi, a postawą faryzeuszów, formalistycznie traktujących religię i przynależność człowieka do niej. Należy nadmienić, że w tej Ewangelii Jezus po raz pierwszy spotyka się z faryzeuszami i nauczycielami Pisma z Jerozolimy. Wtedy jeszcze nikt nie umiał przewidzieć  konsekwencji tej rozbieżności. Faktem jest, że rozpoczął się spór, którego finałem będzie ukrzyżowanie Jezusa.

Wynikła dyskusja, która dotyczyła nie tyle samego Jezusa i Jego działalności, co niewłaściwego zachowania Jego uczniów. Ci ostatni nie myli rąk przed posiłkiem. Trudno wytłumaczyć, dlaczego właśnie tak postępowali. Można założyć, że wynikało to z ich nieokrzesanego sposobu bycia. Byli przecież ludźmi prostymi, w dodatku Galilejczykami, którym Żydzi z Judei zarzucali braki ortodoksyjne. Ostatecznie jednak takim zachowaniem nie naruszali żadnego z Bożych przykazań. Dlatego nie powinien dziwić brak reakcji ze strony Jezusa na takie ich postępowanie. Te sprawy w ogóle Go nie interesowały, co więcej, stanowiły one przeciwieństwo Jego wizji relacji z Bogiem, wolnej od niepotrzebnych, uprzykrzających życie zwyczajów. Można przypuszczać, że dla Jezusa mycie rąk przed jedzeniem było – co najwyżej – kwestią estetyczną, mającą niewiele wspólnego z prawdziwą religijnością.  

Rozpoczęcie sporu przez Jezusa jest dosyć ciekawe. Nie podejmuje On wprost tematu, ale przechodzi na inny, wyższy poziom dyskusji, dotykając o wiele bardziej ważnych kwestii. Jezus nie zniża się do absurdalnych, prowadzących donikąd sprzeczek, ale stawia  nauczycielom narodu pytanie związane z przestrzeganiem jednego z przykazań Dekalogu. Konkretnie dotyczy to przykazania: Czcij ojca swego i matkę swoją. Nieprawidłowość ze strony faryzeuszów polegała na tym, że stworzyli możliwość złożenia w świątyni na ofiarę tego, co mogłoby lub w niektórych wypadkach nawet powinno być przeznaczone dla rodziców jako pomoc dla nich. Byli tak zaślepieni sprawami świątyni i jej kultu, że stanowiło to dla nich kwestię nadrzędną, wręcz absolutną względem całej pozostałej rzeczywistości.

W ich przekonaniu taki dar, zamiast człowiekowi, tj. rodzicom, był składany samemu Bogu, a więc posiadał nieporównywalnie wyższą wartość i znaczenie. W ten sposób obłudnie naruszali Boże przykazanie. W Jezusowej wypowiedzi pośrednio został też poruszony temat, który nieustannie przeplatał się w Jego nauczaniu. Jezus pragnął  przekonać ludzi, że zorganizowany kult tak naprawdę nie jest czymś najważniejszym dla Boga. On bardziej niż ofiary pragnie miłosierdzia (por. Mt 9, 13; 12, 7), pełnych wzajemnej miłości relacji pomiędzy ludźmi. 

W naszej perykopie spotykamy trzy cytaty ze Starego Testamentu. Mateusz najwięcej ze wszystkich ewangelistów odwołuje się do starotestamentalnych tekstów. Wszystkie trzy cytuje Jezus. Pierwszy z nich pochodzi z Wj 20, 12 i dotyczy przykazania szacunku dla rodziców. Drugi, pochodzący z Pwt 5, 16, nawiązuje do tego pierwszego, dając dodatkową argumentację i wzmacniając jego doniosłość. Za każdym razem, kiedy Jezus wprost odwołuje się do treści Starego Przymierza, pragnie w ten sposób zwrócić uwagę na moc i doniosłość swojej decyzji i treści wypowiedzi. W naszym urywku posługuje się cytatami z Pięcioksięgu, najbardziej świętej części Biblii dla Jego słuchaczy. Trzeci cytat pochodzi z Księgi Izajasza.  Jezus posłużył się nim, by zdiagnozować stan duchowej kondycji liderów narodu. Ocena jest niezwykle krytyczna. Tym samym Jezus jawi się właściwym interpretatorem proroctw wypowiedzianych przed wiekami.  

W obecnej sytuacji przesłanie fragmentu Mt 15, 1-9 może stanowić impuls do trzeźwego spojrzenia na naszą religijność. Niewątpliwie kult chrześcijański znacznie różni się od tego, który praktykowali Żydzi w czasach Jezusa, niemniej jednak nieustannie narażony jest na zniekształcenia wynikające z ludzkich przyzwyczajeń, regionalnych lub czasowych uwarunkowań. Nie muszą one być z natury czymś złym, podobnie jak w ewangelicznym opowiadaniu niemycie rąk przed jedzeniem nie było moralnie złym zachowaniem. Chodzi jedynie o to, aby nie zatracić właściwych akcentów, aby nie mylić formy z treścią, aby Bogu oddać to, co Boże, aby nie tworzyć absurdalnej konkurencji  w stosunku do Jego Osoby i Majestatu, łamiąc przy tym ludzkie sumienia nikomu niepotrzebnymi przepisami.  

Nie nam, o Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę (Ps 115, 1).

84. Cudownie nakarmieni Mt 14, 13-21 | ks. dr Adam Dynak