Biblia jest Bożym słowem, a jest to słowo o niepojętej mądrości, nieprzebranej głębi, tajemniczej świętości. Z tego jednak często wynika niezrozumiałość jej tekstu. Zawartość Pisma Świętego jest więc trudna do przyswojenia. Owszem, są fragmenty, które od razu przy pierwszej lekturze wydają się mówić „wszystko”, radują, wprowadzają w stan egzaltacji… Zasadniczo jednak lektura Biblii nie należy do łatwych. Wiele fragmentów biblijnych ciągle stanowi przedmiot sporów między egzegetami, stając się przysłowiowymi crux egzegetorum, nie wspominając już o przeciętnych czytelnikach Świętej Księgi, którzy zazwyczaj rozwiązują ten problem, odkładając lekturę na potem… Z pewnością do najtrudniejszych urywków Ewangelii należy krótka wypowiedź Jezusa o grzechu przeciw Duchowi Świętemu obecna we wszystkich ewangeliach synoptycznych (Mt 12, 31-32; Mk 3, 28-30; Łk 12, 10).

Aby właściwie odczytać znaczenie słów Jezusa, nie można Jego wypowiedzi interpretować wprost, niejako z marszu ogłosić przesłanie Zbawiciela. Wydaje się, że lepiej jest najpierw przyjrzeć się temu tekstowi na różne sposoby, jakby okrążyć go wielokrotnie, zasypać pytaniami. Według tej taktyki można na początku zwrócić uwagę na bezpośredni kontekst, zarówno poprzedzający wydarzenie, jak i następujący tuż po nim. Jeżeli chodzi o ten pierwszy, to jest nim oskarżenie Jezusa o demoniczność i Jego odpowiedź przeciwnikom. Jezus wykazał absurdalność ich rozumowania, ale nie obraził się na nich, nie ukarał. W naturalny sposób wybaczył im, przeszedł ponad ich podłością niemalże na zasadzie: nie było sprawy. Swoją postawą potwierdził, że wszelkie bluźnierstwa przeciw Synowi Bożemu będą odpuszczone. Ale czyż może być coś gorszego od powiązania Jezusa z diabłem? Doprawdy pokora Syna Bożego nie zna granic. Tamta sytuacja sprowokowała Jezusa do wypowiedzi o grzechu przeciw Duchowi Świętemu.

Zaraz po jej zakończeniu Jezus rozpoczął naukę na temat odpowiedzialności za wypowiadane słowa. Ważne jest stwierdzenie, że słowa czerpią swoją treść z serca człowieka, który werbalnie komunikuje, kim jest, według jakich kategorii myśli, wartościuje. Słowa nie biorą się znikąd, one posiadają personalne podłoże. Jeżeli Pan Jezus zwraca uwagę na mówienie przeciw Duchowi Świętemu, to chodzi nie o mimowolne słowa wypowiadane w emocjach czy w roztargnieniu, ale o postawę życia świadomie wyrażaną słowami.

Należy jeszcze przywołać inne miejsca w Nowym Testamencie, gdzie jest mowa o Duchu Świętym. Takich fragmentów jest bardzo wiele, ale dla nas będą pomocne dwie wypowiedzi. Pierwsza z nich to słowa Jezusa: On – Duch Prawdy – poprowadzi was ku pełnej prawdzie (J 16, 13), wynika z niej, że Duch Święty ma być nie tylko kontynuatorem dzieła Jezusa, ale też umożliwi pełniejsze poznanie osoby Zbawiciela. Jezus głosił światu prawdę, i sam siebie nazwał Prawdą (J 14, 6). Bez pomocy Ducha Świętego nie można więc poznać prawdy i żyć w prawdzie, co jest równoznaczne z życiem w zakłamaniu, w grzechu, bez szansy wyzwolenia z tej ciemności. Drugi fragment to wypowiedź Świętego Pawła: Nikt bez Ducha Świętego nie może mówić: „Jezus jest Panem” (1 Kor 12, 3). Wyraża ona podobną treść co powyższe słowa Jezusa. Bez Ducha Świętego nie można żyć według nauki Ewangelii, Jezus nie może być Panem życia, co w przypadku konkretnego człowieka czyni daremnym zbawcze dzieło Jezusa.

Na podstawie dotychczas przeprowadzonych rozważań możemy podjąć próbę wyjaśnienia nauki Jezusa na temat grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Nie będzie to jednak precyzyjna definicja, ale bardziej intuicje krążące wokół tego tematu, wynikające z dobrej woli, oświeconej – żywimy taką nadzieję – światłem Ducha Świętego na drodze w dążeniu do poznania tej ważnej prawdy wiary. Jezus, pokorny Sługa Pański, gotów jest wybaczyć ludziom każdy grzech, każde zło. Wielokrotnie dał temu wyraz, szczególnie umierając na krzyżu, kiedy modlił się za swoich oprawców (Łk 23, 34). Po Jego wniebowstąpieniu dzieło zbawcze na ziemi prowadzi Duch Święty, który uświęca człowieka. Jeżeli więc człowiek posiada żywą więź z Uświęcicielem, to nawet w sytuacji najgorszego grzechu doznaje łaski przebaczenia i nawrócenia mocą tegoż Ducha Świętego, prowadzony przez Niego do źródła łaski. Jeżeli jednak człowiek bluźni przeciw Trzeciej Osobie Boskiej, werbalnie i nie tylko, przez co wyraża swój stan wewnętrzny, swoje serce, swoje przekonania, to tym samym odrzuca swojego Ratownika, zamyka się na łaskę, jednoznacznie odcina się od spraw Bożych. Sam nie jest w stanie tego odwrócić i odrzuca Tego, który może mu pomóc. Śmiertelność grzechu przeciw Duchowi Świętemu nie wynika więc z faktu, że Trzecia Osoba Boska, w odróżnieniu od Syna Bożego, jest mniej miłosierna, jest nieprzebłagalna czy wręcz okrutna, ale z winy samego człowieka, który w swojej grzeszności świadomie i bezwzględnie, niejako a priori zamyka sobie drogę powrotu do Boga. Tylko dzięki Duchowi Świętemu można przyjąć Jezusa jako Pana swojego życia. Grzeszyć przeciw Duchowi Świętemu, to odrzucać Jego osobę i tym samym nie mieć więzi z Jezusem, i odrzucać Jego dzieło zbawcze, z którego wypływa przebaczenie grzechów.

Można na wiele jeszcze sposobów formułować wnioski z analizy przytoczonych tekstów biblijnych odnoszących się do grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Ostatecznie ten grzech oznacza kompletną zatwardziałość serca, które pryncypialnie odrzuca osobę i pomoc Tego, który według słów Jezusa ma prowadzić ludzi do poznania prawdy. Ten grzech to kompletne zaprzedanie się diabłu. Jeżeli każdy grzech oznacza odrzucenie Boga, to grzech przeciw Duchowi Świętemu prowadzi do odrzucenia Ducha Świętego. Taki grzech to świadome i nieodwołalne oddanie siebie w moc demonów, wybranie na mistrza ducha nieczystego zamiast Ducha Świętego.

Duchu Święty, daj nam przez Ciebie Ojca znać, daj, by i Syn poznany był. I Ciebie, jedno tchnienie dwóch, niech wyznajemy z wszystkich sił.

67. Najgorsze z oskarżeń Mt 12, 22-30 | ks. dr Adam Dynak