Niedziela, 13.01.2019 r.

Pierwsze czytanie: Iz 40, 1-5. 9-11

,,Przemawiajcie do serca Jeruzalem”. Zazwyczaj, kiedy z kimś rozmawiamy, to, co do nas mówi, jest przez nas słyszane, ale niekoniecznie trafia wprost do serca. Można kogoś słyszeć, ale wcale go nie słuchać. Żeby trafić wprost do czyjegoś serca, trzeba go naprawdę dobrze znać, co więcej – darzyć kogoś szczególną życzliwością.

Dzisiaj Bóg mówi przez proroka Izajasza, że chce przemawiać do serca swego ludu. Dzisiejszy fragment to jakby echo niedawnego Adwentu. Prorok zwraca się ze słowami pocieszenia do Izraelitów, którzy znajdują się na wygnaniu babilońskim. Choć ich obecne położenie jest trudne, mogą z nadzieją wypatrywać chwili wyzwolenia, którego źródłem jest ostatecznie sam Bóg.

To właśnie Pan jest tym, który zna nas najlepiej, i wie, jak trafić do naszego serca. Właśnie tak objawia się niezwykła moc słowa Bożego, jeśli tylko słuchamy go z pokorą i otwartością. Bóg mówił do swojego Ludu Wybranego, mówi do całego Kościoła, ale chce też spotkać się dzisiaj właśnie ze mną, konkretnie, indywidualnie. W ten sposób wypełniają się słowa: ,,Wtedy się chwała Pańska objawi, razem ją każdy człowiek zobaczy”. Jezus objawił się światu po to, żeby każdy mógł usłyszeć Jego słowo i dostąpić zbawienia. Przyszedł na ziemię właśnie dla mnie.

Psalm responsoryjny: Ps 104, 1-2a.3b-4.24-25.27-28.29b-30

Psalm 104 wprowadza nasze serce w zachwyt nad pięknem stworzenia. ,,Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1, 31). Wiemy jednak, że w historii zbawienia od początku było też wyraźne pęknięcie, naruszenie tej Bożej harmonii przez grzech pierworodny. Tak zastany świat, nadal pełen dobra, ale poraniony przez grzech, mógł uzdrowić tylko Chrystus. W tym kontekście możemy modlić się dalszymi słowami psalmu: ,,Stwarzasz je napełniając swym Duchem i odnawiasz oblicze ziemi”. To jest doświadczenie, którym Bóg obdarowuje każdego chrześcijanina – przez chrzest zostaje w nas zapoczątkowane życie w Duchu Świętym, które mamy rozwijać każdego dnia. I to jest cała prawda o stworzeniu – nie jest to tylko jednorazowy akt, gdzieś u początku świata. Bóg stwarza nas nieustannie i podtrzymuje w istnieniu swoją mocą.

Drugie czytanie: Tt 2, 11-14; 3, 4-7

Święty Paweł przypomina nam dziś bardzo wyraźnie sens naszego chrztu. Łaska usprawiedliwienia, którą przynosi nam Chrystus, jest nam dana całkowicie za darmo, bez żadnej naszej zasługi. Nigdy nie bylibyśmy w stanie ,,wymodlić” sobie zbawienia. Jezus podjął mękę, śmierć i zmartwychwstanie, aby objawiło się nieskończone miłosierdzie Boga, Jego ,,dobroć i miłość (…) do ludzi”.

Ten darmowy i nadprzyrodzony dar wymaga jednak naszej odpowiedzi – możemy przyjąć ofiarowane nam zbawienie, ale możemy też je odrzucić. Konsekwencją pozytywnej odpowiedzi muszą być konkretne decyzje – wyrzeczenie się ,,bezbożności i żądz światowych” oraz życie ,,rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie” w oczekiwaniu na powtórne przyjście Pana.

Dobitnym wyrazem takiej decyzji jest moment w liturgii sakramentu chrztu, kiedy rodzice w imieniu dziecka lub sam katechumen trzykrotnie słyszą: ,,Czy wyrzekasz się grzechu, szatana, wszystkiego co prowadzi do zła?” i niejako w to miejsce mogą potem wyznać ,,Wierzę w Ojca, Syna i Ducha”. Aby mogło się w nas rozwijać życie Boże, musimy jednoznacznie walczyć z grzechem.

Ewangelia: Łk 3, 15-16.21-22

W relacji świętego Łukasza szczególnie zwracają uwagę słowa, że Jezus przyjmuje chrzest w trakcie modlitwy – ,,a gdy się modlił”. W całej narracji Łukasza, której będziemy słuchać w niedziele obecnego roku liturgicznego, wszystkie ważniejsze wydarzenia swojej misji Jezus poprzedza modlitwą. Jeśli Łukasz pisze, że Jezus się modli, znaczy to, że zaraz nastąpi coś ważnego.

Tutaj możemy też znaleźć głęboką prawdę o naszej własnej modlitwie. Zawsze, kiedy zwracamy się do Boga, niejako odwołujemy się do momentu naszego chrztu, kiedy staliśmy się świątynią Ducha Świętego, kiedy w nas zamieszkała Trójca Święta. Każda modlitwa to taki pokorny powrót do ,,fundamentów” naszej relacji z Bogiem. Warto dziś za ten dar chrztu Jemu podziękować.

A dlaczego chrzest przyjmuje dziś Jezus – niewinny, nieskalany, bez grzechu? Jezus przyjął chrzest Janowy, ale nie potrzebował oczyszczenia z grzechu; inaczej niż my podczas naszego chrztu, nie potrzebował też dodatkowego napełnienia Duchem Świętym. Dwa powody chrztu Jezusa podaje nam święty Jan Chryzostom. Z jednej strony właśnie w chwili chrztu nastąpiło objawienie Jezusa światu, o czym świadczą słowa Boga Ojca i obecność Ducha Świętego. ,,Duch Święty (…) objawił się w tym celu, aby z góry wskazać nań jakoby palcem i w ten sposób wszystkich zapoznać z Tym, o którym Jan mówił w swym kazaniu”. A drugi powód? Jezus, we wszystkim chcąc okazać posłuszeństwo woli Ojca, był też posłuszny Prawu, jako w pełni sprawiedliwy. Skoro zatem posłany przez Boga prorok – Jan Chrzciciel – wzywał cały lud do chrztu, Jezus, solidarny ze wszystkimi, przyjmując chrzest, wypełnił ,,całą sprawiedliwość”. ,,Jak długo dług ciążył na nas, śmierć panowała nad nami. Gdy przyszedł Chrystus, znalazł nas w stanie niewoli. Spłacił, więc dług, wypełnił nasze powinności i nas, niemogących płacić, zbawił”. Chrzest Jezusa w Jordanie zapowiada zatem to, co dokona się poprzez Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa – On bierze na siebie ,,grzech świata”, i obdarza nas swoim nowym życiem.

 

Poniedziałek, 14.01.2019 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 1, 1-6

Od dziś przez wiele dni będziemy słuchać jednej, długiej homilii. Tak bowiem możemy nazwać List do Hebrajczyków, którego kolejne fragmenty podaje nam teraz do rozważania liturgia. List został napisany prawdopodobnie do chrześcijan żydowskiego pochodzenia – znajdziemy w nim bowiem wiele odniesień do Starego Przymierza i jego ofiar, które teraz przewyższa i zastępuje jedna i niepowtarzalna Ofiara Jezusa Chrystusa.

Dzisiejsze Słowo przypomina nam o długiej historii, w której Bóg przemawiał ,,wielokrotnie i na różne sposoby” do swojego ludu. Wszystkie te słowa, które Bóg niegdyś przekazał przez proroków, teraz zechciał objawić w jednym Słowie – swoim Jednorodzonym Synu, który wypełnia zapowiedzi Starego Testamentu.

Pomocą w zrozumieniu słowa Bożego może być dzisiaj dla nas refleksja świętego Jana od Krzyża, który takie słowa wkłada w usta Boga Ojca: ,,Wszystko już powiedziałem przez Słowo moje: Na Niego więc zwróć oczy, gdyż w Nim złożyłem wszystkie słowa i objawienia. Odnajdziesz w Nim o wiele więcej niż to, czego pragniesz i o co prosisz”.

Najlepszą odpowiedzią z naszej strony jest, więc pokorne słuchanie i wpatrywanie się w Chrystusa. Jesteśmy u początku nowego roku, i podejmujemy różne postanowienia. Może warto jednym z nich uczynić codzienną modlitwę w ciszy słowem Bożym?

Psalm responsoryjny: Ps 97, 1-2.6-7c.9

Psalm 97 jest hymnem na cześć Boga – Króla Jahwe. Izraelici, którzy zarówno w Egipcie, jak i po wejściu do Ziemi Obiecanej zetknęli się z silnym kultem innych bogów, oraz niejednokrotnie sami dawali się tym bogom zniewolić, gdzieś u fundamentów swojej tożsamości mieli niezachwianą wiarę, że tylko Pan jest jedynym Bogiem i królem.

Tylko wtedy, kiedy człowiek rzeczywiście uzna, że to Bóg jest w jego życiu najważniejszy, może być naprawdę wolny i szczęśliwy. Pod panowaniem takiego Króla nie jest się bowiem niewolnikiem, ale synem.

Ewangelia: Mk 1, 14-20

Kilka tygodni temu zakończyliśmy Adwent, intensywny czas nawracania się. A dziś Jezus znowu wzywa nas: ,,Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!”. To wezwanie jest niejako sercem orędzia Jezusa. Musimy ,,zmieniać myślenie” każdego dnia, nie tylko w jakimś uprzywilejowanym okresie liturgicznym, tak aby wciąż na nowo w naszych sercach mogło rozbłyskać światło Jezusa Chrystusa.

To wezwanie do nawrócenia wiąże się też głęboko z doświadczeniem powołania, niezależnie, czy jest to powołanie do małżeństwa, kapłaństwa, zakonu czy życia w samotności. Aby coraz lepiej służyć Chrystusowi i tym ludziom, którzy są obok mnie na co dzień, muszę ciągle z pokorą stawać przed Panem i, świadomy swoich grzechów i słabości, prosić o Jego miłosierdzie.

 

Wtorek, 15.01.2019 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 2, 5-12

            Zarówno wczoraj, jak i dziś słyszymy w Liście do Hebrajczyków o wyższości Jezusa nad aniołami. Być może dla nas jest to oczywiste, ale dla ludzi zakorzenionych w duchowości Starego Testamentu – niekoniecznie. Dla Żydów aniołowie byli pośrednikami w przekazaniu Prawa; silne było też przekonanie, że o ile w Przybytku na ziemi posługiwali lewici, w Niebieskim Przybytku służbę kapłańską sprawowali aniołowie. Jezus Chrystus, jako nowy i wieczny Kapłan, przez swoją ofiarę wprowadza jednak nowe prawo i nowy kult – prawo miłości i kult ,,w Duchu i prawdzie”.

            Jezus, wywyższony ponad aniołów, jest zarazem pełen pokory, co wymownie pokazuje tajemnica Wcielenia. Odwieczny Syn Boży, równy Ojcu i nieskończenie wyższy od aniołów, uniżył samego siebie, i stał się prawdziwym Człowiekiem. Zewnętrznie zatem ukazał się jako niższy od aniołów. To uniżenie we Wcieleniu jest nierozerwalnie związane z uniżeniem Jezusa na krzyżu. W tym kontekście czytamy dziś o ,,udoskonaleniu przez cierpienie”. Drogą Jezusa do wywyższenia przez Ojca było całkowite uniżenie siebie.

            Spojrzenie na Ukrzyżowanego może być dla nas ratunkiem w prostych sytuacjach dnia. Nieraz trudno jest okazywać pokorę innym, a także służyć pomimo niewdzięczności ze strony bliźnich. Chrystus pokazuje nam drogę miłości – prawdziwie wielki jesteś właśnie wtedy, kiedy pozwalasz się uniżyć.

Psalm responsoryjny: Ps 8, 2ab.5.6-7.8-9

            Psalm 8 to adoracyjna modlitwa psalmisty, który, świadomy wielkości i wszechmocy Boga, zdumiewa się Jego dobrocią i pełną miłości troską o człowieka, który jest prawdziwą ,,koroną stworzenia”.

            Tradycja chrześcijańska od początku widziała w tym psalmie wyraźną zapowiedź Syna Człowieczego – Jezusa Chrystusa. Jemu Ojciec zechciał poddać wszystko, choć nadal w świecie rozgrywa się walka o to, by Jezus naprawdę królował.

            To właśnie Jezus, dzięki temu, że stał się prawdziwym Człowiekiem, pozwala nam odkryć pełnię naszego człowieczeństwa. Jak napisał w swojej encyklice o Bożym Miłosierdziu święty Jan Paweł II: ,,Chrystus, nowy Adam objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi i okazuje mu najwyższe jego powołanie. (…) Odsłania się [ono] poprzez objawienie tajemnicy Ojca i Jego miłości” (Dives in misericordia, 1).

            Właśnie wtedy, kiedy żyjemy w przyjaźni z Jezusem, jesteśmy najbardziej ,,ludzcy”.

Ewangelia: Mk 1, 21-28

            Czasami mogą nas nachodzić różne wątpliwości, czy tak naprawdę warto Pana Jezusa słuchać, czy warto żyć Jego nauką. Zwłaszcza, kiedy spotykają nas trudności, naturalne wydaje się zawołanie tak, jak zrobił to opętany w synagodze: ,,Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić”. To jakby echo słów węża z raju: ,,Czy rzeczywiście Bóg powiedział (…)? Na pewno nie umrzecie!” (por. Rdz 3, 1. 4)

            Jezus nie chce naszej zguby. Przyszedł po to, aby dokonała się zguba tego, który zguby człowieka pragnie najbardziej – Złego Ducha. Nasza modlitwa, także ta w miejscu świętym, nieraz jest pełna walki duchowej, zmagania, lęku. Ale właśnie wtedy możemy być pełni wiary i nadziei, że Jezus chce nas wyzwalać od wszelkiego zła. On jednym słowem może wyrzucić szatana, i to On najbardziej pragnie naszego ocalenia.

 

Środa, 16.01.2019 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 2, 14-18

            Być może za mało rozważamy tajemnicę Wcielenia. Fakt, że Jezus – prawdziwy Bóg – stał się prawdziwym Człowiekiem, może być dla nas jedynie sloganem, jeżeli rzeczywiście pokornym sercem nie uwierzymy w tę prawdę.

            Skoro Jezus stał się do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu, to znaczy, że wkroczył w to wszystko, co my przeżywamy – w życie w rodzinie, w radości i cierpienia, wreszcie w ludzki dramat śmierci. On jednak nie był tylko jednym z wielu ,,dobrych ludzi”, wędrownych nauczycieli, którzy może i karmią innych dobrym słowem, ale nie są w stanie sami z siebie odpowiedzieć na najgłębsze pragnienia, które kryją się w ludzkim sercu. Nikt z ludzi nie był w stanie przekroczyć granicy śmierci.

            Jezus przychodzi na świat po to, by wyzwolić ludzi od zła, z beznadziei i ciemności. To znaczy, że chce wchodzić w moje życie i w moje największe ciemności grzechu, lęku i śmierci, by pomóc mi je przejść i aby mnie z nich wyprowadzić. On jest przecież ,,światłością świata” (por. J 8, 12).

            Dzisiejsze Słowo jest dla nas potężną obroną. Jezus ,,przez to, co sam wycierpiał, poddany próbie, może przyjść z pomocą tym, którzy jej podlegają”. We wszystkich próbach, które przeżywam, jest ze mną Jezus. Dzięki Niemu żadna, nawet najtrudniejsza sytuacja nie jest już beznadziejna.

Psalm responsoryjny: Ps 105, 1-2.3-4.6-7.8-9

            Psalm responsoryjny jest w liturgii zawsze odpowiedzią na wcześniej usłyszane Słowo. Refren ,,Pan Bóg pamięta o swoim przymierzu” możemy uczynić naszą modlitwą w kontekście pierwszego czytania. Psalm 105 to długa opowieść o działaniu Boga w dziejach Narodu Wybranego, począwszy od Abrahama, przez cały okres pobytu w Egipcie, aż po doświadczenie wyjścia z niewoli. W tym czasie Izrael przeżywał wiele różnych prób, ale Bóg nigdy go nie zostawił. Tę wierność Boga wobec Jego ludu nazywamy ,,przymierzem”. Bóg jest wierny słowu obietnicy, które skierował do Abrahama i jego potomków, pomimo tego, że po stronie ludu ta lojalność nieraz szwankowała.

            Wszystkie etapy przymierza w Starym Testamencie były jednak tylko zapowiedzią Nowego Przymierza we Krwi Chrystusa. I my jesteśmy ,,potomkami Abrahama”, jeżeli z wiarą odpowiadamy na zbawienie, które jest nam zaofiarowane w Jezusie.

            W całym tekście dzisiejszego psalmu możemy odnaleźć różne nasze próby i doświadczenia, które są już za nami, i te, które jeszcze przyjdą. Warto podziękować Bogu za konkretne sytuacje, w których doświadczyliśmy Jego działania, i z ufnością prosić o to, byśmy ufali Jego przymierzu w przyszłości. On o nim pamięta!

Ewangelia: Mk 1, 29-39

            Pan Jezus jest dla nas najlepszym przykładem, jak łączyć w życiu aktywność z kontemplacją. Możemy spróbować wyobrazić sobie, jak wiele miał ,,posługi duszpasterskiej” w ciągu tego wieczora, jeśli ,,całe miasto zebrało się u drzwi”. Ale ,,nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno”, czyli u początku dnia, przed wszystkimi innymi sprawami, spotyka się z Ojcem. Ma sens nastawienie naszego budzika dziesięć minut wcześniej i walka chociaż o chwilę modlitwy u początku dnia. Żeby móc przez cały dzień starać się o dobro, o wierność naszym obowiązkom, trzeba zacząć go od tego najważniejszego spotkania z Panem.

 

Czwartek, 17.01.2019 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 3, 7-14

            Dziś. To słowo szczególnie mocno wybrzmiewa w dzisiejszym czytaniu. Autor Listu do Hebrajczyków odwołuje się do Psalmu 95 i wydarzenia z wędrówki Izraelitów przez pustynię. W miejscu nazwanym później Massa i Meriba Izraelici bardzo szybko zwątpili w dobroć i pomoc Boga, żądając wody do picia. Dzięki Mojżeszowi lud zaspokoił swoje pragnienie, ale zarówno jemu, jak i całemu ludowi zabrakło postawy całkowitego zaufania słowu Boga.

            Często możemy przeżywać podobne doświadczenia, kiedy na naszej drodze wiary mamy do przejścia jakąś pustynię, a Pan wydaje się być daleko. Łatwo wtedy zwątpić w Jego rzeczywistą obecność i troskę o nas, kłócić się z Jego wolą, albo bezczynnie czekać na dzień, kiedy będzie lepiej. A słowo Boże mówi nam: dziś! Właśnie dziś jest dzień, kiedy mam z wiarą słuchać Boga i walczyć o świętość, nawet, jeśli jest to wymagające.

            List do Hebrajczyków przestrzega nas wyraźnie: ,,Baczcie, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego”. Postawa zamkniętego, nieufnego serca, podsuwana przez Złego Ducha, jest przeszkodą dla działania Pana Boga, który nie chce niszczyć naszej wolności. ,,Odstąpienie od Boga żywego” to właśnie zapomnienie o tym, że Bóg jest obecny w swoich dziełach, że jest przy nas w konkretnych sytuacjach dnia.

Psalm responsoryjny: Ps 95, 6-7c.7d-9.10-11

            Ten psalm często powraca w brewiarzu, może być odmawiany wręcz codziennie jako Psalm Wezwania – pierwsza modlitwa w ciągu dnia. Dlaczego tak często? Właśnie po to, aby członkowie Kościoła ,,zachęcali się wzajemnie każdego dnia” do pokornego słuchania słowa Bożego i gorliwego wypełniania go, niezależnie od własnego nastroju, pogody czy obowiązków, które mamy do wypełnienia.

            Zakończenie Psalmu 95 nie jest na pierwszy rzut oka pocieszające. Ale właśnie tam jest miejsce na naszą odpowiedź – jeżeli kolejny raz zaufamy Bogu, On może realizować swój plan i prowadzić nas prostą drogą do ,,krainy spoczynku” – Nieba.

Ewangelia: Mk 1, 40-45

            Takim ,,trądem” naszej duszy może być właśnie niewiara, utrata zaufania do Boga. Potrzebujemy wtedy pokornej prośby do Pana Jezusa i zwrócenia się całym sobą ku Niemu, bo jedynie On może nas wyzwalać i oczyszczać.

            Dlaczego jednak Jezus mówi: ,,Bacz, abyś nikomu nic nie mówił”? Choć uzdrowiony postąpił przeciwnie, może jest to jakieś wyraźne wezwanie skierowane do każdego z nas: są takie doświadczenia w naszym życiu, o których wie tylko Bóg. One wymagają dyskrecji, a czasem rozmowy jedynie z dobrym spowiednikiem czy kierownikiem duchowym. Nie z każdym możemy się nimi podzielić, bo nie każdy je zrozumie i uszanuje.

 

Piątek, 18.01.2019 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 4, 1-5. 11

            Pokolenie Izraelitów, którzy wyszli z Egiptu, niemal w całości nie weszło do Ziemi Obiecanej. Na pierwszy rzut oka ten przykład nie wydaje się być dla nas źródłem nadziei. Bóg jednak jest wierny swojej obietnicy i zaproszeniu do tego, aby wejść ,,do Jego odpoczynku”. Nie chodzi teraz już o Kanaan, ale o Boży ,,odpoczynek”, trwający od początku stworzenia i do którego Pan zaprasza każdego z nas, jeśli tylko Mu zawierzymy i będziemy wierni.

            Wezwanie ,,śpieszmy się”, które kończy dzisiejsze czytanie, można by również oddać słowami: ,,starajmy się”. Nie ma tu zatem mowy, zatem o nerwowym pośpiechu w dążeniu do świętości. Autor natchniony zachęca nas raczej do wytrwałości w codziennych wysiłkach. Podobnie mówi przecież Pan Jezus: ,,Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi” (por. Łk 13, 24), wskazując, że nie jest to zadanie chwilowe, jednorazowe, ale permanentne. Prawdziwa miłość czy przyjaźń nie opiera się na ,,słomianym zapale” obu stron, lecz na cierpliwym budowaniu więzi i zaangażowaniu. Podobnie nasza relacja z Bogiem – wiara – potrzebuje codziennej aktualizacji i potwierdzenia jej w konkretnych decyzjach.

            Bóg jest cierpliwy i zawsze pełen miłości względem nas. Także dzisiaj daje nam szansę.

Psalm responsoryjny: Ps 78, 3.4bc.6-7.8

            Psalm 78, jeden z dłuższych psalmów, to opowieść o miłosierdziu i niewierności, grzechu i karze, buncie i przebaczeniu. Bóg, zawsze wierny swojemu przymierzu, nieustannie czynił wobec Izraelitów nowe cuda. Czasem jednak wydaje się być w naszym życiu jakby nieobecny, i wtedy łatwo zapomnieć o tym, co już dla nas uczynił. Dlatego refren psalmu mobilizuje nas: ,,Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy!”.

            Dobrze jest wracać to tych szczególnych momentów łaski Bożej, kiedy mieliśmy pewność Bożej obecności, kiedy nasze serce było pełne nadziei. Po takich doświadczeniach światła i pocieszenia muszą przyjść dni strapienia duchowego, kiedy Pan bada naszą wierność. Przypominanie sobie ,,dzieł Bożych” jest dla nas ratunkiem przed zwątpieniem.

Ewangelia: Mk 2, 1-12

            To poruszające, że Jezus zwraca się do paralityka słowem ,,Dziecko”. Wyraża ono ogromną miłość i troskliwość, jaką Bóg Ojciec obdarza nas wszystkich. W Jego oczach zawsze jesteśmy ukochanymi synami i córkami, nawet wtedy, gdy dotknie nas ciężki paraliż duchowy lub jakaś fizyczna niemoc.

            I dziś dokonuje się wiele takich uzdrowień. Wchodząc do kościoła, często widzimy kilka osób czekających w kolejce do spowiedzi. To właśnie tam każdemu, kto szczerze żałuje i chce się poprawić, Jezus udziela daru uzdrowienia. To jest istotą dzisiejszej Ewangelii.

 

Sobota, 19.01.2019 r.

Pierwsze czytanie: Hbr 4, 12-16

            Wczorajsze czytanie było dla nas zachętą do tego, by słuchać Boga, który zwraca się do nas ,,dziś”, który mówi do nas właśnie teraz. W kontynuacji wczorajszego fragmentu słyszymy, jak ,,działa” Słowo. Obraz ,,miecza obosiecznego” to napomnienie dla nas. Zazwyczaj, kiedy nachodzą nas wątpliwości, jaką podjąć decyzję, czy nasze myśli są dobre czy złe, najpierw zwracamy się z prośbą o radę do przyjaciółki lub przyjaciela, szukamy porad na forach internetowych lub kupujemy nowy poradnik psychologiczny. Dzisiejszy fragment zachęca nas do tego, aby każde nasze rozeznawanie zawsze zacząć od wsłuchania w słowo Boże. Ono, jak ,,lampa w ciemnym miejscu” (por. 2P 1, 19), zawsze rozjaśnia nasze ciemności. Każdy, kto nim się modli, może zaświadczyć o tym, że ono ma naprawdę ogromną moc!

            Mamy też dziś przed oczami Pana Jezusa, który ,,przeszedł przez niebiosa”, czyli wszedł do Miejsca Najświętszego – już nie do Świątyni Jerozolimskiej, ale do samego Nieba, i nie, tak jak arcykapłan, raz w roku, ale raz na zawsze. Dzięki Niemu możemy przybliżać się ,,z ufnością do tronu łaski”. Nie jesteśmy już oddzieleni od Boga, ale dzięki Ofierze Jezusa możemy śmiało przychodzić do Niego, by przyjąć Jego łaskę i na Nim budować nasze życie.

Psalm responsoryjny: Ps 19, 8-9.10.15

            Psalm 19 to swoisty dyptyk. W pierwszej części, której nie przytacza dzisiejsza liturgia słowa, jest pochwałą stworzenia; w drugiej przechodzi w uwielbienie Tory, daru Prawa, które Bóg dał swojemu ludowi na Synaju. Prawo jest jak promienie Słońca – ,,jaśnieje” i ,,olśniewa oczy”, daje prawdziwą radość. Ten, kto chce mądrze korzystać ze świata stworzonego, musi być posłuszny Prawu.

            Do głębi rozumienia tego Psalmu, który znajduje wypełnienie w kontekście Nowego Testamentu, prowadzi nas prorok Baruch: ,,[Mądrość] ukazała się na ziemi i zaczęła przebywać wśród ludzi. Tą mądrością jest księga przykazań Boga i Prawo trwające na wieki” (Ba 3, 38-4, 1). Tą Księgą Prawa, która ukazała się na ziemi, jest sam Chrystus. On przez Ducha Świętego zapisuje swoje Prawo miłości w głębi naszych serc. Do Niego zawsze możemy przyjść po radę, Jego sądy są ,,prawdziwe, wszystkie razem słuszne”. Spotkanie z Panem zawsze ,,pokrzepia duszę”.

Ewangelia: Mk 2, 13-17

            Każdy pobożny faryzeusz mógł poczuć się zgorszony zachowaniem Pana Jezusa – przebywanie z celnikami i grzesznikami, czyli ludźmi ,,nieczystymi”, prowadzącymi życie sprzeciwiające się ,,poprawnej” religijności, prowadziło do zaciągnięcia rytualnej nieczystości. A Jezus nie tylko nie boi się z nimi przebywać, ale spożywa z nimi posiłek – czyli, w duchu ówczesnej kultury, nawiązuje z nimi szczególnie bliską, życzliwą więź. Co więcej, jednego z celników, Lewiego, z pełnym przekonaniem powołuje do tego, by stał się Jego apostołem, odpowiedzialnym za głoszenie innym Dobrej Nowiny.

            Dzisiejsza Ewangelia uspokaja nas w kwestii poczucia własnej grzeszności i niegodności, które nieraz może nam towarzyszyć, kiedy stajemy przed Panem Bogiem. On pragnie, byśmy uznali przed Nim naszą grzeszność, ale Jego miłość jest zawsze silniejsza. Bogu zależy przede wszystkim na tym, byśmy pozwolili Mu się pokochać i odpowiedzieli miłością na Jego miłość. Wtedy nabiera prawdziwego sensu nasza walka z grzechem.

            Historia Lewiego – Mateusza – to także jednoznaczny przykład dla wszystkich, którzy boją się odpowiedzieć na dar powołania do służby w Kościele. Jezus nie powołuje doskonałych, ale udoskonala wybranych.

Komentarze do czytań liturgicznych - II tydzień po Narodzeniu Pańskim | od 6 do 12 stycznia 2019 r. - Anna Wasilewska
Komentarze do czytań liturgicznych - II tydzień zwykły | od 20 do 26 stycznia 2019 r. - o. dr hab. Waldemar Linke