Dobra lektura słowa Bożego powinna uwzględnić kontekst literacki danego fragmentu tekstu biblijnego. Nie tylko dlatego, że Pismo Święte stanowi najlepszy komentarz dla samego siebie, ale również z tego powodu, że poszukiwanie więzi perykopy z tym, co ją poprzedza i co po niej następuje, często pomaga wyraźniej zobaczyć główne idee zawarte w tekście. Przekonajmy się o tym na przykładzie bieżącego fragmentu. Odmienna, wręcz rewolucyjna postawa Jezusa z domu celnika Mateusza znajduje swoją kontynuację w Jego dyskusji z uczniami Jana Chrzciciela.

Perykopa Mt 9,14-17 zawiera dwa autonomiczne tematy, które pozostają jednak w wyraźnej korelacji względem siebie. Najpierw pojawia się kwestia postów, wywołana przez uczniów Jana Chrzciciela. Ci ostatni pojawiają się od czasu do czasu na kartach Ewangelii, tworząc swego rodzaju opozycję względem Jezusa i novum, które On głosi. Nie jest to jednak opozycja o wrogim nastawieniu, ale bardziej tworząca kontrast dla orędzia Jezusa. Właśnie od tej strony ujawnia się związek kontekstualny obecnej perykopy z poprzednią. Uczniów Jana i faryzeuszów z poprzedniej perykopy łączy konserwatywny światopogląd. W ich postawie przebija ascetyczny styl życia, z akcentem na post, umartwienie, pokutę i nieugiętą wierność przyjętym zasadom. Jezus nie odrzuca tych wartości, ale też nie stawia ich w centrum. On głosi dobrą nowinę o zbawieniu, potrafi być wyrozumiały dla człowieka i jego słabości. Radość życia wynikająca z wiary i świadomości bycia dzieckiem Bożym przewyższa sztywny rytuał i bezwzględne normy wypracowane przez tradycję.

Pan młody, o którym tutaj mowa, to sam Jezus. Jego obecność stanowi powód do radości. Nie można być smutnym, kiedy Syn Boży jest tak blisko. Nieco trudniej zrozumieć słowa Jezusa o zabraniu pana młodego. Czy odnoszą się one do Jego wniebowstąpienia? Być może, ale chyba nie do końca. Owszem, uczniowie odczuwali brak Mistrza, ale był to stan krótkotrwały i przejściowy. Pierwotny kościół był wolny od tego rodzaju smutku, wręcz przeciwnie – panowała w nim radość pochodząca z mocy Ducha Świętego. W pewnym sensie zapowiedź Jezusa można odnieść do Jego Męki i śmierci krzyżowej. Rzeczywiście, Pan został wtedy zabrany i było to powodem do głębokiego smutku. Wreszcie, wydaje się, że słowa Jezusa odnoszą się nie tylko do czasów Jego ziemskiego życia. One nigdy nie tracą swojej aktualności. Można je rozumieć w kontekście życia wiary. Znajdując się w stanie łaski uświęcającej, trwamy w bliskiej i osobistej relacji z „panem młodym”, co przynosi radość życia i pokój serca. Jeżeli jednak pojawia się w naszym życiu grzech, zwłaszcza ten, który nazywamy ciężkim, świadomie popełniony, wtedy tracimy „pana młodego”, jest nam „zabrany” z naszej winy, co powoduje smutek i stan pokutny, dopóki Pan znowu się nie pojawi zaproszony na wesele.

W drugiej części perykopy Jezus mówi o workach skórzanych, pełniących rolę pojemników na wino. Starsze tłumaczenia Biblii używały terminu «bukłaki». Jest to jedna z wielu sytuacji, kiedy Jezus w swojej nauce odnosi się do warunków codziennego życia. Wino, dosyć popularny napój w Palestynie, przechowywano w pojemnikach szytych ze skór zwierzęcych. Tego rodzaju naczynia były relatywnie szczelne i przy tym dosyć elastyczne. Ta ostatnia cecha była ważna w przypadku wina, które – jak wiadomo – podlegało fermentacji, a więc zmieniało swoją objętość pod wpływem wydzielanych gazów. Wyschnięta skóra nie była na tyle trwałym materiałem, aby wytrzymać siłę fermentacji, dlatego nie można było wlewać młodego, aktywnego wina do worków z wysuszonej skóry. Młode wino należało przechowywać w nowo sporządzonych workach, które były jeszcze na tyle elastyczne, że mogły się rozciągać pod naporem gazów fermentacyjnych. Lekceważenie tej zasady zagrażało zmarnowaniem wina.

Analogia użyta przez Jezusa obrazuje nowość Jego nauki. Nastręczała ona trudności konserwatywnym faryzeuszom, ascetycznym zwolennikom Jana Chrzciciela i wszystkim im podobnym. Dynamizm Jezusowego orędzia „rozrywał” ich ciasną, konserwatywną postawę na podobieństwo młodego wina niszczącego stare, zasuszone bukłaki. Radość Ewangelii potrzebowała nowych, otwartych serc, które Jezus znajdywał wśród tych, którzy za Nim poszli. Warto zauważyć, że Pan Jezus nie osądza, tym bardziej nie potępia zwolenników starego porządku. Stare wino posiada swoją wartość, a wysuszone, ale ciągle szczelne bukłaki mogą jeszcze długo i dobrze służyć. W królestwie Bożym jest mieszkań wiele i każdy, przy odrobinie dobrej woli, może tam znaleźć miejsce dla siebie. Dotyczy to nie tylko przyszłości eschatycznej, ale również czasu Kościoła.

Odnów w nas, Panie, moc ducha.

46. Powołanie Mateusza Mt 9,9-13