Po wskazaniach, jaka powinna być modlitwa, a ściślej mówiąc, jak nie należy się modlić, Jezus uczy konkretnej modlitwy będącej zwróceniem się człowieka do Boga. Tradycja Kościoła nazywa tę modlitwę Ojcze nasz od rozpoczynających ją słów lub Modlitwą Pańską, przyjmując nazwę od jej Autora. Paralelny tekst takiej modlitwy przekazał nam również św. Łukasz (Łk 11, 1-4). Treść modlitwy zasadniczo jest taka sama w obydwóch Ewangeliach, choć istnieją również pewne, zauważalne różnice. Modlitwa Ojcze nasz w przekazie Łukasza jest krótsza, zawiera tylko cztery prośby, natomiast u Mateusza mamy siedem próśb. Ponadto w Ewangelii Łukasza Jezus nauczył tej modlitwy na wyraźną prośbę jednego z uczniów, o czym Mateusz nie wspomina. W pierwszej Ewangelii Modlitwa Pańska stanowi element składowy Kazania na Górze, co więcej, jest jego punktem centralnym.

Na uwagę zasługuje fakt występowania w tej modlitwie jedynie próśb skierowanych do Boga. Nie znajdujemy tam form uwielbienia, dziękczynienia czy przeproszenia, co wydaje się stać w sprzeczności z kanonami „prawidłowej” modlitwy według współczesnych mistrzów życia duchowego. Całkowicie należy zgodzić się z twierdzeniem jednego z komentatorów Modlitwy Pańskiej: „Wydaje się, że pod pewnym względem właśnie prośba do Boga jest najwłaściwszą formą modlitwy. Prośba najlepiej wyraża sytuacje człowieka wobec Boga, jego zależność. Proszenie uczy pokory. Tym samym prośba zawiera w sobie pośrednio uznanie Boga i pochwałę Boga”. Rzeczywiście, tkanka podskórna początkowych próśb modlitwy Ojcze nasz skrywa wyczuwalną pochwałę Boga, uznanie Jego wielkości i majestatu.

Już pierwsza fraza Modlitwy Pańskiej stanowi rewolucyjny zwrot w historii zbawienia. Do chwili pojawienia się tej modlitwy na świecie człowiek zwracał się do Boga poprzez różnego rodzaju formy kultu i pobożności. Czynił to osobiście i wspólnotowo. Był przekonany o istnieniu Boga Stworzyciela, który nierzadko w cudowny sposób zaświadczał o swoim istnieniu i  opiekuńczej relacji względem ludzkości. W tym wszystkim istniała jednak przygniatająca świadomość dystansu, napawającej lękiem przepaści między nieskończenie Świętym Bogiem i grzeszną, marną istotą ludzką. Miłość do Boga była podszyta nieustannym strachem ponad miarę. Świadomość granicy dzielącej sacrumprofanum wydawała się być najważniejszym elementem modlitewnej relacji człowieka z Bogiem. Jezus niszczy ten mur, zasypując jego gruzami wytworzoną przez wieki przepaść między Bogiem i Jego stworzeniem. Bóg jest Ojcem, ludzie są Jego dziećmi. Od tej pory każdy może zwrócić się do Boga: Ojcze, w sposób zupełnie bezpośredni, naturalny, z potrzeby serca, bez zbędnych wstępów i teologicznych konwenansów. Ucząc tej modlitwy, Jezus pośrednio przypomina to, co było od początku: człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, jest zatem Jego dzieckiem.

Zwracanie się do Boga wyraża pierwsza osoba liczby mnogiej. Nie musi to oznaczać, że modlitwę, której Jezus nauczył swój Kościół, należy zanosić do Boga jedynie we wspólnocie, chociaż kontekst wspólnotowy wydaje się najlepiej harmonizować z jej treścią. Modlitwą tą może posługiwać się także każdy człowiek osobno, jednak ze świadomością, że nie jest sam na świecie, że zwracając się do Boga, czyni to również w imieniu innych ludzi, jego bliźnich, braci i sióstr. Wolą Boga jest, aby ludzie stanowili jedną wielką rodzinę, w której panują zgoda, miłość i zdolność do wzajemnego przebaczania sobie win. On jest Ojcem wszystkich ludzi, tych dobrych i tych złych, wszystkich bez wyjątku. Modlitwa Ojcze nasz będzie miała swój sens jedynie w ustach tych, którzy akceptują tę prawdę.

Bóg zamieszkuje niebo. Modlący się do Niego jest tego świadomy. Prawda ta posiada  przynajmniej dwie konsekwencje: przypomina o świętości Boga, zabezpieczając tym samym modlitwę od skażenia niezdrowym spoufaleniem się stworzenia ze swoim Stwórcą, jak również przypomina modlącemu się o celu jego ziemskiego życia, wyzwalając pragnienie przebywania z Ojcem na wieki.

Bóg jest Święty, jest Świętością. Święte jest również Jego imię, ponieważ imię w Biblii wyraża osobę, która je nosi, dlatego prośba o uświęcenie się Bożego imienia w dosłownym znaczeniu wydaje się nielogiczna. W rzeczywistości zwracający się do Boga pragną, aby cały świat poznał Go, aby wszyscy ludzie przyjęli Go jako Pana swojego życia, by żyli według Jego nakazów, Jego woli, wreszcie, by odczuli radość bycia Jego dziećmi. Tego samego dotyczy kolejna prośba o przyjście królestwa Bożego na ziemię. Królowanie Boga w ludzkim życiu, w ludzkich sprawach, relacjach, pragnieniach, w ludzkich sercach, oznacza pokój, dobroć, radość, szczęście na ziemi. Tego pragną ci, którzy poznali już Boga jako Ojca i o to modlą się do Niego, ze świadomością, jak bardzo wiele zależy od Jego łaski, aby tak było.

Modlitwa jest dialogiem pomiędzy człowiekiem i Bogiem. Ten dialog powinien wykroczyć poza granice czasowe samej modlitwy. Chodzi o trwałość relacji, które modlitwa ma odnawiać, ożywiać. W autentycznej relacji z Bogiem człowiek pozostaje otwarty na Jego wolę, jest gotów tę wolę przyjmować i realizować w życiu. O tym rozmawia ze swoim Ojcem i o to Go prosi. Wspomnienie nieba w tej prośbie jest wyrazem powagi i odpowiedzialności modlącego się. Pragnie on pełnić wolę Bożą w sposób doskonały i prosi, aby nie tylko on, ale wszyscy postępowali w ten sposób, gdyż to oznacza prawdziwe dobro w życiu ludzi, w historii świata, dobro, którego Ojciec pragnie dla swoich dzieci, którym pragnie ich obdarować. Prośba ta w rzeczywistości wyraża uniżenie się oranta przed Bogiem, Panem, Stwórcą i Ojcem.

O ile dotychczasowe prośby skupiały się na osobie Boga, na Jego chwale i królowaniu, o tyle od czwartego wezwania przedmiotem modlącego staje się człowiek i jego doczesne życie. Następuje wyrazisty zwrot od spraw wzniosłych, duchowych, niebiańskich w stronę tego, co ziemskie, codzienne. Modlący prosi Boga o powszedni chleb. Duchowa interpretacja tej prośby Modlitwy Pańskiej dopatruje się tutaj Chleba Eucharystycznego. Oczywiście, Eucharystia jest codziennym pokarmem ludzi kochających Boga i nie skądinąd jak z nieba otrzymują ten Chleb. Wydaje się jednak, że w pierwszym i podstawowym znaczeniu tej prośby chodzi o najbardziej zwyczajny chleb dla posilenia ciała. Prośba ta poprzez swój materialny wydźwięk czyni z Modlitwy Pańskiej jeszcze bardziej naturalną, bliską człowiekowi modlitwę, jeszcze bardziej niweluje dystans między Ojcem i Jego dziećmi. Bóg pragnie dobra i szczęścia człowieka w pełnym, jak najbardziej szerokim tego słowa znaczeniu. Jako kochający, miłosierny Ojciec dobrze wie, jaki trud, jakie poświęcenie przeżywają Jego dzieci, by zaspokoić codzienne egzystencjalne potrzeby, zarówno swoje, jak i najbliższych, kochanych osób. Zbytnie uduchowianie modlitwy, paradoksalnie, nie służy jej. Pod pojęciem chleba należy rozumieć wszelkie dobra materialne potrzebne ludziom do życia. Należy także zauważyć, że powinniśmy prosić chleba na dzień obecny, a to zakłada, że dziecko Boże nie chce pazernie gromadzić dóbr materialnych wokół siebie, prosząc przy tym bezczelnie Boga o pomoc, ale swoje codzienne, materialne potrzeby zawierza dobremu Bogu, prosząc Go o to, co jest niezbędne dla godziwego życia. Prośba ta – podobnie jak wszystkie pozostałe – wyrażona jest w liczbie mnogiej. Proszę dla siebie, ale nie zapominam o bliźnim. Oto optyka królestwa Bożego na ziemi.

Stając przed Ojcem Niebieskim, Jego dziecko uznaje swoją grzeszność. Nie padają zwerbalizowane przeprosiny czy wyznania żalu z powodu popełnionego zła, choć niewątpliwie szczera prośba o darowanie grzechów w naturalny sposób zawiera w sobie jedno i drugie. Nie ma także tanich deklaracji czy pochopnych zapewnień, że od tego momentu będzie już inaczej, lepiej. Zamiast tego występuje bardzo wyraźny element pokory modlącego się do Boga, pokory jako stanięcia w prawdzie. Dziecko uznaje przed Ojcem własną kruchość, ułomność i w związku z tym zależność od Niego. Tylko z Jego pomocą można stawić opór złu i nie ulec pokusie. Świadomy tego człowiek prosi Boga nie tylko o darowanie grzechów, ale również o zachowanie od pokus do zła. Pomimo skłonności do zła, modlący się odczuwa dobrą, autentyczną wolę, aby nie grzeszyć. Wyrazem takiej postawy jest gotowość przebaczenia wszelkiego doświadczonego od ludzi zła. Deklarowana gotowość jest w zasadzie stwierdzeniem post factum. Aby poprosić Boga o darowanie grzechów i liczyć na Jego miłosierdzie, wcześniej samemu należy okazać miłosierdzie wszystkim, którym jesteśmy je winni. Można odnieść wrażenie, że właśnie ten moment jest najważniejszy w Modlitwie Pańskiej. Ojciec Niebieski pragnie, aby Jego dzieci wzajemnie się miłowały.

Jest czymś niezwykłym, że Boży Syn nauczył nas tylko tej jednej, bardzo krótkiej modlitwy. Nie zostawił po sobie wzorów nabożeństw ani przykładów liturgii, jedynie tę prostą modlitwę próśb. W tradycyjnej pobożności modlitwa Ojcze nasz stała się być może najczęściej odmawianą formułką. Z jednej strony dobrze, że to, czego nauczył nas sam Jezus weszło na stałe w codzienność życia wielu ludzi, ale z tym wiąże się też niebezpieczeństwo spłycenia czegoś, co powinno być bardzo naturalnym i osobistym wyrażaniem się człowieka przed Bogiem. Ojcze nasz, oprócz tego, że jest konkretną modlitwą, stanowi również zbiór treści dla modlitewnego rozważania. Ponadto w Modlitwie Pańskiej można odnaleźć również program życia w królestwie Bożym, zapoczątkowanym na ziemi przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

Ojcze nasz, niech zapanuje Twoje królestwo na ziemi, niech zapanuje w nas. Pragniemy żyć jako Twoje dzieci w braterskiej jedności między sobą. Błogosław naszym pragnieniom i nie dopuść, aby grzech i nasza skłonność do zła w tym przeszkodziły. Amen.

24. Szczerość modlitwy Mt 6,5-8
26. Post w życiu uczniów Jezusa Mt 6,16-18