Niedziela, 13.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: 1 Krl 19, 9a. 11-13  

Wielkomiejski szał, hałas, gonitwa, wzrost, przyspieszenie wydajności produkcji, zagęszczenie spotkań, wydarzeń, nerwica konsumpcyjna nie robią spacji, miejsca dla Pana i zdrowego rozsądku. W wichurze, trzęsieniu ziemi, ogniu, wielkich żywiołach natury, szale, nieładzie, powierzchowności nie było Pana. W ciszy i łagodnym powiewie przemówił Pan. Wszystko wokół nas skrupulatnie zaplanowane i zorganizowane nie pozostawia miejsca dla Pana. Natura ludzka na przestrzeni tysięcy lat historii zbawienia pojmowała, że potrzebny jest czas „ekstra” – „poza” wszystkim i wszystkimi dla Pana, święta góra, pustynia, jaskinia odosobnienia, nie tylko czas reklamowy w telewizjach komercyjnych, kiedy to niektórzy katolicy w przerwie reklamowej nadrabiają zaległe praktyki religijne, usypiając niespokojne sumienie, które domaga się spotkania z Innym. Natura ludzka z przekonania szukająca Boga, udaje się na „pustynię” – puszczę, odosobnienie. Abraham, Jakub, Mojżesz, Eliasz, Jezus, Paweł, Antoni Pustelnik, Ewagriusz z Pontu, Brunon Kartuz, Franciszek z Asyżu, Kinga, Mikołaj z Flue, Jan z Dukli i wielu innych, szli na miejsce osobne i tam pozwalali Panu zagospodarować ten święty czas. Ewagriusz z Pontu (IV w.) rzekł był swego czasu: Udając się na spotkanie z Panem pierwszą rzeczą, którą zrobisz to zamkniesz usta. Warto wychodzić z własnej jaskini, uciszając zewnętrzne burze, powstrzymując trzęsienia ziemi, odrzucając każdy ogień, byleby zrobić miejsce dla Pana, który przychodzi w głosie subtelnego milczenia (G.F. Ravasi). Eliasz , rozpoznawszy uniżenie się Pana, bo nie było go w potędze żywiołów tylko w głosie subtelnego milczenia, zasłania twarz, przysłaniając usta. Może warto dzisiaj zasłonić usta, uciszając żywioły zewnętrze i wewnętrzne, których pełno w świecie?

 

Psalm responsoryjny: Ps 85, 9ab-10.11-12.13-14

Tekst biblijny, którego celem jest wyrażenie prawdy zbawczej, korzysta z języka kultury agrarnej i pasterskiej (zob. historia Kaina i Abla, rolnik i pasterz). W wierszach z Ps 85 śpiewanych dzisiaj w liturgii psalmista nawiązuje do kultury agrarnej: wierność z ziemi wyrośnie … a nasza ziemia wyda swój owoc. Zapewne możemy za pomocą tych słów objąć naszą jaźnią całe dzieło stwórcze Boga, całą ziemię, ale mamy także sposobność, aby w owej ziemi widzieć człowieka i relacje między ludźmi, którzy naprawdę są z jednej gliny. Wiemy, że według jednego z biblijnych opisów człowiek powstał z ziemi (Rdz 2,7), jest stworzeniem. Ziemią w pewnym sensie człowiek pozostaje, ziemią należącą do Boga. Jeśli On ziemi błogosławi a ta przyjmuje dar Pana, wtedy wyrastają z człowieka i ludzi przedziwne owoce. Słowa psalmu zapraszają, aby stawać się ziemią dla Boga, którą On uprawia.

 

Drugie czytanie: Rz 9,1-5

Paweł piszący do Rzymian, właściwie do Żydów z diaspory w Wiecznym Mieście, których jeszcze nie odwiedził, lecz zamierzał to uczynić, przedstawił siebie jako człowieka zuchwałego, pałającego troską ewangelizacyjną, byleby tylko jego rodacy poznali Chrystusa. Tak, Paweł był zuchwały, wykonał swego rodzaju skok, śmiertelne salto (Hans Urs von Balthasar). Był gotów ofiarować się za braci, z którymi łączyła go hebrajska krew: Wolałbym bowiem sam być pod klątwą, odłączony od Chrystusa dla zbawienia braci moich. Jego indywidualna, uprzywilejowana pozycja zeszła na plan dalszy. Paweł, żywił wielką miłość względem Jezusa, ale nie mniej intensywną także do braci. To jest swego rodzaju miernik żywej wiary i miłości, kiedy człowiek usuwa się w cień a zaczyna robić miejsce innym, kierując się pokorą i troską o nich. Zjednoczenie Pawła z Jezusem nie uczyniło go obojętnym względem bliźnich. Serce ludzkie bliskie Boga zaczyna obejmować współczuciem i zmiłowanie tych wszystkich, którzy jeszcze nie poznali Pana Jezusa.

 

Ewangelia: Mt 14, 22-33

Jezus mówi do człowieka słowami i gestami. Zazwyczaj wypowiadając się o wierze używamy zdania : Jezus powiedział to albo tamto. I temu nie da się zaprzeczyć. On pokazuje nam prawdę o sobie i naszej kondycji także przy pomocy gestów, używając języka ciała. Dość często pojawia mowa Jego wzroku: Jezus ujrzał, a kilka razy ewangeliści wspominają o mowie Jego rąk. Jezus wyciąga rękę w kierunku teściowej Piotra, kiedy leży ona w gorączce. Ujmuje za rękę niewidomego i chorą dziewczynkę. Dzisiaj wyciąga rękę do Piotra i ratuje go z wodnej topieli. Pan wyciąga rękę ku ludzkości pogrążonej w różnorodnych kryzysach. Tradycja wschodnia oddaje to przez ikonograficzną wizualizację zmartwychwstania anastasis. Na obrazie tym widać Jezusa zstępującego do otchłani (Szeolu) i chwytającego prarodziców Adama i Ewę za ręce. Pan ujmuje nas zawsze za rękę, przez nas, nasze zjednoczenie z Nim, może On uchwycić za rękę naszych braci i siostry pogrążonych w kryzysie. Komu ostatni raz podałem pomocna dłoń? Dłoń akceptacji i dłoń z chlebem ?

 

Poniedziałek, 14.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: Pwt 10, 12-22

Pan, Bóg miłujący człowieka upomina się o miłość ze strony Narodu Wybranego. Wezwanie do relacji miłości, to nie próba ubezwłasnowolnienia lub konieczność kontrolowania wszystkiego, lecz kategoria daru, szansy na rozwój w człowieczeństwie. Pan zawsze wzywa do tego, co najlepiej służy stworzeniu, a nie Jemu samemu. Dzisiaj Stwórca sam podaje nam wykładnię miłości: Będziesz się bał swego Pana Boga, chodził Jego drogami, miłował Go, służył mu, strzegł Jego poleceń i praw. Wołanie Boga o miłość nie dotyczy tylko Jego samego, On zaprasza do miłowania również współbraci w człowieczeństwie, a nawet przybysza z innego narodu i obcej ziemi. I być może to dzisiaj na polskiej ziemi warto zauważyć . Benedykt XVI napisał: Wiara w Jezusa domaga się także zaakceptowania członków Jego rodziny wraz z wszystkimi niedogodnościami. A kto należy do Jego rodziny? Oczywiście ci, którzy złączyli się z Nim przez wiarę, chrzest, słuchanie Słowa Bożego. Jednak w kręgu Jego domowników-bliskich są też niezauważeni przez nas ludzie z innych narodów, ras, kontynentów. Jezus, poprzez wcielenie połączył się z każdym człowiekiem bez wyjątku. Chrześcijaninie, manifestując miłość i wiarę względem Boga, zauważ wszystkich członków rodziny Jezusa.

 

Psalm responsoryjny: Ps 147B, 12-13.14-15.19-20

Szybko mknie Jego słowo. Oznajmił swoje słowo Jakubowi. W ciele-głowie ludzkiej ciągle rozbrzmiewa jakiś głos i przemykają liczne słowa. W społecznościach ludzkich, rodzinnych, klanowych czy narodowych podobnie, nie brakuje polifonii różnych słów. Słowo od Pana Boga usłyszał patriarcha Jakub, słowo Boże dzisiaj otrzymuje Kościół. We mnie i w tobie rozbrzmiewają liczne i zróżnicowane słowa, czy jednak podejmujemy walkę duchową, aby usłyszeć to najlepsze słowo – Boże?

 

Ewangelia: Mt 17, 22-27

Kilka lat temu rozmawiając z emerytowanym już dzisiaj politykiem, deklarującym się jako wierzący i praktykujący, usłyszałem pewną uwagę, której nie można było odebrać negatywnie. Powiedział, że przez całe swoje życie nie usłyszał homilii ani kazania o powinności (obowiązku!) płacenia podatków przez katolików w Polsce. Niektórzy znawcy zagadnień finansowych w świecie zauważają, że najlepiej rozwijają się te państwa, w których mieszkańcy nawet nie pomyślą, że mogliby nie zapłacić, oczywiście przy założeniu, że kierujący w narodzie to ludzie roztropni, nie marnujący i nie kradnący pieniędzy obywateli. Wielu spośród nas zastanawia się zazwyczaj, jak nie zapłacić podatków. Ewangelia idzie jeszcze dalej, oprócz potwierdzenia obowiązku płacenia podatków i państwowych, i religijnych (didrachma, dwie dniówki – to podatek religijny na świątynię w Jerozolimie) odkrywa przed nimi kwestię wolności serca i odpowiedzialności za bliźnich. Synowie królestwa są wolni, wiedzą, że zjednoczenie z Bogiem daje więcej satysfakcji niż gromadzenie pieniędzy wokół siebie bez dbania o dobro wspólne. Katoliku nie miej złudzeń, Ewangelia i nauczanie Kościoła od starożytności nieprzerwanie potwierdzają, że płacenie podatków jest obowiązkiem również tych, którzy uznają się za wierzących.

 

Wtorek, 15.08.2017 r., uroczystość Wniebowzięcia NMP

Pierwsze czytanie: Ap 11, 19a; 12, 1. 3-6a. 10ab

Porzucone piękno na rzecz estetyki powierzchowności miłej dla oka.

Pierwszy znak to niewiasta. W liturgii katolickiej apokaliptyczna niewiasta rzadziej jest utożsamiana z Kościołem, a częściej z Maryją. Z racji na uroczystość Wniebowzięcia NMP i ze zrozumiałych względów pozostajemy przy tej drugiej. Maryja Dziewica jawi się jako kobieta pozostająca w harmonii: ze światem stworzonym – obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami; z historią Narodu Wybranego – na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu, z naturą kobiety – przekazuje życie, zrodziła mężczyznę; i z Bogiem, gdyż dziecię oddaje Bogu, a sama udaje się na miejsce przygotowane przez Stwórcę. Maryja – delikatne i piękne stworzenie. W niej jest wszystko piękne, to co zewnętrzne i to co wewnętrzne. Tota pulchra es Maria – Cała piękna jest Maryja śpiewali chrześcijanie, patrząc na nią i jej miejsce w historii zbawienia. Drugi znak to smok. Pierwsze opisujące go słowa mogą słuchacza uwodzić pozorami światła i harmonii. Jest ognisty, ma siedem głów, dziesięć rogów i siedem diademów. Liczba siedem w tradycji żydowskiej wskazuje na jakąś doskonałości, lecz dziesięć na coś mniejszego, mniej wartościowego. Następne zdania budzą nas z letargu i zauroczenia pozornym pięknem, zewnętrznym designem Siedem głów w jednym smoku, to rodzaj podzielenia i choroby, dodatkowo dziesięć rogów na siedmiu głowach przy bliższym zastanowieniu odsłania brak właściwej miary i proporcji. Smok o siedmiu głowach chce pożreć zrodzone dziecię niewiasty, wpływa destruktywnie na otoczenie. Dzisiejszy fragment 12 rozdziału Apokalipsy prowadzi nas ku rozeznawaniu, co jest faktycznie pięknem złączonym z dobrem i prawdą, a co destruktywną brzydotą, która tylko udaje piękno i zionie zakłamaniem, złością oraz nienawiścią. Maryja, dzisiaj idąc do nieba, wprowadza nas w nurt zjednoczenia i harmonii: ze światem stworzonym, wspólnotą Kościoła, naturą ludzką i Bogiem. Pociąga nas pięknem.

 

Psalm responsoryjny: Ps 45, 7.10.11-12.14-15

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha … Król pragnie twego piękna. Od stworzenia świata, poprzez burzliwe dzieje ludzkości, wzrok i spojrzenie nadają kierunek naszemu życiu. To, na co patrzymy i czego słuchamy, będzie nadawać kształt naszej egzystencji. Dzisiaj katolicy patrzą na Wniebowziętą Maryję, która wyprzedza nas w wierze, nadziei i miłości. Ona, córa Izraela, serce, wzrok i słuch całkowicie oddane Bogu swemu, Zbawcy. On ją ukształtował. Ona jest pełnym owocem odkupienia. Ona świadomie oddała Bogu serce, słuch i oczy, dlatego Pan uczynił ją piękną.

 

Drugie czytanie: 1 Kor 15,20-26

Święty Paweł, miał głęboką intuicję teologiczno-antropologiczną. W pewnym sensie można powiedzieć, że był starożytnym globalistą widzącym ludzkość jako całość – jedno ciało, złączone z Bogiem jedynym (Zob. 1 Kor 12,12n). Widział całość, wszystkich złączonych z Adamem i Chrystusem, w śmierci i życiu. Przez dzisiejszą uroczystość antycypujemy złączenie z Bogiem w wieczności na końcu czasów. Przebywanie Maryi w niebie z duszą i ciałem to dla nas pierwociny odkupienia i nadzieja, że i my doświadczymy całego dziedzictwa odkupienia. W naszych czasach ludzkość zaczyna doświadczać procesu globalizacji całej ziemi, jednak nie zawsze zdaje się intuicyjnie i poznawczo dostrzegać, że źródłem pełnego i pokojowego zjednoczenia może być tylko Bóg.

 

Ewangelia: Łk 1,39-56

W drodze człowiek dowiaduje się, kim jest. Maryja wybrała się i poszła … . Podczas drogi dowiedziała się o sobie najwięcej. Ona pokonywała drogę duchową i w sensie dosłownym, krótko mówiąc, pielgrzymowała w pełnym znaczeniu tego słowa. Od anioła Gabriela dowiedziała się, że jest pełna łaski i urodzi Syna Bożego. To była jej droga duchowa, która wytworzyła impuls do wyruszenia dalej, do Elżbiety, podjęła drogę fizyczną, mając do przejścia ok. 120/150 km., z Nazaretu w okolice Jerozolimy. W drodze mogła patrzeć na piękno stworzonego świata i odkrywała poruszenia w duszy. W spotkaniu z Elżbietą od swej krewnej dowiedziała się jeszcze więcej. Maryja o swojej tożsamości opowiada Kościołowi w każdym pokoleniu w pieśni Magnificat. Nie bójmy się wyruszyć w drogę, pamiętając, że cel warty jest podjęcia ryzyka i trudu. Wysiłek pielgrzymowania zaowocuje tym, że Bóg, stworzony świat i bliźni powiedzą nam, kim jesteśmy i dokąd ostatecznie zmierzamy.

 

Środa, 16.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: Pwt 34, 1-12

Śmierć na człowieka przychodzi za wcześnie. Nigdy nie jesteśmy na nią gotowi. U Boga zaś jest inaczej, On zawsze jest gotowy, aby przyjąć człowieka. Śmierć Mojżesza, pomimo że miał 120 lat, przyszła za wcześnie, jeszcze nie zdążył wprowadzić Izraela do Ziemi Obiecanej. Czas, miejsce i inne okoliczności jego śmierci, odsłaniają przed nami ważniejszą prawdę. Nasza ziemia jest gdzie indziej, nasza ojczyzna jest w niebie poza doczesnością. Żaden skrawek ziemi w tym życiu nie stanowi pełni. A zarazem, każdy zakątek na tym globie i każdy czas jest znaczący, bo zbliża do Boga albo od Niego oddala. . Szacunek względem Boga, który jest w niebie, zakłada właściwy stosunek do doczesności. Zanim Mojżesz przeszedł przez bramę śmierci, doświadczył 40 lat życia w Egipcie, 40 w kraju Madianitów i 40 na pustyni, prowadząc Izraela do Kanaanu. Każdy okres życia Mojżesza i wszystkie miejsca , które przemierzał przygotowywały go na spotkanie z Bogiem w wiecznej ojczyźnie. Słuchając tych wersetów Słowa Bożego, przyjmijmy z ufnością nasz czas i miejsca ofiarowane nam przez Opatrzność Bożą z nadzieją na życie w ziemi innej, doskonałej, wiecznej.

 

Psalm responsoryjny: Ps 66, 1b-3a. 5.8. 16-17

Jak się modlimy, tak wierzymy, jak wierzymy, tak się modlimy. Psalmy zwłaszcza śpiewane podczas liturgii są szkołą modlitwy. Dzisiejszy, choć nie należy do wyjątku. zwraca uwagę na sławienie, chwalenie i uwielbienie Boga. Zazwyczaj przychodzimy do Boga, aby w modlitwie prośby załatwiać nasze i innych interesy. Zapominamy, aby w każdym położeniu wpierw wielbić Boga, a dopiero potem prosić, dziękować. Święty Ignacy z Loyoli ujął relację człowieka do Boga w regułach Ćwiczeń Duchowych: Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.

 

Ewangelia: Mt 18, 15-20

Czasami zdajemy się być istotami żyjącymi bez celu. Ilość zadań, które rozwój cywilizacyjny rodzaju ludzkiego złożył na nasze barki, przygniata nas i zaciemnia rozpoznanie tego, co naprawdę ważne. Jeden z tzw. ludzi sukcesu zauważył, że obecny etap ludzkości charakteryzuje się ogromnym przyspieszeniem tempa życia, koniecznością relacji międzykulturowych, wzrostem produkcyjnej i intensywniejszymi przeżyciami oraz złożonością codziennej egzystencji. Wobec takiego obrazu człowiek rzeczywiście może zapomnieć, że jest inny świat, wieczność, niebo. Jezus w Ewangelii według św. Mateusza mówi jasno: Wszystko cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążcie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dotyczy to przede wszystkim relacji z bliźnimi. Jan Vianney w XIX w. głosił: Dzieci moje: skarb chrześcijanina jest w niebie, nie na ziemi. Dlatego gdzie jest wasz skarb, tam też powinny podążać wasze myśli. Nasze funkcjonowanie w uwarunkowaniach ziemskich narażone jest na zapomnienie o niebie.

 

Czwartek, 17.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: Joz 3, 7-10a. 11. 13-17

Przejście przez Jordan. Wydarzenie historyczne, którym było przejście Izraela pod wodzą Jozuego przez Jordan, ma dla nas znaczenie głęboko duchowe. Jakie? Pisarze wczesnochrześcijańscy z kręgu szkoły aleksandryjskiej z Orygenesem na czele interpretowali przejście przez świętą rzekę Palestyny jako alegorię historio – zbawczą. – Lud przeprawiając się przez rzekę w pobliżu Jerycha, pozostawi w Jordanie swoje grzechy. Gdy ponad tysiąc lat później do wód Jordanu wszedł Jezus, Który był bez grzechu, wziął na siebie grzechy świata, Hebrajczyków i pogan (m.in. Naamana, , który pozostawił w wodach Jordanu trąd). Zauważmy, że przez Jordan przechodzi cały lud, wszyscy członkowie narodu. Do wejścia w relację z Jezusem jesteśmy zaproszeni wszyscy. W kontekście dzisiejszej perykopy trzeba powiedzieć więcej, pozwala na to podany przez św. Mateusza szczegół: Jezus przedostał się na drugą stronę Jordanu. On nie tylko czeka na nas w jakimś określonym miejscu – np. przy źródle chrzcielnym lub w konfesjonale – lecz wychodzi w naszym kierunku. Wsłuchując się w dzisiejsze Słowo Boże, powinniśmy nabierać pewności, że Bogu zależy na człowieku i z pasją szuka każdego z nas.

 

Psalm responsoryjny: Ps 114, 1-2.3-4.5-6

Każdy psalm to pieśń potwierdzająca łączność człowieka z Bogiem. Wiele spośród tych pięknych religijnych utworów stanowi wyraz dobrej pamięci ludu wybranego o rzeczach, które Bóg uczynił mu w historii. Dobra pamięć buduje tożsamość, wspiera człowieka. W Psalmie 114 wspomina się dwa przejścia: pierwsze przez Morze Czerwone i drugie przez Jordan, kluczowe w historii zbawienia. W chwilach strapień życiowych warto powracać do trudnych sytuacji, przez które Pan Bóg nas przeprowadzał.

 

Ewangelia: Mt 18, 21-19,1

Piotr zapytał Jezusa, ile razy ma przebaczać? Piotrowi chodziło o ilość – czy aż siedem razy? Pan Jezus, choć w odpowiedzi podaje liczbę siedemdziesiąt siedem, nie tyle podkreśla ilość, co ciągłość. Siedem to doskonałość, a siedemdziesiąt siedem to doskonałość zestawiona z doskonałością. Ciągle przebaczać, stać się „nieustającym przebaczeniem” to jest chrześcijaństwo ewangeliczne. Przebaczenie daje życie, jego brak ograniczenie, zniszczenie i śmierć. Bóg jest wolny, ponieważ jest zdolny do przebaczania, człowiek zniewala się, gdy przez lata nie potrafi przebaczyć.

 

Piątek, 18.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: Joz 24, 1-13

Każde pokolenie wierzących w Boga zarówno w tradycji judaistycznej, jak i chrześcijańskiej, czytając o tym i przyglądając się temu, co Bóg uczynił swojemu ludowi, próbuje ze swoim stanem ducha i doświadczeniem egzystencjalnym wejść w Słowo Boże. Pragnie też, aby to słowo prowadziło ludzkość w życiu doczesnym. Ludzie pragnący Boga, w świetle Słowa reinterpretują swoje życie w oparciu o natchniony tekst. O tym, co Bóg uczynił Izraelowi od wyjścia z Egiptu aż po wejście do Kanaanu, tak mówił Orygenes w jednej ze swoich homilii: [Izrael] …wyszedł z Egiptu i przybył na pustynię, to znaczy do takiego stylu życia, w którym w ciszy i w spokoju ćwiczy się w prawach Bożych i zostaje wtajemniczony w nauki niebieskie; gdy zaś pouczony przez nie i pokierowany przeprawi się przez Jordan, powinien dążyć aż do ziemi obiecanej, to znaczy przez łaskę chrztu dotrzeć do nauk ewangelicznych. Wyjście z Egiptu symbolizuje sytuację, gdy dusza porzuca ciemności tego świata i przenosi się do innego miejsca.

Słowo Boże nie tylko informuje o czymś, ale dlatego, że pochodzi od Boga i jest żywe, ma moc sprawczą. Jeżeli zatem słuchamy Słowa, a nie wyruszamy w drogę pod jego natchnieniem i nie widzimy, co Bóg nam uczynił oraz nie zachowujemy dobrej pamięci o rzeczach Bożych, to po co to wszystko? Starożytny chrześcijanin, Orygenes, wiedział, że słuchanie historii zbawienia spisanej w Starym Testamencie i łaska chrztu mają wierzącego doprowadzić do Ewangelii.

 

Psalm responsoryjny: Ps 136, 1-3. 15-18.21- 24

Izrael w psalmach opowiada historię związku z Jahwe. Potrafi językiem wdzięczności przywołać dzieła, które Bóg uczynił dla Hebrajczyków. Jednym z papierków lakmusowych wiary w Boga jest zdolność człowieka do wyrażania tego w dziełach kultury. Jeżeli nie ma żywej obecności Boga w naszym sercu i umyśle, to nie potrafimy tego wyrazić na zewnątrz. Psalm z dzisiejszej liturgii słowa potwierdza to, że Lud Starego Przymierza potrafił słowem wyrazić dzieła, które Bóg dla niego uczynił.

 

Ewangelia: Mt 19, 3-12

Kobieta, pochodząca z Dalekiego Wschodu i wychowana w tej tradycji, od ponad dwóch dekad mieszka w Polsce i na spotkaniu w ramach dialogu międzyreligijnego przypomniała o istnieniu wartości uniwersalnych. Zaliczyła do nich związek małżeński mężczyzny i kobiety, charakteryzujący się stałością i wiernością. Małżeństwo jest wartością uniwersalną służącą człowiekowi i społeczeństwu. Wraz ze złamaniem monogamii, osłabia się inne relacje międzyosobowe. Dobrze to wyczuwa tradycja judeochrześcijańska. W dzisiejszych czasach
w Polsce dochodzi do wielu rozwodów, nierzadko z błahego powodu. Za czasów Mojżesza ludzie mieli twarde serca, dlatego dopuszczono do praktyki „listów rozwodowych”. Chrześcijanie, godząc się na rozwód , powracają mentalnie do czasów Mojżesza, pomijają osobę Jezusa, Boga, który dał wykładnię prawa i zamysłu Stwórcy względem człowieka. Patrząc na skalę rozwodów, trzeba zapytać, jak bardzo są zatwardziałe serca ludzi wobec tego problemu?

 

Sobota, 19.08.2017 r.

Pierwsze czytanie: Joz 24, 14-29

Komu chcecie służyć? Ten, komu służysz, nadaje ci tożsamość i utwierdza ją. W przełomowych momentach życiowych, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, człowiek żyjący w świecie zmian zewnętrznych i wewnętrznych, jak mówili starożytni panta rhei – wszystko płynie, musi się określić. Osoba i społeczność muszą się zdefiniować, kim są i komu chcą służyć. Hebrajczycy, przekroczywszy Jordan pod wodzą Jozuego, wkraczają do ziemi obiecanej. Dla religijnego Izraelity w hierarchii wartości od zawsze ważne miejsce zajmowały dwie rzeczy: skrawek własnej ziemi i posiadanie licznego potomstwa. I na progu wejścia do świętej ziemi zapytano Izraelitów : komu chcecie służyć? Gdyż nie można służyć Jahwe i bożkom. Najczęściej wypadki drogowe zdarzają się tym, którzy są niezdecydowani. Komu chcecie służyć, Bogu Jahwe czy bożkom, jak przodkowie po drugiej stronie Jordanu, zapytał Jozue, który jest zapowiedzią Jezusa, wprowadzającego ludzkość do ziemi ostatecznej. Kilka wieków później, gdy odżyją pośród ludu stare sentymenty względem Baala, na górze Karmel podobne pytanie postawi Eliasz: Dokąd będziecie chwiać się na obie nogi? Zdecydujcie komu chcecie służyć Jahwe czy Baalowi? To pytanie potrzebne jest i nam, którzy przyjmując chrzest, wyznaliśmy wiarę w Chrystusa. Komu chcemy służyć? Kryterium przyjemności jako wyznacznik kierunku drogi, to zawsze zbyt mało. Wiedzą to i odkrywają nawet osoby definiujące siebie jako niewierzące, a nawet bardzo krytyczne wobec wiary chrześcijańskiej. Andrè Gide (+1951), pisarz, noblista francuskiego pochodzenia, napisał: Nigdy nie potrafiłem sobie niczego odmówić, ani tego co najlepsze, ani tego co najgorsze. Żyłem w rozbiciu. Brak zdecydowania, dokonania wyboru, określenia siebie w dziedzinie religii, moralności czy etyki zawsze prowadzi nas ku destrukcji, ostatecznie do nicości.

 

Psalm responsoryjny: Ps 16, 1b-2a.5. 7-8. 11

Bóg jest Panem przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Opatrznościowo troszczy się o swoje stworzenia. Zwracanie się człowieka do Boga w modlitwie nie ogranicza się do obowiązku oddania Mu należnej chwały. Bóg bowiem jest bliski człowiekowi, okazuje mu swoją czułość i sprawuje opiekę. W dzisiejszym psalmie autor natchniony powierza się Bożej Opatrzności i wyznaje wiarę w opiekę Pańską nad sobą: Zachowaj mnie Boże, bo chronię się do Ciebie, … Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, to On mój los zabezpiecza.

Święci chrześcijańscy wyrażali intensywną wiarę w Opatrzność Bożą. Augustyn z Hippony napisał: Opatrzność Boża opiekuje się każdym z nas z osobna, jak i całą ludzkością.

 

Ewangelia: Mt 19, 13-15

Rodzice i społeczeństwo prawidłowo uformowane z założenia chcą dać dzieciom najlepsze dary zarówno duchowe, jak i materialne. Ci, którzy przynosili do Jezusa dzieci – opis sugeruje, że były to małe dzieci, noszone przez matki, złączone z matkami, a praktyka owa się powtarzała – mieli trafną intuicję dotyczącą osoby Jezusa. Chcieli związać najcenniejszy skarb z najlepszą opcją życiową – Jezusem. W tym kontekście nie postrzegamy uczniów w pozytywnym świetle. Oni szorstko zabraniali tłoczyć się z dziećmi przy Nauczycielu. Co dla nas może być w tym tekście ważne? Postawa względem Jezusa i bliskość przy Nim. Zbyt bliskie przebywanie, bez ćwiczenia się w uważności może zaciemnić poznanie dotyczące osób. Bliskie, fizyczne bycie uczniów na co dzień przy Jezusie, spowodowało, że zapomnieli, iż On jest dla wszystkich. To On sam wybiera gdzie, kiedy, z kim i jak chce się spotkać. Uczniowie podjęli w pewnym sensie próbę zawłaszczenia Jezusa dla siebie. Ludzie, którzy fizycznie znajdowali się daleko od Jezusa, np. matki z małymi dziećmi, zaskakują nas znajomością osoby wędrownego nauczyciela. Matki rozpoznały, kim On jest, przyniosły dzieci do Niego, bo ON jest najlepszym dla dzieci i każdego człowieka. Im wcześniej, im częściej dziecko jest przynoszone do Jezusa, tym większa gwarancja, że pozostanie w Królestwie Bożym.