Komentarze do czytań – XXI TYDZIEŃ ZWYKŁY | od 23 do 29 sierpnia 2026 r. – ks. dr Błażej Węgrzyn

Dzisiejsza Liturgia Słowa

 

 

 

 

XXI Niedziela Zwykła, 23.08.2026r.

Pierwsze czytanie: Iz 22, 19-23

Wydawać by się mogło, że skoro w tę swoistą intrygę pałacową – zastąpienie Eliakimem Szebny na stanowisku zarządy pałacu – wmieszał się Pan, to nowy urzędnik musi okazać się nienaganny. Tymczasem tak nie jest, bo już w następnych wersetach (pominiętych przez lekcjonarz) przeczytamy: „Na nim [= Eliakimie] zawieszą całą chlubę jego domu ojcowskiego – młode pędy i odrośle – wszystkie drobne naczynia, od czarek do wszelakich dzbanów. W ów dzień, mówi Pan Zastępów, kołek wbity na miejscu pewnym nie wytrzyma, lecz złamie się i spadnie [sic!], a cały ciężar, który na nim wisiał, roztrzaska się. Albowiem Pan powiedział!” (Iz 22, 24-25). Tak to okazuje się, że także w wymiarze nadprzyrodzonym pozostaje w mocy rozróżnienie między urzędem a urzędnikiem (instytucją a jej funkcjonariuszem). Nie inaczej będzie z Szymonem Piotrem z dzisiejszej Ewangelii: fakt przekazania mu – wraz z Apostołami – władzy „kluczy królestwa niebieskiego” nie ochroni go przed zaparciem się Mistrza. Analogicznie rzecz się ma z szafowanymi przez nich oraz ich następców sakramentami: „Podczas gdy gwarancja ta [= mocy Ducha Świętego] jest dana w aktach sakramentalnych, tak że nawet grzeszność szafarza nie może stanowić przeszkody dla owocu łaski, to jednak istnieje wiele innych działań, na których pozostają ślady jego ludzkich cech, nie zawsze będące znakiem wierności Ewangelii, a przez to mogące szkodzić apostolskiej płodności Kościoła” (KKK 1550).

Psalm responsoryjny: Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 6 i 8bc

W kontekście Eliakima oraz apostołów i szafarzy Kościoła, wyłuskajmy z psalmu następujący werset: „Pan patrzy łaskawie na pokornego, pyszałka zaś dostrzega z daleka”. Poprośmy, by rozróżnienie między urzędem a urzędnikiem zakotwiczało się najpierw u samych urzędników…

Drugie czytanie: Rz 11, 33-36

Choć co do zasady drugie czytania w niedziele okresu zwykłego biegną własnym rytmem, bez umyślnej zbieżności tematycznej z resztą tekstów biblijnych, tym razem tak właśnie się dzieje. Słyszymy dziś hymn o przedziwnej mądrości Boga, którym święty Paweł podsumowuje passus Listu do Rzymian poświęcony tajemnicy odstępstwa większości Izraela od Jezusa, przez co jednak „zbawienie przypadło w udziale poganom, by ich [= żydów] pobudzić do współzawodnictwa” (Rz 11, 11). Tu także wybrańcy nie doskoczyli do poprzeczki swego wyboru: wybrani, by utworzyć Lud Boży, z którego wyjdzie Zbawiciel świata… sami w większości Go nie wybrali. „Czyż [jednak] Bóg odrzucił lud swój? Żadną miarą!” (Rz 11, 1). Analogicznie nie odrzuca Bóg samego szafarstwa w Kościele, mimo odstępstw szafarzy.

Ewangelia: Mt 16, 13-20

Co Apostołowie mogą sami z siebie? To samo, co „ludzie”: dostrzec w Jezusie jedynie proroka pokroju Jana Chrzciciela, Eliasza i Jeremiasza. Lecz kim On właściwie jest? Nieprzenikniona to tajemnica. W końcu Bóg jest niepojęty, a Jego niepojętość domaga się religijnego uszanowania, czyli uczczenia i adorowania w duchu zdrowej bojaźni. Wierzę, że przynajmniej ślad takiej postawy serca Jezus dostrzegł dziś w Apostołach, a teraz przychodzi moment, by na tej glebie posiać nowe ziarno, o które w ciszy własnego serca poprosił Ojca. A Ojciec wysłuchał – jakże by inaczej! – i posłał Szymonowi ich Ducha, by „przy Jego pomocy powiedzieć: «Panem jest Jezus!»” (por. 1 Kor 12, 3): „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego!”; a żeby Piotr nie miał pysznych złudzeń, że to „Duch daje życie, a ciało na nic się nie zda” (por. J 6, 33), słyszy: „Nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”. Pragnę, byśmy dziś na nowo spostrzegli i utwierdzili się w tym spostrzeżeniu, że ten ukryty dialog Jezusa z Ojcem – dialog życiodajny, bo dający Ducha – dokonuje się nadal w sakramentach sprawowanych przez następców Apostołów i nas, księży, ich współpracowników: „Tę posługę, którą posłani przez Chrystusa czynią i dają na mocy daru Bożego to, czego nie mogą uczynić i dawać sami z siebie, tradycja Kościoła nazywa «sakramentem»” (KKK 875).

 

Poniedziałek, 24.08.2026 r. – Święto św. Bartłomieja, Apostoła

Pierwsze czytanie: Ap 21, 9b-14

Wydaje się, że pierwsze czytanie najlepiej jest interpretować w ścisłej łączności z Ewangelią – w niej, Bartłomiej-Natanael, zachwycony znajomością swego serca przez Jezusa, słyszy od Niego zapowiedź: „Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Czy może być coś większego od bycia poznanym przez Boga?! Wiele osób zatrzymuje się na tym aspekcie swojej modlitwy: „Jezus mnie zna do głębi! «Przenikasz i znasz mnie, Panie…» (por. Ps 139 [138], 1)”. Tymczasem czytanie z Apokalipsy pozwala poszerzyć tę perspektywę, „ukościelnić” ją, by tak rzec. Oto jej autor – podczas niedzielnej liturgii – „doznaje zachwycenia” (zob. Ap 1, 10) i otrzymuje szereg wizji, których treścią jest Kościół, czyli „Chrystus pośród nas” (por. Kol 1, 27). Dzisiejsze końcowe wizje objawiają Kościół jako „Oblubienicę, Małżonkę Baranka” i zarazem „Miasto Święte – Jeruzalem [Nowe]”. Pobrzmiewają tu starotestamentalne teksty prorockie, personifikujące Izraela z jego świątynią jako kobietę umiłowaną przez Boga. Skoro więc i ja, i Ty – jak Bartłomiej-Natanael – jesteśmy osobiście rozpoznani przez Pana, to zmienia się także więź między nami, stajemy się organiczną jednością, o której mówią dzisiejsze obrazy apokaliptyczne. Zauważmy przy tym, że zarówno Bartłomiej-Natanael, jak i autor Apokalipsy pozwolili Jezusowi i aniołowi poprowadzić się w wierze dalej. Pozwólmy i my!

Psalm responsoryjny: Ps 145 (144), 10-11. 12-13. 17-18

Do apokaliptycznych figur „Oblubienicy” i „Miasta” psalmista dołącza obraz „królestwa”, w czym zbiega się z okrzykiem Bartłomieja-Natanaela z Ewangelii: „Ty jesteś Królem Izraela!”. A „królestwo” to także obraz Kościoła: „Kościół jest Królestwem Chrystusa już teraz obecnym w misterium” (KKK 763). Warto zafundować sobie w tym kontekście prywatną katechezę nt. rzeczywistości Kościoła w zamyśle Bożym, sięgając do naszego Katechizmu (751-758), by uchwycić wspólny mianownik tych i innych jeszcze obrazów.

Ewangelia: J 1, 45-51

Czwarta Ewangelia zaczyna się i kończy subtelnym zapewnieniem, że wiarę w Jezusa przyjmuje się i wyznaje we wspólnocie, czyli w Kościele. Najpierw jest to dzisiejszy Bartłomiej-Natanael, który odmawia uwierzeniu na słowo Filipa; na końcu jest to Tomasz, który odmawia uwierzeniu na słowa dziesięciu braci apostołów. Do obu z nich Jezus wyciąga rękę indywidualnie: Bartłomiejowi-Natanaelowi mówiąc o tajemniczym „figowcu”,  Tomaszowi zaś odsłaniając rany po gwoździach i włóczni. Tym samym, Jezus potwierdza to, co wcześniej przekazała im wspólnota Kościoła. Ponadto, obu apostołom Jezus zaleca poszerzenie perspektywy: Bartłomiej-Natanael ma nie poprzestawać na wierze na bazie znaku owego „figowca”, Tomasz zaś ma nie poprzestawać na wierze na bazie znaku widzenia ran; pierwszy słyszy: „Zobaczysz jeszcze więcej niż to!”, a drugi: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli!”. Zastanówmy się, czy nasza wiara jest dość wspólnotowa, kościelna, a także, czy cierpliwie czekamy, aż nasi „Bartłomieje-Natanaele” i „Tomasze” dołączą do naszej wiary.

 

Wtorek, 25.08.2026 r.

Pierwsze czytanie: 2 Tes 2, 1-3a. 14-17

W listach św. Pawła łatwo jest przeoczyć kluczowy przyimek – „w” (po gr. en). Posłuchajmy autorów fachowego komentarza: „Przyimek en, «w», z dopełnieniem «Chrystus» pojawia się 165 razy w listach Pawłowych (włączając en Kyriō, «w Panu», i en auto, «w nim»). (…) Najczęściej en Christō wyraża ścisłą więź Chrystusa z chrześcijaninem – włączenie, które oznacza symbiozę dwóch osób. (…) Znaczenia zwrotu nie powinno się ograniczać do wymiaru przestrzennego, bowiem często oznacza on dynamiczny wpływ wywierany przez Chrystusa na chrześcijanina, który został w Niego włączony. Chrześcijanin staje się w ten sposób członkiem całego Chrystusa – Ciała Chrystusowego” (R. Brown, J. Fitzmyer, R. Murphy [red.], Katolicki komentarz biblijny, Vocatio, Warszawa 20133, 88:117 i 121, str. 2172n). Także dzisiejszy fragment zawiera ten przyimek, i to dwukrotnie niczym klamrę: na początku („Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Kościoła Tesaloniczan «w» Bogu, Ojcu naszym, i [«w»] Panu Jezusie Chrystusie!”) i na końcu (parafrazując: „Abyście zostali uwielbieni «w» Nim, naszym Panu Jezusie Chrystusie”). Pobądźmy dziś przy tym tajemniczym przyimku „w”, który u św. Pawła funkcjonuje jak dziurka od klucza, przez którą możemy spojrzeć na misterium Kościoła, tajemnicę naszego wszczepienia w Chrystusa…

Psalm responsoryjny: Ps 96 (95), 10. 11-12. 13

Jako uzasadnienie wyższości Pana, Boga Izraela, nad „wszystkimi bogami pogan”, psalmista podaje prawdę wiary o stworzeniu aniołów: „Pan stworzył niebiosa” – czyli świat czystych duchów, do których (gdyby nawet istnieli) musieliby zaliczać się tamci pogańscy bogowie (zob. KKK 326). W kontekście komentarza do pierwszego czytania, dodajmy tu kolejne uzasadnienie: „Wszyscy bogowie pogan są tylko ułudą, Pan zaś stworzył…” – Kościół. „Kościół nie jest tylko jakimś zgromadzeniem wokół Chrystusa, lecz jest on zjednoczony w Nim, w Jego Ciele” (KKK 789). Tylko Bóg tak potrafi! My, co najwyżej, potrafimy założyć jakąś sprawnie funkcjonującą organizację albo zadbać o dobry klimat we wspólnocie.

Ewangelia: Mt 23, 23-26

Wcześniej, w ramach Kazania na Górze, Jezus uczył o zdrowym kierownictwie duchowym: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku! Wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata!” (Mt 7, 3-5). Dzisiejszy fragment możemy potraktować jako uzupełnienie tamtych słów: wówczas obłuda dotyczyła zabierania się za oczyszczanie innych bez uprzedniego przećwiczenia tego na sobie – obecnie, obłuda oznacza rozliczanie siebie i innych z zewnętrznych aktów religijności z pominięciem dyspozycji serca („Przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!”); wówczas grzeszono jednostronnością – obecnie, niespójnością („Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna strona stała się czysta!”). Pamiętajmy przy tym, że Jezusowi nie chodzi ani o zobojętnienie na moralną kondycję bliźniego, ani o pominięcie widzialnej strony religijności. Jezus chce naprawiać i przywracać ład tak między nami, jak i wewnątrz nas samych („To należało czynić, a tamtego nie zaniedbywać!”).

 

Środa, 26.08.2026 r. – Uroczystość NMP Częstochowskiej

Pierwsze czytanie: Prz 8, 22-35

Dzisiejsze czytanie maluje przed nami portret Mądrości spersonifikowanej jako wierna i odwieczna Towarzyszka Boga, obecna przy Jego dziełach niczym żona, która trwa przy mężu w jego pracy. Ten zachwycający portret ma wydźwięk moralny: Mądrość chce podzielić się swym Boskim Małżonkiem, pragnie udzielić do Niego dostępu i zaprosić czytelników Księgi do ich domu – dlatego wzywa: „Więc teraz słuchajcie mnie! Nie odrzucajcie przestrogi!”. Jest jasne, że taki wydźwięk czytania mamy przenieść na Maryję z Ewangelii z Jej wezwaniem do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek [mój Syn] wam powie!”. Zauważmy jeszcze, że zarówno posłuszeństwo Mądrości, jak i posłuszeństwo Maryi bierze się z zafascynowania, zauroczenia wręcz Nimi – nie siły woli („Zrobię to!”), lecz siły relacji („Zrobię to ze względu Ciebie”). To ważne i dla osobistego wychowania moralnego, i osobistej pobożności maryjnej.

albo

Pierwsze czytanie: Iz 2, 2-5

Nie inaczej rzecz się ma z „górą świątyni Pańskiej”, jak z Mądrością z Księgi Przysłów – także ona, „góra świątyni”, dziś symbolizuje Maryję z Ewangelii: tak, jak „narody i mnogie ludy” przychodzą do pięknej świątyni z jej kultem, by tam uczyć się dróg Pana, tak do Maryi, pięknej Służebnicy Pańskiej, przystępują weselni słudzy, by zostać przekierowanymi do Jezusa, kształtując serca w szkole Jej własnej adoracji.

Psalm responsoryjny: Ps 48 (47), 2-3b. 9. 10-11. 13 i 14c i 15a

Dzisiejszy Psalm wydaje się bardziej odpowiadać Izajaszowemu wariantowi pierwszego czytania – dominują w nim bowiem paralelne wątki „miasta Boga/Pana Zastępów”, „świętej góry”, „świątyni” i „Syjonu”. Warto tym bardziej zaakcentować, że wspomniane wątki mają wartość drugorzędną i pomocniczą: „miasto Boga” objawia Jego „wielkość godną wielkiej chwały”;  „święta góra” wzbudza „radość” z tytułu zamieszkującego nią Pana; „świątynia” jest miejscem „rozważania łaskawości Boga”; „wieże Syjonu” zaś motywują do przekazywania wiary w Boga „przyszłym pokoleniom”. Także symbolizowana pod tymi figurami Maryja, którą wszakże „błogosławić będą wszystkie pokolenia” (Łk 1, 48), postrzega siebie jako aż i tylko „Służebnicę Pana” (Łk 1, 38), która niesie Go innym: w łonie, poleceniu z Kany, testamencie z krzyża…

Drugie czytanie: Ga 4, 4-7

Mam to zdanie wypisane na rewersie jednego z moich obrazków prymicyjnych: „Nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem”. Awers zaś przedstawia prosty rysunek serca wpisanego w krzyż (wykonany przez mojego ówczesnego bliskiego kolegę seminaryjnego). Dla mnie to kwintesencja dzisiejszego czytania: „usynowienie” przez „wykupienie”, czyli właśnie serce na krzyżu. Lecz nie jest to kwintesencja oczywista, bez łaski nie dorysowalibyśmy serca do krzyża ani krzyża do serca: nie na darmo więc św. Paweł wzmiankuje tu o roli Ducha Świętego, który dowodzi, że jesteśmy synami, odtwarzając w naszych sercach modlitwę Jezusa do Boga: „Abba, Ojcze!”. W bliźniaczym tekście Listu do Rzymian, Apostoł pokazuje jeszcze, że to wołanie do Ojca rozgrywa się zwłaszcza w chwili „uśmiercania popędów ciała” (zob. Rz 8, 13-15). A zatem serce na krzyżu jest świadectwem wzajemności: serce Jezusa zstępuje do nas z krzyża, by na powrót nas na krzyż wciągnąć i tam dokonać naszego oczyszczenia tak, byśmy żyli wolni od nieuporządkowanych namiętności – jako synowie w Synu, przybrane dzieci Boże.

Ewangelia: J 2, 1-11

Na scenie czwartej Ewangelii Maryja pojawia się dwukrotnie – dziś, w Kanie Galilejskiej, i wraz z umiłowanym uczniem pod krzyżem; za każdym razem Jezus tytułuje Ją uogólnioną apostrofą: „Niewiasto (Kobieto)”. Dla nas, czytelników, jest to czytelny znak łączności tych dwóch epizodów, wzajemnego oświetlania się. Dzisiejsza „woda, która stała się winem”, dyskretnie i nadobficie uzupełniającym jego „brak” na weselu, zapowiada „krew i wodę”, które wypłyną z boku przebitego włócznią. Dzisiejsze „wesele”, na które „zaproszono także Jezusa i Jego uczniów”, zapowiada apokaliptyczne „gody Baranka” (Ap 19, 7), zainicjowane właśnie na krzyżu. Wreszcie, sama „Niewiasta (Kobieta)” z tych dwóch epizodów to my, Kościół, który przegląda się w Maryi jak w ikonie: raz spragnionej zbawienia (w Kanie), a raz nim nasycanej (pod krzyżem). Do tej misteryjnej rzeczywistości mamy dostęp w czasie każdej Eucharystii: polecenie Jezusa do sług („Zaczerpnijcie i zanieście…!”) rozlega się przecież podczas każdego przeistoczenia („Bierzcie i jedzcie…! Bierzcie i pijcie…!”). Przechowajmy w sercu pamięć o tej łączności w czasie dzisiejszej uroczystej Mszy świętej.

 

Czwartek, 27.08.2026 r. – Wspomnienie św. Moniki

Pierwsze czytanie: 1 Kor 1, 1-9

W dzisiejszym Pierwszym Liście do Koryntian – jeszcze bardziej niż w poniedziałkowym Drugim Liście do Tesaloniczan – zaznacza się teologiczna jędrność tak drogiego dla Pawła przyimka „w”. Słyszymy bowiem o Koryntianach, że są „uświęceni «w» Jezusie Chrystusie” i że „została im dana łaska «w» Chrystusie Jezusie”, i że to „«w» Nim zostali wzbogaceni we wszystko” – czego finałem jest konstatacja o „powołaniu ich [przez Boga] do współuczestnictwa z Synem swoim, Jezusem Chrystusem, Panem naszym”. Tak, słowo „współuczestnictwo” oddaje pojęciowo sens przyimka „w”, jako że „współuczestnictwo” to w greckim oryginale Listu koinónia, czyli nasza „komunia”. Co istotne, komunia pionowa w Chrystusie-Głowie przekłada się na komunię poziomą z Ciałem Chrystusa, czyli Kościołem (o czym mówi także inny Apostoł, św. Jan, w swoim Pierwszym Liście: „Mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem”). Dlatego też święty Paweł jednym tchem mówi również o „powołaniu do świętości wespół ze wszystkimi, co na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa”, i zaraz precyzuje: „ich i naszego Pana” – przez „współuczestnictwo” właśnie.

Psalm responsoryjny: Ps 145 (144), 2-3. 4-5. 6-7

Zwróćmy uwagę na podkreślaną przez psalmistę pokoleniową „sztafetę” przekazywania wiary: „Pokolenie pokoleniu głosi Twoje dzieła… Przekazują pamięć o wielkiej Twej dobroci…”. Zauważmy przy tym – w kontekście poprzedzającego czytania – że tym „dziełem” i „dobrocią” Boga jest nie tylko indywidualna komunia z Jezusem-Głową, lecz również wzajemna komunia dokonana w Jego Ciele. Zastanówmy się, w jakim stopniu przekazano nam wiarę integralnie, i w jakim stopniu my ją integralnie dalej przekazujemy.

Ewangelia: Mt 24, 42-51

Dzisiejsze Jezusowe wezwanie do „czujności” – a więc wyczekiwanie na Jego paruzję, czyli powtórne przyjście – ma dwa aspekty: „czuwać” to po pierwsze skupić uwagę na „Synu Człowieczym”, czyli Jezusie; po drugie zaś, „czuwać” to skupić uwagę na „służbie”, której „we właściwym czasie rozdaje się żywność”. Tym dwóm aspektom odpowiada dwojaka miłość do Boga, o jakiej uczy teologia moralna: pierwsza nosi nazwę miłości aktualnej i dokonuje się na modlitwie, gdy bezpośrednio, tu i teraz, człowiek obcuje z Bogiem; druga nosi nazwę miłości habitualnej, czyli permanentnej, i dokonuje się w szeroko pojętym życiu, gdy człowiek kieruje się do Boga za pośrednictwem swoich czynności. Obrazem tych dwóch odcieni czujności i miłości jest relacja małżeńska: raz małżonkowie trwają przy sobie bezpośrednio, rozmawiając ze sobą o sobie i współżyjąc seksualnie, innym razem małżonkowie trwają przy sobie pośrednio, wykonując coś na rzecz domu. Jak uczył Sługa Boży o. Jacek Woroniecki OP, profesor teologii moralnej: „Miarą indywidualnej doskonałości każdej duszy chrześcijańskiej jest właściwe wydozowanie w swym życiu miłości aktualnej i habitualnej, harmonijne zespolenie ich z sobą i przeniknięcie się wzajemne. (…) Modlitwy więc powinno być tyle w życiu, aby ogólny poziom miłości wciąż wzrastał i aby się ona bardziej zakorzeniała w duszy” (J. Woroniecki, Pełnia modlitwy, Warszawa 2018, cz. I, rozdz. I, str. 25 i 27).

 

Piątek, 28.08.2026 r. – Wspomnienie św. Augustyna, biskupa i doktora Kościoła

Pierwsze czytanie: 1 Kor 1, 17-25

Św. Paweł niedwuznacznie dziś sugeruje, że „mądrość słowa zniweczyłaby Chrystusowy krzyż”. To intrygująca teza, bynajmniej nie intuicyjna i nie oczywista – tym bardziej we wspomnienie św. Augustyna, uczonego retora, który po nawróceniu i wyświęceniu na biskupa całą swą erudycję zaprzągł do obrony, wyjaśniania i szerzenia wiary chrześcijańskiej. O co więc chodzi Pawłowi? Pierwszy List do Koryntian komponuje w Efezie, podczas trzeciej podróży misyjnej. Do samego Koryntu zawitał wcześniej, tuż po wizycie w Atenach, gdzie na Areopagu wspiął się na oratorskie wyżyny, zaliczając przy tym sromotną porażkę ewangelizacyjną: „Jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: «Posłuchamy cię o tym innym razem»” (Dz 17, 32). Wydaje się, że po tym zajściu w Apostole coś się przeobraziło – może nie tyle w samym stylu głoszenia, ile towarzyszącej mu mentalności – coś, co scementowało się właśnie w późniejszym Koryncie. W języku teologicznym powiedzielibyśmy, że chodzi tu o prawdę, że to Bóg jest motywem wiary: nie wierzymy w Niego na mocy zastosowanej argumentacji, tylko ze względu na Jego objawienie (identycznie jest z nadzieją i miłością). To dlatego w dalszym ciągu Paweł pisze, że „spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawiać wierzących”. Także Augustyn w swych licznych kazaniach nie stwarzał wiary u słuchaczy, lecz dyspozycję do jej przyjęcia.

Psalm responsoryjny: Ps 33 (32), 1-2. 4-5. 10-11

Psalmista stwierdza, iż „każde dzieło Pana jest godne zaufania” – po analizie pierwszego czytania wiemy już, że Bóg nie „działa” po to, by uwiarygodnić się przed nami, lecz po to, by pobudzić nas do wiary. Przy tym, psalmista ma rzecz jasna na myśli „dzieła” tryumfalne, wielkie i chwalebne; inaczej św. Paweł, dla którego „dziełem” Bożym jest „Chrystus ukrzyżowany – zgorszenie dla Żydów, a głupstwo dla pogan”. Warto dziś podziękować za uzdolnienie nas do wiary w Niego; to przecież każdorazowy, indywidualny dar Boga: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał…” (J 6, 44).

Ewangelia: Mt 25, 1-13

Na pierwszy rzut oka, w porównaniu do wczorajszej przypowieści o dwóch sługach, dobrym i złym, Jezus nie mówi dziś nic nowego, tylko wzywa do analogicznej czujności za pomocą przypowieści o pannach jednakowo dwojakich: „roztropnych i nierozsądnych”; i tamci, i te są zaskakiwani – odpowiednio – przez pana i oblubieńca, co dla nas oznacza ograniczony czas kształtowania siebie, przerywany przez śmierć. Aż chciałoby się sparafrazować przysłowie: „Jak sobie pościelesz [przez życie], tak się wyśpisz [po śmierci]”. Odnotujmy jednak subtelny dodatek w bieżącym fragmencie: podczas gdy wczoraj między sługami nie dochodziło do żadnej komunikacji, dzisiejsze panny wchodzą w dialog („Użyczcie nam swej oliwy!” – „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć…”). To dla nas wskazówka, by raz skapitalizowanego zysku, czyli osiągniętego stopnia miłości, nie roztrwonić ani przez bezbożność, czyli brak modlitwy, ani przez bigoterię, czyli „zamadlanie” życia. W związku z takim dwojakim ryzykiem, ten sam o. Woroniecki pisał, że „w myśl tej prawdy, że kto nie idzie naprzód, ten się cofa, nie wystarcza tylko utrzymywać się w miłości habitualnie przez powstrzymywanie się od grzechów, ale trzeba w niej wzrastać i rozwijać się, tak iżby promieniować dobrem wokoło siebie. Modlitwy więc powinno być tyle w życiu, aby ogólny poziom miłości wciąż wzrastał i aby się ona bardziej zakorzeniała w duszy” (J. Woroniecki, Pełnia modlitwy, Warszawa 2018, cz. I, rozdz. I, str. 27).

 

Sobota, 29.08.2026 r. – Wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela

Pierwsze czytanie: Jr 1, 17-19

W poczcie proroków Starego Przymierza, w który wpisuje się św. Jan Chrzciciel, szczególne miejsce zajmuje Jeremiasz. Jako jedyny, podobnie jak Jan, nie ożenił się i nie miał dzieci – w wymiarze duchowym, to znak ambiwalentny: z jednej strony, objawia piękno Izraela, dla którego jedynym Mężem i Ojcem winien być Bóg; z drugiej strony, objawia krnąbrność Izraela, który porzucił swego Boskiego Męża i wyrzekł się swego Boskiego Ojca. W wymiarze ludzkim zaś, bezżenność i bezdzietność Jeremiasza i Jana to znak bezbronności – brak im małżonki, która byłaby im jak „płodny szczep winny w zaciszu domu” (por. Ps 128 [127], 3), oraz dzieci, które byłyby im „jak strzały w ręku wojownika” (por. Ps 127 [126], 4). Bezżenność i bezdzietność proroków domaga się konsekracji, która oznacza oddzielenie i powierzenie: oddzielenie od normalnego trybu życia i powierzenie Bogu. Właśnie dlatego w dzisiejszym czytaniu prorok słyszy zarówno wezwanie do gotowości podjęcia się karkołomnej misji, jak również zapewnienie o bliskości Pana: „Przepasz biodra…! Oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną…! Będą walczyć przeciw w tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem, by cię ochraniać!”.

Psalm responsoryjny: Ps 71 (70), 1-2. 3-4a. 5-6b. 15ab i 17

Tam, gdzie dzisiaj kończy się czytanie, zaczyna się psalm – i to nie tylko strukturalnie (jak zawsze w ramach Liturgii Słowa), lecz przede wszystkim tematycznie. Oba teksty bowiem tworzą swoisty dialog: wezwaniu do męstwa z czytania („Nie lękaj się ich…!”), odpowiada rozwijające się wyznanie psalmu – raz w formie twierdzeń, raz w formie próśb i błagań, raz w formie wspomnień, raz w formie deklaracji… Warto włożyć je także w serce i usta Jana Chrzciciela, osadzonego w więzieniu Heroda niby w celi śmierci…

Ewangelia: Mk 6, 17-29

Spójrzmy, jak męczeństwo Jana otwiera przestrzeń do wypełnienia się tego, co jego ojciec, Zachariasz, przepowiedział niegdyś o swoim synu: „A ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi” – drogę krzyża przygotowując także własnym ścięciem; „Jego ludowi dasz poznać zbawienie przez odpuszczenie grzechów…” – chcąc także zbawić występek Heroda, Herodiady i jej córki; „dzięki serdecznej litości naszego Boga, z jaką nawiedzi nas z wysoka Wschodzące Słońce, by oświecić tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju” (Łk 1, 76-79) – owszem, pragnąc objąć oświeceniem i pokojem także tę trójkę. Lecz to wszystko nie zadzieje się automatycznie ani z przymusu. Dopóki Herod i mu podobni będą w swej moralności uparcie wybiórczy, a nie obiektywni – będą wierni jednej „przysiędze i biesiadnikom”, nie szanując innej przysięgi i biesiadników (przysięgi małżeńskiej Herodiady i Filipa oraz ich biesiadników weselnych) – dopóty proroctwo Zachariasza nad Janem się nie spełni.