Aby właściwie zrozumieć, dlaczego Ewangelia według Mateusza rozpoczyna się akurat w ten sposób, należy odpowiedzieć sobie na dwa pytania: dla kogo pierwotnie była pisana ta księga i jakie znaczenie w danej sytuacji posiada fenomen genealogii biblijnej? Zaczynając od drugiego pytania, należy mieć na uwadze, że genealogie rodowe posiadały niezwykłe znaczenie na starożytnym Bliskim Wschodzie. Dotyczy to przede wszystkim Izraela, ale nie tylko. Z niezwykłym staraniem gromadzono wykazy imion swoich przodków i pieczołowicie ich strzeżono. Lista rodowodowa była swego rodzaju legitymacją osoby, rodziny, plemienia. Chodziło o wykazanie czystości rodu, a także o pokazanie własnych przodków i ich znaczenia w historii narodu. Dotyczyło to w szczególności rodów królewskich, książęcych a jeszcze bardziej kapłańskich. W przypadku Jezusa chodziło o udowodnienie, że jest On potomkiem Abrahama i Dawida, dwóch największych postaci w historii Izraela i przede wszystkim dwóch beneficjentów wielkich i ważnych obietnic Boga dla narodu wybranego. Owszem, ściśle mówiąc, rodowód podany przez Mateusza dotyczy właściwie Józefa, który nie był biologicznym ojcem Jezusa, ale adopcja Jezusa ze strony Józefa była wystarczającym aktem, aby Jezus jako Człowiek stał się kolejnym, ostatnim ogniwem tej niezwykłej listy rodowodowej. Środowisko lokalne było przekonane o tym, że Jezus jest synem Józefa (por. Łk 3, 23). Jeżeli teraz weźmiemy pod uwagę fakt, że pierwotnie adresatami tej Ewangeli byli Żydzi, którzy przeszli na chrześcijaństwo – odpowiedź na pierwsze z postawionych na początku pytań – to staje się zrozumiałym, dlaczego Mateusz właśnie w ten sposób rozpoczyna Ewangelię. Ewangelista pragnie wykazać Żydom, że w osobie Jezusa z Nazaretu wypełnia się to, na co naród izraelski czekał całymi wiekami.

Kolejną, bardzo oryginalną rysą tego rodowodu jest obecność w nim czterech kobiet: Tamar, Rachab, Rut i nie nazwana z imienia wdowa po Uriaszu. Chodzi oczywiście o Batszebę. Wszystkie te postacie znamy ze stron Starego Testamentu. Z ich obecnością w genealogii Mesjasza związane jest potrójne zjawisko, co najmniej dziwne. Po pierwsze, występowanie kobiet w spisach rodowodowych było czymś powszechnie  niespotykanym. Po drugie, wszystkie te postacie był pogankami, dlatego ich obecność w genealogii żydowskiej jest tym bardziej niezrozumiała. Po trzecie, z relacji biblijnej wiemy, że ich życie moralne pozostawiało bardzo wiele do życzenia, dlatego, po ludzku sądząc, takie prababki dla Mesjasza, Syna Bożego, mogły być jedynie powodem do wstydu. Wydaje się jednak, że obecność tych kobiet w historii ziemskich przodków Jezusa kryje w sobie głęboką teologię. Jezus przynosi na ziemię nowe życie, nową rzeczywistość, dobrą nowinę. Jest Zbawicielem dla wszystkich, nie tylko dla męskiej części świata, nie tylko dla świętych i moralnie ułożonych, wreszcie nie tylko dla narodu izraelskiego. Jest Zbawicielem wszystkich ludzi, wszystkich czasów, kultur i miejsc na ziemi. Bóg zawarł tę prawdę już w historii Jego ziemskich przodków. Jezus przyszedł na świat objawić i urzeczywistnić tajemnice ukryte od początku świata. Duchowym dziedzicem genealogii naszego Pana jest Kościół, a w nim każdy z nas. Również w historii chrześcijaństwa wiele epizodów z życia ziemskich przodków Jezusa posiada swoje powtórzenia i swoją kontynuację. Dla nas najważniejszym pozostaje pamiętać, kto stoi w centrum historii zbawienia i z radosną odpowiedzialnością uczestniczyć w jej procesie aż do spotkania z Jezusem twarzą w twarz.

Jezusie, synu Abrahama, synu Dawida, Synu Boży, Panie nasz, oddajemy Twojemu miłosierdziu historię świata, historię Kościoła, historię każdego z nas. To co było, uzdrów, to co będzie, błogosław, bądź obecny w naszym tu i teraz. Amen

Autorem rozważań jest ks. dr Adam Dynak     

Zanim zaczniemy czytać
2. Boskie pochodzenie Jezusa Mt 1, 18-25