Niedziela, 6 grudnia

Mk 1, 1-8
Na ścieżkach naszego Adwentu nie może zabraknąć Jana Chrzciciela. Chociaż Jan miał mocną osobowością, to nie brakowało mu również wielkiej pokory. Prorok do końca był świadomy swojego zadania i miejsca w historii zbawienia. Umiał pokornie i spokojnie przyjąć status postaci drugorzędnej. Wiedział, że jego misja jest czasowa, że służy wywyższeniu Kogoś innego. Nie zawahał się nawet przez chwilę. W centrum postawił wyłącznie Chrystusa. W niedługim czasie szczerość swojej postawy potwierdził męczeńską śmiercią. Wydaje się, że ta strona osobowości wielkiego proroka przełomu Testamentów, może posłużyć za pierwszorzędną ideę na czas Adwentu, zarówno przed Bożym Narodzeniem, jak i na czas Adwentu całego życia.

Poniedziałek, 7 grudnia

Łk 5, 17-26
Historia zbawienia, oprócz tego, że jest przejawem obecności Boga w dziejach ludzkości, stanowi most łączący dzieło stworzenia z darem odkupienia i wiecznego zbawienia człowieka. Owa niepojęta rzeczywistość znalazła swój wyraz już w Starym Testamencie. Chociaż Jezus przyszedł wypełnić to, co zostało zapowiedziane, to jednak sam ogłasza jeszcze inne, ostateczne wypełnienie się tych treści na końcu świata, kiedy niebo i ziemia przestaną już istnieć. Jego przyjście na świat było niezbędne, aby mogło się to dokonać. Jezus przestrzega wszystkich, którzy chcieliby w jakikolwiek sposób przeszkodzić wypełnianiu się Bożych planów. Ostrzeżenie Jezusa jest też skierowane do nas, ale należy je przyjąć jako zaproszenie, by z radością włączać się w dzieło realizacji Bożych zamiarów.

Wtorek, 8 grudnia

Łk 1, 26-38
Oddając cześć Maryi w tajemnicy Jej Niepokalanego Poczęcia, czytamy opowiadanie o zwiastowaniu. W związku z tym warto zwrócić uwagę na imiona Maki Najświętszej, które w tym tekście występują. Pierwsze z nich to Maryja, żydowskie Miriam, którym nazwali Ją rodzice. Imię to wiąże się z Jej narodzinami. Drugim imieniem nazywa Ją anioł. Brzmi ono pełna łaski i wskazuje na Boże wybranie, powołanie życiowe. Trzecim Maryja nazywa samą siebie: służebnica Pańska. Imię to wyraża świadomie przyjętą postawę życiową. Pod tym względem powinniśmy być podobni do naszej Matki. Rodząc się, pojawiamy się na świecie. Następnie w sakramencie chrztu otrzymujemy status Bożych dzieci. Wreszcie, każdy z nas świadomie przyjmuje określony styl życia.

Środa, 9 grudnia

Mt 11, 28-30
Jezus głosił nastanie Królestwa Bożego na ziemi. Pragnął, aby wszyscy ludzie byli szczęśliwi na wieki. Owszem, głosił też wymagania, niektóre bardzo radykalne, i oczekiwał bezkompromisowej wierności Ewangelii. Będąc świadomym trudności życia według zasad, które głosił, nazywa je jarzmem i ciężarem. Jezus nigdy nie głosił utopii. Zawsze stawiał wszystko w świetle prawdy. Nikogo nie łudził, nie mamił, nie kupował. Widząc sens Ewangelii i odczuwając miłość do ludzi, mówi o słodyczy jarzma. Życie według Ewangelii nie jest łatwe, wymaga ofiary, niejednokrotnie wielkiej, niekiedy aż po męczeństwo, mimo to życie z Jezusem i dla Niego przynosi prawdziwą radość, słodycz, rozkosz. Szczęśliwi, którzy tego zaznają.

Czwartek, 10 grudnia

Mt 11, 11-15
Chociaż, według wypowiedzi samego Jezusa, nie ma większego człowieka od Jana Chrzciciela, to jednak, również według słów Jezusa, okazuje się, że są, że mogą być więksi od niego. Są nimi uczestnicy królestwa niebieskiego. W praktyce życia chrześcijańskiego zapewnienie Jezusa najwyraźniej brzmi w kontekście Eucharystii, szczególnie w odniesieniu do Komunii Świętej. Jan Chrzciciel, prorok posłany przez Boga z jedyną w historii misją, największy pośród narodzonych z niewiast, według świadectwa samego Syna Bożego, nigdy nie dostąpił tej łaski, która wielokrotnie spotyka „zwyczajnych” chrześcijan, wyznawców Chrystusa, tych najmniejszych w królestwie niebieskim…

Piątek, 11 grudnia

Mt 11, 16-19
Wydaje się, że nie należy w słowach Jezusa dopatrywać się jedynie krytyki. Mesjasz boleje nad swoim narodem, nad jego zagubieniem, duchowym paraliżem i infantylizmem w postawie wiary. Jezusowa krytyka nie istnieje dla samej siebie. Jezus nigdy nikogo nie poniżył, nie zranił, nie zostawił na pastwę losu… Bóg od zawsze wchodzi w relację z człowiekiem, takim, jaki on jest. Posłał swojego Syna na świat, do ludzi takich, jakimi byli. Dla Niego nie było żadnej niespodzianki w tym względzie. W opinii Jezusa potwierdził się smutny fakt, ale ta przygnębiająca rzeczywistość wyzwoliła w Nim jeszcze więcej miłości do tych, którzy byli, którzy są udręczeni i porzuceni jak owce, które nie maja pasterza (Mt 9, 36).

Sobota, 12 grudnia

Mt 17, 10-13
Starotestamentalny prorok Malachiasz zapowiada wysłańca Bożego, mającego przygotować pole działalności dla oczekiwanego Mesjasza i wskazać Go ludziom. Jezus odnosi te słowa do Jana Chrzciciela, dodając, iż Jan jest Eliaszem, którego oczekiwano. Rzeczywiście, takie oczekiwania miały miejsce w tradycji żydowskiej. Prorok Eliasz, wielka postać w historii zbawienia, według wspomnianych tradycji, miał powtórnie przyjść na ziemię. Zapowiedź przyjścia na świat proroka Eliasza kończy Stary Testament. Te ostatnie słowa Starego Testamentu są dosyć charakterystyczne i tajemnicze. Jan nie był sobowtórem Eliasza, ale żył i nauczał w jego duchu. Te same zasady obowiązują w życiu chrześcijańskim. Jezus nie wymaga od nikogo plagiatowania siebie, ale naśladowania, a to zasadnicza różnica.

Rozważania Ewangeliczne ks. dr Adama Dynaka | od 29 listopada do 5 grudnia 2020 r.
Rozważania Ewangeliczne ks. dr Adama Dynaka | od 13 do 19 grudnia 2020 r.