Niedziela, 5 stycznia

J 1, 1-18
Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. Jedno z najbardziej znanych i najczęściej cytowanych zdań zapisanych w Biblii. Odwołując się do tekstu greckiego, dosłownie należałoby powiedzieć: Słowo rozbiło swój namiot pośród nas. Dosłowność tego wyrażenia dobrze wyczuwał naród starożytnej Palestyny posiadający przecież korzenie koczownicze. Dalej jednak tekst mówi o chwale Słowa, którą oglądali naoczni świadkowie ziemskiego życia Jezusa, a teraz ogląda Kościół przechowujący i celebrujący sakramentalną obecność swojego Założyciela. On Jest! To krótkie, ale dobitne stwierdzenie jest sercem czytanego dziś fragmentu. On jest z nami aż do skończenia świata.

Poniedziałek, 6 stycznia – Uroczystość Objawienia Pańskiego

Mt 2, 1-12
Wielki świat, świat władzy i polityki, przeważnie budzi złe skojarzenia. Historia zawarta w czytanym dziś fragmencie Ewangelii to potwierdza. Herod jest uosobieniem okrucieństwa, podstępu, zaprzedania się złu. Ale podobnie jak w ewangelicznej scenie Herod nie jest główną postacią i obok niego występują osoby tworzące dobro, tak samo dzieje się w codziennym życiu. Zło, pomimo iż czyni wiele wrzasku i zdolne jest do największej podłości, nie ma jednak wpływu na wypełnianie się historii, choć pozornie może wydawać się, że jest inaczej. Od samego początku w zamyśle Bożym laury zwycięstwa przeznaczone są dla zwolenników dobra, dla sług sprawiedliwości i entuzjastów miłości. Ostatecznie zwycięży dobro, nawet jeżeli często przychodzi mu być w defensywie.

Wtorek, 7 stycznia

Mt 4, 12–17.23–25
Biblia stanowi jedyne w swoim rodzaju kompendium paradoksów. Utkana jest nimi cała starotestamentalna historia zbawienia. Nie brak ich również w zbawczej misji Syna Bożego. Nie urodził się w pałacu, lecz w stajni. Oczekiwany od wieków, a jednak nierozpoznany. Wzgardzony przez swoich przyjmuje hołd od pogan. Swojej działalności nie rozpoczął w Jerozolimie, w świątyni, lecz na terenach Galilei, uważanej przez wielu za krainę pogańską. Ewangelie pokazują wiele dziwnych sytuacji w życiu Jezusa. Nasz Pan nie jest szablonowy. On nie myśli i nie planuje tak jak człowiek. On zbawia świat.

Środa, 8 stycznia

Mk 6, 34-44
Bardzo ciekawe wydarzenie. Głoszone słowo porywa tłumy, zachwyca masy. Ma moc przekraczającą potrzeby fizjologiczne człowieka. Słowo Boże umie być interesujące, kiedy jego głosiciel jest autentyczny. Głosi to, czym sam żyje, i to, co jest Jego własnością intelektualną, duchową, egzystencjalną. Zasada, która nigdy nie traci swojej aktualności. Opowiedziana scena jest na wskroś eklezjalna, jest lekcją dla Kościoła, dla każdego z nas. Głosić słowo z pasją, być autentycznym świadkiem wiary – miłosiernym względem potrzebujących. Takie jest przesłanie tego fragmentu Ewangelii i jest ono dużo ważniejsze niż cud rozmnożenia chleba.

Czwartek, 9 stycznia

Mk 6, 45-52
Ewangelia Marka przedstawia uczniów Jezusa w niezbyt dobrym świetle. Według tego ewangelisty apostołowie będąc z Jezusem, nigdy nie wyznali wiary w Jego Bóstwo. Widzieli w Nim kogoś niezwykłego, Nauczyciela, Proroka, ale nie Syna Bożego. Ciągle wątpiący, wystraszeni, niezdecydowani. Czytany dziś fragment jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów takiego stanu rzeczy. Jezus jednak nie zrezygnował z nich, nie zamienił na lepszych. Cierpliwą formacją i bezgraniczną miłością doprowadził ich do wyżyn świętości. On nigdy nie rezygnuje z człowieka, On jest wierny do końca.

Piątek, 10 stycznia

Łk 4, 14-22а
Czytany dziś fragment zwraca uwagę na żydowskie korzenie Jezusa, Syna Bożego. Wolą Najwyższego było, aby Jego Syn przyszedł na świat właśnie
w tym, a nie w innym narodzie. Jezus żył około trzydziestu lat w Nazarecie. Żył w rodzinie żydowskiej, która kultywowała wszystkie tradycje swojego narodu. On również to czynił. Nic dziwnego, że przychodząc do rodzinnego miasta już jako Nauczyciel, pierwsze kroki skierował do synagogi. Ona stanowiła centrum życia religijnego i społecznego nazaretańskiej wspólnoty. Jakże ważne są korzenie, z których wyrastamy. Zachowanie naszego Pana nie pozostawia żadnych wątpliwości w tej materii.

Sobota, 11 stycznia

Łk 5, 12-16
O ile wczoraj czytana Ewangelia zwróciła naszą uwagę na szacunek Jezusa do tradycji swojego narodu, to dziś ukazane wydarzenie przedstawia coś zupełnie odwrotnego. Jezus, wchodząc w kontakt z człowiekiem trędowatym, łamie obowiązujące wtedy zasady życia społecznego. Podobnie czyni chory na trąd. Ten ostatni czyni tak, ponieważ w Osobie Jezusa widzi możliwość ocalenia, a Jezus pozwala mu na to, bo pragnie uratować nieszczęśnika. Nie każda tradycja zasługuje na miano świętej. Trzeba kultywować i szanować tylko taką, która ma na celu prawdziwe dobro człowieka. Tylko w takiej tradycji zawiera się Boże błogosławieństwo.