Komentarze do czytań – XXII TYDZIEŃ ZWYKŁY | od 30 do 5 września 2026 r. – ks. Jakub Zinkow

Dzisiejsza Liturgia Słowa

 

 

 

 

XXII Niedziela Zwykła, 30.08.2026

Pierwsze czytanie: Jr 20, 7-9 

Stary Testament jest przepełniony wieloma historiami z życia proroków. Jedne z nich są bardzo cudowne, zawierają opisy niezwykłych wydarzeń, które działy się za sprawą łaski Bożej. Na przykład historia proroka Eliasza, który pokonał fałszywych proroków na górze Horeb. Możemy również znaleźć nadprzyrodzone wizje, jak chociażby wizja świętości Boga ukazana prorokowi Izajaszowi. Jednakże wszystkie historie łączy podobny schemat. Na początku prorok otrzymywał powołanie do konkretnej misji, która zazwyczaj polegała na przypomnieniu Narodowi Wybranemu o potrzebie nawrócenia serca, powrotu do wiary i zaprzestania kultu obcych bogów. Następnie życie proroka było skupione na wzywaniu do nawrócenia, które często wiązało się z bardzo wielkim oporem słuchaczy. Często prorocy doświadczali wygnania i niezrozumienia. Natomiast na końcu ich misji zawsze okazywało się, że mieli rację. Nieraz dokonywało się to już za ich życia, a nieraz dopiero po ich śmierci lud rozumiał Boże przesłanie.

W dzisiejszym czytaniu słyszymy fragment głębokiego dialogu proroka Jeremiasza z Bogiem. Ten bardzo intymny fragment pokazuje jak misja proroka dotykała całej głębi życia powołanego. Prorok z jednej strony jest już zmęczony i bez sił wobec braku skuteczności głoszonych słów. Jednak chęci na nowo przywraca mu coś najcenniejszego. To miłość do Boga, która jest większa niż wszelkie przeciwności. Prorok odzyskuje na nowo sens, gdy spojrzy z perspektywy miłości na to co robi. To ważne pytanie także dla nas – czy nasza codzienna służba i głoszenie Słowa Bożego w codziennych sytuacjach są oparta na miłości, wobec Tego, który to Słowo nam przekazał?

Psalm responsoryjny: Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9

Psalm responsoryjny ukazuje wewnętrzne przeżycia proroka. Co ciekawe w treści Psalmu 63 jest odniesienie do ciała. Podmiot liryczny Psalmu jakby wszystkimi władzami i zmysłami chce wielbić Boga. W kolejnych linijkach słyszymy pragnienia duszy, woli, ciała, gestów czy mowy. Dla hebrajczyka, który był pierwszym bezpośrednim odbiorcą słów tego Psalmu, było oczywiste, że człowiek posiadający duszę i ciało jest jednością. Dzisiaj dla nas może to się wydawać nieintuicyjne, bo za sprawą epoki Oświecenia widzimy często niezależność duszy od ciała. Tak jakby ciało miało być robotem, który jest napędzany przez duszę. Dla starotestamentalnych to rozróżnienie nie było widoczne, przez co czytając takie Psalmy jak dzisiejszy warto mieć na uwadze kontekst, w którym powstawał. Może to być także pomocne w życiu duchowym, ponieważ jest to okazja, aby przed Bogiem stawać w całości swojego życia, ze wszystkim co przeżywamy i czego doświadczamy. Jezus Chrystus, który „za sprawą Ducha Świętego stał się człowiekiem, narodził się z Maryi Dziewicy i był do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu” (fragment IV Modlitwy Eucharystycznej, por. Hbr 4,15), jest nam absolutnie najbliższy. Sprawia to, że całym swoim ciałem i duszą możemy z ufnością przychodzić do Niego. Nawet z tak trudnym sprawami o jakich czytaliśmy w wyznaniu proroka Jeremiasza

Drugie czytanie: Rz 12, 1-2

Także drugie czytanie kieruje nas na temat kondycji człowieka w jego relacji wobec Boga. Porusza jednak szczególny temat poświęcenia się służbie Bożej. Jednakże nie skupia się już, jak to widzieliśmy w poprzedzającym Psalmie, na całościowym oddaniu się Bogu, ale na bardzo ważnej cesze charakterystycznej dla służby Bożej, a mianowicie na rozumności. W jednej z pieśni wielkopostnych z lekką wątpliwością możemy śpiewać „każde cierpienie ma sens…”. Chociaż oczywiście przekaz tych słów prowadzi nas do odkrycia wartości cierpienia, to warto zwrócić uwagę czy w naszym życiu nie ma przypadkiem często cierpienia czy trudności spowodowanych naszą bezrozumnością.

Na ten ważny wymiar służby Bożej zwraca uwagę św. Paweł. Służba Boża ma być rozumna, ponieważ rozum jest wielkim darem Bożym, który każdy z nas otrzymał. Za pomocą rozumu poznajemy Boga przez Jego dzieła (por. KKK 36), ponieważ jesteśmy stworzeni na obraz Boży. Oczywiście rozum posiada swoje ograniczenia, gdy zbliża się do odkrycia największych Bożych Tajemnic.

W dzisiejszym fragmencie widzimy, że „rozumna służba Boża” jest także złączona z ofiarą. Biorąc za wzór naszego Pana Jezusa Chrystusa rozumiemy, że pełnienie woli Bożej wiąże się z ofiarą, czyli dobrowolnym użyczeniem swojego życia wobec dobra, do którego zaprasza nas Bóg. Ta ofiara ma być „żywa”, co oznacza, że powinniśmy całe swoje życie składać Bogu, a nie tylko wybrane fragmenty, które nam się podobają. Także ofiara ma być święta, co potwierdza nam, że to nie my jesteśmy pierwsi w relacji z Bogiem. To On w swojej świętości jako pierwszy przychodzi do nas i przez to mamy pewność, że nigdy nas nie zawiedzie, bo wszystko opiera się na Jego autorytecie (por. 2 Tm 2,13). Wreszcie ofiara ma być Bogu miła, co stawia nam pytanie, czy jesteśmy posłuszni Bogu i Jego Objawieniu przekazywanemu przez Kościół.

Choć droga tego, które chce ofiarować się Bogu na Jego służbę może często wydawać się niełatwa, to warto prosić Go o udzielenie cnoty nadziei, która wykracza poza horyzont problemów, a otwiera na życie według wzoru Jezusa Chrystusa.

Ewangelia: Mt 16, 21-27

Święty Piotr od początku miał szczególną rolę pośród najbliższych apostołów Jezusa. To jego Jezus powołał na początku, a także w jego domu zatrzymał się, gdy dokonywały się pierwsze uzdrowienia w Galilei. Nadał mu nowe imię, które wskazywało na jego szczególną rolę w tworzącym się Kościele. Także jemu udzielił władzy pierwszeństwa pośród innych uczniów. Rola Piotra coraz bardziej wzrastała, co nie było jednak tożsame ze wzrostem jego nawrócenia.

W dzisiejszym fragmencie, który jest umieszczony mniej więcej w połowie od momentu powołania apostołów do czasu wydarzeń paschalnych, Jezus stawia wobec nich bardzo ważne pytanie. Słysząc zapowiedź przyszłych wydarzeń zbawczych, uczniowie muszą opowiedzieć się za lub przeciw Jezusowi. Kończy się powoli czas wielu uzdrowień, niezwykłych cudów i nadprzyrodzonych wydarzeń. Zapowiedź Jezusa można sparafrazować pytaniem „Czy chcesz iść rzeczywiście za mną, godząc się nie tylko na chwilę chwały, ale i na cierpienie? Czy chcesz iść za Mną, nawet wtedy, gdy wszyscy mnie znienawidzą?”. Taka wizja mesjańska Jezusa staje się dla Piotra wielką trudnością. Piotr ma swoją wizję Jezusa, a może także wizję siebie będącego blisko Jego chwały. Mocne słowa Jezusa, a szczególnie wyrażenie „szatanie” (które dosłownie tłumaczy się jako kogoś, kto dzieli, rozprasza), pokazują Piotrowi jego miejsce. Zbawiciel mówi mu dosłownie – „idź za Mnie”, co oznacza, że to Jezus prowadzi Piotra do zbawienia, a nie odwrotnie.

Choć takie słowa dla Piotra mogą być bardzo trudne, to bardzo ważne w tej sytuacji jest to, że Piotr rozmawia z Jezusem. Również dla nas, w różnych trudach podejmowanych dla Jezusa, ważne jest by być z Nim w relacji. Opowiadać Mu na modlitwie o swoim życiu, nawet o najtrudniejszych sprawach.

Warto wspomnieć, że w odpowiedzi Piotra brakuje jednego ważnego elementu. Nie widzi on perspektywy Zmartwychwstania. Natomiast Jezus nigdy nie oddziela zapowiedzi Męki od Zmartwychwstania. To bardzo ważne, by także w naszych modlitwach nigdy nie utracić celu naszego życia, którym jest życie w chwale. Wiemy bowiem dobrze, że Chrystus już pokonał śmierć.

 

Poniedziałek, 31.08.2026

Pierwsze czytanie: 1 Kor 2, 1-5

W czasach starożytnych Korynt był miastem przepełnionym wieloma kulturami, ponieważ znajdował się na bardzo ważnym szlaku handlowym, który usprawniał podróże morskie między wschodem i zachodem. Oznaczało to również, że jako miasto portowe było przepełnione wszelkimi możliwymi przyjemnościami, które oferował współczesny świat. Od wzniesień religijnych – było tu bowiem bardzo wiele świątyń ku czci wielu mitologicznych bogów, aż do najbardziej przyziemnych i cielesnych. Co gorsza, także wspólnota chrześcijan nie była wolna od wpływu otaczającego jej środowiska. List św. Pawła jest wezwaniem próbującym ratować ówczesną wspólnotę.

Usłyszany dziś fragment z drugiego rozdziału uzasadnia, dlaczego Paweł chce pouczyć Koryntian. Opisuje z czego wynika autorytet głoszonych przez niego nauk, co można najkrócej opisać cytując jeden z fragmentów: „nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego” (w.2). Oznacza to, że jego roszczenie do przekazywanych nauk nie wynika z jego mądrości, ale tylko i wyłącznie z jego osobistego poznania Jezusa Chrystusa. Dodanie przymiotnika ukrzyżowanego jeszcze dobitniej wskazuje, że św. Paweł najpierw jest świadkiem, a potem nauczycielem. To także do nas pytanie, na ile dbamy o osobiste poznanie Jezusa przez rozwijanie życia duchowego?

Psalm responsoryjny: Ps 119 (118), 97-98. 99-100. 101-102

Prawo było czymś bardzo ważnym dla każdego wiernego semity. Na pierwszym miejscu znaczyło ono Prawo przekazane Mojżeszowi na Górze Synaj. Nie możemy jednak, analizując tamtą minioną rzeczywistość, patrzeć z dzisiejszej perspektywy na pojęcie prawa, które na pierwszym miejscu ukazuje zazwyczaj charakter jurydyczny. Dzisiejszy świat jako podstawowy wymiar prawa uznaje zbiór reguł i norm do wypełnienia. Co ma czasami tragiczne konsekwencje, gdy potrzeba osądzić sytuację wykraczającą poza normę. Można wtedy utracić pierwszy cel prawa, jakim jest poszukiwanie tego, co komu jest sprawiedliwie należne.

Izraelici nie byli jak my skażeni pozytywistycznym rozumiem prawa, ponieważ dla nich Prawo byłoby przede wszystkim słowem miłującego Boga. Nakazy, które wynikały z Tory były świętością, której pragnął człowiek. Takie rozumienie prawa przedstawia dzisiejszy Psalm. Czy my umiemy pokochać prawa i przykazania, które daje nam Bóg?

Ewangelia: Łk 4, 16-30

W liturgii rozpoczynamy dziś czytania z Ewangelii według św. Łukasza. Autor  prawdopodobnie wywodził się z pogaństwa, a swoją drogę nawrócenia przeżywał u boku św. Pawła. Był przy bardzo wielu wydarzeń jego życia. Jest także autorem Dziejów Apostolskich. Celem dzieła Łukasza było przygotowanie chrześcijan na podjęcie misji ewangelizacyjnej w ówczesnym świecie. Dzieło przepełnione jest wieloma kontekstami, które miały być pomocne w dialogu z niewierzącymi.

Dzisiejszy fragment rozpoczyna działalność misyjną Jezusa. Wcześniejsze rozdziały opowiadały o okolicznościach narodzenia Jezusa, a także o Jego chrzcie i kuszeniu na pustyni. Jego misja zaczyna się w Nazarecie, w miejscu, gdzie był dobrze znany, ponieważ tam dorastał i się wychowywał. Fragment wydarzeń z nazareńskiej synagogi przedstawia dramatyczny kontrast. Z jednej strony Jezus wygłaszający proroctwo, które spełnia się w Nim, powoduje gigantyczną uwagę i skupienie, ale zaraz przeradza się to w zdziwienie, oburzenie a następnie ogromną agresję. Wystąpienie Jezusa ma bardzo wielką wagę, ponieważ konstytuuje treść Jego misji zbawczej. Jednak fakt, że mieszkańcy Nazaretu znają Jezusa staje się przeszkodą w przyjęciu tej treści. Warto zwrócić uwagę, że Jezus jako w pełni człowiek, musiał z pewną trudnością czy zawiedzeniem przyjąć taką reakcję swoich współziomków. To jednak nie powoduje w Nim załamania, ale raczej świadomość konieczności wyszydzenia i znieważenia. Stanowi to pierwszą zapowiedź męki i śmierci Jezusa. Jednak ostatnie zdanie daje także pełną nadziei zapowiedź, że to cierpienie skończy się chwałą. Tak jak przeszedł pośród nich bez szwanku, tak również przejdzie bramy śmierci do zmartwychwstania.

 

Wtorek, 01.09.2026

Pierwsze czytanie: 1 Kor 2, 10b-16

Teologia chrześcijańska podaje dwie kluczowe cechy jakie możemy powiedzieć o Bogu, czyli transcendencja i immanentność. Pierwsza wyjaśnia, że Bóg przekracza nas i jest od nas doskonalszy. Mamy nadzieję Go poznać, takiego jakim jest w pełni chwały (por. 1 J 3,2), ale nigdy nie będzie dla nas w pełni pojmowalny. Druga cecha mówi o tym, że Bóg przenika wszystko, to znaczy, że nie ma przestrzeni, w rozumieniu materialnym czy duchowym, która byłaby dla Niego niedostępna. Oczywiście, nie oznacza to, że nie mamy wolnej woli w działaniu, ponieważ zawsze możemy być zamknięci na działanie Boga.

Dzisiejszy fragment opowiada właśnie o drugiej cesze – immanencji. To cecha szczególnie przypisywana działaniu Ducha Świętego. Jego dzieło, które opisuje Paweł jest dwoiste. Z jednej strony Duch Święty jest Duchem samego Boga, co oznacza, że zna Go doskonale. Nic nie jest przed Nim ukryte, gdyż sam Duch jest Bogiem. Natomiast pojawia się tu druga bardzo piękna informacja dla nas. Jako chrześcijanie posiadamy w sobie tego Ducha. On uzdalnia nas do poznania Boga nie tylko na zasadzie faktów i wydarzeń. Daje nam możliwość zobaczenia w wydarzeniach zbawczych działanie Boga, co najbardziej przejawia się w zrozumieniu sensu krzyża i zmartwychwstania.

Psalm responsoryjny: Ps 145 (144), 8-9. 10-11. 12-13ab. 13cd-14

Psalm 145 jest rodzajem pieśni pochwalnej. Jako adresata przepięknej inwokacji można ukazać miłosiernego Boga, a w interpretacji chrystologicznej Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Pomocne w interpretacji tego psalmu jest wyobrażenie sobie jakby był on śpiewany przez poddanych wobec króla. Wszystko działoby się w pałacu królewskim przepełnionym poddanymi. Pieśń wznosiłaby serca do swojego króla. Wyśpiewywane słowa byłyby streszczeniem najpiękniejszych cech króla. Przy takim królu wzrastałoby także poczucie godności jaką mają poddani.

Takim królem jest nasz Dobry Bóg. Sprawiedliwy Król, który zawsze chce dobra swoich poddanych i jest wierny na wieki.

Ewangelia: Łk 4, 31-37

Cudowne działania Jezusa mają uwiarygadniać Jego naukę. Szczególnie na początku Jego działalności było ich wiele. Wzrastała przez to popularność Jezusa w Galilei. W dzisiejszym opisie cudu wyrzucenia złego ducha warto zauważyć dwie rzeczy.

Po pierwsze, to wydarzenie w piękny sposób pokazuje jak Bóg troszczy się o człowieka. Opętany był całkowicie poddany działaniu ducha nieczystego. Działanie Jezusa objawia Jego miłosierne Serce. Stanowczo przerywa mękę bezbronnego człowieka. Zły duch jest bezbronny wobec mocy Jezusa i nie wyrządza człowiekowi zupełnie żadnej szkody.

Także warto zwrócić uwagę na słowa ducha nieczystego. Można powiedzieć, że jest na swój sposób wierzący. Objawia przecież podwójną naturę Jezusa Chrystusa – człowieka i Boga. Jednak Zbawiciel przerywa to wyznanie. Objawienie chwały Bożej bowiem, nie będzie ujawnione przez słowa demona, ale przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Także dzisiaj wiele razy możemy słyszeć: „jestem wierzący”, „jestem pewien, bo mi tak powiedział Bóg” etc. Warto wobec siebie i innych zadać pytanie: „czy takie wyznanie pokrywa się rzeczywiście z czynami i decyzjami w życiu, które świadczą o wierności nauce Chrystusa?”

 

Środa, 02.09.2026

Pierwsze czytanie: 1 Kor 3, 1-9

Drogę wiarę można jak najbardziej porównać do rozwoju dziecka. Jeżeli spojrzymy na chrzest jako nowe narodzenie, to wówczas pierwsze lata wzrostu wiary są jakby dzieciństwem. Należy pamiętać, że w czasach wczesnochrześcijańskich wielu dorosłych nawracało się i przyjmowało chrzest. Choć w naszych czasach jeszcze jesteśmy przyzwyczajeni do chrztu dzieci, to jednak coraz bardziej wzrasta ilość chrztów przyjmowanych przez dorosłych. W tym kontekście, Paweł zwraca uwagę na proces rozwoju wiary we wspólnocie korynckiej. Nie jest to niestety dobra ocena, ponieważ zwraca uwagę, że nie postępują w wierze, pozostając cały czas „ludźmi cielesnymi”. Ich słabość objawia się w podziale wspólnoty i braku jedności. Jak dalej czytamy jest to spowodowane poczuciem przynależności do nauczycieli, którzy przekazywali im wiarę. Paweł zwraca im uwagę na bardzo ważną rzecz. Każdy głosiciel nauki chrystusowej jest tylko przekazicielem wiary, a nie jej posiadaczem. Warto dodać, że w skrajnym przypadku, głosiciele wiary bywali nawet uznawani za samych bogów, co wydarzyło się w Listrze. Paweł i Barnaba zostali przez pogan okrzyknięci Hermesem i Zeusem.

Głosiciel wiary może skupić na sobie, mimo że przekazuje Bożą naukę. Zwróćmy uwagę czy czasem, nie wierzymy różnym osobom bardziej ze względu na ich walory niż na to co głoszą. Stanowi to także ostrzeżenie dla wszystkich, którzy są odpowiedzialny za przekaz wiary. Można to sprawdzić zadając sobie pytanie, czy bez danego świadka wiary, nadal pozostawałbym wierny nauce Chrystusowej?

Psalm responsoryjny: Ps 33 (32), 12-13. 14-15. 20-21

Pierwszeństwo Boga wśród wspólnoty rozwija dzisiejszy Psalm. Pierwszym spoiwem, które łączy jej członków, czasem bardzo od siebie po ludzku oddalonych, jest sam Bóg. Warto wziąć za przykład chociażby Apostołów Jezusa, którzy byli tak bardzo różni. Gdyby nie Jezus, prawdopodobnie nigdy nie stworzyliby tak niezwykłej społeczności. Do takiego Boskiego wymiaru warto powracać, zwłaszcza, gdy przychodzi kryzys i zagubienie tożsamości. Gdy pojawiają się we wspólnocie pytanie: co tak naprawdę nas łączy? Dla kogo tu jesteśmy? Gdy w centrum jest Bóg, to możemy być pewni Jego opieki i pomocy. W wymownych słowach podkreśla to dzisiejszy Psalm: Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem, naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie. Pan spogląda z nieba, widzi wszystkich ludzi.

Ewangelia: Łk 4, 38-44

Publiczna działalność Jezusa rozpoczęła się od wielu uzdrowień i cudownych zdarzeń. To ważne potwierdzenie Jego Boskości, która objawia się właśnie w takich wydarzeniach. Jednakże uzdrowienia nie są celem samym w sobie. Rolą Jezusa nie jest zabranie nam wszystkich cierpień i przeciwności. Gdyby tak było to nie byłby wówczas potrzebny krzyż, ponieważ każda trudność byłaby cudownie rozwiązana. Jednakże, nie takie rozwiązanie wybrał Jezus. Nie taka jest logika Bożego odkupienia.

Dzisiejszy fragment Ewangelii skupia nas na pewnej relatywności cudownego działania Jezusa. Widzimy to na dwóch przykładach. Pierwszy, bardziej subtelny, można dostrzec w czynności, którą wykonała teściowa Szymona Piotra. Po uzdrowieniu nie skupi a się na świętowaniu czy przesadnym celebrowaniu, ale powraca do obowiązków domowym. Co oznacza, że celem uzdrowienia jest powrót do sił, które wcześniej zostały utracone. Jest to bardziej prowiant na drogę niż nagroda. Natomiast drugi przykład, to modlitwa Jezusa na pustynnym miejscu i odejście z Kafarnaum. Jego decyzje jasno ukazują priorytety. Cudowne działania nie dzieją się bez modlitwy, bo to ona przygotowuje i usprawnia człowieka na przyjęcie woli Bożej, niezależnie jaka by ona nie była. Gdyby Jezus pozostał w Kafarnaum, Ewangelia nie dotarłaby dalej. Dalsze działanie w tym miejscu, mogłoby wręcz osłabić powagę Jezusa, który stałby się bardziej codziennym uzdrowicielem, niż Zbawicielem.

 

Czwartek, 03.09.2026

Pierwsze czytanie: 1 Kor 3, 18-23

Wspólnota koryncka przeżywała konflikty związane z przynależnością do konkretnych świadków wiary, o czym słyszeliśmy wczoraj. Ich błędem było przewartościowanie samego głoszącego w porównaniu z nauką, którą głosił. W dzisiejszym fragmencie św. Paweł porusza temat przywiązania człowieka do innych ludzi oraz także do rzeczy.

To może być dobrą okazją do zastanowienia się nad tematem własności prywatnej, która przez wieki była bardzo różnie rozumiana w filozofii. Od skrajnego liberalizmu, gdzie własność prywatna ma wartość bezwzględną, aż po skrajny komunizm, gdzie taka własność w ogóle nie istnieje. Św. Paweł kładąc fundamenty pod przyszłe nauczanie społeczne Kościoła wskazuje bardzo ważny aspekt pojęcia własności. Co możemy odczytać z tych słów? Paweł zwraca uwagę Koryntianom, aby na pierwszym miejscu nie stawiali pojęcia, że coś jest „moje” albo „twoje”. Ukazuje, że jako wspólnota posiadają wszystko, ponieważ Bóg im wszystko ofiarował. Komponuje się to z poleceniem Boga wobec pierwszych rodziców: „Czyńcie sobie ziemię poddaną” (Rdz 1,28). W Bożej logice jesteśmy przez Boga obdarowani. Oczywiście, możemy posiadać własność prywatną, która zdobywamy przez uczciwą pracę. Niemniej jednak istnieją sytuacje, gdy taka własność staje się relatywna, gdy ktoś inny potrzebuje bardziej daru Bożego. Świadomość obdarowania może nam bardzo pomóc wobec różnych pragnień posiadania dóbr.

Psalm responsoryjny: Ps 24 (23), 1-2. 3-4ab. 5-6  

Psalm 24 rozwija temat własności i relacji człowieka do dóbr, które posiada. Oczywistym jest, że Bóg jako stworzyciel jest pierwszym właścicielem tego co stworzył. Jednakże, warto wznieść się trochę ponad logikę posiadania, ponieważ może ona bardzo ograniczyć nasze zaufanie do Boga. Psalm ten charakteryzuje człowieka, który jest wolny od takiej logiki. Czym się charakteryzuje? „Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, który nie skłonił swej duszy ku marnościom”. Czyste ręce to obraz uczciwego działania. Chrześcijanin jest zaproszony do świadczenia o przykazaniach pośród codziennego życia. Nie ma wówczas rozdźwięku między wyznawaną wiarą i czynami. Czyste serca to obraz hojności i otwartości na różne sytuacje. Między innymi na takie, gdy po ludzku wydaje się coś być niesprawiedliwe. Hojność i wykroczenie poza własny interes to przejaw dobroci Bożej, która może się objawić w naszych czynach. Wreszcie wolność od skłonności do marności jest zaproszeniem do niezatrzymywania się tylko na ziemskiej perspektywie, ale w każdej sytuacji szukania Bożego spojrzenia.

Ewangelia: Łk 5, 1-11

W tej dobrze znanej Ewangelii warto zwrócić uwagę na to co dzieje się z Szymonem Piotrem. W tych z pozoru zwykłych okolicznościach dnia codziennego Jezus zaprasza Szymona i apostołów do dwukrotnego odbicia od brzegu. Pierwszym jest odbicie „nieco dalej”. Z tego miejsca Jezus rozpoczyna naukę skierowaną do ludzi na brzegu. To bardzo wymowny obraz, bo Szymon może wówczas spojrzeć na ludzi tak jak spoglądał Jezus. Można wręcz powiedzieć, że niejako przenikają się nawzajem te spojrzenia. Już to mogło zachwycić Piotra, ponieważ za chwilę przystaje na kolejną propozycję Jezusa by zarzucić sieci, która jest niejako drugim odbiciem od brzegu. Jednakże należy pamiętać, że całe wydarzenie dzieje się w ciągu dnia, gdy nie ma już dobrej pory na łowienie ryb. Wobec nocnej porażki z kiepskim połowem, propozycja Jezusa wobec Szymona może brzmieć absurdalnie.

To drugie odbicie od brzegu, czyli wypłynięcie na głębię, jest obrazem świadomej decyzji zaufania Jezusowi. Tak jak pierwsze mogło polegać na zwykłej ciekawości czy fascynacji, to drugie staje się już poważnym opowiedzeniem się za Jezusem. Gdyby nie było cudownego połowu, Szymon mógłby wystawić się na pośmiewisko. Także wypłynięcie na głębię mogło skończyć się tragedią, gdy po całej nocy wypływają na bardzo zmienne pogodowo jezioro Galilejskie.

Cudowny połów kończy się dwoma wnioskami. Szymon odkrywa wezwanie do nawrócenia wobec swojej grzeszności, ale także słyszy niezwykle piękne słowa powołania do pójścia za Chrystusem. Czy ja w moim życiu widzę takie momenty, gdy Jezus mnie zaprasza do wyjścia poza swoją logikę myślenia? Do pójścia za Nim?

 

Piątek, 04.09.2026

Pierwsze czytanie: 1 Kor 4, 1-5

Podporządkowywanie się władzy i panującym zasadom jest czymś zazwyczaj oczywistym w społeczności ludzkiej. Co więcej jest to obowiązek, który powinien spełniać każdy chrześcijanin. Co jednak, gdy posłuszeństwo wiąże się z łamaniem sumienia? Kiedy prawa nie są sprawiedliwe i zaprzeczają godności człowieka?

Św. Paweł w dzisiejszym fragmencie przedstawia refleksję na temat posługi szafarza, czyli tego kto jest odpowiedzialny za przekazywanie sakramentów i Słowa Bożego. Dokładniej wskazuje na jego odpowiedzialność przed swoim sumieniem, władzą ludzką i samym Bogiem. W rozważaniach Pawła, które mają stać się inspiracją dla korynckiej wspólnoty, widać hierarchię wobec punktów odniesienia przed chwilą wymienionych. Bóg jest najwyżej w hierarchii. Wszystko jest poddane Jego sądowi. Żadna inna władza nie może być wyżej niż samo Prawo Boże. Kolejnym wskaźnikiem dla Pawła jest sumienie, które jest sądem rozumu, który każdy otrzymał od Boga. W jego świetle rozpoznaje się to, co jest dobre i co złe. Podporządkowanie sumieniu jest kluczowe dla każdej podjętej decyzji. Jednakże sąd sumienia musi być zawsze dokonywany w świetle Prawa Bożego i nie może go przekraczać. Na ostatnim miejscu Paweł umieszcza odniesienie ludzkie. Nie oznacza to, że miałby się nie podporządkowywać władzy czy wskazaniom innych ludzi. Jednakże dokonuje tego pamiętając o właściwej kolejności wcześniejszych punktów odniesienia.

Psalm responsoryjny: Ps 37 (36), 3-4. 5-6. 27-28ab. 39-40

Czy Bóg jest dobry tylko dla tych którzy są mu posłuszni i spełniają Jego nakazy? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Często widzimy najróżniejsze konfiguracje możliwych odpowiedzi. Najczęściej najtrudniejsze do zrozumienia są sytuacji, gdy ktoś stara się być poddanym Bożym Prawom, a spotyka go nieszczęście. Choć pojawiają się też wątpliwości czy nawet oburzenie, gdy widać powodzenie kogoś lekceważącego Przykazania. Psalm 37 porusza relację Bożego błogosławieństwa i prawości człowieka. Cała treść jest przepełniona jednym przekazem – posłuszeństwo Bogu daje Jego błogosławieństwo. Inspirując się tym tekstem, na powyższe wątpliwości można odpowiedzieć w następujący sposób. Najważniejszym punktem odniesienia dla człowieka powinna być relacja z Bogiem. Wzrasta ona, gdy zbliżamy się do Boga przez Jego Prawa i Przykazania. W takiej perspektywie, błogosławieństwo, które często błędnie mylimy z błogim stanem przyjemności i życia bez problemów, jest zawsze obecne. Można wówczas żyć w licznym cierpieniu, ale będąc w stanie łaski, czyli blisko Boga, jesteśmy pewni Jego błogosławieństwa. W teorii brzmi to bardzo pięknie, ale często jest trudne do zaakceptowania. Niemniej jednak, wiara pomaga nam przyjąć, że tak rzeczywiście jest. Nie dzieje się to automatycznie i nagle, ale to długi proces przyjmowania Bożych Przykazań i wzrastania w pewności, że Bóg jest blisko nas, niezależnie od tego co się dzieje.

Ewangelia: Łk 5, 33-39

„Z gębą jak cmentarz świata nie zbawisz”, mawiał o. Leon Knabit OSB. Często zarzuca się katolikom, że nasza wiara jest bardzo smutna i opiera się tylko na niewolniczym spełnianiu przykazań. Nie oceniając prawdziwości czy fałszywości takich sądów warto dziś chwilę zastanowić się nad tym, co powoduje we mnie nauka Chrystusa, a także w jaki sposób dzielę się nią w życiu codziennym.

W dzisiejszej Ewangelii zarzut faryzeuszów nie jest czymś niedorzecznym. Oczywistym jest, że nowopowstająca wspólnota uczniów Jezusa, w której byli też uczniowie Jana Chrzciciela, będzie porównywana do wspólnoty Jana. Tę sytuację Jezus wykorzystuje, aby zwrócić uwagę na bardzo ważny aspekt życia przenikniętego Ewangelią.

Faryzeusze widzieli zewnętrzny znak pobożności uczniów, który w przypadku wspólnoty Jana był oczywisty i bardzo przekonujący. Modlitwa i post to podstawowe środki w drodze nawrócenia i wzrostu w wierze. Jednakże Faryzeusze wpadają w pułapkę oceny wierzących według ich czynów. Jest to bardzo niesprawiedliwy sąd, ponieważ nie daje całego obrazu człowieka. Na holistyczne podejście w spojrzeniu na człowieka wiary zwraca uwagę Jezus. Wiara nie jest jedynie listą czynności do wykonania, nawet tych najpobożniejszych, ale przede wszystkim przemianą całego życia. To oznacza, że człowiek rodzi się na nowo w wierze, jak usłyszał od Jezusa Nikodem („Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić.” J 3,7). Skutkiem nowego narodzenia jest kompletnie nowe życia, które zmienia się w każdej sferze. Z tego powodu jest oczywiste, że gdy Jezus jest pośród uczniów i w ich obecności dokonuje niezwykłych rzeczy, to jest to czas radości. Za chwilę potem przyjdzie czas smutku i próby, ale nie teraz. Najważniejsze jest by życie duchowe było spójne z życiem codziennym. Stanie się to wówczas świadectwem dla innych, że życie z Bogiem jest piękne, a nie smutne oraz prawdziwe i nieodrealnione.

 

Sobota, 05.09.2026

Pierwsze czytanie: 1 Kor 4, 6-15

Dzisiejszy fragment Listu do Koryntian to bardzo emocjonalne i przejmujące wołanie św. Pawła. Dotychczas poruszał w liście konkretne problemy, które powodowały kryzys wspólnoty, natomiast teraz odnosi się już wyłącznie do świadectwa swojego życia. Te słowa mają poruszyć Koryntian, by umieli wznieść się ponad wszystkie spory i waśnie, które przysłaniają im Chrystusa. Wiele cierpień, których doświadczył Paweł podczas podróży apostolskiej mają teraz na celu uautentycznić jego posługę. Apostoł nie jest tylko mędrcem, który daje cenne wskazówki, ale tym, który rzeczywiście je realizuje w swoim życiu. Wyliczając kolejne przeciwności nie chce jednak żalić się przed Koryntianami ani szukać przesadnego współczucia. Nie liczy także na ich zawstydzenie. Świadczy o tym przykład błogosławieństw podobnych do tych wygłoszonych w Kazaniu na Górze. Zamiast zła, które go spotkało (złorzeczenie, prześladowania, spotwarzania), ukazuje dobro (błogosławieństwo, znoszenie, dobre słowo). Ostatnim słowem zachęty jest poruszenie relacji ojcowskiej, którą ma Paweł z Koryntianami. Jako założyciel wspólnoty dba o nich jak o własne dzieci. Na wzór św. Pawła możemy dziś zadać sobie pytanie, czy wobec nam powierzonych osób jesteśmy tylko nauczycielami czy raczej świadkami?

Psalm responsoryjny: Ps 145 (144), 17-18. 19-20. 21

Trud pielgrzymki czy innego rodzaju wędrówki jest dobrą okazją, aby bardziej zrozumieć na czym polega relacja z Bogiem. Każda droga ma to do siebie, że jest nieprzewidywalna. Nie da się nigdy do końca wszystkiego przewidzieć. Z jednej strony to trudne, ale także bardzo piękne. Pozwala bardziej zaufać, że nie tylko ja sam czuwam nad moją drogą. Zawsze znajdą się pomocni ludzie, którzy dodadzą aż nadto.

Tak też jest z relacją z Panem Bogiem. Psalm nas zapewnia, że Bóg słyszy wołanie swoich dzieci i jest przy tych, którzy Go miłują. Nie daje jednak od razu wszystkich darów, ale stopniowo ich udziela. Ważne, by jednak zdecydować się na wyruszenie na tę drogę. Dalej Pan wszystkim się zajmie.

Ewangelia: Łk 6, 1-5

Kolejny dzień słyszymy Ewangelię, w której Jezus rozbija dotychczasowe schematy faryzeuszów. Fragment o zrywaniu kłosów jest okazją, aby zastanowić się nad celowością różnych czynności. Dobrym przykładem, choć o trochę innej logice niż w Ewangelii, są czynności liturgiczne podczas Mszy świętej. W czasie niej widzimy wiele gestów, które z pozoru mogą wydawać się bez sensu. Po co na przykład okadzać ołtarz, gdy dym i zapach zaraz znikną? Albo jaki sens ma obmycie rąk przez kapłana, gdy robi się to bez mydła, bo przecież nic tak naprawdę się nie umywa? Może brzmi to trochę karykaturalnie, ale ma nam to pomóc zrozumieć jedną bardzo ważną rzecz. To, co czynimy wobec Pana Boga ma zawsze jakiś cel. W liturgii symbole i gesty mają na celu skupić naszą uwagę na głębszym znaczeniu dokonywanych czynności. Jak w wymienionych przykładach – uczczenie Boga przez rozbudzenie naszych zmysłów kadzidłem albo obraz czystego serca w obmyciu rąk. Przykład z Ewangelii pokazuje również temat celowości. Brak pracy w czasie szabatu miał na celu, aby zaoszczędzony czas poświęcić na odpoczynek i chwalenie Boga. Jak byłoby to możliwe podczas głodu w drodze? Sam znak mijałby się z celem. Pomyślmy czy w naszym życiu także często nie skupiamy się nad samymi czynnościami, zapominając o ich właściwym celu.