W naszej lekturze Ewangelii Mateusza znajdujemy się w sekcji, gdzie spotykamy swoiste skondensowanie cudownej działalności Jezusa w uzdrawianiu ludzkich chorób. Właściwie z podobną sytuacją spotkaliśmy się w rozdziale ósmym. Po długiej serii cudów Mateusz czyni krótką przerwę, opisując powołanie Mateusza i przytaczając naukę Jezusa na temat postu, by znowu, z podobną do wcześniejszej intensywnością, relacjonować uzdrowicielską działalność Jezusa. Bezpośrednio po wskrzeszeniu dziewczynki, który to cud ewangelista opisał wraz z uzdrowieniem kobiety chorej na krwotoki (Mt 9, 18-26), do Jezusa przystępują dwaj niewidomi, o których jest mowa w interesującej nas obecnie perykopie, następnie Jezus spotyka się z opętanym niemową (Mt 9, 32-34). Ewangelista Mateusz, mający tendencję do grupowania materiału, o czym już wielokrotnie mogliśmy się przekonać, w taki sposób pragnie zwrócić uwagę czytelnika na pewne cechy osoby i misji Jezusa.

Uzdrowicielskie spotkanie Jezusa z dwoma niewidomymi nie posiada paraleli w pozostałych ewangeliach. Niekiedy można spotkać się z próbą synoptycznego powiązania tego wydarzenia z relacją tego samego ewangelisty o uzdrowieniu dwóch niewidomych w Jerychu (Mt 20,29-34) i z tekstami paralelnymi Marka (Mk 10, 46-52) i Łukasza (Łk 18, 35-43). Takie podejście sugerowałoby jednak, iż chodzi o jedno uzdrowienie opisane dwa razy w tej samej Ewangelii. Tymczasem chodzi o dwa różne wydarzenia. Owszem, w jednym i drugim przypadku mamy dwóch niewidomych, ale istnieje zupełnie inny kontekst geograficzny: w naszym przypadku akcja rozgrywa się w Kafarnaum, w Galilei, natomiast wydarzenie opisane w Mt 20, 29-34 odbywa się w Jerychu, w Judei. Ponadto, od niewidomych w Kafarnaum Jezus oczekuje wiary potrzebnej do uzdrowienia, nie pyta o nią w Jerychu. Są jeszcze inne różnice, jak chociażby obecność tłumu jako świadka uzdrowienia w Jerychu i jego brak w Kafarnaum.

Opisana sytuacja nie jest jedyną w Pierwszej Ewangelii, kiedy do Jezusa przychodzą dwie osoby potrzebujące pomocy. Podobnie jest z uzdrowieniem opętanych w Gadarze (Mt 8, 28-34) i ze wspomnianymi niewidomymi w Jerychu (Mt 20, 29-34). W obydwóch przypadkach Marek i Łukasz wspominają jedną osobę uzdrowioną przez Jezusa. Trudno wyjaśnić, dlaczego Mateusz niejednokrotnie w taki właśnie sposób wyróżnia się w tym względzie.

Niewidomi zwracają się do Jezusa: Synu Dawida. Jest to jeden z tytułów mesjańskich spotykanych w Ewangelii. Tytuł ten najczęściej występuje w Ewangelii Mateusza, siedem razy (u Mk i Łk łącznie pięć razy, u Jana ani razu). Jednym z filarów wiary Izraelitów było przekonanie, że oczekiwany Mesjasz będzie pochodził z rodu króla Dawida. Wierzenie to czerpało źródło z proroctwa Natana, które prorok wygłosił wobec wielkiego króla (2 Sm 7, 12-16). Zwracając się w ten sposób do Jezusa, niewidomi wyznali wiarę w Niego jako posłanego przez Boga Mesjasza.

Taka wiara była jednak niewystarczająca, dlatego Jezus nie od razu spełnia ich prośbę. Idąc za Jezusem, krzyczą, prosząc zmiłowania nad swoim losem. Nie wiemy, jak długą drogę musieli przebyć, prosząc o cud, ale była to odległość zarówno przestrzenna, jak i czasowa potrzebna dla oczyszczenia i wzrostu ich wiary. Cudowne uzdrowienie następuje dopiero w domu, po uprzednim sprawdzeniu wiary proszących o cud. Wiara stanowi niezbędny warunek otrzymania łaski uzdrowienia. Wiara niewidomych okazała się na tyle silna, że stali się godni przyjęcia daru uzdrowienia. Stają się ludźmi uzdrowionymi, widzącymi. Jest to kolejna z wielu opisanych w Ewangelii scen, pokazująca znaczenie ufnej wiary człowieka przy spotkaniu z Bogiem w osobie Jego Syna.

Jezus zabrania uzdrowionym rozpowiadania o tym, co się wydarzyło. Zakaz ten ma związek z tytułem, którym zwracali się do Niego niewidomi: Syn Dawida. Było to określenie tak samo dostojne, jaki i niebezpieczne. Żydowska wizja Mesjasza widziała w nim militarnego wodza, który pokona wrogów Izraela, w tym przypadku Rzymian, i przywróci sławę dawnego królestwa Dawida. Propagowanie Jezusa jako potomka Dawida, oczekiwanego Mesjasza z królewskiego rodu, niosło w sobie niebezpieczeństwo rewolty, czego Jezus z całą pewnością nie chciał. On przyszedł zaprowadzić inne królestwo na świecie, królestwo Boże, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju. Pomimo surowego zakazu, uzdrowieni nie potrafili zachować dyskrecji. Z czysto ludzkich względów, nie mogli utrzymać w tajemnicy wielkiego szczęścia, w którym tak bardzo osobiście uczestniczyli. Ostatecznie stali się głosicielami Jezusa i Jego wielkości. Może jeszcze w sposób niedoskonały, zbyt emocjonalny, egoistyczny, ale z pewnością można w nich widzieć prekursorów tych, którzy kierowani przez Ducha Świętego, w sposób o wiele bardziej doskonały poniosą Dobrą Nowinę całemu światu.

Panie Jezu Chryste, ulituj się nad nami grzesznymi!