Do tego miejsca czytelnik Ewangelii Mateusza spotkał się już z informacją o tym, że Jezus nauczał, ale samej Jego nauki jeszcze nie poznał. Zetknięcie się z nauczaniem Mistrza z Nazaretu, z przesłaniem Mesjasza, Syna Bożego jest o tyle niesamowite w tej Ewangelii, że dokonuje się w spotkaniu z tak zwanymi Błogosławieństwami. Jest to szczegół znamienny, ponieważ Błogosławieństwa z całą pewnością stanowią najbardziej wzniosły fragment Ewangelii Mateusza. Jezus zaczyna przemawiać z najwyższej nuty. Można niekiedy spotkać się ze stwierdzeniem, że Błogosławieństwa to „chrześcijański Dekalog”. Trudno zaprzeczyć tak ciekawie sformułowanemu stwierdzeniu, zwłaszcza wtedy, kiedy pamiętamy o tym, że Jezus przyszedł na ziemię nie tylko głosić królestwo Boże, ale również to królestwo zapoczątkować i rozpowszechnić. Królestwo Boże zaś to wielkie i widoczne działanie Boga, który zbliża się do człowieka, by pochylić się nad jego cierpieniem i problemami. Jedynie w świetle tej prawdy można zrozumieć, dlaczego błogosławionymi, szczęśliwymi są ludzie ubodzy, smutni, doznający prześladowań… Właśnie oni najbardziej potrzebują Bożej pomocy, Jego łaski, miłosierdzia i Ojciec Niebieski przychodzi do nich. W pierwszym kroku właśnie do nich, by ich umocnić, pocieszyć, by królować w ich sercach, by dać im to, czego nie dał albo zabrał im doczesny świat. Treść błogosławieństw, już na samym początku nauczania Jezusa, wskazuje na program, na reguły, na atmosferę nowej rzeczywistości, którą zapoczątkuje na świecie Jezus Chrystus i chrześcijaństwo. Dlatego więc błogosławieństwa, przyjmowane jako „chrześcijański dekalog”, mają stanowić zespół norm kształtujących chrześcijańską postawę życia i światopogląd.

Grecki termin makarioi można tłumaczyć jako ‘błogosławieni, szczęśliwi’. W zasadzie są to synonimy. Nowsze przekłady Ewangelii Mateusza używają wariantu „szczęśliwi”, który dla współczesnego czytelnika jest bardziej zrozumiały niż teologiczny termin „błogosławieni”. W rzeczywistości Mateusz przekazał dziewięć błogosławieństw, wbrew powszechnej opinii głoszącej, że jest ich osiem. Owszem, pod względem formy literackiej dziewiąte błogosławieństwo wyróżnia się od poprzedzających je i może być odczytywane jako pewne resume wszystkich dotychczasowych, ale faktycznie pozostaje wyraźnie wydzielone w tej samej jednostce nauczania. Ewangelista Łukasz również wymienia błogosławieństwa, ale jedynie cztery.

Ubodzy w duchu. Można także rozumieć, w bardziej wolnym tłumaczeniu, jako ubodzy przed Bogiem, ubodzy wedle serca, mający duszę ubogich. Ubodzy duchem to ci, którzy nie liczą jedynie na siebie, na własne siły. Są świadomi swojej niewystarczalności, ułomności. Dla nich podstawową opoką w życiu jest Bóg i Jego miłosierdzie. W Nim pokładają wszelką nadzieję. Tacy ludzie pozwalają królować Bogu w sercu, w życiu i we własnym otoczeniu. W ten sposób głoszą królestwo niebieskie na ziemi, to królestwo do nich należy i będzie należało na wieki.

Ci, którzy się smucą, cierpią udrękę. Smutek jest stanem duszy, który nie zależy bezpośrednio od przeżywającej go osoby. Zazwyczaj posiada on zewnętrzne przyczyny, które wpływają na człowieka, a ten je przyjmuje i poddaje się im. Może to być śmierć bliskiej osoby, jakieś nieszczęście w życiu swoim czy bliźnich i wiele innych przyczyn. Jezus nazywa szczęśliwymi wszystkich doświadczających cierpienia, bólu w jakimkolwiek wymiarze. Pocieszenie znajdują w Nim i w czekającej ich nagrodzie wiecznej. Być może to błogosławieństwo najbardziej dotyka nadziei chrześcijańskiej.

Łagodni, cisi, pokorni, delikatni. W nagrodę posiądą ziemię. Cisi to ci, którzy całkowicie wyrzekli się używania przemocy w życiu. Sami zachowują wewnętrzną wolność i potrafią uszanować ją u innych. Jezus wskazuje na samego siebie jako wzór do naśladowania w łagodności i pokorze serca (por. Mt 11,29). Taka postawa czyni ludzi w życiu ziemskim niejako bezbronnymi i przez to często wykorzystywanymi. Powinni wiedzieć, że nagroda od Pana nieskończenie przewyższy ziemskie straty.

Głodni i spragnieni sprawiedliwości. Na pierwszym miejscu chodzi o sprawiedliwość w sensie biblijnym, czyli pełną wierność Bogu i Jego woli. Nie można jednak wykluczyć i sprawiedliwości w rozumieniu ludzkim, społecznym, zwłaszcza mając na uwadze tych, do których Jezus przemawiał – biednych i przez wielu pogardzanych mieszkańców galilejskich wiosek. To, czego nie mogą dostąpić teraz, w doczesności, będzie im podarowane w obfitości w królestwie niebieskim.

Miłosierni. Miłosierdzie jest przymiotem Boga, największym Jego przymiotem, jak powie dwadzieścia wieków później pewna mistyczka i szczęśliwi są ci, którzy naśladują, pragną naśladować Boga w Jego miłości miłosiernej. Oni mogą zawsze liczyć na miłosierdzie Ojca.

Czystego serca. Często kojarzy się to błogosławieństwo z wiernością szóstemu przykazaniu, co jest jego zawężeniem. Owszem, czystość serca dotyczy również sfery seksualnej człowieka, ale jednocześnie daleko wykracza poza nią. Serce czyste posiada człowiek przejrzysty, niezdolny do fałszu, zakłamania. Tylko ktoś taki może oglądać Boga i to jest powodem jego szczęścia. Czyste serce nieustannie odnawia w nas Bóg swoją łaską i miłosierdziem.

Zabiegający o pokój, wprowadzający pokój. Siódme błogosławieństwo dotyczy wysiłków na rzecz pokoju zarówno w wymiarze najbardziej lokalnym, jak również na poziomie globalnym. Dialog, przyjaźń, otwarta postawa zamiast wojny, przemocy i ucisku. Tym, którzy to zrozumieli i temu poświęcają życie, przysługuje dostojny i napełniający szczęściem status Bożych synów.

Ósme błogosławieństwo może wskazywać na to, jak wielką wartość dla Boga posiada sprawiedliwość, skoro Jezus jeszcze raz powrócił do ludzi oddanych tej wartości. To ci, którzy nie tylko łakną i pragną sprawiedliwości, ale również dla niej przyjmują cierpienie. Ich nagrodą jest królestwo niebieskie, ten sam powód do szczęścia, który posiadają ubodzy duchem.

Wreszcie ostatnie błogosławieństwo, najściślej związane z poprzedzającym go, ale również posiadające duchową nić łączności z pozostałymi. Dotychczas Jezus mówił o adresatach błogosławieństw w trzeciej osobie, a teraz przemówił w sposób bezpośredni, posługując się drugą osobą. Wcześniej wskazywał na bliżej nieokreśloną przyszłość w otrzymaniu nagrody za postawę życia godną królestwa niebieskiego, a teraz mówi o szczęśliwości realizującej się już teraz, w życiu ziemskim. W ten sposób Zbawiciel chce powiedzieć, że jedność z Nim, poprzez styl życia, jaki On dobrowolnie przyjął i pokazał jako wzór do naśladowania, jest największym szczęściem dla Jego uczniów. Człowiek, który spotkał Jezusa i związał z Nim swoje życie, znalazł szczęście już teraz, już w tym życiu. Pełnia tego szczęścia objawi się w wieczności.

 Jezu, nasz Panie, nasz Mistrzu! Nosimy w sobie pragnienie szczęścia. Daj nam doświadczyć, że jedynie Ty możesz być naszym prawdziwym i pełnym szczęściem w życiu. Amen.

13. Kazanie na Górze Mt 5,1-2
15. Zadanie uczniów Mt 5,13-16