Niedziela, 12.08.2018 r.

 

 

Pierwsze czytanie: 1Krl 19,4-8

W życiu proroka Eliasza, tak jak w życiu zwykłych ludzi, sukces przeplatał się z porażką. Objawienie się prawdziwego Boga i kompromitacja kapłanów fałszywego boga Baala nie przyniosło nawrócenia ludowi Izraela. Sukces Eliasza na górze Karmel spowodował pogłębienie się nienawiści dworu królewskiego przeciwko niemu. Prorok przeżywał załamanie, depresję duchową. My także, gdy nie czujemy akceptacji, przeżywamy stres i tak jak Eliaszowi „żyć nam się nie chce”. W takiej sytuacji tylko od Boga otrzymamy ratunek. Bóg troszczy się o nas w trudnych chwilach, począwszy od „dania nam dzisiaj chleba powszedniego”. Prorok Eliasz jest przedstawiony jako drugi Mojżesz. Mojżesz wielokrotnie przeżywał chwile załamania, widząc niewdzięczność swojego ludu. Czterdziestodniowa wędrówka Eliasza do góry Horeb jest przypomnieniem czterdziestoletniego exodusu ludu wybranego oraz czterdziestodniowego przebywania Mojżesza na tej górze, zanim otrzymał tablice Dekalogu. Na górze Horeb Bóg objawił się zarówno Mojżeszowi, jak i Eliaszowi. W Nowym Testamencie Chrystus przemienił się na górze Tabor w obecności Mojżesza i Eliasza. To ci najwięksi prorocy Starego Testamentu mieli świadczyć o Chrystusie jako umiłowanym Synu Bożym, który jest ostatecznym wypełnieniem historii zbawienia.

 

 

Psalm responsoryjny: Ps 34,2-3.4-5.6-7.8-9

Ten psalm dziękczynny przypisywany Dawidowi jest świadectwem ocalenia, którego psalmista doznał od Boga w chwili zagrożenia życia. Psalmista dzieli się z innymi swoją radością, dodaje odwagi, byśmy zawierzyli Bogu. Pokorni i ubodzy w duchu niech się weselą i błogosławią Panu zawsze i „w każdym czasie”, niech napełniają się nadzieją, że Bóg i im okaże miłosierdzie. My sami oczekujemy od Boga takiego miłosierdzia, jakie okazał ojciec synowi marnotrawnemu. Ale w nas samych tkwi mentalność starszego syna, ponieważ pycha i fałszywe poczucie ludzkiej sprawiedliwości nie pozwala nam stać się ubogim w duchu. A my w każdej chwili i w każdym wydarzeniu powinniśmy szukać Boga. Jak się Boga szuka, to Bóg odpowiada. Jak biedak woła, to Pan słucha i uwalnia od wszelkich ucisków. Błogosławiony jest człowiek, który u Pana szuka schronienia. Trzeba tylko „skosztować i zobaczyć, jak dobry jest Pan”. Chwała Boga niech zawsze będzie na naszych ustach i w naszych duszach. A patrząc na Boga i wielbiąc Go, sami zajaśniejemy Jego chwałą.

 

 

Drugie czytanie: Ef 4,30-5,2

Pieczęć Ducha Świętego jest poświadczeniem wiary, znakiem przynależności do Boga. Dla Pawła ludzie wierzący w Chrystusa są już odkupieni, choć pełnia odkupienia nastąpi w czasach ostatecznych. Pieczęć Ducha Świętego ma nas zachować w wierze do ponownego przyjścia Chrystusa. Duch Święty jest gwarantem przyszłego Królestwa, które Bóg obiecał swojemu ludowi. Gdy Duch Święty zamieszka w duszy ludzkiej, wtedy człowiek wchodzi w szczególną relację z Bogiem. Duch Święty rozbudza w duszy ludzkiej potrzebę życia w miłości płynącej od Boga. Odrzucając od siebie złość, gorycz, gniew, miejsce po nich powinniśmy wypełnić dobrocią, serdecznością i przebaczeniem. Brak przebaczenia to grzech przeciwko Bogu zasmucający Ducha Świętego. Grzech taki przerywa komunię z Bogiem. Paweł nawołuje, abyśmy się stali naśladowcami Chrystusa i umiłowanymi dziećmi Boga. Jako dzieci Boga powinniśmy Go naśladować w Jego przebaczeniu i miłosierdziu. Racją dla takiej postawy serca jest odkupienie – ofiara Jezusa Chrystusa. Wonność ofiary Chrystusa jest miła Bogu, On sam odczuwa radość z odkupienia swojego ludu przez swego Syna. Odkupienie przez Chrystusa stawia znak równości pomiędzy Bożą sprawiedliwością, i wynikającą z niej koniecznością kary za grzech, a miłosierdziem wobec swego ludu.

 

 

Ewangelia: J 6,41-51

Wydarzenia przedstawione w tym fragmencie są poprzedzone cudem rozmnożenia chleba. Mimo to Żydzi szemrają i żądają znaku, aby uwierzyć. Wcześniej nie wierzyli w posłannictwo Mojżesza, teraz nie wierzą w posłannictwo Jezusa. Jezus przekazuje im, żemanna z nieba była tylko zapowiedzią prawdziwego chleba, którym jest On sam. On jest chlebem życia. Ale nikt nie uwierzy w Jezusa Chrystusa, jeśli nie pociągnie go Ojciec Niebieski. Bóg daje człowiekowi łaskę wiary, wiary mającej charakter nadprzyrodzony, ale i poucza, dając nam przez proroków Pismo Święte. Przy dwóch stołach umacniamy naszą wiarę: przy stole słowa Bożego i przy stole Eucharystii. Kto uwierzy w słowa zawarte w Piśmie, uwierzy i w słowa Jezusa. Wiara rodzi się z poznania. Kto słucha słów Boga Ojca zawartych w Piśmie, pozna, że konsekwentnie prowadzą one do Jezusa Chrystusa. Głos Boga zapowiadającego przyjście Chrystusa rozlegał się nieustannie w całej historii zbawienia, ale często nie był słyszany. Dopiero z czasem przychodzi refleksja i zrozumienie. Aby to osiągnąć trzeba otworzyć swoje serce na działanie łaski. Ale Chrystus nie przyszedł tylko po to, by umocnić wiarę w Boga. Chrystus przyszedł, aby przyjąć na siebie grzechy ludzkości, aby nas zbawić i otworzyć przed nami królestwo niebieskie. Prawdziwa wiara polega nie tylko na tym, że wierzymy w istnienie Boga, ale że wierzymy Bogu, tj. wierzymy w to, co On nam zapowiedział.

 

 

Poniedziałek, 13.08.2018 r.

 

 

Pierwsze czytanie: Ez 1,2-5.24-28c

Ezechiel znajdował się w grupie kapłanów uprowadzonych do Babilonii podczas deportacji w 597 r. przed Chr. Po utracie Jerozolimy i świątyni, która była miejscem obecności Bożej, podstawowe stało się pytanie: czy Bóg opuścił swój lud, czy też nadal się o niego troszczy? Bóg kładąc swoją rękę na Ezechielu, powołał go na proroka i podporządkował sobie. Odtąd prorok będzie przekazywał prawdy objawione przez samego Boga. Najwyższy nie ukazuje się prorokowi bezpośrednio, bo nikt Boga nie mógł zobaczyć, ale w takich zjawiskach natury, jak: burza, obłoki, światło, ogień. Są one znakami rzeczywistej obecności Bożej, której nadawano nazwę Boskiej Chwały. Bóg ukazał się prorokowi na północy, która w przekonaniu ludzi starożytności była siedliskiem zła i nieszczęść. Wygnanie było więc karą, przejawem Boskiej sprawiedliwości. Bóg jednak nie zostawił swojego ludu. W wizji Boskiej Chwały pojawia się tęcza, symbol przymierza i obietnicy Boga, że będzie ze swoim ludem na wieczne czasy. Bóg zatem opiekuje się Izraelitami również wtedy, gdy przebywają na wygnaniu, na obcej ziemi, jest bowiem Panem całego świata, a Jego obecność nie ogranicza się jedynie do świątyni jerozolimskiej. Jego tron jest wszędzie. Wizje Ezechiela są różnie interpretowane, ale to, co z nich wynika i jest najważniejsze, to przekonanie, że Bóg sprawuje władzę nad całym światem i zapewnia ludziom trwałość swojego Przymierza.

 

 

Psalm responsoryjny: Ps 148,1b-2.11-12.13-14c

Trudno jest napisać komentarz do psalmu wielbiącego Boga, tak jak trudno jest wytłumaczyć modlitwę, która wypływa z potrzeby serca. Modlitwa jest bowiem osobistym kontaktem człowieka z Bogiem. Czytanie psalmów daje nam inspirację do naszych własnych, osobistych modlitw. Psalmami modlił się także Jezus Chrystus. Nawet modlitwa Jezusa w Ogrójcu nie wynika z Jego obaw, że Bóg Go opuścił, tylko jest nawiązaniem do Psalmu 22, który powstał kilka wieków wcześniej i proroczo opisywał mękę Syna Bożego. Jakże Modlitwa Pańska „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje, bądź wola Twoja …” przekazana nam w Nowym Testamencie jest podobna do słów dzisiejszego psalmu. Wielbienie Boga powinno być na pierwszym miejscu w każdej naszej modlitwie. Dopiero w dalszej kolejności możemy zwracać się do Boga z osobistymi prośbami dotyczącymi dnia codziennego, a szczególnie prosić o to, aby dał nam łaskę takiego życia, byśmy zostali zbawieni.. Psalm ten, i inne psalmy dziękczynne powinniśmy czytać w całości, by czerpać z nich natchnienie. Czytanie psalmów, szczególnie zawartych w brewiarzu, jest też modlitwą zalecaną szczególnie dla tych, którzy chcą ubogacić swój osobisty kontakt z Bogiem i Jego Synem.

 

 

Ewangelia: Mt 17,22-27

Od czasu powrotu z niewoli babilońskiej, Żydzi na całym świecie, okazując solidarność ze świątynią jerozolimską, płacili podatek na jej utrzymanie wynoszący dwie drachmy, czyli dwie dniówki robotnika. Płacenie tego podatku, raz w roku przed świętem Paschy, było więc formą identyfikacji członków wspólnoty żydowskiej. Od podatku byli zwolnieni kapłani, rabini i osoby żyjące z dobroczynności. Poborcy zapytali więc Piotra, u którego wówczas mieszkał Jezus, czy Jezus jest zwolniony z tego podatku, co Piotr potwierdził. Jezus przyznał mu rację, że nie tylko jako rabbi, ale jako Syn Boży powinien być z tego podatku zwolniony. Niemniej każdy człowiek jest istotą społeczną, a żyjąc w społeczeństwie, ma obowiązki wobec innych. Jezus, jako członek wspólnoty wiernych, daje przykład zrozumienia potrzeb tej wspólnoty. Świadczenia na cele społeczne czy religijne mają charakter obowiązku wynikającego z przynależności do wspólnoty. W sprawach, które nie przeczą wierze czy moralności, powinniśmy uszanować zwyczaje społeczeństwa, w którym żyjemy. Starter w pyszczku ryby, wystarczający na zapłacenie podatku za dwie osoby, jest dowodem, że Jezus ma moc dać swoim sługom to, czego potrzebują. Co więcej, w tradycji rabinicznej spożycie ryby rozpocznie ucztę, którą Mesjasz zapoczątkuje swoje Królestwo.

 

 

Wtorek, 14.08.2018 r.

 

 

Pierwsze czytanie: Ez 2,8-3,4

Dzisiejszy fragment jest kontynuacją wczorajszego czytania opisującego powołanie proroka Ezechiela. Zwój, który Bóg daje prorokowi do zjedzenia, symbolizuje posłannictwo proroka. Wbrew ówczesnym praktykom, zwój ten zapisany jest z obu stron. Zawiera zarówno przepisy Prawa, jak i skargi, narzekania i wzdychania wynikające z zapowiedzi kar, jakie spadną na ludzi z powodu nieprzestrzegania Prawa Bożego. Spożycie tego zwoju przedstawia istotę posłannictwa prorockiego. Po spożyciu zwoju prorok czuje słodycz! Dla niego słowo Boże, nawet zawierające groźbę kary, jest słodkie, gdyż jest wyrazem miłości Boga do ludzi. Prorok ma jeszcze ten zwój przetrawić, czyli wewnętrznie przyswoić treść tak, jak jedzenie, które daje człowiekowi nie tylko energię do działania, lecz staje się jego budulcem. Odkąd prorok ze szczerym oddaniem serca przyjął nałożoną na niego misję, zaczął przemawiać słowami Boga spisanymi w zwoju, głosząc Jego wolę słowem i czynem. Słodycz zwoju, zawierająca skargi i narzekania, przypomina słowa Jezusa Chrystusa: „Weźcie na siebie moje jarzmo…,a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,29-30).

 

 

Psalm responsoryjny: Ps 119,14.24.72.103.111.131

Najdłuższy psalm, należący do grupy psalmów mądrościowych, jest przewodnikiem poddania się Prawu Bożemu. Opiewane w psalmie Prawo, to nie tylko 613 przykazań spisanych w Torze i tradycyjnie nazywanych prawem Mojżeszowym, ale to słowo samego Boga, słowo, które powinno być dla nas światłem na drodze życia. Prawo Boskie jest dla nas wielkim bogactwem, i jak mówi psalmista, cenniejszym niż tysiące sztuk złota i słodszym niż miód, nawet gdy zawarte są w nim także zakazy i upomnienia. Prawo Boże jest bramą, przez którą człowiek czerpie mądrość. Nie powinniśmy traktować tych zakazów i upomnień jako ograniczenia naszej wolności. Są one doradcami w naszym życiu. Upomnienia Boże radują każdego, kto miłuje Boga. Powinny być one dla nas radością, gdyż Bóg ustanowił dla nas te prawa wyłącznie w trosce o nasze dobro. Nie stosując się do tych praw, sami sobie wyrządzamy krzywdę. Dlatego też powinniśmy w słowach Bożych szukać także zakazów i upomnień, by kierować się nimi w swoim życiu. Przykazania Boże są dziedzictwem na wieki i na wszystkie pokolenia, dziedzictwem, które chroni nas przed niebezpieczeństwem odejścia od drogi zbawienia. Toteż psalmista tęskni za Prawem Bożym i nawołuje do tego samego ludzi wiary.

 

 

Ewangelia: Mt 18,1-5.10.12-14

Izraelici często zadawali sobie pytanie: jak wielkim jest ktoś w oczach Boga? Także i uczniowie zadali to pytanie Jezusowi. Jezus nie dopuszcza do rywalizacji między uczniami myślącymi jeszcze wówczas o przywilejach w Królestwie Niebios, bo sami potrzebowali nawrócenia. Pierwsze miejsce w Kościele należy się nie najważniejszym i najmądrzejszym, lecz najsłabszym członkom wspólnoty. Wobec wiernych należy postępować jak pasterz, który dba o najsłabszą, zagubioną owieczkę. Liczba sto oznacza pewną całość – wspólnotę. Gdy zagubi się jedna owca, stado nie stanowi już całości. Tak jest z człowiekiem. Gdy zachoruje jakaś jedna jego część: nos, kolano, oko, to cali czujemy się chorzy. Czy nie staramy się chorej części ciała wyleczyć, by w całości być zdrowym? Dla zdrowia całego ciała, tak samo jak dla zdrowia całej wspólnoty chrześcijańskiej, ważne jest, by wszystkie członki były zdrowe. Dlatego wszyscy członkowie wspólnoty szczególną pomocą powinni otoczyć ubogich, słabych, potrzebujących pomocy, a także tych, którzy duchowo zabłądzili i się zagubili. Zagubiona owca jest metaforą tych najmniejszych, ale ważnych dla Boga. My nie powinniśmy nimi gardzić, niezależnie od tego, jak wydają się nam niegodni szacunku czy miłości. Ludzie błądzą, lecz ktoś powinien ich odszukać i zrozumieć, a nie pozostawić samemu sobie i krytykować.

 

 

Środa, 15.08.2018 r., uroczystość Wniebowzięcia NMP

 

 

Pierwsze czytanie: Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab

Apokalipsa nawiązuje do żydowskiej tradycji oczekiwania na Mesjasza. Pojawienie się Arki Przymierza, symbolizującej obecność Boga, oznacza rychły zamiar wypełnienia obietnic zawartych w Przymierzu. Obraz brzemiennej niewiasty symbolizuje zarówno lud wybrany- Izraela, wydającego na świat Mesjasza, jak i Maryję, rodzącą Jezusa Chrystusa. Podwójna symbolika wskazuje, że Stary i Nowy Testament nie są sprzeczne, lecz komplementarne. Maryja łączy Stare Przymierze z Nowym. Słońce – symbol samego Jahwe w Starym Testamencie – to odblask Boskiej chwały, a wieniec z gwiazd dwunastu nawiązuje zarówno do liczby plemion Izraela, jak i do liczby apostołów, księżyc pod stopami obrazuje pokonanie wad ludzkich. Smok oznacza szatana – oskarżyciela, sprzeciwiającego się Boskim planom zbawienia ludzkości. Szatan nie walczy z Bogiem. Jest on wrogiem człowieka i Kościoła jako wspólnoty ludzkiej dążącej do zbawienia. Szatan był zawsze niezadowolony z tego, że człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boga dąży, by takim być. Spadające gwiazdy symbolizują aniołów, którzy zbuntowali się przeciwko przyjaźni Boga z Adamem. Szatan i jego aniołowie ciągle przed Bogiem oskarżali ludzi, zarzucali im, że nie są warci Jego miłości, a przecież w zamiarze Boga ludzie byli braćmi aniołów. Po strąceniu szatana, „oskarżyciela braci naszych”, anioł ogłasza zbawienie i wtedy nastanie królowanie Boga.

 

 

Psalm responsoryjny: Ps 45,7.10.11-12.14-15

Tradycja żydowska i chrześcijańska zgodnie uważają, że psalm ten, opisujący królewskie zaślubiny, zapowiada króla – Mesjasza. Oblubienica jest obrazem ludu Bożego, a w tradycji chrześcijańskiej – Kościoła. Opisywane idealne królestwo ziemskie jest zapowiedzią Królestwa Niebieskiego. Do Oblubienicy psalmista zwraca się słowami: słuchaj, patrz, nakłoń ucha. W słowach tych spełnia się bowiem zapowiedź odkupienia świata, zapowiedź Nowego Przymierza. Stąd Oblubienica – wspólnota Kościoła ma „zapomnieć” o swoich więzach z dotychczasowym domem. Dawne więzi tracą swoje znaczenie. Zerwane więzy z domem ojca – Mojżesza, zastąpi jej miłość do króla – Mesjasza. Psalmista opisuje piękno królestwa mesjańskiego, by natchnąć wiernych ufnością w pomoc Bożą. Nowe Królestwo ma być odblaskiem splendoru samego Boga, Kościół swoją pełnię uzyskuje jedynie w stosunku do Boga. Ojcowie Kościoła widzieli w opisie królowej obraz Maryi – Królowej Nieba i Ziemi. Nie ma sprzeczności w tym, że traktujemy te zaślubiny także jako alegorię zaślubin Chrystusa z Kościołem, z Jego Oblubienicą, gdyż Chrystus powiedział na krzyżu przedstawicielowi rodzącego się Kościoła, wskazując Maryję: „oto Matka Twoja”. Maryja jest i Królową królestwa mesjańskiego, jak i Matką Kościoła.

 

 

Drugie czytanie: 1 Kor 15,20-26

Św. Paweł zapowiada zwycięstwo Chrystusa nad historyczną koniecznością śmierci, której człowiek został poddany po grzechu pierworodnym. Początkiem tego zwycięstwa jest zmartwychwstanie Chrystusa. Ofiara pierwocin była jednoznaczna z poświęceniem Bogu całych zbiorów. Ofiara śmierci i zmartwychwstania Chrystusa jest więc antycypacją i gwarancją wskrzeszenia wszystkich ludzi. Paweł przedstawia Adama i Chrystusa jako reprezentantów wszystkich ludzi. Chrystus naprawi to, co zostało zniszczone przez Adama. Przez Adama przyszła śmierć, przez Chrystusa dokona się zmartwychwstanie. Paweł przepowiada, że zmartwychwstanie ludzkości dokona się etapami. W momencie paruzji, swego powtórnego przyjścia, Chrystus wskrzesi najpierw tych, którzy do Niego należą. Przed ostatecznym pokonaniem śmierci istnieje pośredni okres mesjański, okres panowania Chrystusa przeznaczony na pokonanie grzechu i zła, w którym ludzie nieprawi będą jeszcze umierać. W czasie swego panowania Chrystus pokona wszystkich nieprzyjaciół, a jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć. Zwycięstwo nad śmiercią oznacza zmartwychwstanie wszystkich pozostałych ludzi. Po zwyciężeniu szatana i pokonaniu śmierci Chrystus zwróci Bogu Ojcu świat taki, jaki istniał przed grzechem Adama.

 

 

Ewangelia: Łk 1,39-56

Modlitwa Magnificat jest odpowiedzią Maryi na natchnione przez Ducha Świętego pozdrowienie Elżbiety, matki Jana Chrzciciela. Jest to wzór modlitwy dziękczynnej, najbardziej miłej Bogu. Maryja zdaje sobie sprawę z tego, że wcielenie Jezusa ma decydujące znaczenie w historii zbawienia. Magnificat to hymn potrójnej wdzięczności Bogu za wyniesienie Maryi, Matki Zbawiciela, za miłosierdzie Boga oraz za wierność Boga w dotrzymywaniu obietnic danych patriarchom. Dla Izraelitów owa wierność Boga wobec narodu była nawet bardziej ceniona niż Boże miłosierdzie. Izraelita z pokorą przyjmował kary zsyłane przez Boga. Sprawiedliwość Boża wymagała bowiem ukarania grzeszników, lecz wiara w wierność Boga wobec swoich obietnic dawała im nadzieję, że mimo wszystko Bóg ich nie opuścił. W hymnie Magnificat wyraża się świadomość Maryi, że oto właśnie spełniają się obietnice Boga. Modlitwa Maryi nawiązuje do proroctw zawartych w psalmach i księgach Starego Testamentu, w tym do hymnu Anny, matki proroka Samuela (1Sm 2,1-10). Jakże rzadko nasze modlitwy są modlitwami dziękczynienia. Najczęściej zawierają one prośby dotyczące życia doczesnego. Rzadko dziękujemy Bogu, że „pomny na miłosierdzie swoje” darował nam grzechy, za które w swej sprawiedliwości powinien nas ukarać. Modlitwa Maryi opisuje nam przede wszystkim wielkość Boga, a opisując naszą grzeszność, zapewnia o Bożym miłosierdziu.

 

 

Czwartek, 16.08.2018 r.

 

 

Pierwsze czytanie: Ez 12,1-12

Prorok opisuje w sposób symboliczny przyszłe losy narodu wybranego. Urzeczywistnią się one pod koniec oblężenia Jerozolimy w 586 r. przed Chr. za panowania króla Sedecjasza – mianowanego przez Babilończyków i nie uznawanego przez Izraelitów za prawowitego władcę. Bóg zwracając się do proroka, zarzucał ludowi wybranemu, że ma oczy, ale nie widzi, i uszy, ale nie słyszy. Bóg nie wybrał Izraela na swój lud z powodu jego uległości czy pokory. Wybierając ten lud, Bóg nie ułatwiał sobie dzieła zbawienia ludzkości. Wybrał bowiem lud oporny i buntowniczy, który trzeba było również karami sprowadzać na ścieżkę zbawienia. Upadek Jerozolimy był karą za nieprzestrzeganie Przymierza, był dziełem samego Boga, Babilończycy stanowili tylko Jego narzędzie. Niewola Izraelitów była zgodna z pedagogiką Boga wobec swego ludu. Dlatego Ezechiel miał przygotować sobie rzeczy na drogę i z zasłoniętą twarzą wyjść na oczach wszystkich mieszkańców jako zesłaniec. Zakrycie twarzy wskazywało na smutek i było oznaką wstydu. Wygnanie jest dla wszystkich i wstydem, i żałobą. Czynności proroka zapowiadają to, co przydarzy się innym Izraelitom. Sam prorok stał się przepowiednią zesłania, jego najbardziej czytelnym i dramatycznym znakiem. Bóg postawił retoryczne pytanie, czy mieszkańcy zrozumieli posłanie proroka. Ale lud nie chcąc ani widzieć, ani słyszeć proroka, nie chciał widzieć ani słyszeć samego Boga.

 

 

Psalm responsoryjny: Ps 78,56-57.58-59.61-62

Dzieje narodu wybranego są dla Izraelitów szkołą zbawienia. Przypominając we wcześniejszych wersetach psalmu dobroć Boga, psalmista uwydatnia teraz niewierność narodu: „Jego przykazań nie strzegli, odstępowali zdradziecko…”. Wyrazem szczególnej niewdzięczności był bałwochwalczy kult na wyżynach. Te kananejskie miejsca kultu bożków nie zostały przez Izraelitów zniszczone, mimo wyraźnego boskiego nakazu. Zamiast tego łączyli kult prawdziwego Boga z kultem Baala, Aszery i innych bożków miejscowych. Kult ten był wręcz popierany przez niektórych królów Izraela, począwszy od króla Salomona. „Bóg odrzucił więc Izraela …”, gdyż „do gniewu Go pobudzili przez swoje wyżyny…”. „Wydał pod miecz swój naród…”, oddając „…swoją moc i chwałę w ręce nieprzyjaciół…”. Polityczni wrogowie państwa izraelskiego stają się narzędziem Boga dla celów wychowawczych. Gniew Boga jest jednak ograniczony w czasie. Bóg dotrzymuje obietnicy i jest wierny Przymierzu. Bowiem kto kocha, ten karze. Kara jest ograniczonym w czasie środkiem wychowawczym. Dziecku się tłumaczy, ale zanim zrozumie nasze nauki czasem trzeba ukarać, by lepiej zapamiętało. Także kara wygnania i niewoli babilońskiej była ograniczona w czasie, trwała około siedemdziesięciu lat. Dopiero w czasie wygnania umocniła się religijność ludu Izraela, w tym wiara, że Bóg jest jeden i nie ma innego.

 

 

Ewangelia: Mt 18,21-19,1

Pytanie Piotra ujawnia opór ludzi wobec ciągłego przebaczania zatwardziałym grzesznikom. Według rabinów granicą było trzykrotne przebaczenie. Piotr uważał się za wyjątkowo wielkodusznego, chcąc przebaczyć aż siedem razy. Pyta się więc Jezusa, czy nie przesadza z tą swoją pobłażliwością. Jezus odpowiada, że przebaczanie nie ma granic. Przebaczając, naśladujemy miłosierdzie Boga. Bóg darował nam wielki dług, nasze grzechy, tym bardziej my powinniśmy przebaczać „naszym winowajcom”. Często przebaczając innym, czujemy ból, że zrezygnowaliśmy z zemsty. Ale w tym naszym bólu jesteśmy bliscy Jezusowi, który „za nas cierpiał rany”. Takie przebaczanie wolą i rozumem, ale jednak z poczuciem jakiejś krzywdy, jest tylko początkiem prawdziwego przebaczenia. Pełnia przebaczenia musi płynąć z serca, to dar Boży, który musimy przyjąć. Gdy przyjmiemy ten dar, to zamiast bólu czujemy radość. Kto kocha, ten wie, że radość z dawania jest większa niż radość z otrzymywania. Dar otrzymany jest dla nas jednocześnie zobowiązaniem do dawania. Obowiązek darowania bliźniemu win dokonywany jest przez nas w imię przebaczenia, którego sami doznajemy. To nasze przebaczenie może (choć nie zawsze) wpłynąć na nawrócenie winowajcy, ale zawsze czyni dobro temu, kto przebacza. Miłosierdzie Boże jest darem, przekraczającym nawet nasze oczekiwania, ale dla tych, którzy są miłosierni wobec innych.

 

 

Piątek, 17.08.2018 r.

 

 

Pierwsze czytanie: Ez 16,59-63

Izraelici poznali, że dobra relacja Boga z narodem wybranym trwa tak długo, jak długo respektują warunki przymierza. Zgodnie z tym przymierzem Jerozolima – lud wybrany – miała przekazywać wiarę w jedynego Boga, aby jej „siostry”, to znaczy inne miasta i narody, stały się „córkami” w wierze. W tym duchu Jan Paweł II mówił o Żydach jako starszych braciach w wierze. Będąc na wygnaniu, Izraelici obawiali się, że Bóg ich całkowicie opuścił, bowiem Jerozolima – symbolizująca cały naród „złamała przysięgę i zerwała przymierze”, uprawiając kult innych bożków. Ezechiel przekazuje im, że Bóg jest wierny i nie opuścił swego ludu. Kara będzie trwać tylko jakiś czas, a ten czas jest potrzebny na wewnętrzne odrodzenie narodu. Bóg zawrze z odrodzonym narodem nowe, wieczne przymierze. Podstawą tego nowego przymierza jest miłosierdzie, w konsekwencji którego nastąpi darmowe przebaczenie grzechów. Boża sprawiedliwość sprowadziła na lud karę, Boża miłość przywróci ludowi łaskę. Nawrócenie ludu Bożego będzie owocem działania miłości Bożej, a nie jej warunkiem. To nie czyny ludzkie są drogą do zbawienia, tylko Boża miłość, „…Abyś ze wstydu ust swoich nie otwarła wówczas, gdy ci przebaczę wszystko, coś uczyniła”. Nowe przymierze jest wyłącznym darem Boga, człowiek może go tylko przyjąć lub odrzucić.

 

 

Psalm responsoryjny: Iz 12,2.3.4bcd.5-6

Ten tekst ma charakter pieśni zwycięstwa. Wiara w Boga-Zbawiciela eliminuje czysto ludzki lęk. Trzeba Bogu powierzyć swoją drogę i Mu zaufać. To On będzie działać, to On „jest zbawieniem moim”. Obraz czerpania wody był czytelny dla Izraelitów, nawiązywał bowiem do wydobycia wody ze skały przez Mojżesza w czasie wędrówki na pustyni. Na pamiątkę tego wydarzenia podczas Święta Namiotów czerpano wodę i wylewano ją w świątyni jerozolimskiej. Woda dająca życie symbolizuje zbawczą moc Boga. Czerpiąc wodę wspominano, że Bóg był z nimi wtedy i nadal jest wśród nich. Możliwość wezwania imienia Boga, zwrócenia się do Niego po imieniu, choć tylko raz w roku i tylko przez najwyższego arcykapłana, wskazuje na specjalną łączność między Bogiem a wielbiącym Go ludem. Obecność Boga Izraela wśród swego ludu jest jednak źródłem mocy zbawczej nie tylko dla nich, lecz dla wszystkich mieszkańców ziemi. Chwaląc Boga, wierni Izraelici mieli rozgłaszać wśród wszystkich narodów Jego dzieła. Bowiem zbawczą moc Boga ma poznać cała ludzkość. Zatem celem ludu wybranego jest to, by w ich radości brali udział wszyscy mieszkańcy ziemi. Do tego obrazu często nawiązuje Jezus, mówiąc, że jest On źródłem wody żywej, źródłem zbawienia.

 

 

Ewangelia: Mt 19,3-12

Pytania faryzeuszy mają zawsze na celu pochwycenie Jezusa na jakiejś niezgodności z Prawem. Jednak w odpowiedzi zawsze słyszą prawdę, wobec której są bezradni: To „przez wzgląd na zatwardziałość waszych serc” Mojżesz zgodził się na list rozwodowy. Ta zatwardziałość serc polegała na tym, że Izraelita mógł wcześniej wyrzucić żonę z domu, skazując ją na bezdomność i głód, a za cudzołóstwo wręcz ukamienować. List rozwodowy, wydawany przez trybunał rabiniczny, był dokumentem chroniącym kobietę, zaświadczającym o jej godności. Kobieta dzięki niemu była prawnie chroniona, mogła po raz drugi wyjść za mąż i ułożyć sobie na nowo życie. Część rabinów twierdziła, że nie można liberalizować prawa do rozwodu. Kto nadużywa ulg i zwolnień w Prawie, ten wcześniej czy później popełni grzech. Jedyną dopuszczalną racją rozwodu jest nierząd, „porneia”, tj. trwała niewierność. Jezus odpowiada, że sam rozwód jako taki sprzeciwia się Prawu Bożemu. Bóg od początku chciał, by ludzie zjednoczyli się w małżeństwie. Małżeństwo to stworzona na początku przez samego Boga najmniejsza wspólnota społeczna i religijna. Dla nas przykładem powinien być sam Bóg, który zawsze przebacza naszą niewierność wobec Niego. Przysięga małżeńska nie jest obietnicą przeżywania tylko zabawy i przyjemności, które daje małżeństwo. Nierozerwalność małżeństwa stawia przed człowiekiem potrzebę wyrzeczeń i wymaga ciągłej walki z wieloma trudnościami i pokusami. „Małżeństwo jest drogą świętości, nawet gdy staje się drogą krzyżową” (Jan Paweł II ).

 

 

Sobota, 18.08.2018 r.

 

 

Pierwsze czytanie: Ez 18,1-10.13b.30-32

W czasach Jeremiasza Izraelici ukuli przysłowie oparte na przekonaniu, że nieszczęścia ludu wybranego nie są zawinione przez aktualnie żyjące pokolenie, lecz przez grzechy przodków, głównie z pokolenia Manassesa. Przekonanie o odpowiedzialności zbiorowej istniało od czasów Mojżesza, zapowiadającego karę Bożą za grzechy ojców „do trzeciego i czwartego pokolenia”. Na etapie wędrówki przez pustynię i osiedlania się w krainie Kanaan ważne było umacnianie etnicznej i religijnej jedności ludu wybranego. To sama przynależność do ludu zapewniała bezpieczeństwo jednostce. Ezechiel nie przeczy, że życie we wspólnocie ma swoją wartość. Na jednostkach zaś odbija się los całej zbiorowości, do której należą. Jednak za swoje postępowanie każdy człowiek odpowiada przed Bogiem osobiście. Nie można przyczyny swoich grzechów widzieć w innych i w ten sposób się usprawiedliwiać. Wspólnota nie odpowiada za grzechy pojedynczych ludzi. Nie można w tej kwestii powoływać się na innych, gdyż staje się to usprawiedliwieniem dla własnej grzeszności. Nie mając już państwa i świątyni, Żydzi mogą nawiązać kontakt z Bogiem przez swoją osobistą wiarę. To wymaga zasadniczej zmiany religijności i sposobu życia. Bóg obiecuje przywrócić swój lud do życia, dając mu „nowe serce” i „nowego ducha”. Jest to zapowiedź Nowego Przymierza.

 

 

Psalm responsoryjny: Ps 51,12-13.14-15.18-19

Psalm przypisywany jest Dawidowi, który po grzechu cudzołóstwa z Batszebą, prosi Boga o miłosierdzie. Godne uwagi jest to, że psalmista prosi nie tylko o przebaczenie, które jest dopiero początkiem przemiany, ale o stworzenie w jego zepsutym wnętrzu nowego człowieka, bez skłonności do grzechu. Czystość serca otrzymana od Boga przynosi radość i daje ducha Bożego, ducha czynienia dobra. Objawem działania ducha Bożego jest chęć nawracania innych grzeszników, doprowadzenie do pojednania ich z Bogiem. Kto doświadczył Bożej łaski, winien przekazywać innym Jego dobroć. Komunii z Bogiem nie przywrócą krwawe czy całopalne ofiary, które nie mają sensu, jeśli są traktowane tylko rytualnie, bez wewnętrznej uczciwości i prawości serca. Bóg woli modlitwę sprawiedliwego niż rytualne ofiary. Ofiarą miłą Bogu jest „duch skruszony”. Często myślimy, że zasłużymy sobie u Boga dzisiejszymi ofiarami: dobrymi uczynkami czy umartwianiem. Nie mylmy jednak przyczyny ze skutkiem. Najpierw poprawmy nasze relacje z Bogiem, a z tego wynikną nasze dobre uczynki. To miłość do Boga jest źródłem naszych dobrych uczynków, a skutkiem tej miłości dobro, które dajemy innym. Człowiek nawrócony pragnie zbawienia wszystkich ludzi. Nawet największy grzesznik przyjmując łaskę Bożą, może stać się posłańcem dobra, zdolnym nawracać do Boga innych ludzi.

 

 

Ewangelia: Mt 19,13-15

Dla judaizmu ideałem pobożności była znajomość Prawa Mojżeszowego. Uczeni w piśmie stronili od zwykłych, prostych ludzi, których pobożność uważali jako pozbawioną głębszych wartości. Podobnie uczniowie Jezusa, pełni zapału w pracy dla „królestwa niebieskiego” czuli się lepsi od innych, a na pewno od dzieci, które nie mogły w niczym zasłużyć się dla królestwa i z którymi nikt się nie liczył. Dzieci nie miały w ówczesnym społeczeństwie takich praw, jakie mają dzisiaj. Jezus właśnie tym słabym i bez znaczenia istotom obiecuje królestwo Boże. Nie zabraniajcie dzieciom przyjść do mnie – to apel Jezusa o życie religijne w domu rodzinnym. Brak codziennej modlitwy i innych praktyk religijnych w domu rodzinnym, opuszczanie niedzielnej mszy świętej jest de facto zabranianiem dzieciom przyjścia do Jezusa i poznania Go.. Wobec Boga wszyscy jesteśmy bezsilni, dla Niego zawsze jesteśmy dziećmi. Każdy z nas ma swoje przestrzenie duchowe, które są naszą słabością, a które często nawet przed sobą skrywamy. Jezus, mówiąc „dopuście dzieci do mnie”, zaprasza, by do tych naszych słabości się przyznać i Jemu przedstawić. Mieć postawę dziecka, to znaczy przyjąć swoją słabość i mieć odwagę być szczerym wobec Boga, od którego zależy nasze życie. Nie wstydźmy się okazywać dziecka, które w nas jest. Ono sprawia, że mamy w sobie piękno, którym jest prostota i otwartość.

Komentarze do czytań - XVIII tydzień zwykły | od 5 do 11 sierpnia 2018 - ks. dr Stanisław Jankowski
Komentarze do czytań - XX tydzień zwykły | od 19 do 25 sierpnia 2018 r. - Teresa Kołodziej