W Atoku, pierwszej parafii mariańskiej w Kamerunie, trwa procesja różańcowa. Nagle kilkunastoletni chłopak odchodzi o dwa kroki w prawo i nie przerywając „Zdrowaś Maryjo”, nogą w plastikowym klapku wykonuje kilka energicznych tupnięć, po czym wraca do szeregu. Na ziemi pozostaje drgający, podłużny kształt. To czarna mamba, śmiertelnie jadowity wąż, który jako jedyny nie ucieka, a atakuje człowieka. Scena, w której młody Kameruńczyk, z imieniem Maryi na ustach, niemal bosą stopą miażdży głową węża, stała się dla autorki, jak sama pisze, symbolem  wiary chrześcijan tego kraju –  wiary, która starają się umacniać także księża marianie, żyjąc swoim charyzmatem w rzeczywistości, którą autorka z pasją przybliża Czytelnikowi.