Niedziela, 25.08.2019 r.

Pierwsze czytanie: Iz 66, 18-21

            Przybędę, by zebrać wszystkie narody i języki – mówi Pan przez proroka Izajasza. Bóg zamierza zebrać, zgromadzić ludzi ze wszystkich narodów i czyni to, co zamierzył. Zgromadzeniem jest Kościół, zgromadzeniem jest Eucharystia. W czasie Mszy świętej, w której uczestniczymy, Bóg gromadzi swój lud, by objawić mu swoją chwałę. Daje nam siebie samego, by wprowadzić nas w dynamikę życia Trójcy Świętej – miłość, daje nam swoje Ciało, abyśmy my mogli również dać siebie braciom, żyć darem z siebie. Gdy ksiądz modli się po przeistoczeniu: niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie, abyśmy otrzymali dziedzictwo z Twoimi wybranymi, pragnijmy pojąć głębiej Ofiarę Chrystusa, jedyną czystą Ofiarę, która ma moc przemienić nas do tego stopnia, byśmy głosili chwałę Pana wszędzie, dokąd nas pośle i gorąco wyczekiwali ostatecznego zebrania wszystkich narodów wokół Tego, który gromadzi, przyprowadza i sam się za nas z miłości oddaje. Proroctwo Izajasza, które ma wymiar eschatologiczny, ale realizuje się także dziś, w czasie Eucharystii, niesie wielką obietnicę, że zostaniemy zgromadzeni, przyprowadzeni, że będziemy darem dla Pana i że staniemy na Jego świętej górze – miejscu, gdzie On się objawia.

Psalm responsoryjny: Ps 117, 1b-2

            Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba objawia się jako Bóg łaskawy i wierny. Łaska jest przychylnością, darmową pomocą udzielaną nam przez Boga (KKk 1996); wszystko, co otrzymujemy, jest łaską. Bóg jest wierny, bo nie może stać się kimś innym, niż jest. W Jezusie Chrystusie okazuje się, że wszystko jest łaską – Bóg stał się człowiekiem, abyśmy my mieli udział w Jego życiu, w życiu Trójcy Świętej. Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce (J 1, 16). Dlatego wszystko, co się nam przydarza, możemy przyjąć jako wyraz łaski Boga. Z przekonania, że Bóg jest wierny, płynie wielka ufność w Jego dobroć, w stałość Jego miłosierdzia. Pamięć o łasce i wierności Boga w moim życiu prowadzi do zachwytu, do uwielbienia.

Drugie czytanie: Hbr 12, 5-7.11-13

            Wychowanie jest procesem, który ma doprowadzić człowieka do osiągnięcia dojrzałości, do umiejętności podejmowania życiowych decyzji, do zdolności do daru z siebie. Zatem celem tego procesu nie jest osiągnięcie przyjemności, lecz umiejętności znoszenia pewnych niedogodności. Te niewygody są drobną ceną w porównaniu ze szczęśliwym życiem, które przygotowują. Autor Listu do Hebrajczyków używa porównania do rodzicielskiego karcenia, by mówić o oczyszczeniu, koniecznym etapie chrześcijańskiego życia. To porównanie pomaga nam dostrzec, że wszystkie trudności życia pomagają nam się hartować w miłości, wzrastać w gorliwości i w pragnieniu nieba. Dlatego mogą stać się nawet powodem do radości, jak przekonują nas również apostołowie. W Liście św. Piotra czytamy: radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota (1 P 1,6-7). Podobnie uważa święty Jakub: Za pełną radość poczytujcie sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia (1 Jk 1,2). Optymizm apostołów nie wynika z bagatelizowania trudności, ale z wiary i pamięci o obietnicy Boga.

Ewangelia: Łk 13, 22-30

            Zarówno pierwsze czytanie, jak i psalm responsoryjny kładą nacisk na uniwersalizm zbawienia. Prorok Izajasz obwieszczał zamiar Boga: Przybędę, by zebrać wszystkie narody i języki, a ponieważ Pan pragnie zbawienia wszystkich ludzi, dlatego w psalmie mogliśmy śpiewać: chwalcie Pana, wszystkie narody. Tymczasem we fragmencie Ewangelii ktoś zadaje pytanie, czy tylko nieliczni będą zbawieni, na które Pan Jezus odpowiada, zachęcając swoich słuchaczy, by wchodzili przez ciasne drzwi, ciasną bramę. W Ewangelii św. Jana sam o sobie powie, że jest bramą. Gdy adorujemy krzyż, widzimy, że bramą staje się krzyż, a gdy żołnierz rzymski, nieświadomy, że właśnie dokonuje się zbawienie świata, przebija Jezusowi bok, rozumiemy, że bramą do zbawienia jest Jego serce. – Usiłujcie wejść do Mojego serca, proście o serce łagodne i pokorne, chciejcie, by wasze serca biły w rytmie Mojego serca – mówi dziś do nas Pan. Jeśli tak się stanie, zrozumiemy Jego pragnienie zbawienia wszystkich ludzi, a także będziemy gotowi znieść wszystkie cierpienie i trudy, więcej – będziemy chcieli współodczuwać z Sercem Jezusa. Przemienieni przez Niego zrozumiemy, że w naśladowaniu Go nie chodzi o jakąś zewnętrzną pobożność. Pan rozpozna nas, gdy upodobnimy się do Niego i będziemy mieć serca miłosierne, łagodne, pokorne, gorliwe, przebite – bo przemienione przez współodczuwanie.

 

 

Poniedziałek, 26.08.2019 r. – Uroczystość NMP Częstochowskiej

Pierwsze czytanie: Iz 2, 2-5

             Wybranie, powołanie Boga nie jest nigdy ekskluzywne, izolujące innych, ale będąc wybraniem konkretnej osoby, konkretnego narodu, ma również znaczenie dla innych, włącza ich w dynamikę Bożego wezwania. Wizja z dzisiejszego czytania proroka Izajasza ukazuje górę Syjon, która stanie się miejscem zjednoczenia wszystkich narodów. Ta mesjańska obietnica niesie wielką nadzieję, że cała ludzkość zgromadzi się wokół Boga. Kiedy nauczymy się Jego dróg, kiedy nienawiść zostanie zastąpiona miłością, nie będzie już potrzeby zbrojenia się, przygotowywania do wojny. Oczekujemy Niebieskiego Jeruzalem, w którym Pan Bóg otrze z naszych oczu wszelką łzę, ale już teraz możemy je podziwiać w Maryi, której wybranie jest dla nas wszystkich, włącza wszystkich w Bożą obietnicę, Tę, która dzięki swojej pokorze nie reagowała nigdy przemocą i dlatego możemy Ją przyzywać jako Królową pokoju.

Psalm responsoryjny: Ps 48, 2-3ab.9.10-11.13-15

            Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba jest Bogiem obecnym w historii konkretnych ludzi, a nawet – narodów. Dlatego życie można odczytywać jako lovestory – historię miłości Boga do mnie. Kto o tym wie, może za psalmistą powtórzyć: rozważamy, Boże, Twoją łaskawość. Warto ją rozważać, by podziwiać, jak misterną grę prowadzi z nami Pan Bóg, jak się z nami łaskawie obchodzi, jak nas prowadzi przez wszystkie wydarzenia. Patrząc w ten sposób na życie, nie sposób nie być przepełnionym wdzięcznością i podziwem, przylgnąć do Boga i powiedzieć przyszłym pokoleniom, że Bóg jest naszym Bogiem na wieki.

Drugie czytanie: Ga 4, 4-7

            Zwiastowanie Maryi zapoczątkowuje « pełnię czasu » – czytamy w Katechizmie Kościoła katolickiego (nr 484), gdy Bóg objawia ludziom tajemnicę swojej istoty – pokazuje, że jest wieczną wymianą miłości – Ojcem, Synem i Duchem Świętym, a nas przeznaczył do udziału w tej wymianie (nr 221). Archanioł Gabriel nazywa Maryję pełną łaski, bo Pan jest z Nią, w Niej jest niebo, bo w Niej obecna jest Trójca Święta. Duch Święty, Ten sam, z którego Maryja poczęła Jezusa, Ten sam, który Go ożywiał, jest Darem otrzymanym przez każdego z nas na chrzcie, pozwala odkrywać Boga jako Ojca i upodabnia nas do Jezusa. Duch Święty żyje w nas – jeśli zapomnieliśmy o Jego obecności, obudźmy się i prośmy Go: Duchu Święty, przypominaj mi, że jestem synem, córką Boga, nie niewolnikiem. Tylko wolny człowiek może kochać, dlatego proszę Cię, Duchu Święty, wyzwól mnie ze wszystkiego, co czyni mnie niewolnikiem, szczególnie z grzechu, wprowadź mnie w tę wieczną wymianę miłości, w której żyjesz. Przekonaj mnie o niezmierzonej miłości Ojca do mnie, o Jego pamięci, trosce, dobroci. Pozwól mi zrozumieć, że do mnie skierowane są słowa: Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy (Łk 15, 31). I pozwól nam zawsze z Tobą przebywać, a kiedyś ujrzeć Cię takim, jakim jesteś.

 

Ewangelia: J 2, 1-11

            Przemiana wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej jest początkiem misji Jezusa i pierwszym z uczynionych publicznie cudów, które Jan Ewangelista nazywa znakami. Symbol wesela odsyła w Biblii do przymierza, które Bóg zawrze ze swoim ludem. Na uczcie weselnej to pan młody podaje wino. Tak dzieje się też w Kanie, gdzie widzimy, że prawdziwym Oblubieńcem jest Jezus, który daje wino w nadobfitości. Słowa Jezusa mówiącego do Maryi, że jeszcze nie nadeszła Jego godzina, odsyłają nas natomiast do krzyża Chrystusa, gdzie z przebitego serca Jezusa narodził się Kościół. Już najstarsza tradycja chrześcijańska widziała w tej scenie narodziny nowej Ewy, Oblubienicy Baranka, powstałej z boku nowego Adama, Chrystusa. Krew tryskającą z przebitego serca Jezusa pijemy w czasie Eucharystii, której sprawowanie wprowadza nas w tęsknotę za uczestnictwem w zaślubinach Boga z ludźmi, za Niebieskim Jeruzalem.

 

 

Wtorek, 27.08.2019 r.

Pierwsze czytanie: 1 Tes 2, 1-8

            Paweł przypomina Tesaloniczanom swoją wcześniejszą misję w Filippi, w czasie której został wychłostany i uwięziony, aby pokazać, na czym polega ewangelizacja. Czy cierpienia spotykające uczniów Jezusa oznaczają, że ich trud był daremny? Choć gdy czytamy, czego doświadczyli apostołowie, może wydawać się, że ponieśli klęskę, patrząc na owoce ich misji, widzimy skuteczność ich działania. Na czym ona polega? Paweł zrozumiał, w czym rzecz na początku głoszenia Ewangelii – w Damaszku, gdy groziła mu śmierć, został spuszczony w koszu na sznurze przez mur. W starożytności żołnierz, który wdzierał się pierwszy do oblężonego miasta, otrzymywał wieniec laurowy. W Drugim Liście do Koryntian Apostoł opisuje ujście z miasta jako powód do dumy. Wie już, że ewangelizacja nie ma nic wspólnego z triumfalizmem. Wręcz przeciwnie – Ewangelia sama jest siłą i nie potrzebuje żadnej innej! Tę siłę Bóg powierza słabym ludziom, by wszyscy zobaczyli, że sama Ewangelia ma moc przemieniać słuchaczy. Dlatego ten, kto ją głosi, ma chcieć podobać się Bogu. Wówczas Ewangelia przemienia go, tak, że staje się coraz bardziej podobny do Tego, którego głosi: jak matka troskliwie opiekująca się dziećmi, jest skromny i życzliwy, chce dać nawet – na podobieństwo Mistrza swoje życie za tych, do których jest posłany.

Psalm responsoryjny: Ps 139, 1b-3.4-5

            Jest Ktoś, kto zna mnie w całości, przenika, zna moje czyny, myśli i zamiary. Co więcej, ten Ktoś jest mi przychylny, kocha mnie i chce, żebym kochał Jego. Bóg, który bada serce i wie o mnie wszystko, nie jest kimś, kogo powinienem się lękać. Przeciwnie, Jego wiedza może napełniać mnie pełną ufnością.

 

Ewangelia: Mt 23, 23-26

            Słowo Boże przenika serce i osądza jego pragnienia. Jezus, powtarzając w dzisiejszej Ewangelii groźnie brzmiące „biada”, pokazuje, że skrupulanctwo, obłuda i bezduszność nie prowadzą do szczęścia. Droga, wskazana człowiekowi przez Boga, polega na czymś zupełnie innym: na zachowywaniu sprawiedliwości, przyjmowaniu i dawaniu miłosierdzia, na zaufaniu Bogu.

  Ten – wydawałoby się – groźnie brzmiący fragment Ewangelii jest złagodzony jakże wymownym obrazem: przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda – mówi Jezus do najporządniejszych członków religijnej elity, podpowiadając im być może, że poczucie humoru, a zwłaszcza dystans do siebie pomagają w życiu duchowym.

 

 

Środa, 28.08.2019 r.

Pierwsze czytanie: 1 Tes 2, 9-13

            Według starożytnych Greków praca manualna dewaluuje człowieka do pozycji niewolnika. Święty Paweł odcina się od takiego sposobu myślenia i oświadcza, że apostołowie także powinni pracować, aby nie być dla nikogo ciężarem. W ten sposób postawa wobec pracy i sama praca stają się sposobem, by głosić Ewangelię. Wywód apostoła jest ważny także dlatego, że pośrednio odpowiada na pytanie o to, co stanowi o wolności. Paweł pokazuje, że wolności nie gwarantuje urodzenie ani stan społeczny, że do wolności prowadzi miłość.

W Pierwszym Liście do Tesaloniczan widać wyraźnie uczuciowość, wielkie zaangażowanie świętego Pawła względem adresatów. W dzisiejszym czytaniu Paweł porównuje się do ojca, który zachęca swoje dzieci do gorliwości, przypominając im o wezwaniu do królestwa i chwały. Głoszenie Ewangelii w pracy i w trudzie jest przekonujące, bo apostoł staje się kimś pokornym, takim jak inni, bliskim. Nie koncentruje na sobie, ale na Bogu, który działa w nim i w tych, do których jest posłany. Wydaje się, że Paweł odsłania tu swoje serce człowieka, który głosząc Ewangelię, jest sam przez nią przemieniany, pasterza, którego serce zaczyna bić w rytmie serca Pasterza, który oddał życie za swoje owce, aby je wszystkie doprowadzić do chwały.

Psalm responsoryjny: Ps 139, 7-8.9-10.11-12b

            Nawet ciemność, która wydaje się nieprzebytym mrokiem: otchłanią naszego grzechu, popełnionego zła, doświadczonej krzywdy, choroby, starości, doświadczenia samotności, cierpienia, bólu, nie jest zbyt ciemna dla Boga. W ciemności, w której nie widzimy przyszłości, która wydaje się śmiercią za życia, otchłanią rozpaczy, Bóg nas wspomaga, jest przy nas, podtrzymuje, jest obecnością Miłości wśród ciemności zła.

Ewangelia: Mt 23, 27-32

            Grób jest wykopany po to, by schować zwłoki. Żyjący człowiek, który przypomina grób, to dość przerażający obraz kogoś, kto nie ma w sobie życia, kto obumarł wewnątrz, mimo że na zewnątrz wykonuje funkcje życiowe i wydaje się, że żyje. Jednak pobielany grób to dół – pułapka, do której można wpaść, nie zauważywszy jej. O ile przez grzech odcinamy się od Boga i od życia – możemy więc stać się chodzącymi trupami, o tyle obłuda jest czymś o wiele groźniejszym – inni mogą nas podziwiać i chwalić, brać za przykład lub powtarzać nasze słowa. Wtedy bardzo potrzebujemy usłyszeć tę ewangelię! To dobra nowina, że Jezus mówi: biada! Nawróć się, bo lepsza jest najgorsza prawda o tobie niż najlepiej brzmiąca nieprawda. Bóg może ci przebaczyć każdy grzech, ale bądź prawdziwy. Nie musisz wydawać się sprawiedliwy i karmić się ludzkimi pochwałami. Możesz wejść w życie Boga – doświadczyć mocy Jego miłości: przebaczenia i wypływającego z niego pokoju. Gdy Duch Święty zamieszka w Tobie, znajdziesz radość, przestaniesz przypominać grób i wrócisz do życia, które będzie w tobie.

 

 

Czwartek, 29.08.2019 r.

Pierwsze czytanie: Jr 1, 17-19

            Pierwszy rozdział Księgi Jeremiasza opisuje powołanie proroka. Bóg wzywa go, by przekazywał Jego Słowo, by był Jego Głosem. To Słowo ożywiane przez Ducha Świętego, Słowo, które prowadzi do nawrócenia, które otwiera człowieka na działanie Boga. Wobec wątpliwości Jeremiasza, wobec słabości i targającego człowiekiem niepokoju, Bóg zapewnia proroka o swojej pomocy i opiece. Kilkakrotnie mówi do Jeremiasza: nie lękaj się. Prorok nie ma powodu do lęku, bo Pan jest z nim, by go ochraniać. Aby się nie lękać, potrzebuje jednak wejść w zaproponowaną mu przez Boga odwagę, zaufać Bogu całkowicie. Jeśli będzie opierał się na sobie, Bóg może go napełnić zupełnie zrozumiałym i ludzkim strachem przed tymi, do których jest posłany, ludźmi, którzy nie chcą go słuchać. Jeśli zaś prorok całkowicie zda się na Boga, będzie niezwyciężony. Na tym polega paradoks życia z Panem – ten, kto wie, że jest słaby i zaufa Bogu, pozwala, by Boża moc objawiła się w jego skromnym życiu, i staje się niezwyciężony. Święty Paweł napisze Koryntianom: Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa, pokazując, że Bóg posługuje się słabymi ludźmi, by mówić do swojego ludu, by okazywać mu swoją moc i miłość.

 

Psalm responsoryjny: Ps 71, 1-2.3-4a.5-6.15ab.17     

            Bóg jest naszą opoką i twierdzą, Bóg jest kimś najbardziej godnym zaufania na świecie. Bóg, który zna nas od poczęcia, przez całe życie nas wspomaga. To przekonanie jest powodem do niewzruszonej ufności. Możemy zatem powtarzać za św. Klaudiuszem la Colombière: nigdy nie stracę mojej ufności. (…) Moja Skało i Ucieczko, niech moja ufność w Ciebie wypełni mnie nadzieją (…) „Nadzieja nigdy zawieść nie może. Nikt, kto złożył ufność w Panu, nie doznał kiedykolwiek zawodu.” Dlatego jestem pewien, że otrzymam wieczną szczęśliwość, bowiem mocno w to wierzę, i cała moja nadzieja jest w Tobie. „W Tobie, mój Boże, pokładam ufność, niech nigdy nie doznam zawodu”. (…) Ostatecznie wiem, że moja nadzieja nie przewyższy Twojej hojności. Nigdy nie otrzymam od Ciebie mniej niż to, co miałem nadzieję otrzymać. Dlatego ufam, że uchronisz mnie od moich złych skłonności i kłamliwych ataków złego ducha. Wykorzystasz mą słabość do triumfu nad każdą wrogą siłą. Ufam, że nie przestaniesz mnie nigdy kochać, i że ja będę Cię kochał nieustannie. „W Tobie, mój Boże, pokładam ufność, niech nigdy nie doznam zawodu”. (Akt zawierzenia się Bogu św. Klaudiusza la Colombière SJ)

Ewangelia: Mk 6, 17-29

            W Ewangelii św. Marka opis śmierci Jana Chrzciciela występuje jako dygresja przytoczona wobec wzrastającej popularności Jezusa. Herod, gdy usłyszał o Jezusie, niepokoi się i interesuje, kim jest ten człowiek, o którym słychać tyle zaskakujących rzeczy. Sądzi, że to Jan Chrzciciel powstał z martwych. W tradycji żydowskiej uważano, że po śmierci proroka jego moc może działać w innej osobie. Święty Mateusz w swojej relacji o śmierci Jana Chrzciciela, dopowiada, że gdy Jezus o niej usłyszał, oddalił się, chciał być sam. Godzina Jezusa jest przecież bliska: gdy ciekawość Heroda zostanie wreszcie zaspokojona i będzie mógł zobaczyć Jezusa, Ten, który jest Słowem wcielonym, będzie milczał. Baranek Boży, na którego wskazał Jan Chrzciciel, nie jest bowiem magikiem czy uwodzicielem tłumów. Jest Synem Bożym, który gładzi grzech świata, oddając własne życie w milczącej ofierze miłości.

Ewangelia o śmierci Jana Chrzciciela stawia zatem pytanie o tożsamość Jezusa: czy moc Jezusa jest tą samą, która działała w Janie Chrzcicielu? Nie, to Jan Chrzciciel jest męczennikiem, zabitym jeszcze zanim Chrystus ofiaruje się na krzyżu. On już jest wiernym świadkiem Baranka, wskazującym na Niego słowem i życiem.

 

 

Piątek, 30.08.2019 r.

Pierwsze czytanie: 1 Tes 4, 1-8

            Wolą Bożą jest nasze uświęcenie. Natchnieni słowami: „Bądźcie święci, bo Ja Święty jestem” (Kpł 11,44), prosimy, abyśmy – uświęceni przez chrzest – wytrwali w tym, czym zaczęliśmy być – pisze św. Cyprian. Jesteśmy uświęceni dzięki zanurzeniu przez chrzest w Chrystusie, a jednocześnie mamy wciąż stawać się świętymi. Ciekawe, że Bogu podoba się, jeśli – jak pisze święty Paweł – stajemy się coraz doskonalszymi, przechodzimy proces rozwoju. Droga chrześcijańska jest dynamiczna, a sposobów czynienia dobra – nieskończenie wiele. Od każdego z nas zależy, jakie dobro na świecie się pojawi. W dzisiejszym czytaniu św. Paweł zwraca uwagę na charakterystyczny aspekt miłości, którym jest czystość. Według apostoła poganie żyją w namiętności, bo nie wiedzą, że nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego; pożądają, bo nie znają przeznaczenia ciała będącego, jak pisał Karol Wojtyła, wyrazem osoby. Nie wiedzą, że ciało ma oblubieńczy sens, że człowiek został stworzony do komunii osób, w miłości, a ono samo jest znakiem ukrytej w Bogu tajemnicy! Stawanie się coraz bardziej darem dla drugiego i przyjmowanie z radością daru, którym on jest – oto droga ku świętości otwierająca się przed każdym z nas.

Psalm responsoryjny: Ps 97, 1.2b.5-6.10.11-12

            Ten, kto się nawraca, doświadcza radości. Jego serce współbrzmi z sercem Boga, dlatego – nawet, jeśli przeżywa trudności czy cierpienia – chodzi w świetle. W dzisiejszym psalmie kilkakrotnie powtarza się wezwanie, zachęta do radości. Radość to nie tylko uczucie, to nie to samo co dobry humor, to wejście w światło Boga i w Jego pokój.

Ewangelia: Mt 25, 1-13

            „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” – te słowa to centrum powyższej przypowieści. Zawsze zastanawiałam się, co symbolizuje oliwa, którą mądre panny wzięły ze sobą, a której głupim zabrakło. Słyszałam wiele interesujących interpretacji, pewnym razem jednak odkryłam coś innego. Przecież wszystkie panny zasypiają. Budzi je wołanie obwieszczające przyjście pana młodego. Czym zajmują się panny, łagodnie nazywane nierozsądnymi? Najpierw proszą panny mądre, żeby pożyczyły im oliwy, a potem idą ją kupić. Nie interesuje ich pan młody, ale ich własne przygotowanie! Panny mądre z kolei, kiedy słyszą wezwanie, wychodzą naprzeciw panu młodemu i wchodzą na ucztę weselną. Jeśli pan młody mówi do nieroztropnych panien: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was, to najwidoczniej znaczy, że ich nie zna. Abyśmy nigdy nie usłyszeli tych smutnych słów, przebywajmy z Tym, który na końcu czasów ukaże się jako Pan Młody ludzkości. Kiedy się modlimy, szukajmy Jego Oblicza, nie zapominajmy, że mamy w sobie Jego Ducha, prośmy, by nas przemieniał, żebyśmy stawali się coraz bardziej podobni do Niego. Wtedy na pewno nas pozna.

 

 

Sobota, 31.08.2019 r.

Pierwsze czytanie: 1 Tes 4.9-11

             Bóg pragnie naszego uświęcenia i sam nas uświęca. Daje Ducha Świętego, który działa od wewnątrz w sercach wierzących. Duch Święty sprawia, że człowiek jest odnowiony, aby był zdolny do życia przymierzem z Bogiem. To dzięki Duchowi Świętemu możemy wejść w Nowe Przymierze z Panem, znamy Go nie z zasłyszanych o Nim informacji, ale dlatego, że Bóg sam się swojemu ludowi objawia, sam nas poucza. Ciekawe, że gdy Duch Święty w nas mieszka, nikomu nie trzeba mówić o miłości braterskiej – kto bowiem wejdzie w życie samego Boga, który jest miłością, zaczyna żyć Jego życiem, rozumie, że powołaniem człowieka jest stanie się darem z siebie. Jeśli Duch Święty przebywa we mnie i jest moim wewnętrznym Nauczycielem, nie mogę już traktować własnego ciała ani ciała drugiej osoby jak niewiele znaczącego przedmiotu. Miłość braterska i zachowanie spokoju serca oraz wypełnianie swoich obowiązków to rady, których udziela święty Paweł Tesaloniczanom. Kolejne przypomnienie czytelnikom zachęty do pracowania własnymi rękami ma na celu, by chrześcijanie nie byli nikomu ciężarem, co pozwoli całej wspólnocie żyć w pokoju, a nie w zamęcie. Pozwólmy i my dziś nauczać się Bogu o miłości braterskiej.

           

Psalm responsoryjny: Ps 98, 1bcde.7-8.9

            Zbliżający się sąd Boga nad narodami nie jest powodem do przerażenia, ale radości. Pan jest Zwycięzcą, pokonał zło, uczynił cuda. Sąd przez Niego przeprowadzany będzie słuszny i sprawiedliwy. W wizji psalmisty opisującego nadejście tego sprawiedliwego sądu cały świat wydaje się ożywiony i radosny: rzeki klaszczą, góry wołają itp. Podobna intuicja pojawia się u świętego Pawła, który pisze, że również stworzenie oczekuje, że zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych (Rz 8,21).

Ewangelia: Mt 25, 14-30

            Dwaj pierwsi słudzy są wierni w drobnych sprawach. Otrzymane od pana dobro puszczają w obieg, nie zatrzymują go dla siebie. Podczas nieobecności pana pracują, robią coś, żeby pan, gdy wróci, był zadowolony. Gdy przyjeżdża, zdają mu sprawę z zarządzania majątkiem, nie mówią natomiast panu, co o nim sądzą. Bardziej skomplikowana wydaje się sytuacja trzeciego sługi. Rozumiemy, że ten człowiek postrzega pana jako surowego i wymagającego, boi się go. Paradoksalnie, ten obraz pana nie przybliża sługi do wykonania woli właściciela. Jeśli Boga miałby symbolizować pan, z pewnością jest On zawsze bardziej święty niż wszystko, co jestem w stanie o Nim pomyśleć. Jeśli zaś Chrystus ukryłby się w tej przypowieści w ziemi, czy nie wymowne byłoby wytłumaczenie tej opowieści jako opisu tego, co się dzieje, gdy nie ma koherencji między naszymi słowami a działaniami? Tworzymy sobie wówczas daleki od prawdy obraz Boga, a prawdziwego Jezusa deformujemy, zakopujemy w grobie. Jezusa obecnego w naszych bliźnich, Jezusa zdeformowanego w nich, Jezusa, którego my już w nich nie widzimy, bo zakopaliśmy Go zbyt głęboko.

Komentarze do czytań - XX tydzień zwykły | od 18 do 24 sierpnia 2019 r. - o. Grzegorz Mossakowski CP
Komentarze do czytań - XXII tydzień zwykły | od 01 do 07 września 2019 r. - s. Joanna Ewa Koszałka FMA