Niedziela, 6.11.2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 Mch 7, 1-2.9-14

Kim są ci bezimienni bohaterowie, których dojrzała postawa w obronie religii, ujętej w przepisach Prawa, zdumiewa króla i jego dwór? Zadziwia nas ich odwaga, a czasami nawet wprowadza w zakłopotanie, kiedy nie potrafimy ponieść o wiele mniejszej ofiary niż utrata życia w obronie czyjejś godności, a cóż dopiero „abstrakcyjnej” wiary?

Pierwsza i Druga Księga Machabejska opisują ten sam okres w historii Izraela, lecz  w zupełnie  odmienny sposób. Pierwsza jest dziełem historycznym, opisującym walkę Żydów o niepodległość  w latach 175-134 przed Chr. Druga jest dziełem literackim, korzystającym z historycznych źródeł, skupiającym się na okresie od około 180 do 160 roku przed Chr. i przedstawia walkę oraz męczeństwo żydowskich powstańców z perspektywy religijnego znaczenia tych wydarzeń. Postawa młodzieńców bardzo mocno eksponuje rolę religii opartej nie tylko na Torze, lecz także na bezkompromisowym przestrzeganiu Prawa. Zdaniem natchnionego autora pozwala to zachować Żydom w środowisku pogan-najeźdźców własną tożsamość religijną/narodową oraz liczyć na to, że Bóg przywróci dawną świetność Izraela. Wierność kobiety i jej synów wobec wiary ojców, staje się więc dla Żydów wzorem postępowania, dzięki któremu nawet w pogańskim otoczeniu wierni Prawu są nadal członkami ludu Bożego i chociaż tracą życie w doczesności, to Bóg ponownie wskrzesi ich do życia wiecznego.

Patetyczne i rozbudowane wyznania młodzieńców poddawanych torturom są mało prawdopodobne w rzeczywistości cierpienia, ale w ten sposób natchniony autor sformułował teologię męczeństwa i zmartwychwstania sprawiedliwych. Warto podkreślić, że tak przedstawione zmartwychwstanie wykracza poza symboliczne rozumienie zmartwychwstania jako przywrócenie do życia narodu czy uleczenie ze śmiertelnej choroby. Słowa trzeciego męczennika wyraźnie akcentują jego wiarę we wskrzeszenie całego ciała, chociaż teraz bardzo okaleczonego.

Dzisiejszy fragment zachęca do postawienia pytania o źródło tak głębokiej wiary w zmartwychwstanie.

Bez wątpienia jest nim objawienie Boże, lecz dopiero rozważanie go , przyjmowanie   w sercu może, dzięki łasce Boga, zaowocować wiarą w zmartwychwstanie, a ta obfituje w czyny, do  których  nie bylibyśmy zdolni sami z siebie.

 

Psalm responsoryjny: Ps 17, 1.5-6.8.15

Słowa dzisiejszego psalmu możemy odczytać jako osobistą modlitwę młodzieńców z pierwszego czytania. Osaczeni przez wrogów, skazani na śmierć liczą jedynie na ocalenie pochodzące od Boga. Przygotowują się na śmierć, a ta wyzwala w nich ogromną ufność w moc Bożego słowa. Zgodnie wyznają, że Bóg, w Którego wierzą, jest Bogiem żywych, a nie umarłych. Nikt, kogo powołał do istnienia Bóg, nie ginie bezpowrotnie. „ I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana” (Rz 14, 8b).

 

Drugie czytanie: 2 Tes 2,16-3,5

W Drugim Liście do Tesaloniczan Paweł powraca do nauczania o powtórnym przyjściu Jezusa. Zamieszanie, jakie powstało wokół paruzji wśród wyznawców Chrystusa w Salonikach po nauczaniu Pawła zawartym w Pierwszym Liście do Tesaloniczan, zmusza apostoła do ponownego zabrania głosu w tej kwestii. Nie wiadomo do końca czy pierwszy list Pawła został świadomie sfałszowany, czy popełniono błąd przy jego przepisywaniu, czy był  rozpowszechniany jakiś inny list podszywający się pod autorstwo Pawła. W każdym razie rodzące się konflikty, nieporozumienia w interpretacji jego nauczania coraz mocniej dotykają Pawła. Apostoł prosi o modlitwę, aby głoszenie Dobrej Nowiny mimo sporów i ludzi, którzy ją wypaczają, nie ustało, aby Tesaloniczanie  wytrwali w prawdziwej nauce Chrystusa. Zawsze i wszędzie znajdą się ci, których celem nie jest utwierdzanie się w prawdzie, lecz fałszowanie jej. Wyznawcy Chrystusa muszą być tego świadomi i w przeciwnościach zaufać Bogu, bo: „Wierny jest Pan, który umocni was i ustrzeże od złego”.

 

Ewangelia: Łk 20, 27-38

Pytanie o wiarę w zmartwychwstanie zadane Jezusowi przez saduceuszy nie zmierza do zrozumienia zawartej w Starym Testamencie koncepcji zmartwychwstania. Opowiedziana przez nich dość abstrakcyjna historyjka o siedmiu mężach jednej żony, ma ośmieszyć, skompromitować nauczanie Jezusa w oczach tłumu. W czasach Jezusa wiara w zmartwychwstanie, prawdę objawioną przez Boga, była powszechnie przyjmowana przez Żydów. Odrzucali ją saduceusze, których stronnictwo tworzyła zamożna i wpływowa arystokracja  przede wszystkim z rodów kapłańskich, powiązanych z kultem świątynnym. Bogatym i ulegającym wpływom kultury helleńskiej saduceuszom wiara w zmartwychwstanie do niczego nie była potrzebna. Odpowiedź zaś Jezusa w prosty sposób podkreśla kontrast między doczesnością a życiem wiecznym, które nie jest przedłużeniem obecnego. Zmartwychwstali nie będą już podlegać prawom biologicznym rządzącym w doczesności, lecz dostąpią życia w zjednoczeniu z Bogiem. Można powiedzieć, że na głupie pytanie saduceusze otrzymują odpowiedź, która streszcza stopniowo objawianą prawdę o zmartwychwstaniu i przypomina im tę księgę Tory (Wj 3,6), którą uznają za świętą, lecz treścią jej manipulują.

Jezus porusza wyobraźnię słuchaczy, aby wzbudzić w nich wiarę również w Jego zmartwychwstanie. Czym jest więc zmartwychwstanie Jezusa ? Czy wiara w nie kształtuje naszą codzienność? Ile jest w niej „życia w świecie”, a ile życia z Bogiem dla wspólnej z Nim wieczności?

 

Poniedziałek, 7.11.2016 r.

Pierwsze czytanie: Tt 1, 1-9

Początek Listu św. Pawła do Tytusa nie jest tylko konwencją literacką tego gatunku. Już w pierwszy słowach wyczuwamy odpowiedzialność Pawła za rodzący się Kościół. Paweł wspomina drogę nawrócenia, pisze o misji, jaką wypełnia, oraz wskazuje sposób jej realizowania. Apostoł jest wciąż tym, który zakłada wspólnoty chrześcijańskie, nadzoruje ich rozwój, a przeczuwając zbliżającą się śmierci, coraz intensywniej przygotowuje do tej misji najbliższych sobie współpracowników, najpierw Tymoteusza, a potem Tytusa. Myśl św. Pawła niezależnie od tego, ile mu jeszcze zostało życia, skupia się na przekazaniu prawdziwego depozytu wiary tam, gdzie tylko to jest możliwe. Podczas drugiego pobytu na Krecie zostawia na wyspie swojego wieloletniego współpracownika Tytusa i powierza mu głoszenie nauki chrześcijańskiej, a potem sprawowanie pieczy nad rozwojem nowej religii. Paweł zna niechlubną opinię o Kreteńczykach, ale uważa, że Tytus, ochrzczony przez niego poganin, któremu wielokrotnie zlecał różne zadania, dobrze wypełni tę misję.

Apostołowi nie jest więc obojętne, kto i w jaki sposób będzie sprawował funkcję zwierzchnika – biskupa w powstających wspólnotach. Pouczenia o cnotach i wadach ludzi odpowiedzialnych za Kościół, niewątpliwie nie są skierowane bezpośrednio do Tytusa, lecz do tych, którzy razem z nim tworzą Kościół. Cnoty i wady, jakie wylicza św. Paweł, są tak stare, jak Stary Testament.

Upływający jednak czas  ani nie zmienia, ani nie osłabia zdrowej nauki . Jeżeli głosimy, że jest inaczej, ulegamy złudzeniu , odstępujemy od wiary i co gorsza, innych możemy pociągnąć za sobą…

 

Psalm responsoryjny: Ps 24, 1-2.3-4ab.5-6

Psalmista patrząc na ziemię, przypomina o stwórczej roli Boga w dziejach świata i człowieka. Chwali lud szukający Boga nie tylko w dziele stworzenia, ale w przestrzeganiu przykazań, dzięki którym  może on zbliżać się do Boga z czystym sercem i czystymi rękami. Bóg nagradza tych, którzy podążają drogą Jego wierności. I chociaż człowiek nigdy w przymierzu z Bogiem nie będzie tak wierny jak On, to zawsze trud związany z rozpoznawaniem woli Boga w codzienności będzie przez Niego dostrzeżony. Wierność jest bowiem tą cnotą, która każdego dnia umacnia więź między Bogiem a człowiekiem, budując na miłości, szczerości, zaufaniu.

 

Ewangelia: Łk 17, 1-6

Jezus w niezwykle mocnych słowach przestrzega swoich uczniów przed zgorszeniami. Być zgorszeniem dla innych, to znaczy dać powód do grzechu. Największym zaś grzechem jest niszczenie wiary i zaufania do Boga. Kto podważa wiarę w ludziach słabych, niedojrzałych, nowo nawróconych zasługuje na najcięższą karę, ponieważ zamyka im drogę do prawdy i utwierdza w kłamstwie, które oddziela człowieka od przebaczającej miłości Boga. Zgorszenie jest śmiercią duchową gorszyciela i jego ofiary. Bóg jednak obu przywróci do życia, jeśli dostrzeże w ich sercach żal i skruchę. Jezus zachęca do naśladowania Boga w przebaczaniu bliźnim, ponieważ wtedy idzie się drogą wiary i Bożej miłości. Wiara, choćby najmniejsza, wyda plon, bo jest darem Boga.

Uzdrawiająca moc wiary i przebaczenia niejednokrotnie była i jest tematem rekolekcji. Czy dojrzeliśmy już na tyle w wierze, aby dać temu świadectwo?

 

Wtorek, 8.11.2016 r.

Pierwsze czytanie: Tt 2, 1-8.11-14

W drugim rozdziale Listu do Tytusa  następują bardzo  szczegółowe  pouczenia dla różnych stanów, poczynając od starców a na młodzieńcach kończąc. Wzorem dla wszystkich w postępowaniu jest Jezus Chrystus. Zachowanie i postawa moralna członków wspólnoty kształtują się jednak w bardzo realnej grupie  współwyznawców, którzy oddziałują na siebie w bardzo różnorodny i nie zawsze godny uczniów Jezusa sposób. Celem Pawła jest przypomnienie tych cnót, które zakorzenione w judaizmie, w zderzeniu z pogańską kulturą muszą być mocno wyeksponowane i jednoznacznie nazwane, żeby zaistniały w kodeksie moralnym nowej wspólnoty. Przyjęcie nauki Chrystusa łączy się bowiem ze zmianą postępowania Jego wyznawców. Paweł motywuje Kreteńczyków do wprowadzania zdrowych zasad zbawieniem dokonanym już przez  Chrystusa. Idąc Jego śladem chrześcijanin powinien stopniowo uwalniać się od „żądz światowych” i bezbożności. Wspólnota chrześcijańska ma być miejscem wzrastania i umacniania się w wierze jej wyznawców. Każdy pracując nad sobą, staje się przewodnikiem dla innych w drodze do świętości, jakiej oczekuje Chrystus. Szczególne miejsce zajmują we wspólnocie biskupi, czyli opiekunowie/nadzorcy. Jako włodarze trzody Pańskiej, słudzy Chrystusa powinni być nienaganni i w swojej posłudze, i jako ludzie.

Jeśli mocno dźwięczą nam w uszach słowa Pawła, zastanówmy się, dlaczego? Może kolejny raz trzeba wejść na drogę nawrócenia.

 

Psalm responsoryjny: Ps 37, 3-4.18.23.27.29

Tak jak Paweł w pierwszym czytaniu stawia za wzór do naśladowania Chrystusa, tak samo psalmista poucza, jak postępować by być prawym w oczach Boga i otrzymać od Niego zbawienie. Te dwa teksty, z powodu stuleci oddzielających czas ich powstania, innym językiem, lecz te same wartości wpajają wyznawcom Boga. Nie ma bowiem innej drogi do zbawienia niż ta, którą stopniowo objawiał Bóg ludziom w Starym Testamencie, a w Nowym wypełnił do końca Chrystus.

 

Ewangelia; Łk 17, 7-10

Przypowieść Jezusa o nieużytecznym słudze czerpie z obserwacji życia domowego Palestyny. O ile wszystko w relacjach społecznych między sługą a panem było normalne dla faryzeuszów, do których Jezus skierował tę przypowieść, o tyle sami uważali, że Bóg jest zobowiązany do wynagradzania ich za zachowywanie np. Jego przykazań. Tą przypowieścią Jezus sprowadza na ziemię faryzeuszy i im podobnych. Człowiek nigdy nie jest równy Bogu i nigdy nie ma podstaw do ubiegania się o nagrodę. Wszystko, co człowiek posiada, robi i czym jest, otrzymał od Boga, swojego Stwórcy. Nikt nie zapracuje na swoje zbawienie, bo jak poucza i przypomina dzisiejszy psalm: „Zbawienie prawych pochodzi od Pana”.

 

Środa, 9.11.2016 r.

Pierwsze czytanie: 1 Kor 3,9b-11. 16-17

W opozycji do mądrości i filozofii greckiej Paweł przypomina Koryntianom, kim są i jaką godnością obdarzył ich Bóg w planie zbawienia. Dla chrześcijanina jedynym źródłem wszelkich dóbr, zarówno tych materialnych, duchowych, jak i umysłowych jest Bóg. Mądrość jest więc częścią daru Bożego, który pozwala człowiekowi zrozumieć plan zbawienia i właściwe go zastosować w swoim życiu.

Dopiero wtedy człowiek pozwala Bogu zrobić ze swojego życia „uprawną rolę Bożą I Bożą budowlę”.

Wszyscy głosiciele Ewangelii są bardzo ważnymi pomocnikami Boga w dziele zbawienia, ale ich prawidłowa rola polega jedynie lub aż na wiernym głoszeniu i naśladowaniu Chrystusa. Paweł porównuje ich do budowniczych, do rolników i kategorycznie stwierdza, że nie ma innego fundamentu niż Jezus Chrystus. Tylko wtedy, kiedy w centrum nauczania jest Chrystus, współpraca człowieka z Bogiem wydaje owoce i przetrwa próbę czasu. Niejednokrotnie czas najlepiej weryfikuje jakość położonego przez ewangelizatorów fundamentu i biada tym, którzy budowali na sobie. Sami bowiem utracili zbawienie i zniszczyli świątynię Boga w wierzących, którzy im zaufali. Pamiętajmy jednak, że Bóg nikogo nie pozbawił rozumu, a raczej oświecił go przez Objawienie, które każdemu daje wzrost w wierze, za którą każdy indywidualnie jest odpowiedzialny.

 

Psalm responsoryjny: Ps 46, 2-3.5-6.8-9

Dzisiejszy psalm przypomina, że Bóg jest jedynym prawdziwym fundamentem Kościoła. Obecny we wszystkim i Stwórca wszystkiego, co zna człowiek, buduje swój Kościół na ziemi z ludzi słabych. I pewnie ta duchowa budowla nie przetrwałaby żadnego kataklizmu, żadnej pożogi wojennej czy politycznych niepokojów, gdyby On nie był  centrum Kościoła- jego założyciel i obrońca.

 

Ewangelia: J 2, 13-22

Jezus gwałtownie reaguje na to, co dzieje się w świątyni jerozolimskiej. Przybył, żeby świętować Paschę Pana, a tymczasem widzi Paschę Żydów, którzy z religijnego święta wolności upamiętniającego wyjście z Egiptu uczynili święto społecznych i politycznych interesów. Jezus przepędził z dziedzińca świątyni wszystkich sprzedawców, bankierów. Czyniąc ten symboliczny gest przerwał świętowanie Paschy Żydowskiej, jak napisał ironicznie Jan,  i odrzucił jej zafałszowany kult. Składanie ofiar w świątyni było jedną z ważniejszych czynności religijnych, które utrzymywały więź Boga z człowiekiem, wyrażały jego pobożność i całkowitą zależność od Boga. Jednak to, co zobaczył Jezus, w niczym nie przypominało składania darów Bogu i było pozbawione jakiegokolwiek wymiaru świętości. To, co zrobił Jezus, można nazwać początkiem końca kultu ofiarniczego składanego w świątyni jerozolimskiej. Ta akcja mesjańska, jak nazywają ją bibliści, oczyściła kult z tego, co materialne, a przez późniejszą mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa nadała mu wymiar osobowy. Odtąd centrum kultu, centrum Paschy jest Jezus – Jego doskonała ofiara  uobecniana w każdej Eucharystii.

 

Czwartek, 10.11.2016 r.

Pierwsze czytanie: Flm 7-20

Ten fragment rzuca nowe światło na duchowość starego Pawła. Ze słów apostoła emanuje dojrzała w starości i  cierpieniu chrześcijańska miłość i zaufanie. Zaufaniem tym darzy Paweł zarówno Filemona, jak i niewolnika Onezyma, którego mu odsyła. Jak podaje tradycja historyczna Onezym był zbiegłym niewolnikiem Filemona. Obaj, pan i niewolnik, niezależnie od siebie zostali nawróceni na chrześcijaństwo przez samego Pawła. Apostoł  bardzo taktownie i serdecznie zwraca się do Filemona z prośbą  o przyjęcie dawnego zbiega, już nie jako niewolnika, lecz brata w Chrystusie. Onezymowi jako zbiegłemu niewolnikowi groziła kara wypalenia na czole litery F (fugitivus) oznaczającej zbiega oraz nałożenie na szyję żelaznej obręczy, którą musiałby nosić do końca swoich dni. Paweł niczego nie nakazuje Filemonowi w relacji z Onezymem, tylko prosi w imię miłości o dobry czyn z dobrej woli wobec człowieka. Głęboka troska Pawła o braterstwo wśród wyznawców wiary w Chrystusa nie ma wymiaru społecznych czy politycznych poglądów chrześcijan na niewolnictwo. Zaproponowany przez chrześcijaństwo model stosunków społecznych daleki był i jest od wszelkich form niewolnictwa. To, co wydarzyło się między Filemonem, Onezymem a Pawłem ma swoje źródło w miłości samego Boga, który wydał własnego Syna dla zbawienia każdego grzesznika. Bezbronna miłość ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Jezusa znosi wszelkie bariery społeczne, nikim nie gardzi i nikogo nie odrzuca, dobrem odpłaca za zło i jest fundamentem trwałości Kościoła.

 

Psalm responsoryjny: Ps 146, 6c-7.8-9bc-10

Psalmista wychwala Boga, Który, patrząc na ilość i znaczenie zgromadzonych w tekście czasowników, nieustannie obecny jest w życiu człowieka i bynajmniej nie jest to obecność bierna, lecz skoncentrowana na trosce o godność życia człowieka niedomagającego w różnych wymiarach ziemskiej egzystencji. Psalmista pisze, że człowiek, któremu Bóg pomaga jest szczęśliwy i zapewne to szczęście nie przekłada się na bogactwo materialne, lecz ma  wymiar nadprzyrodzony. Niczego nie posiadając bardziej otwieramy się na Boga. Każde  dobro otrzymane od innych jest dla nas znakiem Jego interwencji, ponieważ tylko On jest źródłem miłości, która przeradza się w czyn.

 

Ewangelia Łk 17, 20-25

W nauczaniu Jezusa królestwo Boże od początku jest nierozerwalnie związane z Jego przyjściem na świat. Tę prawdę wielokrotnie i na różne sposoby próbował przekazać swoim uczniom i niechętnym Jego nauce faryzeuszom, konfrontując ją z zakorzenionymi w judaizmie, a wyrosłymi na proroctwach eschatologicznych, dosłownymi wyobrażeniami o  majestacie i potędze królestwa Bożego, które da kres nieszczęściom, jakich Izrael doświadczył  w swojej historii. U progu  Nowego Testamentu oczekiwanie na przyjście królestwa Bożego wyraźnie się ożywiło i niestety upolityczniło. Król- Mesjasz ma bowiem uwolnić Izraela od okupacji rzymskiej. Jezus ucina spekulacje na temat czasu, miejsca  i sposobu nadejścia królestwa. Zwraca uwagę, że: „Królestwo Boże jest pośród was” – że On nim jest , że Jego ziemskie życie  jest centrum królestwa Bożego i rozpoczęło się już panowanie Mesjasza  w sercach ludzi, którzy przyjmują Jego naukę. Słowa bezpośrednio skierowane do uczniów zapowiadają Jego powtórne chwalebne przyjście na końcu świata. Dopiero wtedy przyjdzie jako Zwycięzca  wszystkich swoich wrogów i „przekaże swoje panowanie Bogu Ojcu” (1 Kor 15, 24). W nauczaniu Jezusa  pojawia się temat teraźniejszego i przyszłego królestwa Bożego,  tym, co je połączy i wyjaśni  tajemnicę  królestwa , jest Pascha Jezusa.

  

Piątek, 11.11.2016 r.

Pierwsze czytanie: 2 J 4-9

Drugi list św. Jana skierowany jest do Wybranej Pani i jej dzieci. Niewątpliwie pod tą nazwą kryje się konkretna wspólnota chrześcijan w Azji Mniejszej. Autor radośnie wyznaje, że wśród jej członków znalazł takich, którzy postępuj zgodnie z prawdą i przykazaniami danymi od Boga. Nie o wszystkich jednak może tak powiedzieć. Wzywa więc wspólnotę do okazywania sobie przez jej wyznawców wzajemnej miłości. Jan odkrył, że miłość nie jest abstrakcyjnym wygórowanym etycznie uczuciem, ale że przemienia ludzi, którzy nią owładnięci odkrywają, że są kochanymi dziećmi Boga. Bez tej wszechogarniającej miłości Boga chrześcijaństwo stałoby się szybko tylko jedną z wielu ideologii. Droga miłości prowadzi do poznania prawdy, prawda zaś do umiłowania przykazań Boga. Ci którzy poznali prawdę, poznali również, że Bóg jest Miłością, że Miłość jest Osobą, która mieszka w miłujących prawdę. Relacja miłości między Bogiem a człowiekiem umacnia się w uczynkach takich jak przykazania Boże. Podstawą do wzrostu chrześcijańskiej wspólnoty jest wzajemna miłość i prawda. Te dwie wartości nie istnieją oddzielnie w chrześcijaństwie, warunkują swój wzrost, wzajemnie się przenikają i tworzą wśród wierzących wspólnotę na wzór Trójcy Świętej.

Gminie, do której zwraca się Jan, zagrażają fałszywi nauczyciele. Dlatego tak ważne jest zrozumienie i wypełnianie przykazań Bożych przez wiernych, bo tylko one mogą ustrzec wspólnotę przed rozbiciem i zejściem z drogi prawdy.

 

Psalm responsoryjny: Ps 119, 1-2.10-11.17-18

Najpewniejszym sposobem spotkania Boga, jest kroczenie drogą Jego przykazań. Człowiek wybiera i rozważa Boże Prawo, ponieważ odnajduje w nim miłość i obecność samego Boga. Nakazy, upomnienia, pouczenia zawarte w Prawie Pańskim są więc dla niego źródłem życiodajnej łaski, która prowadzi go do zbawienia. Rozpoznawanie głosu Boga w otaczającym świecie nie jest łatwe, dlatego człowiek w ten proces angażuje całego siebie, lecz aby zrozumieć słowo i wytrwać w nim potrzebuje pomocy Boga. Treść całego Psalmu 119 jest szkołą modlitwy słowem Bożym, które czytane, powtarzane, rozważane, utrwalane tak głęboka wnika w życie człowieka, że może powtórzyć za Świętym Pawłem : „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).

 

Ewangelia: Łk 17, 26-37

Jezus odsłania przed swoimi uczniami cierpienia przyszłego Kościoła i mówi o tym w kontekście objawienia się nowego królestwa Bożego, które On zapoczątkował na ziemi. Nie wskazuje wprost na wiecznego przeciwnika Boga w świecie – szatana, ale przypomina jego dzieła, które doprowadziły do potopu za czasów Noego, do zniszczenia Sodomy i Gomory z jej mieszkańcami. Dzień Syna Człowieczego jest więc dniem sądu. Jezus przestrzega swoich uczniów przed zbędnymi czynnościami  i zwraca ich uwagę na rozłam między  dobrem a złem, co znajdzie swój wyraz w oddzieleniu zbawionych od potępionych. Nie powinno być istotne dla wyznawców Chrystusa, gdzie i kiedy to nastąpi, bo jeśli będą czujni i gotowi stracić życie dla Jezusa, On ich odnajdzie i zabierze do siebie: „ Gdzie ciało, tam gromadzą się i orły”.  Kończące tę perykopę słowa już od pierwszych wieków Kościoła były interpretowane, że ciało symbolizuje Chrystusa zmartwychwstałego, a orły zbawionych, którzy w tym dniu poszybują do Niego. Niech te słowa pomagają nam zawsze trwać przy Chrystusie!

 

Sobota, 12.11.2016 r.

Pierwsze czytanie: 3 J 5-8

Trzeci list św. Jana powstał najprawdopodobniej przed pierwszym i drugim, i przed pojawieniem się we wspólnocie fałszywych nauczycieli. Skierowany jest do Gajusa, wiernego i umiłowanego ucznia Jana, o którym zaświadcza apostoł, że postępuje w duchu wiary. Owa wiara nakazuje Gajusowi wziąć udział w głoszeniu Dobrej Nowiny poganom przez przyjmowanie w swoim domu braci, którzy, prawdopodobnie jak Demetriusz, byli wysyłanymi przez Jana kaznodziejami. Ówczesnym ewangelizatorom nie można było niczego przyjmować od pogan. Ewangelizatorzy byli więc całkowicie  zależni od gościnności wiernych gmin chrześcijańskich, które odwiedzali po drodze. Jan chwaląc postawę Gajusa, powołuje się na świadectwo tych, którzy nie tylko mieszkali w domu Gajusa, ale też zostali przez niego szczodrze wyposażeni na dalszą drogę. Udzielanie wsparcia wędrującym kaznodziejom było wręcz obowiązkiem chrześcijan, ale także umożliwiało im pośrednie włączenie się w pracę misyjną.  Niestety, nie wszyscy dojrzeli do takiego świadczenia o miłości do Kościoła. Z dalszej części listu dowiemy się o rodzącym się konflikcie między Diotrefesem, przywódcą gminy, a Gajusem, którego gościnność stała się solą w oku Diotrefesa.

Jednak dzisiejszy fragment Listu promuje czynienie dobra przez wyznawców Chrystusa. Kto bowiem poznał Jego naukę, kto doświadczył, jak wielkim darem jest wiara, nie będzie milczał. W dogodny dla siebie sposób włączy się w głoszenie Ewangelii.

 

Psalm responsoryjny: Ps 112, 1-2.3-4.5-6

Psalmista zapewnia o szczęściu człowieka, który boi się Pana i w ten sposób wzrasta w wierze. Bojaźń Pana jest bowiem cnotą, jednym z darów Ducha Świętego, który prowadzi do zbawienia przez wiarę . Bojaźń uczy   zaufania do Boga, rozmiłowania się w Jego słowie,  troski o ubogich. Kto boi się Pana staje się do Niego podobny w sposobie bycia, czynach i nie jest to licha imitacja Boga, lecz trud na miarę człowieka, który rozważa i  wypełnia Boże przykazania.

 

Ewangelia: Łk 18, 1-8

Do wcześniejszych  pouczeń o modlitwie ( Łk 11,1-13) Jezus dodaje następne. W przypowieści o niesprawiedliwym sędzim i natrętnej wdowie wskazuje na wytrwałości i nieustępliwości w modlitwie, bowiem tylko taka modlitwa odniesie skutek. Bóg, jak sędzia z przypowieści, obroni człowieka przed jego przeciwnikami, a zwłaszcza tym największym wrogiem – szatanem. Modlitwa nie może więc być letnia i sporadyczna, nie może skupiać się na sprawach wyłącznie doczesnych. Modlący się człowiek zawsze musi pragnąć przebywania w królestwie Bożym na ziemi i w wieczności. Wytrwała modlitwa kształtuje dojrzałość w wierze. Codzienne zaś stawanie przed Bogiem przeradza się z czasem w autentyczną więź, jaka łączy Ojca z dzieckiem. Głębia ich spotkania wyraża się tym, że Bóg niczego nie odmawia, a człowiek nie prosi już o nic, co byłoby sprzeczne z Jego wolą. Wytrwałość w modlitwie pozwala poznać miłujące i miłosierne oblicze Boga, a to doświadczenie w dniu sądu może być naszą drogą do nieba.

Komentarze do czytań XXXI Tydzień Zwykły | 30.10 - 5.11.2016 r. - Tomasz Herbich
Komentarze do czytań XXXIII Tydzień Zwykły | od 13 do 19 listopada 2016 r. - ks. dr Adam Dynak