Komentarze do czytań XVII  Tydzień Zwykły

(26 lipca – 1 sierpnia 2015 r.)

Niedziela, 26.07.2015 r.

 

Pierwsze czytanie: 2 Krl 4,42-44

 

Bóg działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich

 

            Już Pierwsze Czytanie dzisiejszej Liturgii Słowa wprowadza jej uczestników w temat „rozmnożenia chleba”, który później zostanie podjęty w Ewangelii. Za klamrę tematyczną, spinającą wszystkie czytania, można jednak uznać także zdanie końcowe Drugiego Czytania, zaczerpnięte z Listu do Efezjan, w którym św. Paweł, apostoł, stwierdza, że „Bóg działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich”. Ponad ludzkimi obawami, a jednocześnie za pośrednictwo ludzkiej aktywności, dokonał bowiem Bóg cudownego rozmnożenia dwudziestu jęczmiennych chlebów, o czym opowiadając, natchniony autor Pierwszego Czytania, obok centralnej postaci proroka Elizeusza, ukazał aktywność wielu innych osób, jak chociażby: kierowanego przez Bożą Opatrzność człowieka, który przyniósł prorokowi owe dwadzieścia jęczmiennych chlebów; czy też sługę proroka, który pomimo wątpliwości, związanych z możliwością nakarmienia taką ilością chlebów zebranego tłumu, wypełnił polecenie mistrza i rozdzielił chleby, zbierając – ze zdumieniem – pozostałe po posiłku resztki. W opowiedzianym tu jednak cudzie, zdziałanym za czasów proroka Elizeusza, nie chodzi wcale o sam cud, lecz przede wszystkim o pokazanie aktywności wielu osób, którymi PAN Bóg posłużył się, by plan swój zrealizować. PAN Bóg angażuje bowiem wiele osób, które zaprasza do współpracy z Sobą w dziele zbawienia świata, a dotyczy to – jak wiemy – zwykłej ludzkiej aktywności, związanej z codziennym życiem oraz wydarzeń nadzwyczajnych, zaliczanych do kategorii cudów. Ważne jest, by w określonym miejscu i w danym momencie, człowiek potrafił odczytać wolę Bożą i włączyć się w realizację Bożych zamysłów.

 

Psalm responsoryjny: Ps 145, 10-11.15-18

 

            Pomimo ogromnego wysiłku, wkładanego przez człowieka w zaspokajanie codziennych potrzeb, należy uznać, że to Bóg daje człowiekowi pokarm: „Otwierasz rękę, karmisz nas do syta”. Obserwując bowiem stworzony świat, zauważamy w nim całą sieć zależności, pozwalającą wszystkiemu, co żyje, w tym także ludziom, zaspokoić podstawowy głód ciała. Dlatego wszystkie stworzenia powinny Bogu nieustannie dziękować i wielbić Jego potęgę.

 

Drugie czytanie: Ef 4,1-6

 

            Bóg tak urządził świat, że współpraca stworzeń z Jego Boskim zamysłem prowadzi do zaspokojenia potrzeb każdej istoty żywej. Dlatego podstawowym zadaniem wszystkich stworzeń jest odkrywanie i realizowanie Bożego planu, jaki został im wyznaczony w dziele stworzenia. W dziele tym człowiekowi przypadła rola szczególna, polegająca na budowaniu jedności. To człowiek bowiem, z woli Stwórcy, nosi w sobie obraz Boży, „panując nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1,26), a zachowując jedność z bliźnimi („dzięki więzi, jaką jest pokój”), buduje jedność, przekraczającą doczesną perspektywę stworzonego świata – jedność z „Bogiem, który działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich”. W kontekście dzisiejszej Liturgii właśnie na to stwierdzenie warto zwrócić szczególną uwagę, podkreślając, że udział w dziele zamierzonym przez Boga jest dla człowieka najważniejszym zadaniem.

 

Ewangelia: J 6,1-15

 

            Rozmnożenie pięciu chlebów jęczmiennych i dwóch ryb, którymi został zaspokojony głód tłumu, liczącego około pięciu tysięcy samych mężczyzn, było cudem, o czym dobitnie świadczy fakt zebrania po posiłku aż dwunastu pełnych koszy ułomków. W tym niezaprzeczalnie niezwykłym wydarzeniu – cudzie, zdziałanym przez Jezusa, swój udział mieli jednak również ludzie, posłuszni Jego słowu. Najpierw Filip i Andrzej, którzy brali udział w dyskusji, ukazującej – z jednej strony – powątpiewanie i obawy Filipa, a – z drugiej strony – pełną zaufania postawę Andrzeja, brata Szymona Piotra. Kolejną osobą był z pewnością ów chłopiec, wymieniony w Ewangelii, który przyniósł ze sobą pokarm i oddał go do podziału. Za zaangażowanych trzeba by uznać również wszystkich apostołów, ponieważ ich liczba (dwunastu) odpowiada liczbie zebranych po posiłku koszy ułomków, co sugeruje, że każdy z nich-apostołów miał w tym wydarzeniu jakiś udział (dwanaście koszy to dwunastu Apostołów, każdy z jednym koszem). Sprawcą cudu był jednak bez wątpienia sam „Bóg, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich”.

 

 

Poniedziałek, 27.07.2015 r.)

 

Pierwsze czytanie: Wj 32,15-24.30-34

 

Tablice Przymierza jako dzieło Boga

 

            Powiedzenie, że „tablice Świadectwa”, z którymi Mojżesz zszedł z góry Synaj, były – jak to określa dzisiejsze Pierwsze Czytanie – „dziełem Bożym, a pismo na nich było pismem Boga” można interpretować w sposób niedosłowny, tzn. w wyrażeniu „dzieło Boże” można widzieć nie tyle samo pismo, ile raczej „dzieło Boże” jako treść przekazu, podyktowaną Mojżeszowi i przez niego spisaną. Zgodnie jednak z tradycją – tak żydowską jak i chrześcijańską – owo pismo sporządzone na kamiennych tablicach Przymierza powinniśmy interpretować dosłownie: jako dzieło samego PANA Boga, który je „materialnie wykonał”. O niezwykłości zaś tego „Bożego dzieła” (pisma) świadczy inny jeszcze szczegół tradycji żydowskiej, która w uwadze autora natchnionego, mówiącego, że „tablice były zapisane na obu stronach, zapisane na jednej i na drugiej stronie” widzi cudowny charakter pisma, dającego się odczytać z obu stron każdej z tablic (czyli jedno pismo obecne było po obu stronach tablicy). Inny, niezwykły szczegół biblijnego przekazu dotyczy również faktu zniszczenia owych kamiennych tablic przez Mojżesza, który rozbijając je powinien zostać oceniony bardzo negatywnie, a jednak tak się nie stało, o czym po raz kolejny przekonuje nas tradycja żydowska, twierdząca, że Mojżesz rozbił te tablice nie tyle na skutek gniewu, związanego z grzechem narodu wybranego, ile raczej widząc, że znikło z nich Boże pismo. Taki sposób interpretacji może stanowić pouczenie – ważne również dla nas, ludzi żyjących wiele lat po tamtych wydarzeniach – które streszcza się w stwierdzeniu, że ciężkie grzechy prowadzą do sytuacji, w której PAN Bóg po prostu milknie, przestaje się z ludźmi komunikować, podobnie jak po grzechu bałwochwalstwa, gdy „wymazał” pismo z tablic Przymierza.

 

Psalm responsoryjny: Ps 106, 19-23

 

            Liturgia kontynuuje opowiadanie o grzechu bałwochwalstwa, który nazywa „zapomnieniem o Bogu”. Pomimo że to przecież PAN Bóg wyprowadził naród z niewoli egipskiej, bardzo szybko zapomniał on jednak o dobrodziejstwach, które od Niego otrzymał i sporządził sobie cielca – „bożka odlanego ze złota”. Dlatego Bóg „postanowił ich (naród) wytracić”, do czego jednak nie doszło jedynie ze względu na interwencję Mojżesza, który wstawił się za ludem u PANA.

 

Ewangelia: Mt 13,31-35

 

Wzrost zewnętrzny wewnętrzny królestwa Bożego

 

            Mały początek, jeżeli tylko jest wypełnieniem woli Bożej, a zwłaszcza, gdy prowadzi do wzrostu królestwa Bożego, rozrasta się do rozmiarów przekraczających ludzkie wyobrażenia, o czym przekonuje nas dzisiaj Pan Jezus, przytaczając dwie przypowieści: o ziarnku gorczycy i o zaczynie. Wskazując w tych przypowieściach na mały początek oraz na wielkość, ku której zmierza wzrost królestwa Bożego w świecie, Pan Jezus zaznaczył, że dotyczy to w równym stopniu „wzrostu zewnętrznego” (porównaj zewnętrzną wielkość ziarnka gorczycy z wielkością drzewa, w którym gnieżdżą się ptaki niebieskie), jak i „wzrostu wewnętrznego” (porównaj „działanie od środka” drożdży, zakwaszających całe ciasto).

 

 

Wtorek, 28. 07. 2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Wj 33,7-11; 34,5-9.28

 

Bóg obecny pośród swego ludu

 

            Wydarzenia opisane w Księdze Wyjścia dotyczą historii uwolnienia Izraela z niewoli egipskiej, zawarcia z nim na Górze Synaj przymierza i przeprowadzenia go przez pustynię tak, by ostatecznie dać mu ziemię obiecaną, o której zdobyciu opowiada jednak inna z ksiąg biblijnych Starego Testamentu – Księga Jozuego. W całej zaś historii zbawienia jednym z ważniejszych motywów teologicznych jest – ukazana w dzisiejszym Pierwszym Czytaniu – sprawa nieustannej troski PANA Boga o swój lud: Jego obecności pośród narodu, który pomimo różnych wad i grzechów, podobnie jak cała ludzkość, stale pozostaje przedmiotem Jego miłości. To Bóg uwolnił bowiem Izrael od jarzma niewoli, to Bóg zawarł z nim Przymierze miłości, to Bóg wreszcie troszczył się o niego w czasie wędrówki po pustyni. W celu przedstawienia tego tematu, który także dzisiaj jest ważny i aktualny, autor natchniony opowiedział nam o „Namiocie Spotkania” – niezwykłym miejscu, w którym Bóg był niejako obecny w sposób namacalny i gdzie – za pośrednictwem swego sługi Mojżesza – przemawiał do ludu, pouczając naród wybrany oraz dając mu poczucie bezpieczeństwa. Ten oczywisty znak Bożej obecności jest jednak niezwykły z jeszcze innego powodu: nie tylko dlatego, że Bóg przebywał pośród ludu w widzialnym obłoku, który zstępował na „Namiot Spotkania”, lecz także dlatego, że przebywał tam pomimo grzechów narodu wybranego. Dlatego Mojżesz modlił się do Boga: „Jest to wprawdzie lud o twardym karku, ale przebacz winy nasze i grzechy nasze i uczyń nas swoim dziedzictwem”. Dzisiaj miejscem i znakiem obecności Boga pośród nas są tabernakula (po łacinie słowo oznaczające namiot), gdzie pomimo naszych grzechów i niewierności Chrystus jest stale obecny w swoim Ciele i w swojej Krwi.

 

Psalm responsoryjny: Ps 103, 6-13

 

            Obecność Boga pośród grzeszników, jakimi byli nie tylko ludzie, dopuszczający się ciężkich grzechów podczas wędrówki Izraela przez pustynię (zwłaszcza zaś grzechu bałwochwalstwa), lecz którymi jesteśmy również my – ludzie dwudziestego pierwszego wieku, nie doprowadziła ani w przeszłości ani współcześnie do tego, by PAN Bóg nas opuścił czy przestał się nami interesować. Tak nie jest m.in. dlatego, że – podobnie jak psalmista – skruszonym sercem zanosimy do Boga szczerą modlitwę: „Nie postępuj z nami według naszych grzechów”.

 

Ewangelia: Mt 13, 36-43

 

                                    Brak właściwego zrozumienia przypowieści

 

            Pytanie uczniów o wyjaśnienie przypowieści o chwaście – w szerszym kontekście Ewangelii według św. Mateusza – tak jakby nie brało pod uwagę, że ostatnią z serii przypowieści Jezusa była przypowieść o ziarnku gorczycy i o zaczynie. Oznacza to albo, że uczniowie znakomicie zrozumieli pozostałe przypowieści, albo, że właśnie ta o chwaście wywarła na nich największe wrażenie. Nie ma to jednak większego znaczenia. Ważne natomiast wydaje się być to, że po szczegółowym wyjaśnieniu przypowieści o chwaście, już niedługo, Pan Jezus znowu przejdzie do opowiadania kolejnej serii przypowieści o królestwie Bożym tak, jakby uczniowie nie wszystko jeszcze pojęli. Nie bez przyczyny zatem, bezpośrednio przed dzisiejszym fragmentem Ewangelii, św. Mateusz zamieścił uwagę, którą słyszeliśmy we wczorajszej Liturgii: „Tak miało się spełnić słowa Proroka: <otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata>”. Oznacza to, że uczniom ciągle jeszcze potrzeba bardziej wnikliwego spojrzenia, a przede wszystkim zmysłu wiary, których nabędą później.

 

 

Środa, 29.07.2015 r., św. Marty.

 

Pierwsze czytanie: 1 J 4, 7-16

 

Wszystko, co czynimy, czyńmy z miłością

 

            Wybór dzisiejszego czytania został podyktowany liturgicznym wspomnieniem św. Marty, siostry Marii i Łazarza, z którymi Pan Jezus pozostawał w zażyłej przyjaźni. W zamyśle liturgicznym doboru tego czytania, zaczerpniętego z Pierwszego Listu św. Jana Apostoła, wykorzystano – znaną powszechnie – rozbieżność postaw dwóch sióstr, z których jedna (Maria) „siedziała u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie”, a druga (Marta) „uwijała się koło rozmaitych posług”. Dzięki natomiast pierwszoplanowemu motywowi miłości, występującemu w Liście św. Jana Apostoła, liturgia zdołała połączyć ze sobą obie te postawy sióstr (Marty i Marii), wskazując na miłość jako element łączący je ze sobą. Wszystko to, co czynimy, winniśmy bowiem czynić właśnie z miłością, o czym przypomina nam św. Jan Apostoł, który w swoim liście wzywa wierzących w Chrystusa do tego, by w życiu kierowali się zawsze miłością jako nadrzędnym prawem: „Umiłowani, jeżeli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować”. Uzasadnieniem zaś takiej postawy chrześcijan winno być na pierwszym miejscu to, że „Bóg jest miłością” oraz że objawił nam Siebie posyłając „Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy”. Nie było by zatem prawdziwej i bezinteresownej miłości wzajemnej pośród ludzi, gdyby najpierw nie było autentycznego doświadczenia miłości Bożej jako miłości ofiarnej. Szukając zatem uzasadnienia dla czynienia w życiu wszystkiego z miłością – czy to będzie aktywność św. Marty czy też kontemplacyjne zasłuchanie jej siostry, św. Marii – pozostaje nam chrześcijanom wpatrywać się zawsze w miłość samego Boga, by móc nią żyć na co dzień.

 

Psalm responsoryjny: Ps 34, 2-11

 

            Człowiek dostrzegający łaskę i dobrodziejstwa otrzymane od PANA Boga jest człowiekiem, który potrafi prawdziwie dziękować. Dowodem zaś na to, że dziękczynienie jest prawdziwe i autentyczne jest bez wątpienia radość, promieniująca z tekstu dzisiejszego psalmu, będącego radosnym wielbieniem, wysławianiem i błogosławieniem PANA za wszelkie dobro.

 

Ewangelia: J 11, 19-27

Przyjaźń budowana na wierze

 

            Przyjaźń łącząca Pana Jezusa z rodzeństwem Marty, Marii i Łazarza nie polegała wyłącznie na tym, że Jezus był mile przyjmowanym gościem w ich domu, lecz – jak ukazuje dzisiejszy fragment Ewangelii według św. Jana – była to przyjaźń budowana na głębokiej wierze w osobę Jezusa Chrystusa: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”. To wyznanie patronki dnia dzisiejszego ukazuje wiarę św. Marty jako postawę zbliżoną do postawy św. Piotra, który podobnie jak ona, był uczniem Jezusa, wychodzącym niejako zawsze przed szereg i wypowiadającym się w imieniu pozostałych apostołów. Dzisiaj, w Ewangelii, czyni to samo św. Marta, w imieniu swoim i całego rodzeństwa. Słysząc bowiem, że nadchodzi Pan Jezusa, wychodzi z domu, by spotkać Go jako pierwsza i – podobnie jak św. Piotr – by w imieniu pozostałych członków rodziny wyznać Mu wiarę, co w konsekwencji zaowocuje cudem wskrzeszenia Łazarza.

 

 

Czwartek, 30. 07. 2015 r.

 

Pierwsze czytanie: Wj 40,16-21.34-38

Przybytek

 

            W obrazie budowy Przybytku – obrazie, nieco obcym i odległym duchowo od naszych chrześcijańskich rozważań, trzeba by przede wszystkim odwołać się do tradycji żydowskiej i powiedzieć, że Przybytek (po hebrajsku Miszkan) był „przenośnym sanktuarium”, wykonanym na pustyni i towarzyszącym narodowi wybranemu w czasie jego wędrówki do ziemi obiecanej. Sanktuarium to było miejscem przechowywania Arki Przymierza oraz tablic z Dekalogiem. Było ono również obrazem i miejscem rzeczywistego zamieszkiwania PANA Boga pośród swego ludu, a w czasach króla Salomona, gdy Izrael wszedł już w posiadanie ziemi obiecanej i gdy się w niej już zadomowił, rolę tę przejęła świątynia jerozolimska, zbudowana – ogólnie rzecz ujmując – według tych samych podstawowych założeń, co Przybytek, będący początkowo przenośnym namiotem. W przywołanym dzisiaj przez tekst liturgicznego czytania fragmencie na uwagę zasługuje nadto słowo, mówiące o „napełnieniu” Przybytku chwałą PANA: „Wtedy obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła Przybytek (Miszkan)”. Opierając się na oczywistym założeniu, że Bóg nie ma ciała, tradycja żydowska widzi to „napełnienie” w sposób niematerialny, czyli zgodnie z zastosowaniem hebrajskiego słowa „napełnić” w odniesieniu do takich przykładów, w których czasownik ten użyty jest w znaczeniu niematerialnym, np. „napełnić” o czasie (gdy mowa jest o upływie czasu / wypełnieniu się czasu) lub „napełnić” w odniesieniu do jakiejś formy wysokiej doskonałości (gdy mowa jest o mądrości, zdolnościach, talencie, a nawet o napełnieniu błogosławieństwem Bożym). Tak też należy rozumieć napełnienie Przybytku chwałą Bożą, której niematerialność została nadto podkreślona przez obraz obłoku.

 

Psalm responsoryjny: Ps 84, 3-6.8.11

 

            „Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja” – refren dzisiejszego Psalmu Responsoryjnego stanowi wyraz tęsknoty za nieustannym przebywaniem w świątyni jerozolimskiej. Psalm ten jest w istocie wołaniem, skierowanym do PANA Boga, by był On obecny pośród swego ludu i pozwolił doświadczać swej bliskości oraz opieki wszystkim tym, którzy pielgrzymują do Jego świątyni (ciałem bądź duchem).

 

Ewangelia: Mt 13, 47-53

Ewangelia ciągle nowa

 

            O potrzebie stałego pogłębiania treści Dobrej Nowiny, przekonuje nas dzisiaj podjęcie przez Pana Jezusa tego samego tematu, który już uprzednio stanowił przedmiot Jezusowego przepowiadania, a który – po raz kolejny – pojawia się jako temat przypowieści o królestwie niebieskim. Poprzednio była to (znajdująca się nieco wcześniej w Ewangelii według św. Mateusza) przypowieść o chwaście oraz jej szczegółowe wyjaśnienie, jakiego Pan Jezus udzielił uczniom w odniesieniu do końca świata. Tym razem o końcu świata Pan Jezus mówi w przypowieści o sieci, zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju, dobre i złe, których rozdzielenie przyrównuje do wydarzeń, mających nastąpić właśnie przy końcu świata: „Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony”. By jednak podkreślić przy tym konieczność ciągłego rozważania treści ewangelijnych, po przedstawieniu tej przypowieści Pan Jezus zapytał uczniów: „Zrozumieliście to wszystko?”. Niech zatem nigdy nie zniechęca nas rozważanie pozornie tych samych treści Ewangelii, bo potrzebują one coraz to nowego i świeżego spojrzenia oraz dogłębnego zrozumienia.

 

 

Piątek, 31.07. 2015 r., św. Ignacego z Loyoli

 

Pierwsze czytanie: Kpł 23,1.4-11.15-16.27.34b-37

 

Czasy święte – święte zwołanie

 

            Opowiadając o ustanowieniu żydowskich świąt, dzisiejsze czytanie, zaczerpnięte z Księgi Kapłańskiej, wskazuje przestrzeń czasu, która ma służyć uświęceniu życia ludzkiego. W wybranym do liturgicznego odczytania fragmencie mowa jest o Szabacie, Passze, czasie ofiarowania pierwocin z plonów ziemi (Święcie Przaśników), Święcie Tygodni, Namiotów i Święcie Przebłagania. Nie chodzi tu jednak ani o wyliczenie ani o szczegółowe zapoznanie się ze sposobem przeżywania tych świąt, lecz o proste uznanie, że upływający czas ma charakter święty i potrzeba człowiekowi takich właśnie chwil, w których zatrzyma się on na chwilę w swoim biegu, odłoży codzienne zajęcia i obowiązki po to, by wyznaczony rytmem świąt czas, poświęcić całkowicie PANU Bogu. Święta są bowiem przede wszystkim czasem spotkania z Bogiem, a ich ścisłe umiejscowienie na osi czasu, czyli wyznaczenie im przez kapłanów konkretnych dat w kalendarzu, sprawiają, że święta te, choć ukierunkowane zasadniczo wyłącznie na PANA Boga, przeżywane są równocześnie we wspólnocie ludzi wierzących, łącząc ich ze sobą więzami nie tylko codziennej pracy i obowiązków, lecz także więzami o charakterze ściśle religijnym. Ten wykaz świąt, podany tu przez Księgę Kapłańską, jest pierwszym tego typu zobowiązaniem, angażującym całą społeczność narodu wybranego, który staje się wspólnotą już nie tylko w znaczeniu politycznym i społecznym, lecz również wspólnotą religijną – ludem Bożym, zaciągającym zobowiązania wobec swego Boga przez przyjęcie Dekalogu i ofiarowanie określonej przestrzeni czasu – świąt, zwanych czasami świętymi albo „świętym zwołaniem”.

 

Psalm responsoryjny: Ps 81, 3-6.10-11

 

            „Dzień uroczysty”, o którym mówi Psalm Responsoryjny, ma być czasem spotkania nie tylko człowieka wierzącego z PANEM Bogiem, lecz również z drugim człowiekiem, z którym łączy go wspólne przeżywanie świąt, będących radosnym wielbieniem PANA Boga. Czas ten ogłasza dźwięk rogu, zwołującego lud do wspólnego świętowania: śpiewu i gry na instrumentach, z których psalm ten wymienia bęben, cytrę i lirę.

 

Ewangelia: Mt 13,54-58

Przyjęcie Jezusa i jego posłannictwa

 

            Odrzucenie Pana Jezusa przez mieszkańców rodzinnego Nazaretu jest potwierdzeniem słów Prologu Ewangelii według św. Jana, w których ewangelista w odniesieniu do całej ludzkości stwierdził, że „(Jezus – Słowo) przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1,11). Nieprzyjęcie Jezusa przez mieszkańców Nazaretu jest nadto potwierdzeniem nauczania Pana Jezusa mówiącego, że o pozostawaniu z Nim w jedności nie przesądzają wcale więzy krwi, lecz umiejętność słuchania oraz przyjmowania Jego nauki, czemu dał wyraz na innym miejscy, wskazując na zasłuchanie uczniów: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mt 12,49-50).

 

 

Sobota, 01.08. 2015 r.,św. Alfonsa Marii Liguoriego.

 

Pierwsze czytanie: Kpł 25,1.8-17

 

Rok jubileuszowy jako nowy początek

 

            Kalendarz żydowski przewidywał, że każdy pięćdziesiąty rok będzie rokiem jubileuszowym, następującym po cyklu siedmiu lat szabatowych. Rok szabatowy przeżywany był co siedem lat, a cykl siedmiu takich lat wynosił w sumie lat czterdzieści dziewięć, po których następował ów szczególny rok pięćdziesiąty, czyli rok jubileuszowy – czas łaski Bożej. Obowiązujące w roku jubileuszowym prawa nakazywały m.in. ścisłe zachowanie przepisów wypoczynku uprawianej ziemi oraz „uwolnienie ziemi”, polegające na zwrocie ziemi nabytej za pieniądze lub w jakikolwiek inny sposób. Było to wyraźnym znakiem wskazującym na to, że nie człowiek, lecz PAN Bóg jest ostatecznie pierwszym i jedynym właścicielem wszystkiego. Przypomnienie to dotyczyło zresztą nie tylko samej ziemi, lecz obejmowało różne sfery życia ludzkiego, w które wkradało się zniewolenie. Stąd prawa roku jubileuszowego domagały się poszanowania życia w wolności dla każdego człowieka, a to wiązało się z wymogiem uwolnienia od wszelkich zobowiązań ludzi zniewolonych przez pożyczki pieniężne czy inne formy zależności, po niewolnictwo włącznie. W roku tym należało uznać wolność i równość wszystkich ludzi, stosując proste zasady, jak chociażby przywołana przez fragment dzisiejszego czytania liturgicznego zasada: „nie wyrządzajcie krzywdy jeden drugiemu”. Nie wnikając jednak w szczegółowe nakazy i zakazy roku jubileuszowego warto podkreślić, że rok ten był niejako nowym początkiem, nową szansą na lepsze jutro dla całego stworzenia, a zwłaszcza dla ludzi, którzy mogli zacząć wszystko od nowa. Czy nie warto zatem również dzisiaj rozważyć możliwości wprowadzenia podobnego „wyzerowania licznika”, które dałoby wielu zniewolonym osobom szansę na nowy początek?

 

Psalm responsoryjny: Ps 67, 2-3.5.8

 

            Dopowiedzeniem do tematu roku jubileuszowego jako roku łaski od Boga, któremu wszystko winno być poddane, jest Psalm 67, którego część centralną stanowią słowa: „Niech się narody cieszą i weselą, bo rządzisz ludami sprawiedliwie i kierujesz narodami na ziemi”. Oznacza to, że nie człowiek jest panem świata (ziemi i ludzi), lecz PAN Bóg, który w roku jubileuszowym nakazuje „uwolnienie” z wszelkiej zależności tak ziemi jak i ludzi, by w ten sposób potwierdzić swą wyłączną władzę nad światem.

 

Ewangelia: Mt 14,1-12

Potężny słaby Herod

 

            Wielki i potężny tetrarcha Herod, który panował w ziemi świętej w czasie, gdy pojawił się w niej najpierw Jan Chrzciciel, głosząc chrzest nawrócenia, a następnie Pan Jezus z orędziem Dobrej Nowiny, był w rzeczywistości słabym człowiekiem, zniewolonym przez namiętności i dworskie intrygi, o czym przekonuje nas dzisiejsza Ewangelia, opowiadająca o podstępie przebiegłej Herodiady, kierowanej pragnieniem zemsty za upomnienie, wypowiedziane pod jej adresem przez Jana Chrzciciela. Gdy bowiem Jan Chrzciciel upomniał Herodiadę i Heroda za niemoralne postępowanie, Herodiada, która opuściła prawowitego męża Filipa, brata Heroda, wiążąc się właśnie z Herodem, w swej zawziętości oraz w pragnieniu zemsty postanowiła namówić swą córkę, by ta tańcem uwiodła tetrarchę i zażądała od niego głowy męża Bożego. Tak też się stało, co pokazuje jak straszne są konsekwencje zła i grzechu, który zakorzeniony w sercu człowieka, potrafi swym jadem zatruć nie tylko jedną osobę, lecz rozlać się także na innych, psując całe społeczeństwa i doprowadzając do najcięższych nawet grzechów, zabójstwa i morderstwa włącznie. W dzisiejszym zaś świecie, w którym wielu nie uważa zdrady małżeńskiej za grzech, trzeba z całą siłą i stanowczością przypominać, że to właśnie ten rodzaj grzechu zaślepia ludzi najbardziej oraz prowadzi do grzechów znacznie cięższych, rozlewających się na innych ludzi i całe otoczenie.

Ks. dr hab. Dariusz Dogondke

Komentarze do czytań XVI Tydzień Zwykły ( 19-25 lipca 2015 r.) - Elżbieta Stankiewicz
Komentarze do czytań XVIII Tydzień Zwykły (02-08 sierpnia 2015) - o. Sebastian Walak CP