Po raz pierwszy spotykamy w Ewangelii Mateusza tak zwane summarium, czyli pochodzące od ewangelisty streszczenie pewnego etapu z życia Jezusa, pokazujące, że Jego działalność posiada znaczenie nie tylko dla poszczególnych osób, ale dla wszystkich ludzi.  Początkowe zetknięcie z perykopą powoduje wrażenie nieobecności w niej wątków teologicznych, przy równoczesnym odczuciu, że w tym krótkim fragmencie znaleźć można jedynie informacje na temat logistyki i taktyki duszpasterskiej Jezusa. Owszem, dostrzegamy tutaj wiele szczegółów geograficznych i medycznych, ale zarówno te informacje, jak i pozostałe elementy obecne w tekście kryją w sobie bogatą tkankę podskórną skojarzeń teologicznych.

Jezus zainicjował mesjańską działalność w Galilei (zob. Mt 4,12). Można upatrywać wiele powodów takiego rozwoju sytuacji. Jezus rozpoczynał przepowiadanie Dobrej Nowiny na ziemi ojczystej, na której się wychował i którą dobrze znał. Zwyczajne początki na drodze do niezwyczajnego wypełnienia… Niewątpliwie można widzieć w tym swoisty przykład prostoty i pokory, niezmiennie aktualny dla wszystkich głosicieli Ewangelii. Działalność Jezusa w Galilei – z małymi przerwami – będzie trwała stosunkowo długo. Nic w tym dziwnego, była to przecież Galilea pogan, a więc tych, którzy najbardziej potrzebowali Jego Osoby, Jego nauki, Jego miłosierdzia. Dopiero w Mt 19,1 czytamy o tym, że Jezus opuścił Galileę i drugim brzegiem Jordanu przybył do Judei.

Na szczególną uwagę zasługuje wzmianka, że Jezus nauczał w synagogach. Synagoga była dla Jezusa, podobnie jak dla każdego Żyda, domem modlitwy, miejscem spotkania ze słowem Bożym. Mesjasz nie przyszedł znieść Prawa, ale je wypełnić (zob. Mt 5,17). Nie występował w roli kontestatora czy innowatora, ale ze spokojem i pokorą przyjmował rzeczywistość socjalną i religijną, w jakiej się narodził i wychował, próbując ubogacić ją poprzez zbawienny ferment Ewangelii o królestwie.

Zbawiciel nie tylko głosił nadejście królestwa Bożego, ale także potwierdzał swoją naukę czynami miłosierdzia. Przynoszono do Niego wszystkich, którzy cierpieli, a On uzdrawiał ludzi ze wszystkich chorób i słabości. Ewangelista przytacza niektóre kategorie chorób w pewnej – wydaje się – nieprzypadkowej kolejności. Na pierwszym miejscu wymienia opętanych. Głównym celem Mesjasza było zbawić świat, wyrwać go z mocy szatana, wyzwolić ludzkość z niewoli grzechu. Na drugim miejscu wymienieni zostali epileptycy. Człowiek świata biblijnego był przeświadczony, że ta choroba również pochodzi od złego ducha. Wreszcie paralitycy, ludzie bezwolni i unieruchomieni. Jezus nie pozostawał obojętny także na cierpienie cielesne człowieka. Chociaż na pewno chodziło w tym przypadku o cierpienie fizyczne, to jednak należy widzieć w nim jeden z przejawów wszelkiego ludzkiego ograniczenia.

Jezus głosił Ewangelię o królestwie. Królestwo Boże to przede wszystkim królowanie Boga w życiu, w sercach ludzi. To przyjęcie Jego Osoby, z całym bogactwem wynikającym z faktu, że jest On kochającym, miłosiernym Ojcem. Głoszone przez Jezusa królestwo Boże już od samego początku charakteryzuje się miłosierdziem względem chorych, zarówno duchowo, jak i cieleśnie. Królowanie Boga przynosi wolność i radość. Nie ma w nim miejsca na żadne ograniczenia. Jego pełnia nastąpi w czasach eschatologicznych, ale już teraz Boży Syn objawia przedsmak tego, do czego zaprasza Bóg ludzi wszystkich czasów. Wymieniając szereg regionów i miejscowości lokalnego świata działalności Jezusa, ewangelista pragnie wyrazić – oprócz rejestracji faktów – przynajmniej dwie idee. Po pierwsze, pokazuje niezwykłość Osoby Jezusa, który przyciąga wszystkich do siebie. Po drugie, zapowiada, już nie pierwszy raz w swoim dziele, że zbawcza inicjatywa Boga przekroczy wszelkie granice i dotrze do najdalszych zakątków świata, do każdego człowieka dobrej woli.

Jezu, Królu nasz i Panie! Prosimy, niech zapanuje Twoje królowanie w naszych środowiskach, naszych wspólnotach, naszych sercach. Amen.

11. Powołanie pierwszych współpracowników Mt 4,18-22
13. Kazanie na Górze Mt 5,1-2