Perykopę otwiera, mimo że lakoniczna, ważna informacja, zarówno z punktu widzenia chronologii, jak i teologii. Z tekstu wynika, że aresztowanie Jana Chrzciciela nastąpiło podczas czterdziestu dni przebywania Jezusa na pustyni. Ewangelista nie napomyka o jakiejkolwiek działalności Jezusa bezpośrednio po opuszczeniu pustyni na terytorium Judei. Po drugie, wzmianka o tym, że Jezus usłyszał o uwięzieniu Jana (4,12), suponuje, że nie był On świadkiem tego wydarzenia, gdyż przebywał w miejscu odosobnionym, dopiero wróciwszy stamtąd, dowiedział się o tym. Chronologicznie więc Jego powrót do Galilei nastąpił bezpośrednio po czterdziestodniowym pobycie na pustyni. Teologiczne znaczenie tej informacji zasadza się w zaakcentowaniu zejścia ze sceny Jana Chrzciciela. Przygotowanie dokonało się, poprzednik Mesjasza wypełnił swoją rolę i rozpoczyna się epoka Tego, który jest potężniejszy od niego (zob. Mt 3,11). Najprawdopodobniej Jezus i Jan Chrzciciel nie działali jednocześnie. Wobec tego na uwagę zasługuje fakt, że kiedy Zbawiciel prowadził trudną walkę duchową na pustyni, Jego poprzednik również cierpiał w obronie Bożej sprawy.

Jezus rozpoczął swoją mesjańską działalność w Galilei, w swoim rodzinnym kraju, gdzie przeżył dzieciństwo i młodość (zob. Mt 2,22-23). Mateusz teologicznie uzasadnia taki bieg wydarzeń, przywołując stosunkowo obszerny cytat ze Starego Testamentu, tym razem z Księgi Izajasza. Można doszukać się tutaj również względów praktycznych, którymi kierował się Jezus. Galilea była Jego rodzinną ziemią i ludzie tam żyjący byli Mu – z czysto ludzkich uwarunkowań – bardziej bliscy niż mieszkańcy Judei. Ponadto mentalność Galilejczyków cechowała o wiele większa prostota niż ich pobratymców z południa Palestyny. Dlatego w Galilei było o wiele łatwiej zainicjować trudną misję przepowiadania. Analiza całej działalności Jezusa wydaje się potwierdzać powyższe wnioski. Zapewne również z racji praktycznych Jezus wybrał Kafarnaum, nie zaś ojczysty Nazaret, na bazę dla swojej misji. Familiarna atmosfera z pewnością nie sprzyjałaby owocnemu głoszeniu. Ponadto Kafarnaum było miastem większym, bardziej znanym i dogodniej położonym, dlatego też dobrze nadawało się dla tej roli.

Powróćmy do teologicznego znaczenia ewangelicznej relacji, ponieważ ono przewyższa pozostałe aspekty. Plemiona ledwie wspominane w Biblii dostąpiły ogromnego wyróżnienia – im jako pierwszym Jezus głosił Dobrą Nowinę o zbawieniu. Oto jeden z wielu przykładów, kiedy owo małe w oczach ludzkich okazuje się wielkie i ważne w oczach Bożych (por. 1 Kor 1,27). Akcentując taki, a nie inny początek publicznej działalności Jezusa, Mateusz konsekwentnie konstruuje zgodny z przyjętym założeniem, teologiczny wizerunek Mesjasza. Jezus jest Zbawicielem wszystkich ludzi na świecie. Nie tylko narodu żydowskiego, z którego pochodził, ale również tych, którzy Boga jeszcze nie znają, ale dzięki Niemu i przepowiadaniu Kościoła zrozumieją, że są dziećmi Ojca Niebieskiego. W zbawczej strategii Boga ci ostatni przesunęli się na pierwsze miejsce. Ta myśl pojawiła się już w genealogii Jezusa z Nazaretu (zob. Mt 1,1-17) oraz w opowiadaniu o magach ze Wschodu (zob. Mt 2,1-11). Teraz wybrzmiała jeszcze wyraźniej, wsparta cytatem słowa objawionego, i będzie przenikać Mateuszowe dzieło do samego końca.

W analizowanej perykopie po raz pierwszy słyszymy nauczanie Jezusa. Owszem, ewangelista zanotował wcześniej rozmowę Syna Bożego z Janem Chrzcicielem i szatanem, ale obecnie sam Mesjasz zwraca się do tych, dla których przyszedł na świat. W pierwszej publicznej wypowiedzi Jezus zawiera pełnię swej misji – wezwanie do nawrócenia, aby w ten sposób przygotować ludzkie serca na królowanie Boga. Słowa Jezusa pozostają aktualne i wiążące dla wszystkich spowitych ciemnością grzechu. Galilea stała się kolebką dzieła rozwijającego się aż do skończenia świata.

Panie Jezu Chryste, Światłości świata! Pomóż nam wyrwać się z ciemności zła i udziel łaski zrozumienia, że z Twojej woli jesteśmy dziećmi światłości, dziećmi jednego Ojca w niebie. Amen.

9. Kuszenie Jezusa Mt 4,1-11
11. Powołanie pierwszych współpracowników Mt 4,18-22