Niedziela, 21.01.2018 r.

Pierwsze czytanie: Jon 3,1-5.10

Wątpliwości co do Boskich zamierzeń i wyroków dotykają wszystkich ludzi. Nie omijają także proroków i świętych. Z Bogiem targował się już Abraham, sprzeciwiał się Mu Mojżesz, Jeremiasz, i wielu innych. Nawet Niepokalana Maryja pytała, jak Jej to się stanie. Bóg musi często kilkakrotnie przemówić, byśmy okazali Mu swoje posłuszeństwo. Jonasz był szczególnie oporny na Boskie polecenia. Bóg musiał go w drastyczny sposób skarcić. Także i my nie zawsze okazujemy Bogu posłuszeństwo. Jednak jest On cierpliwy i wielokrotnie nas napomina. Napomnienia Boga mają na celu nasze zbawienie. Także proroctwa głoszone w końcu przez Jonasza, mimo jego wewnętrznych oporów, skłoniły mieszkańców Niniwy do opamiętania, nawrócenia, i w konsekwencji przyczyniły się do darowania kary. Jednak Jonasz miał za złe Bogu, że okazał On miłosierdzie poganom i Bóg musiał mu jeszcze raz wytłumaczyć, że Jego miłosierdzie obejmuje wszystkich ludzi. Nie bądźmy jak Jonasz, który wiedząc, że Bóg jest „łagodnym i miłosiernym, nieskorym do gniewu i bogatym w łaskę”, chciał, by to Boskie miłosierdzie ograniczało się tylko do wybranych.

 

Psalm responsoryjny: Ps 25,4-5.6.7bc.8-9

Psalmista zakłada dobrą wolę ludzi, że chcą być oni posłuszni Bogu, a nie wiedząc jak to czynić, ograniczają się do przestrzegania sześciuset trzynastu nakazów i zakazów Prawa Mojżeszowego. Psalmista zdaje sobie jednak sprawę z tego, że samo przestrzeganie Prawa jest jedynie zewnętrzną formą okazywania swojej wiary. Domyśla się, że może nie być to wystarczające dla zbawienia. Prosi więc Boga, by dał mu poznać drogę do zbawienia. Wie, że Bóg jest dobry, prosi więc nie tylko o darowanie grzechów, ale również o udzielenie grzesznikom wskazówek, jak mają żyć bez grzechu. Najważniejsza jest więc miłość i łaska Pana. To On „nie pamięta” nam naszych grzechów, to On wskazuje grzesznikom drogę do zbawienia. Psalmista prosi dodatkowo, by Bóg nie tylko wskazał tę drogę, ale również stale prowadził nas tą drogą, bo tylko stała opieka Boga może sprawić, że nie ulegniemy pokusie do grzechu. Tylko Jego stała obecność sprawia, że będziemy mieli siłę iść nową drogą, drogą zbawienia.

 

Drugie czytanie: 1 Kor 7,29-31

Paweł, uzasadniając zalety bezżenności, odwołuje się do własnego doświadczenia w krzewieniu Ewangelii. Wie, że pozostający w związku małżeńskim troszczą się przede wszystkim o sprawy doczesne. Człowiek samotny, nie obciążony innymi obowiązkami, może poświęcić się całkowicie Bogu, może brać przykład z samego Jezusa Chrystusa. Paweł nie twierdzi, że małżeństwo jest złem. Jego postawa wynika z postawy samego Jezusa Chrystusa, który, widząc jak Marta krząta się przy sprawach doczesnych, spojrzał na nią z miłością, mówiąc jednak, że to Maria wybrała lepszą cząstkę. Ponieważ „czasu dano nam niewiele”, trzeba troszczyć się głównie o królestwo Boże. A królestwo to rozpoczyna się już na tym świecie. Wraz z przyjściem Chrystusa zainaugurowany został czas zbawienia. Bezżenność oznacza wybór Chrystusa za swego Oblubieńca. Wobec krótkiego czasu ludzkiego życia należy go odpowiednio wykorzystać. Sprawą drugorzędną jest, czy ktoś jest żonaty czy nie, ubogi czy bogaty, gdyż przemija postać tego świata. Ważne jest, by królestwo Boże rozpocząć już na tym świecie.

 

Ewangelia: Mk 1,14-20

Zarówno Jan Chrzciciel, jak i Jezus Chrystus zapowiadają bliskość królestwa Bożego. Jezus Chrystus ogłasza i zapoczątkowuje królestwo Boże zapowiadane przez proroków i oczekiwane przez Izraelitów. Izraelici mieli dosyć czasu, by się na nie przygotować. Ale Izraelici oczekiwali przyjścia Mesjasza, który zapoczątkuje to królestwo na ziemi Izraela. W przeciwieństwie do tych oczekiwań królestwo zapowiadane przez Chrystusa nie ma jakiegoś określonego miejsca w przestrzeni ani nie jest umieszczone w jakimś historycznym czasie. Zapowiadane królestwo jest inne: jest to stan, w którym panowanie Boga obejmuje ludzkość już wolną od grzechu. Trzeba tylko nawrócić się i wierzyć w Ewangelię. Z przyjściem Jezusa królestwo Boże przychodzi do tych, którzy żyją jak Jezus. Ci ludzie mają w swoich sercach pokój Chrystusowy. Apostołowie są gotowi iść za Chrystusem, dokądkolwiek On ich prowadzi. Aby być uczniem Jezusa, trzeba jak apostołowie być otwartym na Jego wezwanie. Naprawianie sieci jest alegorią naprawiania życia, zarzucanie zaś sieci alegorią głoszenia słowa Bożego. Łowić ludzi oznacza tworzyć z nich wspólnotę ludzi w Chrystusie. Również my jesteśmy powołani, by przyłączyć się do wspólnoty ludzi głoszących Ewangelię.

 

Poniedziałek, 22.01.2018 r.

Pierwsze czytanie: 2 Sm 5,1-7

Perykopa opisuje początki królewskiej władzy Dawida nad całym Izraelem. Dawid był znanym przywódcą wojskowym jeszcze za czasów króla Saula. Przywódcy plemion wiedzieli, że był on namaszczony przez Boga rękami proroka Samuela. Jedenaście plemion Izraela musiało jednak zaakceptować przywództwo Dawida, panującego dotychczas w Hebronie jedynie nad pokoleniem Judy, aby stał się przywódcą całego narodu wybranego. Namaszczenie na króla Izraela było już trzecim namaszczeniem Dawida. Namaszczenie przez Samuela wynikało z decyzji samego Boga, namaszczenie na króla Judy oraz na króla całego Izraela było wypełnieniem woli Boga przez ludzi. Zostawszy królem całego Izraela, Dawid zdobywa jebuzycką twierdzę Syjon i całą Jerozolimę. Przez pionowy kanał wodny dostarczający wodę do Jerozolimy wojska Izraela wdarły się do miasta, uważanego za nie do zdobycia, którego mogli bronić nawet ślepi i kulawi. Jerozolima była położona w strategicznym miejscu, pomiędzy terytorium Judy i Beniamina, pośrodku ziem zamieszkałych przez Izraelitów, na skrzyżowaniu szlaków handlowych. Odtąd Syjon, na fundamentach którego Dawid zbudował swój pałac, staje się synonimem Jerozolimy – miasta Dawida.

 

Psalm responsoryjny: Ps 89, 20.21-22.25-26

Żydzi oczekiwali Mesjasza jako Wybrańca ze swego ludu. Ten potomek z rodu Dawida, wywyższony przez samego Boga miał się cieszyć Jego łaską i wiernością. Miał być to mocarny władca Izraela, którego nie pokona żaden wróg, nawet najpotężniejszy wśród władców ziemi. Mesjasz ma otrzymać od Boga moc będącą odblaskiem mocy samego Boga. Moc Mesjasza to dar Boga. Swoje zwycięstwa i władzę będzie pełnił nad Izraelem w imieniu Boga. Ten pomazaniec Boży będzie mógł nazywać Boga swoim Ojcem – ma być Jego adoptowanym synem. Naród Izraela oczekiwał więc, że Mesjasz przyjdzie jako król zwycięski. Jednak żadnemu Izraelicie nie przyszłoby do głowy, że Mesjasz, Syn Boga, jest Osobą Boską, zrodzoną, a nie stworzoną, współistotną Ojcu. Ale to Jezus Chrystus przyszedł, by wypełnić proroctwo mesjańskie. W czasach dzisiejszych istnieje kilkusettysięczna gmina religijna Żydów Mesjańskich, uznających Jezusa Chrystusa za Mesjasza, ale nie oddających Mu czci jako Bogu. Ale już w czasach działalności Jezusa i Jego apostołów, wielu Żydów uwierzyło w Jego boskość, stając się tym samym pierwszymi chrześcijanami.

 

Ewangelia: Mk 3,22-30

Nauczyciele Tory oskarżają Jezusa o konszachty z Belzebubem, że w zmowie z władcą demonów wypędza inne demony. Jezus zwraca uwagę, że diabeł nie będzie walczył ze złem. Przecież celem szatana jest sprawowanie kontroli nad człowiekiem przy pomocy demonów, a nie uwalnianie od nich. Również człowiek nie może być podzielony wewnętrznie. Osoba wewnętrznie rozdwojona nie jest w stanie przetrwać. Przetrwanie musi być oparte na wewnętrznej harmonii, a nie na sprzecznościach. Kto zaprzecza jakiemukolwiek sakramentowi ustanowionemu przez Chrystusa, ten zaprzecza Duchowi Świętemu i pozbawia się możliwości uwolnienia od zła. Bóg wybaczy wszystkie grzechy, ale dla grzechu bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu nie ma przebaczenia. Taki grzech popełnili uczeni w Piśmie, utożsamiając Ducha Świętego z szatanem. Uczeni, widząc cuda Jezusa, przeinaczają prawdę, tym samym opowiadają się po stronie zła. Czy i dzisiaj nie ma takich, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem? Czyż współczesny relatywizm nie zrównuje zła z dobrem? Chcąc zdyskredytować ludzi wiary, mówi się o nich jak o oszołomach, których światopogląd, w którym jest Bóg, jest chory. Grzechem przeciwko Duchowi Świętemu jest ośmieszanie i demonizacja ludzi próbujących żyć zgodnie z Ewangelią.

 

Wtorek, 23.01.2018 r.

Pierwsze czytanie: 2 Sm 6,12b-15.17-19

Po zdobyciu Jerozolimy, Dawid w uroczystej procesji sprowadza Arkę Boga do Jerozolimy. Obecność Arki uświęca miasto, które jeszcze do niedawna było w rękach innowierców. Ale tak naprawdę to nie Dawid, ale sam Bóg sprowadza Arkę. Ludzie są tylko Jego narzędziem. Uzza, który dotknął Arki, ginie, natomiast Obed z plemienia Edomitów otrzymuje błogosławieństwo za jej chwilowe przechowanie. To Bóg decyduje o losie Arki. Orszak przenoszący Arkę po każdych sześciu krokach zatrzymywał się, aby upewnić się czy niosący ją nie zagniewali czymś Boga, po czym Dawid składał ofiarę z wołu i cielęcia. Sprowadzenie Arki było aktem radości, pełnym muzyki i tańca. Sprowadziwszy Arkę do specjalnie przeznaczonego dla niej namiotu, Dawid składał dalsze ofiary. Błogosławiąc swój lud w imieniu Pana, obdzielił cały lud, dając każdemu po jednym bochenku chleba, po jednym ciastku i po jednym placku. Jest to wyraźne potwierdzenie błogosławieństwa udzielonego przez Boga, błogosławieństwa, które ma w sobie moc gwarantującą jego spełnienie. Jezus Chrystus dwukrotnie dokonując cudu rozmnożenia chleba i ryb, wykazuje, że jest prawdziwym Mesjaszem – potomkiem Dawida.

 

Psalm responsoryjny: Ps 24,7-8.9-10

Psalmista wspomina triumfalne wprowadzenie przez Dawida Arki do Jerozolimy. Wraz z Arką do Jerozolimy wkracza Król chwały, Bóg mocny i potężny. Tym samym dotychczasowa stolica kananejskiego plemienia Jebuzytów stanie się stolicą nie tylko Dawida i jego potomków, nie tylko stolicą ludu wybranego, ale przede wszystkim miejscem zamieszkania samego Boga. To Bóg jest władcą Jerozolimy. Odkąd Bóg zamieszkał na Syjonie, wśród ludu Izraela, nic złego nie mogło się im stać. Ale niewierność ludu wybranego spowodowała niewolę babilońską i wygnanie z Jerozolimy. Z czasem, dzięki naukom proroków, nastąpiło wśród nich zrozumienie, że obecność Boga nie wyraża się w kategoriach geograficznych, w jakimś miejscu świątynnym, lecz w Jego zbawczej obecności w naszym życiu. Ten Król zwycięzca, Pan zastępów, będący Bogiem przymierza otacza swoją bezgraniczną potęgą i łaską nie jakieś miejsce, lecz ludzi. My, chrześcijanie, modlimy się słowami tego psalmu w oczekiwaniu na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa, a zapowiedzią tego przyjścia jest Jego triumfalny wjazd do Jerozolimy w czasie Niedzieli Palmowej, kiedy to otworzyły się przed Nim bramy Jerozolimy.

 

Ewangelia: Mk 3,31-35

Nieporozumieniem jest, gdy ktoś sądzi, że w tym fragmencie Ewangelii Jezus zaprzecza swojej miłości do matki i krewnych. On tylko rozszerza tę miłość na wszystkich ludzi, którzy czynią to, co chce Bóg. Taką miłością, jaką darzy najbliższych, obdziela i innych ludzi, bowiem wszyscy, którzy wypełniają wolę Boga, są rodziną Bożą. Miłość Jezusa do Matki nie osłabia się dlatego, że obdziela swoją miłością innych ludzi. Sam Bóg mówi w jednym z psalmów, że nawet jeśli matka zapomni o swoim dziecku, to On o nim nie zapomni. Miłość między ludźmi jest tylko niewielkim odbiciem tej miłości, którą obdarza nas Bóg. Pojęcie rodziny zostaje więc przewartościowana w świetle królestwa Bożego. Rodziną są ci, którzy utrzymują więź z Bogiem, dla których pełnienie woli Ojca jest równie ważne, jak dla samego Jezusa Chrystusa. Braćmi stajemy się przez życie słowem Pana, zaś Matka Jezusa jest ich matką – Matką ustanowionego przez Chrystusa Kościoła. Kto przyłącza się do Kościoła Chrystusowego, staje się częścią Jego duchowej rodziny.

 

Środa, 24.01.2018 r.

Pierwsze czytanie: 2 Sm 7,4-17

Dawid czuje, że nie jest dobrze, gdy sam mieszka w pięknym pałacu, a Arka Pana przebywa w namiocie. Namiot jest odpowiedni dla ludów wędrujących. Wybudowanie stałego domu dla Boga, w miejsce dotychczasowego namiotu, jest związane z wyznaczeniem stałego miejsca zamieszkania dla ludu Izraela. To sam Bóg daje im to miejsce zamieszkania. To Bóg zbuduje dom dla Dawida, czyli ustanowi dynastię Dawidową. Zadaniem Dawida była walka, a nie budowanie. Miał on przygotować fundamenty trwałości pobytu ludu wybranego na ziemi Kanaan. To nie Dawid, lecz jego syn Salomon wybuduje świątynię. Łaska Boga nie opuści go, ani jego potomków, nawet gdy dopuszczą się nieprawości. Gdy popełniają wiarołomstwo, Bóg ich karze, ale nie odrzuca. Zobowiązanie Boga do wierności zawartemu przez Niego przymierzu nie jest całkowicie oderwane od ludzkiego postępowania. Jeśli strona ludzka zrywa przymierze, to Bóg w wierności swojemu przymierzu, ale i w swojej sprawiedliwości, modyfikuje to przymierze w taki sposób, by istota zawartego przez Niego przymierza pozostała niezmienna. Przysyła nam swojego syna Jezusa Chrystusa jako potomka Dawida, by to przymierze zachować.

 

Psalm responsoryjny: Ps 89,4-5.27-28.29-30

Bóg przypomina o zawartym przez Niego przymierzu z Dawidem i z jego pokoleniem. Z pokolenia Dawida powstanie Mesjasz – Zbawiciel, który będzie do Boga mówił Ojcze. Jest on Synem jedynym, pierworodnym, cieszącym się na wieczność Jego łaską. Bóg zapewnia ustami psalmisty, że Jego przymierze jest wieczne, będzie trwało tak długo, jak dni niebios. Bóg nigdy nie cofnie swojej obietnicy i nigdy nie zerwie tego przymierza. Treścią tego przymierza jest łaska Boża. Izraelici wspominali tę obietnicę w momentach załamania, tylko ona była dla nich pocieszeniem. Obietnica Boga dana Dawidowi wypełniła się w osobie Jezusa Chrystusa. To On realizuje obietnice Starego Przemierza i zapoczątkowuje Nowe. Nowe przymierze obejmuje wszystkich ludzi i wszystkie narody. W Nowym Przymierzu największe znaczenie będzie miało oczyszczenie wewnętrzne człowieka, jego powtórne narodziny, bo tylko to czyste serce może przyjąć Boga. Ta nowa jakość przymierza była zapowiadana już przez proroków Starego Testamentu (Jr 24,7; Ez 36,26). Przez swoje wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie Jezus stał się Królem nieba i ziemi, a Jego Królestwu nie będzie końca.

 

Ewangelia: Mk 4,1-20

Między przypowieścią o siewcy a jej wyjaśnieniem, ewangelista umieszcza krótką dyskusję Jezusa z uczniami o królestwie Bożym. Uczniom została dana tajemnica królestwa, gdyż przebywając codziennie z Jezusem, poznają Jego zachowania, słuchają Jego nauk, starają się Go naśladować w życiu bez grzechu. Oni już w Chrystusie widzą zaczątki tego królestwa. Natomiast dla innych ludzi odpowiednie są opowiadania osadzone w znanym im świecie, by mogli przemyśleć na nowo to, co jest im znane. Przypowieść o różnych rodzajach gleby, na którą pada ziarno, można rozumieć jako postawy różnych ludzi na słowo Boże, ale również jako kolejne etapy nawracania się konkretnego człowieka. Pierwsze zetknięcie się ze słowem Bożym to sianie na drodze, później przyjmujemy słowo radośnie, ale na krótko – to sianie na skale. Już w nas, chrześcijanach, chcących żyć Ewangelią, troski tego świata, pogoń za dobrami doczesnymi, jak chwasty zagłuszają słowo Boże. Wiara ginie wśród doczesnych zmartwień, wobec siły bogactwa i namiętności. Ostatnim etapem nawracania jest przeniesienie tego, co nas odrywa od słowa Bożego, na drugi plan. Myślą główną przypowieści jest to, że mimo przeszkód, mimo zmarnowania znacznej części zasiewu, reszta siewu przynosi zwielokrotniony, nawet stukrotny plon. Nie da się powstrzymać nadejścia królestwa Bożego.

 

Czwartek, 25.01.2018 r.

Pierwsze czytanie: Dz 22,3-16

Autobiograficzne przemówienie św. Pawła było skierowane do tłumu Żydów przebywających w świątyni Jerozolimskiej, w tym również członków Sanhedrynu. Przemawia do nich w języku liturgicznym – hebrajskim i w sposób będący dla nich zrozumiały. Podkreśla, że od wczesnego dzieciństwa uczył się Prawa Mojżeszowego i to u najlepszego nauczyciela. Tym samym stwierdza, że jest prawdziwym obywatelem Jerozolimy obeznanym w religii i tradycji żydowskiej. Więcej, był uczniem gorliwym, w swojej gorliwości prześladującym chrześcijan. Wiara w Jezusa Chrystusa przyszła nagle, poprzez Jego głos. Świadkami tej przemiany byli inni Żydzi, którzy mu towarzyszyli. Paweł podkreśla gorliwość i żydowską pobożność Ananiasza, który go ochrzcił. Przez usta Ananiasza przemawia Bóg Ojców. Ananiasz przekazuje więc Pawłowi wolę Boga. Zgodnie z tą wolą Paweł ma świadczyć o objawieniu mu się Jezusa w drodze do Damaszku. Misję głoszenia Ewangelii otrzymuje bezpośrednio od Jezusa Chrystusa nie pod Damaszkiem, ale gdy modlił się w Świątyni Jerozolimskiej. Chrystus pokazuje Pawłowi swoje oblicze wtedy, gdy sam bezpośrednio powołuje go na apostoła pogan.

 

Psalm responsoryjny: Ps 117,1-2

Jest to najkrótszy psalm, zawierający jedynie kilkanaście słów, a jakie w nim bogactwo treści: akcentuje potrzebę modlitwy uwielbienia za Jego łaskawość, a nie tylko próśb, podkreśla ponadczasową wierność Boga swojemu przymierzu, nawet gdy wierność ta jest tylko jednostronna oraz zwraca uwagę na uniwersalizm Bożej łaski, obejmującej wszystkich ludzi i wszystkie narody. Wierność Boga i Jego łaska były wcześniej przywilejem tylko ludu wybranego, lecz w końcu będą dotyczyć całego świata. Izraelici pod wpływem proroków (Izajasza, Jeremiasza. Ezechiela i innych) uświadomili sobie uniwersalizm łaski Boga, który jest Stwórcą wszystkich ludzi. Psalm domaga się od narodów całego świata uwielbienia Boga za łaski, które dał narodowi wybranemu, gdyż to za pośrednictwem Izraela oni wszyscy otrzymają Bożą wierność i łaskę zbawienia. Chociaż religia Izraela nie jest religią prozelicką, to w końcu wszystkie narody będą czcić Boga Izraela oraz otrzymywać Jego łaskę.

 

Ewangelia: Mk 16,15-18

Kto nie zaufa Jezusowi głoszącemu Dobrą Nowinę, nie dostąpi zbawienia, niezależnie od tego, czy został ochrzczony czy nie. Chrzest sam w sobie nie ma mocy zbawczej. Jest on sakramentem oczyszczenia z grzechu pierworodnego oraz aktem włączenia do Kościoła chrześcijan. Oczyszcza wnętrze człowieka, aby mógł on przyjąć Chrystusa. Ale jeśli ktoś już jako dorosły nie chce żyć na Boskich warunkach, nie wierzy w Jego moc zbawczą lub wręcz nie wierzy w Boga, ten nie dostąpi zbawienia. Nie bierzmy przykładu z „dobrego łotra”, który nawrócił się w momencie śmierci. On poznał Jezusa dopiero na krzyżu. My, znając Jezusa już od momentu naszego chrztu, nie możemy czekać z nawróceniem. Nie czekajmy na jakiś cud, by się nawrócić. Starożytni Izraelici oczekiwali cudów jako potwierdzenia Boskiego pochodzenia Dobrej Nowiny. Dla nas, ludzi współczesnych, mających za sobą dwa tysiące lat chrześcijaństwa, cuda nie powinny być warunkiem wiary. Choć oczekiwanie na cuda jako świadectwa prawdziwości nauki Chrystusa wzmaga się szczególnie w czasach utraty wiary, to my, ludzie wiary, głoszący Ewangelię, też możemy dawać takie świadectwa swoim codziennym życiem. Nasze życie i głoszenie Ewangelii jest darem dla innych, szczególnie dla grzeszników i niedowiarków. Gdy się od nich odwracamy, to zło odnosi zwycięstwo również w nas samych.

 

Piątek, 26.01.2018 r.

Pierwsze czytanie: 2 Tm 1,1-8

Początek Drugiego Listu do Tymoteusza odnosi się do dziedziczenia wiary u chrześcijan już w trzecim pokoleniu. Władza apostolska, pochodząca z Bożej łaski, jest przekazywana przez sakrament nałożenia rąk. Gest ten daje ducha mocy, miłości i trzeźwego myślenia. Paweł prosi swego ucznia, którego stawia na czele chrześcijańskiej gminy, o należyty przekaz wiary i tradycji Kościoła. Wiarę swą Tymoteusz odziedziczył po matce i babce, uczennicach św. Pawła. Z Dziejów Apostolskich wiemy, że mieszkały one w Listrze, a ojciec Tymoteusza był poganinem. Zarówno w judaizmie, jak i w islamie osobą odpowiedzialną za szerzenie wiary w rodzinie jest tradycyjnie mężczyzna. Przykład matki Tymoteusza, św. Moniki czy św. Heleny pokazuje, że w chrześcijaństwie rola kobiet w szerzeniu wiary jest nie do przecenienia. Czyż nie widzimy tego i we współczesnym Kościele, w którym to głównie matki przekazują wiarę dzieciom. To one stanowią większość osób uczestniczących w Eucharystii, to one inicjują modlitwę w domu, to głównie one uczestniczą w życiu religijnym swojej parafii. Pokazuje to siłę kobiet jako tego fundamentu wiary, którą młodzi ludzie otrzymują w domu rodzinnym. I tylko w chrześcijaństwie kobiety mogą jawnie tę rolę pełnić.

 

Psalm responsoryjny: Ps 96,1-2.3.7-8a.10

Określenie „pieśń nowa” pojawia się w Starym Testamencie siedem razy: sześć razy w Psalmach i raz w Księdze Izajasza (42,10). Pieśń taką śpiewa lud w odpowiedzi na nowe przejawy Bożej łaski. To pieśń dziękczynna, modlitwa uwielbienia Boga. Taką pieśnią powinno się zaczynać każdy dzień, bo każdy dzień przynosi nam nowe łaski Pana. Błogosławienie Imienia Pana jest równoznaczne z błogosławieniem Boga, gdyż Boga można poznać przez Jego Imię. Ta Boża dostępność przez Jego Imię przejawia się w Jego zbawczej działalności. O ile w Starym Testamencie akcent jest położony na słowo „pieśń”, to Nowy Testament akcentuje, że oznacza ta pieśń „nową” jakość. Wybranie przez Boga nie jest już wyłącznym przywilejem Izraelitów. Treścią tej nowej pieśni jest królestwo założone przez zwycięskiego Chrystusa, jest ona radosnym orędziem zbawienia. Określenie „nowej pieśni” pojawia się dwa razy w Apokalipsie i odnosi się do Baranka, którego uwielbiają święci doznający zbawienia. „Pieśń nową” winno się zanosić do Boga z uwielbieniem jako wyraz dziękczynienia za zdarzenie całkowicie nowe w historii zbawienia, za przyjście Jezusa Chrystusa.

 

Ewangelia: Łk 10,1-9

Misja ewangelizacji często przekracza możliwości samego człowieka. Ale to Jezus prowadzi drogą, której sami nie moglibyśmy sprostać. Rezultaty posłannictwa zależą od zaangażowania głoszących Ewangelię. Brak dóbr ziemskich daje uczniom wolność. Posłańcy nie mogą być zakładnikami doczesności. Bogactwem uczniów jest Słowo Boże, świadomość, że to sam Pan ich posyła. Uczniowie idą po dwóch nie tylko po to, by się wspierać, lecz by się wspólnie modlić (bo gdzie dwóch się modli, tam jestem wśród nich), a także dlatego, że wiarygodne świadectwo opierało się na zeznaniach dwóch świadków. Słowa „pokój z wami” są słowami samego Jezusa zmartwychwstałego. Ten pokój Jezusowy ma charakter rzeczowy, gdy nie zostanie przyjęty, wraca do uczniów, by mogli go przekazywać innym ludziom, otwartym na jego przyjęcie. Zalecenie by nie tracić czasu na pozdrowienia dotyczy mentalności ludzi Wschodu, którzy spotykając się w drodze, rozmawiali przez wiele godzin. Jezus zaleca, by nie tracić czasu na ceremonialne rozmowy, lecz poświęcić go na głoszenie Ewangelii. Zakaz przenoszenia się z domu do domu oznacza zakaz wybierania sobie lepszych warunków zamieszkania i wyżywienia. Uczniowie powinni zostać w tym domu, który pierwszy zaoferuje im gościnę. To z takiego domu wyjdzie impuls do dalszej ewangelizacji.

 

Sobota, 27.01.2018 r.

Pierwsze czytanie: 2 Sm 12,1-7a.10-17

Najbardziej uwielbiany król Izraela jest w tym fragmencie tekstu przedstawiony jako cudzołożnik i morderca, nie zdający nawet sobie sprawy ze swoich grzechów. Dopiero prorok Natan w przypowieści o bogaczu i owieczce biedaka uświadamia Dawidowi, że to on, namaszczony król, dopuścił się haniebnych czynów. Dawidowi łatwiej przychodzi osądzanie innych niż siebie. Dawid jest potępiony za swoją pychę, za przekonanie, że jako król może robić wszystko. Nikt nie stoi poza Bożym prawem, a nawet jeśli nie zostanie osądzony przez ludzi, stanie przed Sądem Bożym. Grzech jest zdradzeniem Boga. Kara nałożona na Dawida musi być adekwatna do jego królewskiego stanowiska. Odpowiedzialność przed Bogiem jest tym większa, im więcej darów człowiek od niego otrzymuje. Bóg karze Dawida, ale nie zrywa z nim przymierza. Gdy człowiek wyznaje swój grzech w szczerości swego serca, Bóg mu przebacza. Dawid jest wzorem pokuty i skruchy. Pokuta jest związana z modlitwą i postem.  W tym czasie sprawy doczesne schodzą na plan dalszy. Pokuta, post i skrucha są więc procesem oczyszczającym i prowadzą do ukorzenia się człowieka przed Bogiem.

 

Psalm responsoryjny: Ps 51,12-13.14-15.16-17

W większości psalmów ich autorzy zapewniają o swojej niewinności i dlatego zwracają się do Boga o pomoc, prosząc „odwróć ode mnie cierpienia bo jestem niewinny”. W tym psalmie autor uznaje swoją winę, nie oskarża nikogo innego za swój grzech. Wie, że warunkiem przebaczenia, a także wewnętrznego odnowienia jest skrucha. Prosi Boga nie tylko o przebaczenie, ale o przemianę serca. Czystego serca nie stworzy samo formalne przestrzeganie czynności kultycznych. Psalmista prosi o uwolnienie od złych skłonności do grzechu. Prośba o nowego ducha – to prośba o łaskę otrzymania woli do czynienia dobra. Tu musi zadziałać twórcza moc Boża, wolę czynienia dobra da tylko Jego łaska. Bóg wlewa swoje prawo w serca ludzi, aby przez swego ducha spowodować w nich radosne posłuszeństwo. To radosne posłuszeństwo wynika z tego, że drogi człowieka stają się proste, znika jego pycha i fałszywe ambicje. Psalmista nie chce łaski Boga zatrzymać tylko dla siebie, pragnie, by Bóg otworzył jego usta. Prosi o dar przekazywania dróg Pana innym grzesznikom: „Otwórz moje usta, niech wargi moje głoszą Twoją chwałę”

 

Ewangelia: Mk 4,35-41

Opowiadanie o burzy na morzu ma wiele znaczeń. Kto duchowo przemieszcza się z jednego brzegu na drugi, kto chce być lepszym chrześcijaninem i mieć większą wiarę, ten zostaje ogarnięty przez burzę, wewnętrzną zawieruchę, niepokój. Ziemskie przyzwyczajenia utrudniają przemianę duchową, boimy się zmian, jakie niesie ze sobą życie w Chrystusie. Podejmujemy decyzje bez konsultacji z Bogiem, a później mamy do Niego żal, jak coś się nam nie udało. Wydaje się nam wtedy, że Bóg śpi, że nie czuwa nad nami. W takich przypadkach należy się modlić, by obudziła się w nas wiara w to, że On zawsze czuwa nad nami. Śpiący Jezus jest odbiciem tego, że w naszym codziennym życiu jest On uśpiony. Powinniśmy Go obudzić w naszych sercach, by podzielić się z Nim naszymi lękami i obawami. Uciszenie morza przez Jezusa budzi w uczniach lęk. Władza nad wodami jest atrybutem Boskim. To Bóg w akcie stworzenia rozdzielał wody, pozwalał Izraelitom przejść przez Morze Czerwone. Strach uczniów jest wyrazem bojaźni Bożej. Poprzez słabość i niepewność doświadczają swoich ograniczeń. Świadomość naszej słabości jest nam potrzebna, by obudzić w sobie Jezusa. Zwracajmy się do Jezusa, gdy pojawiają się sztormy w naszym życiu, bo będąc w Jego łodzi, nigdy nie utoniemy. Kiedy się nam wydaję, że zło może nas zwyciężyć, przywołajmy Chrystusa, On nas ocali.